Menu serwera

iPhone gaming – to już!

Jakiś czas temu zastanawiałem się, czy iPhone w ogóle osiągnie status czegoś, co nazwać można handheldem aka przenośną konsolą do gier. Oczywiście można było o nim tak mówić już w dniu premiery AppStore, kiedy to na platformie wylądowały pierwsze gry ale patrząc na ich poziom wykonania, skomplikowanie i w większości graficzną prostotę (oraz w 90% casualowatość) ciężko było brać iPhone poważnie. Owszem pojawiały się w międzyczasie tytuły mniej lub bardziej ambitne ale ciągle tej platformie brakowało czegoś, co jest głównym wyznacznikiem nazwijmy to „konsolowatości” urządzenia: zainteresowania dużych studiów produkcyjnych. Ale to się jak widzę powoli zmienia…

Do rozważań popchnął mnie jeden tytuł, w który ostatnio pogrywam a jest nim oczywiście Grand Theft Auto: Chinatown Wars [AppStore]. Dosłownie dwa dni obcowania z tą grą pozwoliły mi na nieco odmienne spojrzenie na przyszłość iPhone jako platformy do grania. Także kilka newsów z iphonowego growego światka mocno podbudowało moją wiarę w przyszłość grania na iPhone. Dlaczego? A dlatego, że w końcu wielcy producenci gier zaczęli łakomie spoglądać na tę platformę i zaczynają na nią wydawać coraz śmielej gry. GTA to akurat przykład gry najbardziej przeze mnie pożądanej – świetnie wykonanej, dopasowanej do specyfiki sprzętu, zoptymalizowanej jak trzeba, z głębią rozgrywki akuratnią dla nieco bardziej hardcorowego gracza. To tytuł ze wszech miar so called AAA – najwyższej jakości i w tym momencie obok The Settlers to chyba najlepsza gra w AppStore (OK, o gustach się nie dyskutuje ale o obiektywnej jakości wykonania już można).

Grand Theft Auto: Chinatown Wars

Grand Theft Auto: Chinatown Wars

Pojawienie się takich tytułów jak The Settlers czy GTA to bardzo istotny sygnał dla graczy – firmy w produkcję gier inwestują. I to zaczynają inwestować niemało. Te pieniądze zazwyczaj wprost przekładają się na jakość silnika, grafiki, dźwięku i tych wszystkich elementów, dzięki którym można mówić o grze dobrej. Jasne, różne niskobudżetowe produkcje też mogą zawładnąć wyobraźnią (i portfelami) tysięcy graczy ale o jakości platformy raczej nie świadczą a bardziej o niewyczerpanej pomysłowości i innowacyjności ich twórców (za co właśnie te gry kochamy i cenimy). Niestety bez odpowiedniego budżetu ciężko stworzyć tytuł na tyle głęboki i widowiskowy, by nieco dłużej obcował z nim gracz hardcorowy. Jasne, to casuale sprzedają się w ilościach hurtowych ale nie tylko one definiują możliwości i jakość platformy. Tę wyznaczają, czy nam się to podoba, czy też nie – duzi gracze.

Niedawno zelektryzowała mnie wiadomość o wkroczeniu Square Enix do AppStore. Jasne, było tam już obecne od dawna ale w formie średnio interesujących gier przenoszonych z komórek i dostosowywanych (zazwyczaj ze średnim skutkiem) do specyfiki iPhone. Tym razem Square ogłosiło start na iPhone swojej najsłynniejszej serii: Final Fantasy. Początkowo dwa tytuły ale podejrzewam, że jeśli przyjmą się dobrze, trafią do nas kolejne (oby z moim wymarzonym FF VII). Nie wiem, czy jest na świecie gracz, który choćby nie słyszał o tej serii a pojawienie się jej na danym urządzeniu to poniekąd wyznacznik dojrzałości urządzenia i wiary Square w jego komercyjny sukces także jako platformy do grania. Do tej pory Square raczyło nas okruchami ze swojego stołu ale teraz mamy zapowiedziane dania główne. To są świetne wiadomości bo w gierkowym światku może to oznaczać solidny impuls dla innych wielkich graczy do spojrzenia łaskawszym okiem na iPhone, jako platformę do gier. Bardzo wielu ludzi do tej pory nie postrzega tego urządzenia jako czegoś służącego do „poważnego” grania ale dzięki coraz ambitniejszym tytułom to przekonanie po prostu przestanie być prawdziwe.

Problem w tym, że Apple nie ułatwia premiery iPhone jako pełnoprawnego handhelda. Czy się to komuś podoba, czy też nie, sterowanie li tylko za pomocą dotyku i akcelerometru jest czasami po prostu niewygodne, zbyt mało precyzyjne i nie sprawdza się w bardzo wielu gatunkach gier. iPhone to przede wszystkim telefon, na którym pokazują się coraz lepsze tytuły ale który z racji bycia telefonem ma mnóstwo ograniczeń w swobodzie interakcji gracza z urządzeniem i zapanowaniem nad nim. Wprost nie cierpię tego ciągłego mazania paluchem po szybce w N.O.V.A. [AppStore], który dodatkowo zasłania mi połowę obrazu. Granie w Blades of Fury [AppStore] bez fizycznego kontrolera to po prostu męka i nawet jeśli doceniam te gry za ich technologiczne zaawansowanie i ogólną niezłą jakość, tak coraz rzadziej w nie gram właśnie ze względu na problemy ze sterowaniem. Grając lubię być skupiony na rozgrywce a nie na walce ze sterowaniem…

Od wieków już postuluję, proszę i wołam do Apple o opracowanie kontrolera lub stworzenie specyfikacji/standardu takiego urządzenia, by produkować mogli je inni. Na iPhone zaczynają się pokazywać tytuły bardzo wysokiej jakości i pozwalające nazywać tę platformę przenośną konsolą do gier. Ale to doznanie nie jest jeszcze pełne, jeszcze nie do końca możemy się rozkoszować mobilnym graniem. Szkoda bo w tym urządzeniu tkwi spory potencjał, który tylko ze względu na opieszałość lub brak wizji Apple strasznie się marnuje. Ewentualnie podeślijcie Steviemu linka do artykułu to może mu coś w głowie zaskoczy :)

, , ,

8 odpowiedzi do iPhone gaming – to już!

  1. byte Luty 16, 2010 o 11:30 #

    Po przeczytaniu tego tekstu od razu pomyślałem o inicjatywie Fix the Fucking iPhone, ale domena ftfi.org jest już zajęta, i to przez – że tak powiem – drugą stronę mocy.

    • CoSTa Luty 17, 2010 o 07:28 #

      Oj mieliby co fiksować, mieliby…

  2. zx Luty 16, 2010 o 14:43 #

    Gdzieś czytałem, że Square przenosi pierwsze FF na wszystkie możliwe platformy. Drogo ich to nie kosztuje, a jakieś zyski zawsze są. Nie koniecznie oznacza to wiarę w sukces. Choć oczywiście sądzę, że obie części jednak będą dość popularne.

    Ja dla odmiany bardzo nie chciałbym, żeby pojawiły się jakieś dodatkowe kontrolery. Wtedy część gier (pewnie tych lepszych) działałaby praktycznie tylko z nimi, a ja nie mam zamiaru dokupywać kontrolera do… telefonu! Wtedy ‚normalne’ sterowanie poszłoby w odstawkę i producenci odwalaliby w tej kwestii chałturę.

    Bardzo chciałbym za to, żeby góra i dół iPhone/iToucha też były dotykowe. Wtedy ekran ekranem a na bokach można by mieć sterowanie. Co prawda wymagałoby to nakładów informacyjnych dla użytkowników (bo w końcu przycisków tam nie ma a i nic się nie wyświetla), ale byłoby wygodne.

    • CoSTa Luty 17, 2010 o 07:36 #

      Newsa z FF traktuję w kategoriach badania gruntu przez Square. FF 1 i 2 w portowaniu nie są jakieś kosmicznie trudne i do rozpoznania rynku bojem nadają się znakomicie. Się przyjmą to podejrzewam, że Chrono Triggera się na iPhone doczekamy a wtedy mam przerąbane :)

      Jak najbardziej masz słuszność z tymi kontrolerami – telefon to ma być łatwe w obsłudze urządzenie. Ale kiedy jabłko reklamuje iPoda touch jako konsolę do gier, to niestety nie w pełni się to z prawdą pokrywa imo. A że iPhone to iPod touch z wieloma bajerami więcej…

  3. pk5 Luty 16, 2010 o 20:45 #

    Wybacz, ze nie do tematu, ale Ty także obcinasz rssy? Dlaczego?

    • CoSTa Luty 17, 2010 o 07:37 #

      A obcinam??? Łokurczę, no to żeś mnie zaskoczył… Czekaj, niech sprawdzę… Faktycznie, cięte lecą. Cholera, przygotowywałem się ostatnio do upgrade WP i pewnie gdzieś w opcjach kliknąłem o jedno pole za daleko. Zaraz naprawiam, dzięki za info.

  4. sprae Luty 17, 2010 o 03:17 #

    Nawiązując do tematu gier i iPhona, w którymś z ostatnich wpisów prosiłeś Apple o wypracowanie standardu zewnętrznych kontrolerów gier. Takie rzeczy już są

    http://en.wikipedia.org/wiki/Bluetooth_profile#Human_Interface_Device_Profile_.28HID.29

    Nie wiem czy Apple ma do tego jakieś API. Moim zdaniem byłoby to w dobrym guście ale nie musi. Każdy producent gry o ile ma czas i kasę może to zaimplementować lub skorzystać jakiejś libki.

    • CoSTa Luty 17, 2010 o 07:52 #

      Problem w tym, że Bluetooth jest w iP oberżnięty ze wszystkiego, co się da i nie po stronie producentów gier jest piłeczka. Apple dało API do obsługi portu docka i jeśli już kiedykolwiek będzie coś do iP podłączane, to właśnie tamtędy. Teoretycznie producenci gier mogliby zrobić sobie sami swoje kontrolery i oprogramować je. Tyle że mielibyśmy sytuację, w której każdy producent robiłby kontroler po swojemu co jest oczywistą głupotą i wątpię, by znaleźli się na to kupcy (nie wyobrażam sobie kupna kontrolera do gier tylko Gameloftu, drugiego do gier EA itd.). Dlatego wołam o opracowanie standardu przez Apple tak, by producenci (lub samo Apple) mogli zacząć tworzyć swoje kontrolery w oparciu o ten standard i by w grach wykorzystywać odpowiednie API.

      BTW – nie sądzę, by Apple w ogóle bawiło się w możliwość parowania iP z czymkolwiek innym, niż komputerem a i to tylko do tetheringu (bo o wymianie danych komputer-telefon można zapomnieć). Łudzę się nadzieją, że w kolejnych odsłonach iPhoneOS Bluetooth zacznie być w końcu czymś funkcjonalnym ale to marzenie ściętej głowy raczej.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Gracz przed czterdziestką?

OK, do czterdziestki jeszcze nieco mnie brakuje (acz nie tak znów wiele) niemniej od jakiegoś już czasu nurtuje mnie jedno...

Zamknij