Dzień Ojca

Tak się jakoś w życiu zło­żyło, że jestem ojcem. Aktualnie dwójki dzieci (o tylu wiem przy­naj­mniej). Tak się jakoś też składa, że na dziś usta­no­wiono datę wyda­rze­nia zwa­nego w wiszą­cym u nas w kuchni kalen­da­rzu „Dzień Ojca”. Cóż, zda­rza się.

Życze­nia dosta­łem of Gutka remote via mama aka Dorota. Starsza córa mnie olała i może ktoś jej przy­po­mni, że powinna dziś jakąś laurkę wysma­ro­wać także swo­jemu sta­remu a nie tylko swo­jej opie­kunce, która dziś ma imie­niny. Na kupno piwa i wypi­cie cze­goś smacz­nego przed tele­wi­zo­rem mnie nie stać — pie­nią­dze z konta jakimś cudem wypa­ro­wały, się wydały na tak zwane życie i kle­piemy aktu­al­nie biedę. Na wyskok do baru w celu obej­rze­nia choć jed­nego meczyku w towa­rzy­stwie zapi­tych i drą­cych mordę kolesi nie stać mnie tym bar­dziej. O kupie­niu sobie z oka­zji mojego dnia jakie­goś gadżetu czy choćby uży­wa­nej gierki też nawet nie mam co myśleć. To pro­wa­dzi mnie to takiej wyświech­ta­nej ale zawsze zaska­ku­ją­cej kon­sta­ta­cji: bycie ojcem dre­nuje kieszenie.

Dobra, mam paskudny nastrój bo kom­plet­nie olano moje tatowe święto. Na Dzień Matki przed­szkola i szkoły trza­skają przed­sta­wie­nia i poczę­stu­nek dla mam ale z oka­zji Dnia Ojca żadna cho­lerna pani peda­gog nawet się nie zająk­nie dzie­cia­kom, że można by przy wej­ściu do sali powie­sić jakiś bazgroł z choćby naszki­co­waną piłką, samo­cho­dem czy w osta­tecz­no­ści ser­cem, z kośla­wym pod­pi­sem „mamy kochamy ale was tatki też lubimy”. Nic z tych rze­czy. W domu dzień przed Dniem Matki da Majek sma­ro­wał serca po kart­kach i szy­ko­wał laurki co się zowie a opie­kunka mocno ją w tym dziele kart­ko­wego i kred­ko­wego znisz­cze­nia wspie­rała. Ja pooglą­da­łem sobie tylko, jak powstaje imie­ni­nowa laurka dla kocha­nej Wandzi.

Wiecie co? Jeśli podob­nie to wygląda w domach innych ojców, to ja powia­dam — w rzyć sobie wsadź­cie ten cały Dzień Ojca i prze­stań­cie nam tu jakieś podwójne stan­dardy wci­skać. My, faceci, jeste­śmy mało skom­pli­ko­wani — nie ma dnia, nie ma też tego wszyst­kiego, co się z nim wiąże a więc i nie ma pro­blemu. Możemy jak zwy­kle zasu­wać do roboty, spie­szyć z niej z powro­tem na meczyk a z oka­zji Dnia Matki wcale nam gul nie sko­czy tylko grzecz­nie wes­przemy dzie­ciaki w dziele nisz­cze­nia kolej­nych kar­tek z zało­że­niem, że staną się laur­kami. Sami coś tam z dziką rado­ścią doskrobiemy.

Ale w sumie tro­chę szkoda, że mało się o tych tatach mówi i jakoś tak w dupie się ich ma. Jeśli sta­ty­styczny ojciec jest podobny do mnie, to ja to nawet rozu­miem — żona/matka trud opieki nad dziec­kiem ponosi ogromy, szcze­gól­nie tym małym. Ja jakoś nie mam do prze­wi­ja­nia serca. Na spa­cer z dziką chę­cią wysko­czę, Majkę do kina z rado­ścią wezmę, w pia­skow­nicy czy na boisku z dzie­cia­kami z chę­cią się powy­głu­piam ale fakt pozo­sta­nie fak­tem, że do ich bar­dziej skom­pli­ko­wa­nej obsługi jakoś się nie daję namó­wić. Może nie ten wiek, nie ta cier­pli­wość, nie te chęci… Ale jed­nak coś tam z tymi dzie­cia­kami robię więc może — skoro dziś ponoć jest mój dzień — przy­naj­mniej na jakąś kar­teczkę z napi­sa­nym „faj­nie się z tobą bije tato, dzięki” mógł­bym liczyć? To tak nie­wiele a zna­czy prze­ogrom­nie dużo. Tak, nawet dla mnie, oglą­da­ją­cego meczyki, typo­wego tatu­cha. Podejrzewam, że takich typo­wych jak ja jest więcej…

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

29 Komentarzy do “Dzień Ojca”

  1. Ciacho 23/06/2010 do 09:44 # Odpowiedz

    W podob­nym tonie napi­sa­łem swój post o dys­kry­mi­na­cji gene­ral­nie face­tów w kon­tek­ście „dzien mężczyzn”

    http://ciacho.pl/2010-rownouprawnienie-uwierze-jak-je-zobacze.html

  2. Jajcuś 23/06/2010 do 09:50 # Odpowiedz

    W szkole Paskudy była impreza „z oka­zji dnia mamy i dnia taty”, 10 czerwca. Wierszyków i pio­se­nek o mamach oczy­wi­ście wię­cej, ale i o tatach było… ste­reo­ty­powo że aż boli (o tym, że mama przy garach, tata przy samo­cho­dzie), ale było.

    W zeszłym coś córka o dzień ojca się wypy­ty­wała, ale chyba do dzi­siaj zapo­mniała, bo na razie nic nie dosta­łem… nawet tej laurki co przy­pad­kiem w jej szu­fla­dzie przed­wczo­raj zauważyłem… ;)

  3. Ciacho 23/06/2010 do 09:55 # Odpowiedz

    U mojej lato­ro­śli w przed­szkolu była impreza „dla mam… i tatu­siów” (pisow­nia ory­gi­nalna). O ojcach pio­senka była jedna w stylu „mamu­siom aby było dobrze itd” a dla ojców ” aby ich omi­nęła dieta cud w port­fe­lach” ;).. I to było wszystko…

  4. Schamann 23/06/2010 do 09:59 # Odpowiedz

    ale maru­dzisz.… zna­czy że z poważ­nymi rze­czami jest ok i więk­szych pro­ble­mów nie ma, skoro maru­dzisz o takie pier­doły ;) co nie może nie cieszyć :)

    • Ender 23/06/2010 do 11:15 # Odpowiedz

      moze po pro­stu sie nudzi?

    • CoSTa 23/06/2010 do 12:41 # Odpowiedz

      Neee… Problemów więk­szych nie ma. Ale o swoje będę się bił a jeśli bić się nie będę, to cho­ciaż pomarudzę :)

  5. brocha 23/06/2010 do 10:08 # Odpowiedz

    ja tam dosta­łem rano od dzie­cia­ków pre­zent, który zaspon­so­ro­wała ich mamu­sia — co cie­kawe — ja nie wie­dzia­łem, że dziś jest dzień ojca ;) może dla­tego, że jest mniej ważny spo­łecz­nie, niż dzień matki (polki)

    • CoSTa 23/06/2010 do 12:43 # Odpowiedz

      Farciarz cho­lera. Prezentów nie ocze­kuję ale to nie zna­czy, że nie chciał­bym jakiejś gierki dostać :)

      • Ender 23/06/2010 do 19:34 # Odpowiedz

        Ja bym chcial dzien spokoju :)

  6. p. 23/06/2010 do 10:26 # Odpowiedz

    Ojciec, który pisze o swo­ich dzie­ciach, że „drą ryja”, albo przez nich nie może sobie kupić piwka do meczu (zamiast poba­wić się z dziećmi) i że w ogóle są krowy dojące pie­nią­dze z port­fela, moim zda­niem nie zasłu­guje na ani pół laurki, o przed­sta­wie­niu nie wspominając.

    • btd 23/06/2010 do 10:35 # Odpowiedz

      joooooooooooo

      ale pojechal/pojechala. dzwo­nie do gho­st­bu­sters, bo nawie­dze­nie 100%

      • p. 23/06/2010 do 10:51 # Odpowiedz

        taaa, naślij na mnie jesz­cze grono swo­ich wyznaw­ców.. Współczuję tylko Twojej Szanownej Małżonce.. Ona powinna mieć święto codziennie.

        • bobiko 23/06/2010 do 12:05 #

          widać, że nie znasz tego bloga, nie znasz inten­cji Costy, który jest czło­wie­kiem spe­cy­ficz­nym ale czyni to go znacz­nie cie­kaw­szym. Wypowiedzi w/w zacy­to­wane przez Ciebie to w jego przy­padku norma, bo taki jest jego styl blogowy.

          Nie znam oso­bi­ście autora ale wiem ze ma spory dystans do sie­bie, do wielu spraw, a tego samego nie można o Tobie napisać.

          Współczuję.

        • matipl 23/06/2010 do 12:06 #

          ooo Bobiko :) Ty też tutaj?

        • p. 23/06/2010 do 12:33 #

          Czytam tego bloga od kilku lat i po pro­stu nie rozu­miem tego czło­wieka.. jego wiecz­nego maru­dze­nia na brak kasy, naska­ki­wa­nie na wszyst­kie wła­dze świata i podej­ścia, że wszystko mu się należy.
          Raz na jakiś czas coś sko­men­tuję, to zaraz fani papa Costy ruszają na mnie z pochodniami.

        • matipl 23/06/2010 do 12:35 #

          @p.: ja fanem CoSTy nie jestem i nie byłem. Lubię po pro­stu nie­raz poczy­tać coś innego, a swego czasu bar­dzo fajne vide­oca­sty z Córą były.…

          Blog, to blog — nie podoba się, możesz iść sio ;) nikt nie trzyma.

          To, że przez blog CoSTa odre­ago­wuje męki świata, to jego sprawa

        • CoSTa 23/06/2010 do 12:51 #

          @p.
          „Czytam tego bloga od kilku lat”

          Dzięki za wytrwa­łość i mam nadzieję, że wytrwasz jesz­cze trochę :)

          „po pro­stu nie rozu­miem tego czło­wieka.. jego wiecz­nego maru­dze­nia na brak kasy”

          Bo nie mam a chciał­bym mieć. To se pona­rze­kam, tyle przy­naj­mniej mogę zro­bić bez naru­sza­nia sta­tus quo osią­gnię­tego z wła­snym lenistwem.

          „naska­ki­wa­nie na wszyst­kie wła­dze świata”

          O wypra­szam sobie. Krytykuję i owszem ale naska­kuję wyłącz­nie na PiS i wszystko z tą pożal się boże partią.

          „podej­ścia, że wszystko mu się należy”

          „Wszystko” to nieco za dużo powie­dziane. „Wiele” bliż­sze jest chyba prawdzie.

          „Raz na jakiś czas coś skomentuję”

          Uprasza się o częst­sze komen­to­wa­nie! Oczywiście jeśli będzie co komen­to­wać. Ostatnimi czasy z lot­no­ścią u mnie słabowito…

          „zaraz fani papa Costy ruszają na mnie z pochodniami”

          Hmmm… Fani powia­dasz? Może tak zacznę koszulki sprze­da­wać i inne gadżety i doro­bię nieco do skrom­nej pen­sji? W sumie nie­głu­pia myśl, dzięki.

        • bobiko 23/06/2010 do 12:56 #

          @matipl ;-)

          No raczej ze też czy­tam papa Costę. Kiedyś tra­fi­łem i tak mi sie zostało. :]

          @costa

          czas pomy­śleć o fan­pej­dżu na FB :D

    • monsun 23/06/2010 do 12:10 # Odpowiedz

      Ja na swoje dzieci mówię „bachory”. Poza tym obie „drą ryja”, a meczem z piw­kiem też nie pogar­dzę. Co nie prze­szka­dza mi je myć, prze­wi­jać, kar­mić itd.

      Gdyby mu na mło­dych nie zale­żało to nie nisz­czył by kla­wia­tury pisząc powyż­szą notkę.

      Ja też nie dosta­łem nic laurkopodobnego :(

      • CoSTa 23/06/2010 do 12:57 # Odpowiedz

        Oj to prawda — cza­sem nie ma innego okre­śle­nia na to, co się w domu wyra­bia niż „rzeź­nia”. Jakim cudem ja jesz­cze tej dwójki nie poto­pi­łem — nie wiem. Musi być — jakieś namiastki uczu­cia jed­nak się tlą w piersi :)

        • Ciacho 23/06/2010 do 13:01 #

          Nie pamię­tam gdzie, ale był tekst (faceta do kobiety w skle­pie) „czło­wiek ma cza­sem ochotę wywieść je do lasu i zosta­wić” :>

          Dlaczego dzieci są takie kochane? Bo ina­czej byśmy to zro­bili, a tak zro­bią maślane oczy i czło­wie­kowi (ojcowi) robi się od razu żal…

    • CoSTa 23/06/2010 do 12:45 # Odpowiedz

      „Drzeć ryja” to chcę ja w pubie z innymi ojcami pod­czas meczu. Uprasza się o rozu­mie­nie tek­stu pisa­nego. Z resztą zasad­ni­czo się zga­dzam i pew­nie wła­śnie dla­tego żad­nej laurki nie dosta­łem o przed­sta­wie­niu nawet nie wspominając.

  7. matipl 23/06/2010 do 10:36 # Odpowiedz

    Dla mnie to winny jest układ! Dzień Ojca spe­cjal­nie wypada pra­wie w waka­cje, aby był dniem mar­gi­nal­nym…
    A Dzień Matki w piękny maj, gdy robi się cie­pło, cho­dzi jesz­cze do szkoły itd.

    Nigdy nie będzie cze­goś takiego jak rów­no­upraw­nie­nie bo to natu­ral­nie nie moż­liwe. I trzeba się z tym, i kobiety, i męż­czyźni pogodzić :)

    • Ciacho 23/06/2010 do 12:38 # Odpowiedz

      To wszystko masoni i mohe­rowe berety! To oni za tym stoją… ;)

  8. mr_zola 23/06/2010 do 11:38 # Odpowiedz

    A ja mia­łem Dzień Ojca połą­czony z Dniem Matki w przed­szkolu i to 2x bo i dwójka chło­pa­ków do przed­szkola cho­dzi, były pio­senki dla taty chyba nawet wię­cej wyszło niż dla Mam
    Dostałem też dziś rano pre­zent wraz z faj­nym wier­szy­kiem.
    Myślę więc że Dzień Ojca nie jest wcale pomi­jany. No może u nielicznych.

  9. CoSTa 23/06/2010 do 12:40 # Odpowiedz

    @Jajcuś, Ciacho, mr_zola
    No to mie­li­ście faj­nie chło­paki. Dzień Matki w zerówce mojej małej to było święto-tylko-dla-mam i koniec. Ja chcę święta-tylko-dla-ojców! :)

  10. PeterCub 23/06/2010 do 16:36 # Odpowiedz

    Z oka­zji Dnia Tatuśka życzę Ci Papa Costa wszyst­kiego naj… w port­felu, w łóżku i w pracy. (To tak tylko wyzew­nętrz­ni­łem się, bo swo­jego ojca już od jakie­goś czasu nie mam, więc słu­żysz mi za surogat ;) ).

  11. Ciacho 24/06/2010 do 08:41 # Odpowiedz

    Heh, jed­nak w przed­szkolu mojego przed­szko­lanki pamię­tały, a dzieci zro­biły laurki dla tatu­siów.. Moja lato­rośl zro­biła mi laurkę, gdzie „cia­stecz­kowy potwór wal­czy z czaszką uzbro­joną w pisto­let, oraz w króla potworów” ;)

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tweets that mention Dzień Ojca | CoSTa's Family Page -- Topsy.com - 23/06/2010

    […] This post was men­tio­ned on Twitter by CoSTa, 10przykazan.com. 10przykazan.com said: Dzień Ojca [CoSTa’s Family Page] http://bit.ly/budfQs […]

Dodaj komentarz