IAB ShowCase „Panorama poznańskiego rynku interaktywnego” — podsumowanie

Ano byłem dziś na tej kon­fe­ren­cji, w któ­rej zasad­ni­czo cho­dziło o to, by poka­zać kilka — jak lubią to nazy­wać mar­ke­to­idy — kej­sów róż­nych. A po ludzku i po pol­sku: cho­dziło o to, że zapre­zen­to­wało się mar­ke­to­idom (czyli jak by nie patrzeć także i mnie :)) kilka firm, które prócz auto­pro­mo­cji zapre­zen­to­wały w więk­szej lub mniej­szej mie­rze swoje przy­padki uda­nego mniej lub bar­dziej dzia­ła­nia w inter­ne­cie, pole­ga­ją­cego na wci­ska­niu ludziom róż­nych rze­czy do kupie­nia. A jesz­cze pro­ściej — my mar­ke­to­idy mie­li­śmy posłu­chać o kilku ponoć uda­nych kam­pa­niach pro­mo­cyj­nych w necie.

Spoko, dalej będzie gorzej a ilość akro­ni­mów na cen­ty­metr kwa­dra­towy moni­tora Was porazi :).

Zaczął spra­wia­jący wra­że­nie mało sym­pa­tycz­nego ale za to przy­stojny pan Mateusz Zyguła, który jest — cytuję z wizy­tówki — CEO & Owner aka Dyrektor Generalny — Właściciel firmy Widzialni.pl. Pan Mateusz poza­sta­na­wiał się, czy jakoś można kon­tro­lo­wać kam­pa­nie SEO i wyszło mu, że można, co — o dziwo — dosko­nale wycho­dzi jego fir­mie. Dobra, robię sobie jaja ale pan Mateusz przy­to­czył fajny kejs Skody i jak powal­czyli przy oka­zji z Google, by im się ład­nie wszystko w tema­cie Skody pozy­cjo­no­wało. Dostaliśmy kilka rad, mię­dzy innymi i taką, by nie sta­wiać kilku kopii strony bo może się to wszystko nie­ład­nie skoń­czyć w indek­sach Boga Ojca Wszelkiego Internetowego Marketingu — papy Google. Panie Mateuszu, my som mar­ke­to­idy. My gorsi od Żyda i na ser­wery z kopiami na pewno zło­tówki nie damy. Nie ucz pan ojców i matek dzieci robić :). Ogólnie pre­zen­ta­cja lekko blada i śred­nio przy­datna, pro­wa­dze­nie na tróję a całość zbyt rozwlekła.

Później na scenę wkro­czyło Polskapresse z opo­wie­ścią o kam­pa­nij­nym współ­dzia­ła­niu wielu rodza­jów mediów. Czytaj: tych, które ofe­ruje Polskapresse. Zerkając w notatki widzę mię­dzy innymi taki zapis: „Połowa czasu to pre­zen­ta­cja samych sie­bie. Kaman, gadaj do rze­czy chło­pie!” i to pretty good sums it all że się tak anglo­ję­zycz­nie wyrażę. Zamiast faj­nych kej­sów dosta­li­śmy nud­nawą auto­pro­mo­cję, któ­rej pan Dariusz Prus nie popro­wa­dził w spo­sób inte­re­su­jący. Z nota­tek: „O mamo, śpię” mówi chyba wszystko. W pew­nym momen­cie na scenę wpa­dła pani Anna Ziółkowska, która pre­zen­to­wała kejs ale chyba nieco prze­do­brzyła z angli­cy­zmami. Generalnie mar­ke­to­idy i oko­lice nie potra­fią mówić po pol­sku, ksią­żeczki z reguł­kami naj­wi­docz­niej wyżarły umie­jęt­ność posłu­gi­wa­nia się ojczy­stym języ­kiem o czym prze­ko­nało mnie soczy­ste „corem całej akcji jest inter­net” w wyko­na­niu pani Anny. Tak, cho­dziło o „core”… Prezentacja słaba, prze­ga­dana i po pro­stu nudna. Ale przede wszyst­kim — nie na temat. Ja rozu­miem, że trzeba wal­nąć auto­pre­zen­ta­cję ale to już było prze­gię­cie. 20 minut słu­cha­łem o Polskapresse i owe­goż zaje­bi­sto­ści i moż­li­wo­ściach ale jakoś nie poka­zano mi kon­kret­nych efek­tów owej zajebistości.

Później na sce­nie poka­zało się GoldenSubmarine i od początku pre­zen­ta­cji zro­biło się faj­nie. Żywa for­muła, ani­ma­cje, fajny pomysł na pre­zen­ta­cję swo­jej kon­cep­cji… O to cho­dzi! Prezentacja była pro­wa­dzona w dobrym tem­pie, pan Grzegorz Krzemień i pani Marta Krysik byli przy­go­to­wani jak trzeba, slajdy kore­spon­do­wały z tre­ścią i odwrot­nie — sło­wem, pro­fe­ska. No i poka­zali kejsy, dla któ­rych prze­cież tam przy­by­li­śmy. Kilka pomy­słów na cie­kawe kam­pa­nie GoldenSubmarine poka­zało i oglą­dało się to naprawdę dobrze. Zdecydowanie jedna z lep­szych prezentacji.

Prezentacja Goldenów minęła szybko i na scenę wszedł pan Michał Grzybkowski z Beyond.pl. No i tu się zaczął kochani jeden wielki kon­kret. Prezentacja popro­wa­dzona została świet­nie po pro­stu, pan Michał poka­zał o co w tym całym biz­ne­sie ser­we­ro­wym cho­dzi i z jakiego typu pro­ble­mami może się mar­ke­toid zmie­rzyć, gdy mu daj boże kam­pa­nia wyj­dzie lepiej, niż zamie­rzał (czy­taj: kasę bulić będzie musiał). Moim skrom­nym zda­niem to była naj­lep­sza pre­zen­ta­cja całego spo­tka­nia, która przy­wró­ciła mi wiarę w sen­sowne wyko­rzy­sta­nie Power Pointa. Jasne, kla­rowne slajdy pod­kre­śla­jące tylko to, co czło­wiek miał do powie­dze­nia. A mówił nie­długo i inte­re­su­jąco poka­zu­jąc nam kejsa strony Komorowskiego, z którą wyczy­niały się fajne rze­czy. Bardzo prze­ko­nu­jące to było i pozwo­liło pew­nie na dosza­co­wa­nie budże­tów kolokacyjnych :).

Później poja­wili się na sce­nie pano­wie z MaxRoy.com, któ­rzy mówili o SEO, pozy­cjo­no­wa­niach i o tym, jak zabrać się za pro­blem wyszu­ki­war­ko­wych zapy­tań doty­czą­cych marki. Pan Tomasz Frontczak mówił o narzę­dziach Google, które można wyko­rzy­stać do prze­róż­nych celów i była to dla mnie ponie­kąd nowość. Do tych pier­dół można pod­cho­dzić naprawdę kre­atyw­nie! Fajnie też pano­wie mówili o potrze­bie prze­wi­dy­wa­nia tren­dów i potrze­bie dostar­cza­nia tre­ści przed orga­ni­zo­wa­niem even­tów i ład­nie to zobra­zo­wali danymi sta­ty­stycz­nymi. Ogólnie — dla mar­ke­to­idów pre­zen­ta­cja była bar­dzo fajna i pew­nie nie­któ­rych mocno pod­nie­ciła bo było kilka cyferek.

Następny z pre­zen­ta­cją wystą­pił pan Jarosław Przybyła, CEO („CEO” jest chyba teraz na wizy­tów­ko­wym topie) firmy Mobijoy!. Po dwóch naprawdę dobrych pre­zen­ta­cjach zosta­li­śmy na dzień­do­bry poczę­sto­wani wyjętą wprost z porad­ni­ków „Jak zro­bić pre­zen­ta­cję” papką, któ­rej końca nie było widać. Z nota­tek: „Facet bar­dzo chce zła­mać for­mułę typo­wej pre­zen­ta­cji. Szkoda tylko, że o tym nam mówi (tak chyba w książ­kach było). Do rze­czy kierwa!”. I już chyba czu­je­cie blu­esa. Pan Jarosław mówił o mar­ke­tingu mobil­nym (komórki i takie tam inne) ale robił to w spo­sób tak mało kon­kretny, tak nie­przy­go­to­wany i tak nie­warty uwagi, że aż szkoda gadać. Mówił o wyko­rzy­sta­niu Bluetooth do wysy­ła­nia komu­ni­ka­tów mar­ke­tin­go­wych ale konia z rzę­dem temu, kto wskaże mi kogoś, kto ma BT w ogóle uru­cho­mione. Nie znam nikogo, kto lata z tele­fo­nem z odpa­lo­nym BT przez cały czas. Niestety CEO nie wspo­mniał jakoś obszer­niej o rekla­mie w apli­ka­cjach na tzw. smart­fony a szkoda wielka. W ogóle mia­łem wra­że­nie, że CEO mówiąc „komórka” miał na myśli Nokię z zeszłej epoki, na któ­rej uru­cho­mie­nie javo­wej apli­ka­cji to szczyt nowo­cze­sno­ści i moż­li­wo­ści. Sorry CEO, mamy Androida, iOS, MeeGo, Bada, Symbiana i pew­nie kilka innych jesz­cze sys­te­mów, które ofe­rują coś wię­cej niż pobra­nie gierki za SMSa. Jak pew­nie zga­dli­ście nie­zbyt wysoko oce­niam tę pre­zen­ta­cję. Nudna, nic nie wno­sząca, żad­nego kejsa…

Po nudzie nastał czas na roz­rywkę — na scenę wkro­czył pan Maciej Skrzypczak z Interactive Solutions i sprze­dał nam kejsa bli­skiego ser­com każ­dego gra­cza: pro­mo­cję gry Alan Wake w Polsce. Opowiadał rze­czy fajne a kejs był mode­lo­wym prze­dru­kiem tego, co zro­bili chłopcy od pro­mo­cji Cloverfielda (taki film z potwo­rem roz­pie­prza­ją­cym Nowy York). Bardzo fajna pre­zen­ta­cja pro­wa­dzona może nieco zbyt nie­pew­nie (tro­chę się to panie Macieju na wia­ry­god­no­ści odbija, trzeba ten ele­ment dopra­co­wać) ale sam kejs bar­dzo sma­ko­wity i ład­nie una­ocz­nia­jący, jak duża może być spo­łecz­no­ściowa siła inter­netu. Fajne, nie prze­ga­dane, wizu­al­nie cie­kawe… Niezła prezentacja.

Po grach przy­szła kolej na wydaw­ców. Na sce­nie poja­wili się pano­wie Krzysztof Beniowski i Bartosz Wysocki z Agory, któ­rzy opo­wia­dali mię­dzy innymi o stan­dar­dach reklamy w inter­ne­cie. Chodzi o tech­niczne stan­dardy i że w końcu zaczęto nad nimi pra­co­wać. Co z tego wyj­dzie — zoba­czymy ale co do samej pre­zen­ta­cji, to znów się­gnę po notatki: „Bardzo źle przy­go­to­wana pre­zen­ta­cja”… I to było nie­stety bar­dzo widoczne. Niby Agora, niby wydawca duży a do przy­go­to­wa­nia pre­zen­ta­cji pano­wie chyba nie przy­sie­dli jak trzeba. W pew­nym momen­cie już nie mogłem tego słu­chać a zano­to­wa­łem sobie: „Kuźwa, puści­liby kawa­łek key­note Jobsa o iAd i pre­zen­ta­cja byłaby zała­twiona — byłoby szyb­ciej i bar­dziej efek­tow­nie”. Panowie nawi­jali nam o czymś, co papa Jobs powie­dział nam już jakiś czas temu — że reklama ma budzić jakieś emo­cje, inte­rak­cję itd. Sorry ale odgrze­wany kotlet nie sma­kuje naj­le­piej. Niefajna, taka nieco roz­pie­przona i bez suspensu pre­zen­ta­cja. Szkoda bo temat bar­dzo ciekawy.

Na koniec na sce­nie poja­wił się pan Tomasz Dura (OGROMNE brawa za old­scho­olowe „Prezes Zarządu” na wizy­tówce (bar­dzo faj­nej zresztą)) z firmy eFRESH. Tu był kon­kret i to, o co cho­dziło orga­ni­za­to­rom — kejs, przed­sta­wie­nie owego, metody dzia­ła­nia, wnio­ski. Z pru­skim wręcz dry­lem pan Tomasz opo­wia­dał o dzia­ła­niach zwią­za­nych z Programem 14 dni reali­zo­wa­nym przez jego agen­cję dla Nestle. I to był kochani kon­kret. Do zmę­cze­nia, do przy­nu­dze­nia lek­kiego ale kon­kret, który wbił się do głowy. Prezentacja solidna, bez fajer­wer­ków ale przy­go­to­wana dla ludzi, któ­rzy chcieli zoba­czyć jak z pro­ble­mami radzą sobie agen­cje i jakich pro­ble­mów mogą się sami spo­dzie­wać wymy­śla­jąc jakieś swoje dzia­ła­nia w inter­ne­cie. Good stuff.

I to by było tyle w tema­cie pre­zen­ta­cji. Później pano­wie z Beyond.pl wzięli nas na wycieczce po swo­jej ser­we­rowni i chwa­lili się swo­imi zabaw­kami. Na mnie szcze­gólne wra­że­nie zro­bił jebudu wielki gene­ra­tor, który w przy­padku padu zasi­la­nia napę­dzi te tysiące ser­we­rów. Świet­nie się tę ser­we­row­nie zwie­dzało i sza­cunku czło­wiek zaraz nabiera dla admi­nów, któ­rzy muszą tam sie­dzieć godzi­nami i jakoś z tą całą elek­tro­niką żyć.

Podsumowując: dobra orga­ni­za­cja, IAB spi­sał się dobrze, nie­któ­rzy pre­le­genci mogliby się spi­sać lepiej ale całość dostar­czyła mi sporo mate­ria­łów do prze­my­śleń o stra­te­gii zaist­nie­nia firmy, w któ­rej robię, w tak boga­tym w moż­li­wo­ści medium, jakim jest inter­net. Naprawdę, good stuff. No i za free co pozwo­liło mi się nachlać kawy, coli i nażreć ciastek :).

Jeśli ktoś cie­kaw agendy, o tutaj wisi sobie ona (na bar­dzo nie­cie­ka­wej stro­nie tak swoją drogą).

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

2 Komentarzy do “IAB ShowCase „Panorama poznańskiego rynku interaktywnego” — podsumowanie”

  1. EDi 22/06/2010 do 21:26 # Odpowiedz

    Hehe! Silnik u-boota naj­lep­szym punk­tem pro­gramu jest. ;)

  2. zen 11/07/2010 do 23:23 # Odpowiedz

    Dzięki za kon­kretne pod­su­mo­wa­nie, mam nadzieję, że dotrze to do zain­te­re­so­wa­nych, czyli pre­zen­tu­ją­cych. Byłem raz na takiej impo­re­zie, i było krótko mówiąc cienko.

    P.S. Generator wszyst­kich rusza ;) A tysiące ser­we­rów, to lekka prze­sada ;) Jak ci sie hałas podo­bał? Niezłe mamy warunki pracy :/

Dodaj komentarz