Menu serwera

Za oknem prószy…

Patrzę smętnie w pracowe okno i walcząc z narastającym bólem głowy, coraz bardziej zatkanymi uszami i narastającym zmęczeniem, mam przed oczami drogę powrotną do domu.

Pożyczyłem od rodzicielki swojej samochód by rodzinę swoją do Poznania przywieźć. Z tego samochodu – a jakże – korzystam. Cieszę się pustymi ulicami Poznania, który w okresie między Świętami a Nowym Rokiem staje się miastem leniwym, opustoszałym i z mieszkańcami robiącymi sobie dobrze, czyli siedzącymi po domach i korzystającymi z uroków urlopu. Ja jak ten głupek siedzę i swoje w pracy dziergam (acz coraz niechętnej), jednak z jednej rzeczy się cieszę – drogi do i z pracy. Bo lubię jeździć. Jak dziecko.

Miasta mają ograniczoną pojemność i przepustowość drogową. Banki mają prawie że nieograniczone możliwości kredytowe. Ludzie mają prawie że nieograniczone apetyty na tych kredytów wydawanie. I wydają je na różnie pierdoły, w tym dosyć często i na samochody. Nowsze i starsze. Łączy te samochody jedno: w końcu trafiają na ulice. Efekt to coraz większa ilość solidnych wiązanek puszczanych sobie nawzajem przez ludzi siedzących w korkach. To wszystko się zmienia, gdy sporo z tych ludzi z miasta wyjedzie.

A wtedy śmiganie samochodem to czysta, mająca w sobie jakiś pierwotny urok – przyjemność. I nie chodzi tu nawet o szybkość bo za nadmierną jakoś nie przepadam. Chyba raczej ma to związek ze świadomością, że za pomocą nóg i rąk powoduję czymś dużym, mocnym, przy czym człowiek wydaje się być mało istotny. Jako się rzekło: pierwotne uczucie ale diablo przyjemne. Kocham po prostu jeździć sobie po ulicach, słuchać przy tym muzyki, przez moment skupić się na czymś innym, niż codzienność. Uwielbiam to uczucie spływającego na mnie spokoju i relaksu, nagle większej pewności siebie i swoich poczynań… Współczuję ludziom, dla których jazda to mordęga i walka z materią. Dla mnie to fantastyczny relaks.

Za oknem prószy, co oznacza, że dziś Poznań zwyczajowo stanie nie mogąc czy nie potrafiąc jeździć na centymetrze śniegu. Zawsze wtedy przypomina mi się moja pierwsza w życiu nauka jazdy – w lutym (wtedy mam urodziny) dopadnięty maluszek, prawdziwa zima na dworze (kupa śniegu i mróz jak cholera – tak to kiedyś wyglądało) i znudzony głos instruktora: „No to jazda panie Kostek”. Na pierwszym skrzyżowaniu zaliczyłem prawie 360 stopni obrotu i szacunek instruktora po zakrzyknięciu „Hoooaaaa! Zajebiste!”. Po dwóch dniach instruktor pokazywał mi co fajniejsze laseczki łażące po chodnikach i to chyba właśnie wtedy wpoił mi najważniejszą zasadę śmigania samochodem: zawsze panuj nad tym, co się dzieje na drodze. Początkowo to męczyło, teraz działa to jak odruch. Pokazywanie fajnych lasek jako nauka skupienia się na drodze? Kochani, to najlepszy sposób! Miałem świetnego instruktora, który nauczył mnie szacunku do kupy blachy, metalu, szkła i gumy. Facet starej daty, gawędziarz. Te wyjeżdżone z nim godziny dały mi przedsmak tego, czym może być relaks w samochodzie i pozostawiły solidne przekonanie, że tak właśnie ma jazda wyglądać i na tym polegać. Dzięki ci człowieku, jakkolwiek się nazywasz!

Poznań znów stanie niezdolny do pokonania tego jednego centymetra śniegu. A ja znów będę się cieszył jak dziecko z możliwości poczucia się przez chwilę lepiej. Eeeech, chyba zacznę wracać jakąś okrężną drogą…

5 odpowiedzi do Za oknem prószy…

  1. byte Grudzień 30, 2009 o 14:28 #

    No tak, też uwielbiam jazdę samochodem. Ale nie po mieście, po mieście łażę z MP3 na uszach. Wszędzie mam blisko.

    • CoSTa Grudzień 31, 2009 o 15:35 #

      Poznań jednak mimo wszystko nieco większy jest od Zgorzelca… Ostatnio wszakoż przelazłem z buta pół Jeleniej Góry i zaczynam doceniać uroki niewielkich miast. Z kapcia faktycznie wszędzie blisko :)

  2. SpeX Grudzień 30, 2009 o 20:12 #

    Coś ty taki wygodny, po mieści to tylko rowerem :P Nawet dziś bym nim na zakupy pojechał, gdyby nie drobny fakt iż światełka mi przestały działać.

    • CoSTa Grudzień 31, 2009 o 15:35 #

      Neeee… Po mieście tylko furą i tylko z zimnym łokciem :)

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tweets that mention Za oknem prószy… | CoSTa's Family Page -- Topsy.com - Grudzień 30, 2009

    […] This post was mentioned on Twitter by CoSTa, 10przykazan.com. 10przykazan.com said: Za oknem prószy… [CoSTa's Family Page] http://bit.ly/92FKZ1 […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Katar blues

Kiedy z nosa ci się leje, Kiedy gardło cię boleje, Kiedy krzyż cię napierd***, Kiedy chustka jest za mała... Blues!...

Zamknij