Jak wiadomo Majka jest „zerówkowiczem”, w dodatku szkolnym. Zerówkowicz ma to do siebie, że nie chce mu się wstawać, a jak już wstanie, to rusza się jak ślimak, marudzi i aż się prosi, żeby dać dziecku „dopalacza” w jakiejkowiek formie, ale to niepoprawne w każdym względzie, wiec pozostaje nam „damajkowe ponaglanie”. Czasem nie wystarcza i w momencie, gdy papa Costa w pełnym rynsztunku przytupuje w przedpokoju a Maja hasa w samych majtkach, bardzo niewychowawczo pomagam jej się ubierać. Rajstopy to katastrofa.
Ostatnio w trakcie panicznego wciągania przeze mnie rajstop na straszliwie już długaśne nogi kompletie odmawiające współpracy, z pokrzykującym w tle papą CoSTą, mówię do Majki:
– Mogłabyś mi pomóc.
Na to rzecze Maja spokojnie:
– Ale jak? Na nogach mam rajstopy, a ręce mam zajęte, bo sie podpieram. Wiem. Mogę Ci kibicować!
– Nie denerwuj mnie! — ja na to
A Maja cichutko:
– Maaama, maaaama, maaaaama







:) hehehh doskonałe!
Sama mam takiego ślimaczącego się, odrętwiałego i nieszczęśliwego z rana posiadacza rajtek :)
Pluszaki
Moja prawie trzylatka w takich sytuacjach losuje sobie jedną z fraz „Nie umiem”, „Nie mam siły”, „Nie mogę”, „Nie da się”.
O kurczę, widzę, że całkiem rozgarnięta z niej dziewuszka :)