Menu serwera

Po dwóch miesiącach przerwy znów Aikido!

Pojawienie się Gucia na tym bożym świecie wiele rzeczy zmieniło a jeszcze więcej zmieni w przyszłości (poczekajcie aż młody zostanie Imperatorem Wszelkiej Wszechrzeczy buhahahaha! :)). Jedną ze zmian było totalne zdominowanie naszego czasu, w tym czasu przeznaczonego na różne miłe zabawy, jak na ten przykład zabawa w łapki zwana dla niepoznaki Aikido.

Po dwóch bez mała miesiącach w końcu trafiłem na matę. Bałem się tego bardzo bo tryb życia, jaki prowadzi się z wkur*** na wszystko noworodkiem wygląda mniej więcej tak:

  • Wyjście do roboty (aka ucieczka z tropików)
  • Robota (aka czas dla siebie)
  • Powrót z roboty (aka czas na obowiązki)
  • Pożarcie czegoś (aka weź się lepiej wzmocnij)
  • Bujanie kogoś (aka wydatkuj energię jełopie)
  • Kąpanie kogoś (aka sprzątaj dziadu!)
  • Ścielenie wyr (aka rób mi miętko)
  • Zmywanie garów (aka to nie chlew, przyłóż się)

W międzyczasie trzeba oczywiście toto nosić cały czas bo przecież bez ruchu i bujania nie ma frajdy a to oznaczać może tylko jedno: terror przez krzyk.

OK, ja mam dobrze i przyjemnie ale Doropha to chyba już resztkami sił goni. Niemniej po tych dwóch miesiącach nieco młody się ucywilizował a i techniki dbania o młodego się zmieniają. Stąd i przyzwolenie od Dorci na zrzucanie kałduna przez zabawę w rzeczone łapki.

Wczorajszy trening to było marzenie po prostu. Niezbyt intensywna rozgrzewka (tej obawiałem się najbardziej), po której nastąpiła cała parada technik, dźwigni, łamań, wyrywania stawów i włosów zarazem. Piękne. Po wszystkim Paulina prowadząca zajęcia porozciągała nas nieco a tego mówiąc szczerze chyba było mi najbardziej potrzeba. Było więc lightowo, technicznie i z rozciągnięciowym bacgroundem, który przyda mi się w czwartek.

A w czwartek pooglądam sobie jak wyglądają egzaminy bo kilka osób z grupy będzie startowało do wyższych stopni. Ja daję sobie jeszcze z pół roczku na podstawy a później zaczynam wspinaczkę na drabinie aikidowej kariery. A wtedy – o mój bracie Brzozo – możesz mnie zatrudnić z wysoką pensją jako ściągacza wszelkich należności :)

,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Moje Jabłuszko 2009/11

Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję, że nowy numer Mojego jabłuszka już jest gotowy do wzięcia i poczytania. Numer poświęcony tematyce makowo-internetowej...

Zamknij