Menu serwera

Gracz przed czterdziestką?

OK, do czterdziestki jeszcze nieco mnie brakuje (acz nie tak znów wiele) niemniej od jakiegoś już czasu nurtuje mnie jedno pytanie: kiedy znudzi mi się granie?

Moja matka w kółko powtarza mi, że czas w końcu wydorośleć, zająć się rodziną, domem, dziećmi i całym tym bagażem naplecowym i do ziemi przygniatającym, zwanym w skrócie życiem. Moja matka przekonana jest, że gry jak i samo granie to zajęcie dla dzieciaków, ewentualnie dla dorosłych, którzy jeszcze mentalnie z wieku dziecięcego nie wyszli. Moja matka ma wiele racji ale równie wiele, jak jej ma – jej nie ma. Dlaczego? Postaram się odpowiedzieć…

Najkrócej rzecz ujmując dlatego, że nie tylko pokolenie wczesnych graczy dorosło. Wraz z nami dorosły też gry oraz cała technologia, bez której ich istnienie nie byłoby możliwe. Ale nie o technologii mama zamiar klepać lecz o grach bo to o nie szczególnie tutaj chodzi i to one są najważniejsze. Wraz z dojrzałością odbiorcy rosną też i wymagania gier odnośnie owego. Owszem, światem rządzą gry casualowe (fenomen Wii jawnym tego dowodem) ale hardcore, ta surówka i esencja grania, w ciągu kilku ostatnich lat dokonało ogromnego skoku jakościowego nie tylko w warstwie technologicznej ale także scenariuszowej. Gry zaczynają powoli dotykać tematów, których wcześniej nie dotykały w ogóle lub robiły to w sposób o wiele mniej zaangażowany. Co roku ukazują się tytuły, które coraz bardziej zbliżają świat gier (wciąż kojarzony przez moją matkę z głupawą rozrywką polegającą na eksterminacji wszystkiego) do świata… No właśnie, do czego gry się powoli zbliżają?

Do filmów? Owszem, warstwa prezentacji i narracji jak najbardziej zmierza w tym kierunku ale to tylko część układanki. Gry kocham między innymi za to, że pozwalają na interakcję, że z definicji nie są biernym medium, takim jak film. Na każdej platformie (sorry, będę pisał o PS3 bo na tej konsoli aktualnie gram ale chodzi o wszelkie platformy, z handheldami włącznie) ukazują się tytuły pokroju Uncharted 2 czy Heavy Rain. Są to tytuły jak najbardziej „filmowe”, zbliżone do tego medium najbliżej, jak tylko się da ale przecież jakże od niego odmienne. Oddanie władzy nad losem bohatera w ręce gracza kompletnie zmienia optykę, którą posługujemy się do obserwowania tego, co wyczynia się na ekranie/monitorze. To przede wszystkim sprawa zaangażowania się w świat gry, w rozwiązywanie problemów stawianych przed graczem, w (w dobrych, dojrzałych grach) konsekwencje takich a nie innych wyborów… Droga mamo, czy to według Ciebie wciąż głupie eliminowanie wszystkiego, co się rusza?

Owszem, gry to wciąż medium bardzo ograniczone, oferujące głównie uproszczenia, nie pozwalające zazwyczaj na odpowiednio głęboką identyfikację z wydarzeniami dziejącymi się na ekranie/monitorze. Ale to medium wciąż gwałtownie się rozwija i z każdym kolejnym tytułem przekonuję się, że jest to może rozwój powolny ale zmierzający w dobrym kierunku.

Gry stają się coraz ciekawsze, coraz pełniejsze treści. Niedawno skończyłem dwa naprawdę niezłe tytuły: Assassins Creed 2, który być może nie aspirował do bycia czymś wielce głębokim ale zauroczył mnie swoją wizją renesansowych Włoch oraz inFamous, który będąc niezłą strzelaniną przy okazji starał się przemycić w fabule nieco więcej, niż tylko określenie celu następnej egzekucji. Obydwa tytuły nie są może jakimiś majstersztykami, to porządna, rzemieślnicza robota, która zasługuje na pochwałę. Ale w konfrontacji z tytułami, w które grałem jeszcze kilka lat temu…

Już widzę oburzonych wyznawców gier retro pieklących się o to, że teraz już nic nowego, nic fajnego i nic nowatorskiego nie powstaje (hi Opi! :)). Też lubię retro ale nie mam zamiaru zamykać oczu na ciągłą ewolucję gier. Nie jestem też na tyle infantylny, by oczekiwać co i rusz przełomów i ciągle nowatorskich rozwiązań. Jako się rzekło – gry rozwijają się w sposób ewolucyjny a ewolucja z definicji nie jest procesem rewolucyjnym. Oczekiwanie, że każdy tytuł będzie przełomowy jest po prostu bzdurne. W początkach tej gałęzi rozrywki faktycznie mieliśmy sporo rewolucji ale tylko i wyłącznie dlatego, że wtedy wszystko było nowe i „rewolucyjne”. To tym tytułom i ich ewolucji zawdzięczamy dzisiejszy kształt konsolowej i komputerowej rozrywki i za to jestem im wdzięczność ale River Raid już naprawdę nie rajcuje jak kiedyś.

Ale wróćmy do tematu wpisu. Czy dojrzały człowiek w kwiecie wieku może i w ogóle powinien rajcować się grami? Odpowiedź nasuwa się sama: wszystko zależy od gier. Kocham wrócić po pracy do domu, odpalić jakąś bezmózgą siekaninę i spędzić tę godzinkę gimnastykując palce. Czym to się różni od powrotu do domu i odpalenia bezmózgiej kolejnej inkarnacji komisji śledczej? Może tym, że jest po prostu ciekawsze… Ale powstają dziś także tytuły, które wymagają daleko głębszego zaangażowania niż końcówki kciuków. Powstają tytuły zaczynające oferować emocje a to już jest moim skromnym zdaniem nieco wyższa forma rozrywki. Czasem wręcz trudno mówić o rozrywce w przypadku tytułów takich jak Metal Gear Solid… Jasne, mamy tam elementy czysto growe, wymagające głównie sprawności palców ale pomiędzy nimi opowiadana jest historia, którą ciężko zbyć jednym zdaniem. Budowane są postacie, ich wzajemne zależności, skomplikowane interakcje… Sprawy nam się w grach coraz bardziej komplikują, co witam z szeroko otwartymi ramionami.

Ludzie tworzący scenariusze gier to kolesie w moim wieku lub starsi. Swoje już widzieli, swoje już zagrali, swoje obejrzeli i swoje przeczytali. Posmakowali już życia, dotknęli go, zdążyli się już niejeden raz sparzyć… Mają ten komfort, że tworzą dla kolesi, którzy dorastali wraz z nimi, którzy będą w stanie docenić element tego czegoś więcej, niż przywoływanej już rzeźni wszystkiego, co się rusza. Odbiorca gier dorósł: jest statystycznym trzydziestoparolatkiem z firmowym laptopem w firmowej teczce z firmowym logo na klacie. Jeśli tylko zachował choć odrobinę rozsądku, będzie marzył o wyrwaniu się z tego firmowego kieratu i będzie to robił na różne sposoby. Od rzezania wszystkiego, co się rusza, przez casualowe machanie wiilotem po hardcorowe zgłębianie psychiki mordercy w chorych, depresyjnych grach. A gdy spotka się ze znajomymi i napije się czegoś dobrego, większość zacznie drzeć się do mikrofonu w jakimś Singstarze lub (o ile będzie to większość męska) będzie okładała się po ryjach wkręcając kombosy w Street Fighter. Takim właśnie jesteśmy pokoleniem – bogatszym o kilka innych sposobów spędzania wolnego czasu. Kochamy książki, kochamy dobre kino (niektórzy kochają też złe, prawda Ender? :)) i kochamy skopać kumplowi jego elektroniczny odbyt. Z mojej perspektywy nie jest to absolutnie niczym dziwnym droga moja mamo… To po prostu nieco więcej tego samego, co Ty robiłaś będąc w moim wieku.

Ostatni odcinek CO-OPa to praktycznie pół godziny nawijania o jednej grze. Siedzi trzech kolesi i gada o Mass Effect 2. I – jak się okazuje – jest o czym mówić! Najwidoczniej gra oferuje nieco więcej, niż tylko strzelanie do wszystkiego, co się rusza. Powiem więcej: są ludzie (na ten przykład ja), którzy te pogadanki słuchają i oglądają. Dlaczego? Dlaczego tak się dzieje, że jestem w stanie przeznaczyć zdrowo ponad pół godziny mojego zajętego życia na gadanie o grach? Chyba dlatego, że gry stały się stałym elementem mojego życia. Stały się moim hobby, zajęciem, któremu oddaję się z nieustająco płynącą z tego przyjemnością. Mogłem zbierać puszki, łapać motyle lub zbierać znaczki. Polubiłem jednak co innego a dla filatelisty przyjemność ze zdobycia jakiegoś znaczka jest pewnie podobna do mojej, kiedy przejdę dobrą grę. Po prostu nie widzę większej różnicy w naszych maniach – on i ja jesteśmy podobni i oddajemy się temu, co nas cieszy. Z tą różnicą, że on by nie oszaleć od firmowego logo obecnego wszędzie wyciąga klaser, ja natomiast wyciągam pada.

Czy więc czterdziestoletni gracz to jakaś aberracja? Z całą stanowczością: nie. Powiem więcej – to niejednokrotnie o wiele lepszy odbiorca od pryszczatego dzieciaka. Nie mam nic przeciwko pryszczatym dzieciakom, po prostu wraz ze mną wyrosło pokolenie, dla którego warto tworzyć Gry. Te pisane z wielkiej litery. My to docenimy.

, , ,

23 odpowiedź do Gracz przed czterdziestką?

  1. dely Luty 12, 2010 o 18:13 #

    No, to ten, może jakiś coopik w Uncharted 2? :)

    • CoSTa Luty 13, 2010 o 09:36 #

      Pokończyłem ostatnio kilka gierek i chyba czas się wziąć za łupanie online (przynajmniej do czasu, gdy wylądują u mnie jakieś nowe :)). Yeah, U2 to świetny pomysł! Kurczę, tyle że od przyszłego tygodnia praktycznie nie ma mnie online – przyjeżdża rodzina i blokują mi TV :/

  2. ciastek Luty 12, 2010 o 20:58 #

    Ach Metal, Metal… Dobry przykład jak emocjonują i ciekawą historię można opowiedzieć w grze.

  3. Askier Luty 12, 2010 o 20:59 #

    W pełni Cię, Costa, rozumiem :) Ja sam wychowałem się na grach. W dzieciństwie grałem na Nintendo i Pegasusie, póżniej na PC (w czasech kiedy pisywałeś jakieś dziwne artykuły do CDA :P i trochę wcześniej). Trudno żeby po tym wszystkim nie pozostał mi pewien sentyment do gier.

    Później trochę o tej formie rozrywki zapomniałem, kiedy pochłonęły mnie studia i pierwsze większe związki z płcią piękniejszą. W końcu jednak dorosłem i kiedy zacząłem poszukiwać małego hobby do odstresowania po pracy, gry wróciły u mnie do łask :)

    • SpeX Luty 12, 2010 o 23:42 #

      Costa pisałeś do CDA?

      • CoSTa Luty 13, 2010 o 09:39 #

        A zdarzyło mi się kilka razy. Kiedy jeszcze jechałem ostro na demoscenowym koniku…

    • CoSTa Luty 13, 2010 o 09:38 #

      Boskie wykwity mojego intelektu nazywasz „dziwne”? ;)

      Oooo, na studiach to dopiero było granie… PSX i nasiadówy ze znajomymi i obijanie sobie ryjów w Soul Blade. Ależ mi tego brakuje…

  4. Alex Paleczny Luty 12, 2010 o 22:27 #

    Dobry tekst, oj dobry.

    Ale już tak nie zachwalaj tego Heavy Rain, bo będę musiał kupić ps3 i mi się xpudełko obrazi. Ich poprzednie dwa tytuły były genialne (Omnikron i Farenheit), więc pewnie i HR będzie świetny.

    • CoSTa Luty 13, 2010 o 09:44 #

      Pograłem nieco w demo. W skrócie: sterowanie dziwaczne (w sensie, że zupełnie odmienne podejście od zwyczajowego) ale z czasem przestaje przeszkadzać. Grafika miejscami niezła, miejscami nieco gorzej. Ale jak tam prowadzona jest narracja!… Oj zdecydowanie to gra dla dojrzałych ludzi i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że rozgrywka skręca w klimaty Seven. To może być jedna z najważniejszych gier ostatnich lat i może zdefiniować nowy gatunek.

  5. btd Luty 12, 2010 o 23:27 #

    Ja dawno slucham podobnych tekstow o muzyce/kompach/graniu/itd. I wiesz co? Gleboko je posuwam. Dzien w ktorym zdziadzieje tak ze nie bedzie nic mnie bawilo i cieszylo bedzie dniem na strzal w leb.

    Jak juz pisalem: obys nigdy nie byl zdziadzialym, przybitym doroslym. Bo niestety duzo osob tak wlasnie przedstawia doroslosc. Sikiem ich i tyle :)

    • CoSTa Luty 13, 2010 o 09:53 #

      Teksty tekstami ale rodziców też trzeba sobie wychować btd :)

  6. SpeX Luty 12, 2010 o 23:50 #

    Podobnie jest z niektórymi animacjami. Choć po woli wkraczam w ten odbiór, i widzę 2 sens w niektórych pozycjach. Nie potrafię go znaleźć w pozycjach które zostały mi podane jako przykład pozycji z jakimś przesłaniem do dorosłych np Jony Brawo.

    • CoSTa Luty 13, 2010 o 10:14 #

      No bez jaj :) – Cartoon Network i jego produkcje raczej nie mają jakichś ukrytych przesłań czy dna (den? jak to się odmieniowywuje?)

      Animacja dla dorosłych? Groomit i Wallace!

  7. krzychu Luty 24, 2010 o 12:26 #

    Czy dojrzały człowiek w kwiecie wieku może i w ogóle powinien rajcować się grami? Odpowiedź nasuwa się sama: wszystko zależy od gier
    Z mojego punktu widzenia odpowiedź nie ma nic wspólnego z grami.
    To, czy ciebie kręcą gry na konsole, czy webowe; czy może fabularny, czy może strzelanki — to wyłącznie ilustracja twojego nastroju lub temperamentu.
    Odpowiedź na pytanie zawsze musi się odwołać nie do gier, ale do kilku innych ważniejszych rzeczy: czy masz pieniądze na uprawianie takiej rozrywki, czy poza grami masz jakieś inne hobby, no i najważniejsze – czy gry wygrywają przeciw rodzinie rywalizację o twój czas wolny? Jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, że masz żonę, której twoje granie zupełnie nie przeszkadza, że dorastające dzieci nie wymagają od ciebie zmiany twoich nawyków itd.
    Wynika z tego także to, iż wiek – przed czterdziestką – nie ma tu nic do rzeczy.

    • btd Luty 24, 2010 o 13:24 #

      Ma. Niektórym ‚dorosłym i poważnym’ wydaje się że w ‚pewnym wieku’ coś takiego jak granie jest źle widziane.

    • CoSTa Luty 26, 2010 o 11:58 #

      @Krzychu
      „Z mojego punktu widzenia odpowiedź nie ma nic wspólnego z grami.”

      Oj sorry… Ależ ma WSZYSTKO wspólnego z grami! Nastrój nastrojem ale bez dobrej gry po prostu nie ma o czym mówić.

      A wiek ma tu bardzo wiele do rzeczy, to przecież oczywiste. Dorastamy, uczymy się, poznajemy, doświadczamy. I na wszelką rozrywkę, w tym i gry, patrzymy przez ten właśnie pryzmat.

  8. krzychu Luty 24, 2010 o 13:56 #

    Z racji wieku uważam się za całkiem dorosłego :) i nic dziwnego nie widzę w grach komputerowych w wieku (przykładowo) plus 50.
    Więc nie masz racji.

  9. CCrow Luty 26, 2010 o 02:01 #

    No cóż, ja uważam gry (głównie cRPG) za jedno z moich hobby. Tyle, że moi rówieśnicy, a mam lat 38 (hexadecymalnie), traktują to jako przejaw, hmmm delikatnie rzecz biorąc kretynizmu. Sprawa dotyczy oczywiście też muzyki, lektur itp. Facet słuchający Feela się odmładza, facetowi słuchającemu, jak ja, Dream Theater odwala na stare lata itd.
    Macie lepiej bo dorastaliście w świecie z grami!

    • CoSTa Luty 26, 2010 o 12:06 #

      Szacunek za zdrowe podejście do gier w tym heksadecymalnym wieku :). Tak, mamy „łatwiej” choć chyba w sumie lepiej powiedzieć, że mamy inaczej. Dorośliśmy z tym medium i dla nas są to rzeczy oczywiste. Ale pokolenie starsze, taka na ten przykład moja matka, ma problem ze zrozumieniem takiego sposobu rozrywki. Jestem bardzo ciekaw, ze zrozumieniem jakich sposobów rozrywki będę miał problem ja, kiedy moje dzieciaki będą bawiły się swoimi elektronicznymi zabawkami :)

  10. krzychu Luty 26, 2010 o 12:59 #

    CoSta – nie nie nie. Odróżnij dwie rzeczy: treść gry i twój wiek. Z innych twoich postów wynika jasno, że gustujesz niemal wyłącznie w strzelankach,a inne przykłady padają tylko jako ilustracje, że jest inaczej ;)
    Ja rozumiem, że grasz w dowolnym wieku, natomiast to, w co grasz, to sprawa nieistotna. Przecież przywołana przez ciebie mama nie ma do ciebie pretensji, że nie grasz w określoną grę – jej chodzi o to, iż w ogóle grasz i tracisz na to swój czas, który mógłbyś poświęcić np. rodzinie. This is the point.

    • CoSTa Luty 26, 2010 o 13:55 #

      „Z innych twoich postów wynika jasno, że gustujesz niemal wyłącznie w strzelankach,a inne przykłady padają tylko jako ilustracje, że jest inaczej ;)”

      Nie podawałbym ich, gdybym ich w jakiś sposób nie doświadczył :). Heavy Rain dopiero przede mną ale reszta już w sumie za mną – te na PS3 oczywiście (Metal Gear Solid 4 muszę skończyć wreszcie ale tu problem z czasem – ta gra wymaga sporego skupienia przez dłuższy czas a na to ostatnimi czasy po prostu brak zasobów czasowych). Półgodzinne sesje w strzelanki są po prostu bardziej w moim zasięgu.

      „Przecież przywołana przez ciebie mama nie ma do ciebie pretensji, że nie grasz w określoną grę – jej chodzi o to, iż w ogóle grasz i tracisz na to swój czas, który mógłbyś poświęcić np. rodzinie. This is the point.”

      No ale przecież pisałem o tym, nie rozumiem zbytnio co tu roztrząsać. Mnie się rozchodzi o to, że grający trzydziestopięciolatek to niekoniecznie wyraz braku dojrzałości, niechęci do przebywania z rodziną i co tam jeszcze zazwyczaj przychodzi w takim przypadku starszym pokoleniom do głowy. To po prostu efekt dojrzewania z tym medium i – co mnie bardzo cieszy – oferty growej skierowanej także do dorosłego i dojrzałego gracza. O tym jest ten wpis.

  11. waltharius Marzec 3, 2010 o 10:16 #

    Dobrze napisane CoSTa. Przypuszczam, że jak Twoja szanowna mama była w Twoim wieku, to jej rodzice widzieli podobne problemy, tylko w TV, głośnej muzyce (na przykład taki ś.p. Niemen hehe) i kolorowych pismach, które powoli zaczynały się w naszym kraju pojawiać.
    Ba!, podobno pierwsze przetłumaczone teksty sumeryjskie (chyba sumeryjskie, ale nie chce mi się szukać czy faktycznie sumeryjskie, więc jak źle to poprawcie) mówiły o tym, że jak młodzież będzie tak bardzo oddalała się od właściwych zachowań, gdzie właściwymi zachowaniami były oczywiście te, które nieśli ze sobą ludzie starsi, to świat szybko ulegnie zagładzie. Jak widać tak się jeszcze nie stało. Po prostu ewoluujemy jako społeczeństwo i MUSIMY korzystać z tego, co to społeczeństwo ze sobą niesie.

    Rozumiem zarzut, że zamiast grać poświęcałbyś się rodzinie. Jednak nie o to chyba chodzi, żeby to poświęcenie stało się krzyżem, który musisz dźwigać. Gry są dobre (są i złe, ale pomińmy tutaj ten wątek) i tak jak wszystko co pozwala się odprężyć, dopóki nie zagraża naszemu życiu, dopóki pamiętasz imiona dzieci, i wiesz kiedy masz urodziny, nie jest źle.

    A seria Mass Effect wymiata ;-)

Trackbacki/Pingbacki

  1. Gram – Uncharted 3 | CoSTa's Family Page - Listopad 19, 2011

    […] W zeszłym roku zasta­na­wia­łem się, jakim cudem będąc przed czter­dziestką (już do niej mniej, niż wię­cej nie­stety), wciąż cie­szy mnie gra­nie. Jakim cudem facet z dwójką dzieci, żoną patrzącą na gra­nie jak na mar­no­wa­nie cen­nego czasu, który można by prze­zna­czyć na ten przy­kład na opiekę nad dziećmi by żona miała czas na spo­kojne wcią­gnię­cie TV Style, w któ­rym jakieś baby poka­zują jak brzydko się ubie­rać innym babom, które do tej pory przy­naj­mniej robiły to za zde­cy­do­wa­nie mniej­sze pie­nią­dze… eee… za długa chyba nieco ta dygresja :). […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Alex Smoke – Paradolia

Wot i wjechał mi dziś w ręce potężny choć minimalistyczny kawałek elektroniki. Krążek, który z miejsca pokochałem. Za to, że...

Zamknij