Gucio w garniaku!

Przygotowania do chrzcze­nia Gutka w peł­nym toku. Doropha zaafe­ro­wana, że bar­dziej nie można. Da Majek pró­buje lite­ro­wać słowo „chrzciny” i za dia­bła mu się nie udaje (gdyby nie auto­ma­tyczne spraw­dza­nie pisowni sadził­bym w tym sło­wie błąd za błę­dem). Ja całej tej hucpy ze zmy­wa­niem z uśmiech­nię­tego dzie­ciaka jakichś grze­chów kom­plet­nie nie poj­muję (zmy­wa­nie kupy i owszem ale co ten pędrak komu zro­bił, że chcą go do pie­kła wysy­łać jeśli głowy mu się nie poleje?). Babcia ustala menu a sta­lo­wo­wol­ska knajpa pod­grzewa już sie­dze­nia dla miłych gości.

Jednym sło­wem: burdel.

Ale jest w tym wszyst­kim oaza spo­koju, sta­tecz­no­ści (wyni­ka­ją­cej głów­nie z wagi) i opar­cie dla nas wszyst­kich. Oazą jest Gutek. Gutek, który na imprezę wysko­czy ubrany o tak:

Gutek w garniaku :)

Gutek w garniaku :)

Yep, Doropha wycią­gnęła od nie­oce­nio­nej Kornelii solidny, chrzcielny gar­niak! Man, to zaczyna wyglą­dać poważnie…

Tylko co dzie­ciak jest winny temu, że doro­śli uparli się odsta­wiać mu szopkę? Ale dobra, to temat na inny wpis. Póki co nabi­jajmy się z Gutka ile wle­zie, zanim pod­ro­śnie i zacznie łamać za to ręce :)

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

16 Komentarzy do “Gucio w garniaku!”

  1. Biter 19/03/2010 do 19:31 # Odpowiedz

    Rewelacyjnie wygląda :D

  2. Ika 19/03/2010 do 22:47 # Odpowiedz

    A u nas, ku zgro­zie mojej czę­ści rodziny, szopki nie będzie. Może mnie cał­kiem nie wyklną ;-)

  3. P. Rutkowski 20/03/2010 do 01:35 # Odpowiedz

    Czyżbyś Costa w Stalowej Woli (woj. pod­kar­pac­kie) gościł?

  4. doropha 20/03/2010 do 11:51 # Odpowiedz

    Nie wia­domo z jakiego powodu Gucio wci­śnięty w gar­ni­tur był bar­dzo zado­wo­lony, w prze­ci­wień­stwie do wci­śnię­tego w gar­ni­tur Taty, a może widok go roz­ba­wił? Chwilę po zro­bie­niu zdję­cia nastą­piła korekta w nało­że­niu czapki, w pra­wi­dłowo wygląda zawa­diacko, w tym powy­żej troszkę jak kuchcik:)

  5. bobiko 21/03/2010 do 23:23 # Odpowiedz

    no ej. ładny z niego koleś. na Dona Costy wyro­śnie, ze hoho.

  6. pemmax 23/03/2010 do 08:56 # Odpowiedz

    Costa, jeśli chrzest w Twoim mnie­ma­niu nie ma sensu to po jakiego czorta odpra­wiać tą uro­czy­stość. Podobnie jak Ty nie widzę w tym sensu, gdy nie pla­nu­je­cie pocią­gnąć tematu wycho­wa­nia Gucia w wie­rze chrze­ści­jań­skiej. Dla mnie to bez sensu i dzi­wie się, że chce­cie to zro­bić. Ksiądz zada Wam kilka pytań pod­czas chrztu i cie­kaw jestem jakie padną odpo­wie­dzi. Przemyśl zatem swoją decy­zję. Inaczej cała ta cere­mo­nia okaże się żartem.

    A Gutem w gajerku wygląda jak praw­dziwy łamacz serc. Chyba naślę moją małą kobietkę na niego ;-)

    • CoSTa 23/03/2010 do 10:06 # Odpowiedz

      Wiesz, nie żyję sam. Mam żonę, któ­rej na tym zależy. Mogę nie widzieć w tym sensu ale nie prze­szka­dza mi to sza­no­wać prze­ko­nań mojej żony. Jesteśmy part­ne­rami, nawet przez myśl nie prze­szło mi mówie­nie „nie” bo nie na tym imo part­ner­stwo polega.

      • pemmax 23/03/2010 do 12:05 # Odpowiedz

        Wszyscy sta­jemy przed wybo­rami. Ty masz trudny orzech do zgry­zie­nia. Po pierw­sze przy­stę­pu­jąc do Chrztu swo­jego dziecka, Kościół nakłada obo­wiązki na rodzi­ców, podob­nie jak ma się sprawa pod­czas innych sakra­men­tów (np. ślubu). Jaki ludzie inte­li­gentni wie­rzę, że rozu­miemy zada­wane nam pyta­nia i sprawy przed jakimi sta­jemy. Dlatego musisz prze­my­śleć sprawę, co zro­bisz gdy z ust kapłana pad­nie pytanie:

        „Prosząc o chrzest dla waszego dziecka, przyj­mu­je­cie na sie­bie obo­wią­zek wycho­wa­nia go w wie­rze, aby zacho­wu­jąc Boże przy­ka­za­nia, miło­wało Boga i bliź­niego, jak nas nauczył Jezus Chrystus. Czy jeste­ście świa­domi tego obowiązku?”

        Albo skła­miesz, albo ziro­ni­zu­jesz sprawę, albo będziesz się sta­rał reali­zo­wać to, co obie­casz przy chrzcie. Pytanie jest kie­ro­wane do rodzi­ców, nie do rodzica. Ja, poga­dał­bym z księ­dzem w tej spra­wie i przed­sta­wił swoje sta­no­wi­sko w podej­ściu do wiary. Rozumiem, że możemy śmiać się z chrze­ści­jan za ich wyzna­nie i wiarę, ale nie rozu­miem dla­czego nie możemy być ate­istami i sta­wiać temu czoła. Nie każdy musi być wie­rzą­cym. Nie rozu­miem dla­czego ludzie przy­mu­szają się do cho­dze­nia do Kościoła, jeśli cała sprawa wiary ich śmieszy.

        Do prze­my­śle­nia przed chrztem pole­cam lek­turę — http://www.opoka.org.pl/biblioteka/M/MS/celebracja_chrztu.html

        Powodzenia.

        • CoSTa 23/03/2010 do 14:39 #

          Pem, tro­chę nie jesteś na bie­żąco. Kościół prze­wi­dział takie pro­blemy i udziela dys­pensy (w ten spo­sób zawar­łem mał­żeń­stwo kościelne). Jak sobie for­mal­nie kościół sprawę chrztu roz­wiąże śred­nio mnie inte­re­suje — raz już zga­dza­łem się na wycho­wa­nie moich dzieci w wie­rze chrze­ści­jań­skiej, dzięki czemu dys­pensę uzy­ska­łem. Jeśli będą chcieli nową kar­teczkę i „co łaska”, da się zro­bić o ile „co łaska” nie będzie zbyt wygórowana.

          Więc nie mam poję­cia bla­dego o jakim kłam­stwie, iro­ni­zo­wa­niu czy czym tam jesz­cze piszesz. Wychowaniem w wie­rze nie zaj­muję się ja, tylko żona a ja mam w tym nie prze­szka­dzać i na taki deal kościół poszedł dając mi dys­pensę. Jeśli będą chcieli zmie­niać warunki dealu lub ich zapo­mną, przy­po­mnę je i odpo­wiedni kwit z ich­nich ksiąg pokażę (chrzest będzie w tej samej para­fii, w któ­rej mie­li­śmy ślub). Żad­nych poga­du­szek z księ­dzem nie mam zamiaru nawet urzą­dzać ani o niczym infor­mo­wać. Raz już to robi­łem i star­czy. Mają archiwa, niech z nich korzy­stają. Choć z samym księ­dzem pew­nie sobie poga­dam bo to fajny, star­szy czło­wiek jest.

          „Nie każdy musi być wie­rzą­cym. Nie rozu­miem dla­czego ludzie przy­mu­szają się do cho­dze­nia do Kościoła, jeśli cała sprawa wiary ich śmieszy.”

          Zgadzam się w pełni. Też tego nie kumam. Ja na ten przy­kład do kościoła nie cha­dzam, no chyba tylko by sobie jakieś ładne wnę­trze zobaczyć.

          „Dlatego musisz prze­my­śleć sprawę, co zro­bisz gdy z ust kapłana pad­nie pytanie”

          Nie muszę. Kościół sam mnie od tego zwol­nił i chwała mu za to.

          A tak swoją ścieżką — te wszyst­kie chrzty, komu­nie czy inne bierz­mo­wa­nia to cał­kiem ładna tra­dy­cja. Się mi nawet podoba.

  7. pemmax 23/03/2010 do 16:17 # Odpowiedz

    @CoSTa no chło­pie sza­cu­ne­czek! Aż miło się czyta tak kla­rowne podej­ście do tematu. Już nic nie mówię, bo widzę, że lek­cje masz odro­bioną w tema­cie dyspens ;-)

    Gdy już wiem, że sprawa chrztu nie jest jedy­nie poka­zówką rodzinną, dla sąsia­dów i całego ludu napa­lo­nego na gorącą imprezę, spie­szę z gra­tu­la­cjami i życze­niami. Wszystkiego dobrego!

    Coraz czę­ściej spo­ty­kam się z tym, że ludzie tar­gają swoje pociech do kościoła, zupeł­nie bez­wied­nie, bez wiary, bez sensu. Patrząc na to z boku dopro­wa­dza mnie to do szew­skiej pasji i zadaję sobie pyta­nie — „Po co?” Nie mogę pojąć jak ślepa tra­dy­cja, nie pokryta uczyn­kami z wiary tak może kie­ro­wać ludz­kimi czy­nami. Ostatnio mia­łem nawet roz­mowę z kobitką, która zapy­tała mnie, czy nie mógł­bym jej „zała­twić” (to cytat) aby przy­jęła komu­nię na Pierwszej komu­nii swo­jego dziecka bo mam dobre układy z księ­dzem. Ręce mi opa­dły, adre­na­lina pod­sko­czyła. Jestem tro­chę uczu­lony na mier­notę w spra­wie wiary. Wybacz, że wypły­nęło to pod zdję­ciem Gutka. Gdzieś musiało ;-)

    • CoSTa 23/03/2010 do 19:01 # Odpowiedz

      Ostatnio gada­łem nieco z Dorotą o tych spra­wach (jak to brzmi :)) i nasu­nęło mi się takie spo­strze­że­nie drobne — od dłuż­szego już czasu nie o wiarę cho­dzi tylko o tra­dy­cję, rytuał. Komunie, chrzty, śluby… Ludzie latami całymi w kościele nie bywali a tu nagle jak ich nie przy­ci­śnie moc tra­dy­cji i jesz­cze więk­sza moc rodziny oraz języ­ków sąsia­dów… Mówisz, że jesteś uczu­lony i masz do tego święte prawo. Czuję się ponie­kąd podob­nie choć zamiast jakie­goś uczu­le­nia raczej dostaję ataku zaże­no­wa­nia. Ja. Nie wierzący.

      Stety/niestety kato­li­cyzm w naszym kraju dry­fuje w jakieś coraz bar­dziej folk­lo­ry­styczne regiony. Mnie to na ten przy­kład prze­szka­dza o tyle, że reli­gia zawsze koja­rzyła mi się ze zbio­rem jakichś war­to­ści, które do tego sta­wiają przed wier­nym pewne wyzwa­nia, co z kolei ma na celu dąże­nie do bycia lep­szym czło­wie­kiem, bar­dziej peł­nym w sen­sie ducho­wym i nie tylko ducho­wym. Niestety ale brak takich norm wpływa na ludzi mocno demo­ra­li­zu­jąco. I to widać na codzień.

      Mam swoje prze­ko­na­nia, Ty masz swoje i zdaje mi się, że potra­fimy się cenić za to, że przy nich trwamy. Ale dosko­nale Cię rozu­miem gdy czu­jesz roz­ża­le­nie widząc, jak ktoś Twoje prze­ko­na­nia trak­tuje jak chu­s­teczkę powie­wa­jącą na wie­trze. Też szlag by mnie trafiał :)

      • pemmax 24/03/2010 do 00:10 # Odpowiedz

        Dzięki CoSTa za te słowa. Są mądre i pełne roz­wagi. Zdecydowanie jesteś moim ulu­bio­nym kontr-rozmówcą. Po pro­stu masz coś do powie­dze­nia, a to co mówisz skła­nia mnie do myśle­nia i ana­lizy ota­cza­ją­cej rze­czy­wi­sto­ści. Prawisz dobrze, ot co ;-) I zga­dza się, sza­nuję Cię i Twoje poglądy, nawet jeśli nie idą w parze z moimi. Amen Bracie;-)

        • CoSTa 24/03/2010 do 15:00 #

          Aż się dziw­nie czuję :)
          Amen i ceńmy róż­nice, zawsze są lep­sze od monokultury :)

  8. nieważne 24/03/2010 do 14:47 # Odpowiedz

    Costa jesteś zwy­kłym hipokrytą.Chrzest nie jest żadną tra­dy­cją, szopką czy czymś innym. Ja się strasz­nie zasta­na­wiam, czy może ktoś iść z czy­stym sumie­niem do kościoła i uczest­ni­czyć we mszy świę­tej pisząc na swoim blogu słowa typu cyt „fuc­king Maryja, matka Boża”. Kiedyś jakiś inter­nauta się na to wku­rzył i tylko chyba szczę­ściu możesz zawdzię­czać, że nie podał Ciebie do sądu za obrazę uczuć reli­gij­nych.
    Dla mnie jesteś zykłym dup­kiem, który w inter­ne­cie psy­chicz­nie się obnaża. To jest żenu­jące!
    Nie wie­rzysz, nie inte­re­suje Ciebie reli­gia i Kościół, nie rób z sie­bie i innych gości idio­tów. Ja mam sko­pio­wany wpis na Twoim blogu odno­śnie Kościoła i Matki Boskiej. Prześlę to do kurii W Poznaniu by po pro­stu zain­te­re­so­wali się tym tema­tem.
    Mam więk­szy sza­cu­nek dla ludzi trzy­ma­ją­cych się swo­ich zasad niż dla głu­poli wypi­su­ją­cych bzdury, a potem robią­cych cyrk.
    Pozdrawiam mimo wszystko.

    • CoSTa 24/03/2010 do 15:07 # Odpowiedz

      „Costa jesteś zwy­kłym hipokrytą.”

      A dla­czego?

      „Chrzest nie jest żadną tra­dy­cją, szopką czy czymś innym.”

      Dla mnie i owszem — jest.

      „Ja się strasz­nie zasta­na­wiam, czy może ktoś iść z czy­stym sumie­niem do kościoła i uczest­ni­czyć we mszy świę­tej pisząc na swoim blogu słowa typu cyt “fuc­king Maryja, matka Boża”.”

      Dla mnie kościół to budy­nek jak każdy inny. I jak wszyst­kie budynki — jedne są ład­niej­sze, inne brzyd­sze. Te nowo­cze­śniej­sze są zazwy­czaj brzyd­sze (a szkoda).

      „Kiedyś jakiś inter­nauta się na to wku­rzył i tylko chyba szczę­ściu możesz zawdzię­czać, że nie podał Ciebie do sądu za obrazę uczuć religijnych.”

      Ciągle cze­kam ale chyba się nie docze­kam. Ot nie­słowny kato­lik. Jak większość.

      „Dla mnie jesteś zykłym dup­kiem, który w inter­ne­cie psy­chicz­nie się obnaża. To jest żenujące!”

      Nie czy­taj i po spra­wie. Musu nie ma. Jeszcze :)

      „Nie wie­rzysz, nie inte­re­suje Ciebie reli­gia i Kościół, nie rób z sie­bie i innych gości idiotów.”

      Przez „gości” rozu­miesz sie­bie? No to będę robił ile wle­zie! A co do nie­wiary — jak na razie w tym kraju można (o zgrozo!) nie wie­rzyć i można (o zgrozo do kwa­dratu!) o tym gło­śno mówić. Więc mam zamiar to robić nadal.

      „Ja mam sko­pio­wany wpis na Twoim blogu odno­śnie Kościoła i Matki Boskiej. Prześlę to do kurii W Poznaniu by po pro­stu zain­te­re­so­wali się tym tematem.”

      Ależ pro­szę bar­dzo. Wpisów nie kasuję zazwy­czaj więc powi­nien nawet wisieć jesz­cze gdzieś w zaka­mar­kach bloga. Przy oka­zji — dzięki za tak uważną lek­turę i nawet kopio­wa­nie wpi­sów. Bardzo mi to schlebia :)

      „Mam więk­szy sza­cu­nek dla ludzi trzy­ma­ją­cych się swo­ich zasad niż dla głu­poli wypi­su­ją­cych bzdury, a potem robią­cych cyrk.”

      Podzielam tę opinię.

      „Pozdrawiam mimo wszystko.”

      A ja pozdra­wiam bez żad­nego mimow­szyst­kiego i miłego, wio­sen­nego dnia życzę :)

  9. agnostyk 24/03/2010 do 21:20 # Odpowiedz

    Pozwolicie ze wtrace sie do dej dys­puty ale Pan „nie­wa­zne” lekko przesadzil,uzywajac zmiast argu­men­tow, pogro­zek.
    Spalic go na sto­sie Panie „nie­wa­zne”, za swo­bodne i z pewna doza humoru,wyrazanie swo­jego swia­to­po­gladu!
    Tolerancja Panie „nie­wa­zne” musi dzia­lac w obie strony.
    Swoja droga cie­kawi mnie sprawa ewen­tu­al­nych kon­se­kwen­cji ze strony kurii…

Dodaj komentarz