Kryzys…

Objawy:

  • gapie­nie się tępe w monitor
  • roz­dzia­wia­nie sze­ro­kie pasz­czy aż po same mig­dałki i wyda­wa­nie dźwięku „łłłuuuueeeeechhhh”
  • wyjazd bio­drami ostro do przodu w poszu­ki­wa­niu pozy­cji zbli­żo­nej do horyzontalnej
  • wyko­rzy­sta­nie ele­men­tów oto­cze­nia takich jak krę­cący się fotel do samo­bu­ja­nia się
  • luźne opar­cie nad­garst­ków o kla­wia­turę i wyczu­walny powięk­sza­jący się bez­wład w ramionach
  • w tle lecące Nevertize od The Core w celu budo­wa­nia odpo­wied­niego nastroju

Rozpoznanie:

  • kry­zys aka mam już kur*** dość, daj­cie mi wszy­scy święty spo­kój i poca­łuj­cie mnie w du*** — chcę do domu!

Leczenie:

  • zebra­nie tyłka w troki, kop­nię­cie kom­pu­tera w kom­pu­te­rowe kro­cze i lot koszący do domu wprost pod kołderkę

Ano, dopadł mnie dziś kry­zys. W ciągu ostat­nich czter­dzie­stu minut patrzy­łem się tępo w moni­tor i pró­bo­wa­łem zmo­bi­li­zo­wać się do zro­bie­nia cze­go­kol­wiek zwią­za­nego z pracą. Wszystkie czyn­no­ści z pracą nie zwią­zane wyko­nują się wręcz same ale jeśli tylko mam choćby zaha­czyć o pra­cową tema­tykę, nagle wyra­sta bariera nie do poko­na­nia. Ot magia jakaś czy inna cholera.

Urlop wzięty. Od 21-go do Świąt sie­dzę w Jeleniej Górze gdzie mam nadzieję spo­tkać kilku zna­jom­ków z liceum, uwa­lić się przy­kład­nie, pochwa­lić wagą mojego potomka wpę­dza­jąc ich potom­ków w kom­pleksy, nie chwa­lić się swoją wagą by nie wpaść samemu w kom­pleksy i — naresz­cie! — spoj­rzeć na góry, któ­rych mi w Poznaniu bra­kuje bar­dzo. Córę pew­nie wezmę do Szklarskiej gdzie być może naśnieżą so cal­led oślą łączkę i gdzie być może wresz­cie uda się Majce kilka sanecz­ko­wych zjaz­dów zaliczyć.

A póki co cze­kam do faj­rantu i reali­zuję lecze­nie na moją kry­zy­sową przypadłość.

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

2 Komentarzy do “Kryzys…”

  1. byte 11/12/2009 do 17:51 # Odpowiedz

    Gdybyś w jakimś ludz­kim ter­mi­nie zaje­chał, to bym się kop­nął do Jeleniej. Ale przed świę­tami mogę zapo­mnieć, żona by mnie ze skóry obdarła.

    • CoSTa 13/12/2009 do 00:16 # Odpowiedz

      Chciałem wziąć solidny urlop aż do nowego roku ale nie­stety, nie dane mi było. A kur­czę napił­bym się wresz­cie Byte w dobrym towa­rzy­stwie. Jakoś trzeba w końcu flaszkę i kilka piw zro­bić bo nam dzie­ciaki doro­sną i je w cho­lerę wypiją :)

Dodaj komentarz