Menu serwera

To był ciężki tydzień

Nieźle, ostatni wpis na blogu miał miejsce siedem dni temu… Co się stało, że przez tydzień praktycznie tu nie zaglądałem i nie pisałem zwyczajowych głupot? Ano praca mnie dopadła. Ciężka, po 11-12 godzin dziennie siedzenia przed komputerem i składania różnych rzeczy na gwałt. Tydzień czegoś takiego potrafi wykończyć, powiadam Wam…

Już niebawem rozpoczynają się ważne dla firmy, w której robię, targi zwane Budma. Jak co roku moje korpo bierze w nich udział choć na swój sposób – ostatnio zresztą coraz modniejszy wśród wielu firm. Zamiast bowiem wystawiać się na terenie targów, robi sobie ekspozycję z nowościami i miejsce spotkań w należącym do holdingu salonie Malta Trading. Co roboty przy tych nowościach miałem, to moje…

W tydzień poskładałem kilka wydawnictw, w tym spory katalog (80 stron, nieźle) z panelami Krono Original i zupełną nowość w ofercie – podłogi Brilliance (jak widzę wciąż wisi placeholder ale na targi powinna wystartować normalna strona). Brilliance doczekało się swojego katalogu, okołopodlogowych rzeczy w rodzaju pocztówek z dekorami i typowo ekspozycyjnych pierdół w stylu blend na ekspozytory. To samo z resztą dotyczyło kolekcji Krono Original, którą trzeba było okatalogować, okleić naklejkami, oblendować i zrobić te wszystkie setki pierdółek, które składają się na coś, co można nazwać ekspozycją. Nie wiem jakim cudem ale wygląda na to, że wszystko się uda i na dzień startu targów będzie gotowe.

Niestety koszt tej udanej (chyba) roboty jest dosyć wysoki – sporo stresu, mnóstwo siedzenia przed monitorem (iMac 24” (ten starszy) ma jednak niezłą matrycę, oczy jakoś mi nie wypadły :)), sporo nerwów w kontaktach ze współpracownikami i ogólnie zadyma. Na szczęście z czasem chyba dochodzi się do wprawy i obrabiając już czwarty rok Budmę muszę przyznać, że siła każdej korpo to ludzie i tylko ludzie. Współpracuję z naprawdę świetnymi ludźmi, dzięki którym w ogóle to wszystko się jakoś turla.

W tematach rodzinnych ten tydzień to też mnóstwo ciężkiej pracy, tym razem dla Dorophy. Praktycznie sama (ja wracałem do domu późno i z jedynym marzeniem – walnąć się do wyra) opiekowała się dwójką chorych dzieciaków a chory Gutek to po prostu jakaś masakra na większą skalę. Nie mam pojęcia jak ona to wytrzymuje i jakim cudem tej dwójki po prostu nie zabija. Z Majką jeszcze jest spoko, przynajmniej do czasu, kiedy nie zaczyna jej się nudzić i kiedy nie zaczyna wpadać przez to na coraz to fajniejsze pomysły, by zwrócić na siebie uwagę. Ale Gutek… Oj, ten koleś to choleryk. I to wredny. Potrafi po prostu drzeć mordę nie wiadomo jak długo i doprowadzać tym do płaczu wszystkich w okolicy. Doskonale też wychodzi mu copółgodzinne budzenie się w nocy i – jakże by inaczej – darcie mordy, które jakimś cudem jeszcze nie doprowadziło Doroty do samobójstwa.

Jesteśmy zmęczeni. Wszyscy. To minie ale póki co jest średnio ciekawie. Jutro z samego rana nawiedzamy lekarzy (w międzyczasie jeden nawiedził nas, co skończyło się lekkim bankructwem) i zobaczymy, ile tym razem trzeba będzie zostawić w aptekach. Zaczynam powoli przekonywać się do homeopatii – wciskanie ludziom cukru wychodzi zdecydowanie taniej, niż wciskanie tych wszystkich zdobyczy nowoczesnej medycyny. Ot i powód popularności homeopatii – jedno opakowanie cukiereczków i już ma się czyste sumienie, że człowiek się leczy.

, , , , ,

2 odpowiedź do To był ciężki tydzień

  1. byte Styczeń 17, 2010 o 22:19 #

    Wspieramy Was, wspieramy…

  2. doropha Styczeń 19, 2010 o 15:33 #

    Wypraszam sobie kalumnie rzucane na Gucia… Każdy nawet dorosły czuje się podle jak ma cieknący z nosa katar, a taki maluch nie wie o co chodzi a wścieka się, bo nie ma jak oddychać, nie umie odkaszlnąć, przeszkadza mu to wszystko w jedzeniu i to bardzo, a jak wiadomo Gutek lubi jeść. Też bym krzyczała gdyby ktoś co chwila atakował mnie aspiratorem. Owszem ma charakterek, nie ukrywam (podobno po Tatusiu), ale i tak jest strasznie kochany.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Jak co roku gra dziś Wielka Orkiestra. Jak co roku zachwycony jestem zapałem tysięcy ludzi, którym się chce, którym zimno...

Zamknij