Jak wytresować smoka (How To Train Your Dragon)

Byliśmy, widzie­li­śmy, oku­lary do 3D zało­ży­li­śmy… W ostatni week­end da Majek i moja skromna a gruba osoba zawi­ta­li­śmy w kinie Cienema City w poznań­skiej Plazie, w któ­rym zoba­czy­li­śmy histo­ryjkę, jakich pew­nie wiele dla dzie­cia­ków się two­rzy ale któ­rych mało reali­zuje się na takim pozio­mie. A już na wstę­pie chciał­bym powie­dzieć, że reali­za­cja jest kur­czę prze­zacna. Technologia śmiga do przodu jak sza­lona i widać to w ani­ma­cji 3D bar­dzo dobrze. Tym razem nie zachwy­ca­łem się odwzo­ro­wa­niem rze­czy­wi­sto­ści a’la Beowulf bo na coś takiego nie było w tym fil­mie po pro­stu miej­sca. Tym razem mój zachwyt wzbu­dziła ani­ma­cja jed­nego z głów­nych boha­te­rów filmu zna­nego lepiej jako Nocna Furia tudzież po pro­stu Szczerbatek. Ano, komuś udało się stwo­rzyć rzecz dla dzie­cia­ków nie­sa­mo­witą — zro­bić ze smo­ków fan­ta­styczne (bo wiel­kie i w ogóle ze skil­lami jak trzeba) futrzaki. I to rusza­jące się w spo­sób wprost doskonały.

/>

Pobierz / obej­rzyj film (m4v; 16mb)

Fabuła? Prosta do bólu ale jasna i z odpo­wied­nim dla dzie­cia­ków prze­ka­zem. Jest sobie w osa­dzie bez wyjątku bar­czy­stych i wiel­gach­nych Wikingów jeden koleś, który ni posturą, ni cha­rak­te­rem do reszty nie pasuje. Zwie się ów osob­nik Czkawka, wątły jest nad wyraz ale łeb ma nie od parady i bar­dzo, bar­dzo chce się stać taki, jak inni. Przede wszyst­kim zaś chce jed­nego: tak jak pozo­stali zio­male pra­gnie rze­zać smoki, które regu­lar­nie osadę nawie­dzają, palą, bydło i chu­dobę pory­wają i w ogóle czy­nią znisz­cze­nie potworne. Wodzem osady jest ojciec Czkawki, który jest esen­cją wikin­gow­stawa — potężny, jed­nym cio­sem potra­fiący oba­lić smoka, waleczny i dzielny, że bar­dziej nie można. Czkawka do oto­cze­nia nie pasuje a nie marzy o niczym innym, jak o dopa­so­wa­niu się do reszty. Za cel obrał sobie upo­lo­wa­nie jakie­goś smoka, co pew­nie w oczach współ­to­wa­rzy­szy mocno by jego akcje w górę pod­nio­sło. Problem w tym, że w końcu tego smoka upolował…

I to nie byle jakiego smoka! Nocna Furia to rodzaj smoka, któ­rego nikt jesz­cze nie widział bo… Nikt jesz­cze spo­tka­nia z nim nie prze­żył. To smok dia­bel­nie szybki, zwinny i ata­ku­jący niczym jastrząb. Potężny i groźny prze­ciw­nik, o któ­rym krążą tylko legendy… I takiego wła­śnie milu­siń­skiego wziął i nie­chcący (bo jakże by ina­czej) „upo­lo­wał” Czkawka. Jako Wiking, powi­nien ran­nego smoka dobić a łeb przy­nieść do osady jako oznakę triumfu i wikin­go­wej chwały. No ale Czkawka nie jest taki, jak inni i… Powoli ze smo­kiem się zaprzyjaźnia.

Film jest opo­wie­ścią o przy­jaźni mię­dzy dwoma do tej pory nie­na­wi­dzą­cymi się gatun­kami, która to przy­jaźń doj­rzewa powoli, w bólach nie­zro­zu­mie­nia i braku zaufa­nia. Jest dla dzie­cia­ków świetną, nieco łopa­to­lo­giczną ale bar­dzo dobrze podaną lek­cją walki ze ste­reo­ty­pami, z uprze­dze­niami i bar­dzo wyraź­nie poka­zuje, jak ważne jest łama­nie owych ste­reo­ty­pów i uprze­dzeń. Spokojnie, to wszystko prze­my­cane jest w for­mie dosko­nale dla dzie­ciaka zja­dli­wej i na tyle atrak­cyj­nej, że da Majek fanem wszel­kiego smo­ko­stwa został zawo­ła­nym. Film dosko­nale zba­lan­so­wano i nie jest li tylko po brzegi wypeł­nio­nym akcją poka­zem efek­tów 3D ale ma także chwile zwol­nie­nia, które pozwa­lają odsap­nąć ale na pewno nie pozwa­lają na ode­rwa­nie się od wyda­rzeń dzie­ją­cych się na ekra­nie. A to za sprawą świet­nego wize­runku smoka, który oka­zuje się być wyjąt­kowo dużym, z ostrymi szpo­nami i zębi­skami — plu­sza­kiem. Takim, który kocha dra­pa­nie za uchem, uwiel­bia się bawić, kocha swo­bodę i w ogóle ten prze­ro­śnięty jasz­czur na myśl przy­wo­dzi jakie­goś koto­wa­tego. Nie da się go po pro­stu nie lubić i twórcy filmu dosko­nale to roz­gry­wają i wyko­rzy­stują. Sceny „docie­ra­nia” się przy­jaźni mię­dzy chłop­cem a smo­kiem są po pro­stu bar­dzo dobre, pełne humoru, cie­pła i pozy­tyw­nej energii.

Film oglą­da­li­śmy w 3D i jeśli macie taką oka­zję — warto pójść na tę wer­sję do kina. Sceny lotu Czkawki z Zębatkiem wymu­siły na mnie powie­dze­nie solid­nego WOW. Majka była zachwy­cona i widać było po wyj­ściu z seansu, że 3D zro­biło na niej solidne wra­że­nie — te czer­wone z emo­cji poliki to dla mnie dowód, że mała bawiła się dobrze a film wcią­gnął ją na całego. Szczerze mówiąc to i ja bawi­łem się dosko­nale a drogę powrotną do domu prze­ga­da­li­śmy o fil­mie równo. No, takie wyj­ścia to ja lubię :)

Jeśli masz dzie­ciaka (a już szcze­gól­nie chło­paka) — ten film to jazda obo­wiąz­kowa. Jeśli dzie­ciaka jesz­cze nie masz ale po pro­stu lubisz nieco się pośmiać przy współ­cze­snych ani­ma­cjach — warto. OK, Shrek to to może nie jest ale i tak spę­dzisz miłe dwie godziny.

Ocena w skali 1–10: 8

Oficjalna strona filmu
Film w ser­wi­sie FilmWeb.pl

, ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

Jeszcze nikt nie skomentował. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz