Linux Mac OS X

Człowieka, który pierw­szy zrobi cros­so­ver tych dwóch sys­te­mów, czeka bogac­two i sława. Z tym że bogac­two będzie wiel­kie a sława w nie­któ­rych krę­gach sta­nie się prze­kleń­stwem. No i chyba że ów czło­wiek nie rozda swo­jego wyna­lazku wszyst­kim za free…

O co mnie się roz­cho­dzi. Otóż o to, że ostat­nio dosyć inten­syw­nie uży­wa­łem swo­jego net­bo­oka na wyjaz­dach prze­róż­nych. Netbook cha­dza sobie pod kon­trolą Jolicloud Linux, nabrał przy tej oka­zji sporo wigoru i gene­ral­nie chwale sobie tę dys­try­bu­cję bar­dzo. Jednak pojeż­dże­nie po oddzia­łach firmy i próby wpi­na­nia się w sie­ciową fir­mową infra­struk­turę nieco moje dobre zda­nie o Jolicloud pod­wa­żyły. Nie wiem, czy to przy­pa­dłość wszyst­kich dys­try­bu­cji i Linuksa jako takiego ale mia­łem spore pro­blemy z utrzy­ma­niem połą­czeń z fir­mo­wym LANem. Kopiowanie więk­szych par­tii pli­ków z zaso­bów współ­dzie­lo­nych kła­dło mi net­bo­oka aż do potrzeby rebo­otu włącz­nie. Podobna sytu­acja nie miała miej­sca pod Windows XP w ogóle…

Tak sie­dzia­łem ostat­nio i prze­łą­cza­łem się mię­dzy sys­te­mami i mnie ude­rzyło bar­dzo, jak ogromną potrzebę czuję sys­temu będą­cego wła­śnie cros­so­ve­rem OSX i Linuksa. Repozytoria, łatwość w aktu­ali­za­cji opro­gra­mo­wa­nia, otwar­tość i kupa świet­nych pomy­słów — to w Linuksie pociąga mnie naj­bar­dziej. Ale OSX to jakość opro­gra­mo­wa­nia, którą naprawdę trudno prze­bić, to kon­se­kwen­cja w sto­so­wa­niu HIG wymu­szana przez samych użyt­kow­ni­ków, któ­rzy softu odbie­ga­ją­cego stan­dar­dami i wyglą­dem od usta­lo­nego po pro­stu zazwy­czaj nie używają/nie kupują, to — przy­naj­mniej w moim przy­padku — ska­li­sta wręcz sta­bil­ność. No i przede wszyst­kim OSX to prze­my­ślane i dla mnie bar­dzo wygodne GUI, któ­remu pro­jekty linuk­sowe jesz­cze zagro­zić nie mogą.

Wydaje mi się, że Linuks bar­dzo potrze­buje poczy­nie­nia kon­kret­nych zało­żeń w roz­woju samego sys­temu jak i opro­gra­mo­wa­nia nań two­rzo­nego ze szcze­gól­nym naci­skiem na Gnome i KDE jako jego wizy­tówki i naj­waż­niej­sza war­stwa kon­taktu użyt­kow­nika z sys­te­mem i apli­ka­cjami. Trzeba usys­te­ma­ty­zo­wać logikę pracy z sys­te­mem, zbu­do­wać z tych wielu kloc­ków pewne usys­te­ma­ty­zo­wane narzę­dzie, w któ­rym użyt­kow­nik nie będzie się gubił. Trzeba zadbać o takie sytu­acje jak moja opi­sy­wana nieco wyżej — współ­dzia­ła­nie net­bo­oka z fir­mową sie­cią było bar­dzo nie­sta­bilne i zapewne to „wina” dys­try­bu­cji będą­cej w fazie beta ale jak na razie nie zna­la­złem nic lepiej obsłu­gu­ją­cego mój kom­pu­ter i trak­tuję to jako kolejny pro­blem Linuksa. Ta mno­gość dys­try­bu­cji i moż­li­wo­ści wyboru jest fajna ale dla ZU musi w końcu zaist­nieć jedna, bez­pro­ble­mowa dys­try­bu­cja będąca w pra­sie czy innych mediach syno­ni­mem Linuksa. Ubuntu jest na dobrej dro­dze ale prze­cież mamy tyle innych moż­li­wo­ści… Nie wydaje mi się, by pro­blemy ste­row­ni­ków czy ogól­nie komu­ni­ka­cji z fir­mami two­rzą­cymi har­dware dały się roz­wią­zać bez jed­nego, sil­nego ośrodka zaj­mu­ją­cego się roz­wo­jem Linuksa. Ktoś musi z tymi fir­mami roz­ma­wiać, ktoś musi te firmy prze­ko­nać do inwe­sto­wa­nia w two­rze­nie ste­row­ni­ków czy roz­wią­zań dla tego sys­temu. Z Apple jest pro­sto — jeden sys­tem, jeden zapewne dział zaj­mu­jący się współ­pracą z twór­cami sprzętu i nawet mając led­wie kil­ku­pro­cen­towy udział w rynku kom­pu­te­rów sta­cjo­nar­nych i prze­no­śnych, Apple repre­zen­tuje kilka ład­nych milio­nów użyt­kow­ni­ków, w któ­rych można już zain­we­sto­wać. A prze­cież poten­cjał Linuksa jest o niebo wyższy!

Marzy mi się cros­so­ver Linuksa i OSX. Marzy mi się połą­cze­nie wszyst­kich naj­lep­szych cech oby­dwu sys­te­mów. Podejrzewam, że wielu użyt­kow­ni­kom jed­nego i dru­giego marzy się to samo i mam nadzieję, że kie­dyś docze­kamy się takiego sys­temu — łatwego w obsłu­dze, sta­bil­nego i ofe­ru­ją­cego wiel­kie możliwości.

,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

20 Komentarzy do “Linux Mac OS X”

  1. Jan 07/07/2010 do 10:31 # Odpowiedz

    Widzisz, bo to nie jest do końca tak. Będąc zawo­dowo tzw. sys­te­mow­cem (czyli infor­ma­ty­kiem zaj­mu­ją­cym się sys­te­mami ope­ra­cyj­nymi widzę to nieco ina­czej i wiem, że Twoje pro­blemy wyni­kają z pew­nych zaszło­ści histo­rycz­nych w obu systemach).

    Otóż, pisząc naj­kró­cej: Mac OS X jest brzydki pod spodem i śliczny na zewnątrz. Z Linuksem jest dokład­nie odwrot­nie. Pod spodem jest wspa­nia­łym i prze­my­śla­nym sys­te­mem, ale.. wsze­la­kie GUI na niego, są jedy­nie nakład­kami na praw­dziwy sys­tem. Coś jak GUI w Windows 95, w któ­rym pod spodem był po pro­stu DOS.

    Dlatego też, wsze­la­kie „nie dzia­ła­nia” cze­goś w Linuksie opi­sy­wane przez użyt­kow­ni­ków, to naj­czę­ściej pro­blemy z jakimś nie­zbyt dopra­co­wa­nym narzę­dziem gra­ficz­nym (wszak pod spodem jest bar­dzo stary i doj­rzały sys­tem ser­we­rowy, który uży­wany z CLI działa prak­tycz­nie zawsze dobrze i ultra sta­bil­nie — o wiele lepiej i sta­bil­niej niż OS X).

    OS X pod spodem, czyli pod tym cukier­ko­wym GUI, jest dość paskudną mie­sza­niną kilku, róż­nych sys­te­mów (w tym FreeBSD i NeXTStep) oraz masy róż­nych API (mniej lub bar­dziej przy­dat­nych). Niekiedy coś się w nim tak cud­nie spi­toli, że tylko rein­sta­la­cja pomaga na taki pro­blem (jak w Windows!), a pro­blemy z „napra­wia­niem upraw­nień” są wręcz legen­darne w śro­do­wi­sku Makowym (użyt­kow­nicy Linuksa nie mie­liby poję­cia „co to”).

    GUI do OS X pro­jek­to­wane było od góry do dołu jako prze­my­ślany sys­tem gra­ficzny, dla kon­kret­nego sys­temu, w kon­kret­nej wer­sji, przez tę samą „fabrykę”, która robi OS X i.. sprzęt. Dlatego samo GUI jest o wiele bar­dziej dopra­co­wane. W Linuksie jest kilka alter­na­tyw­nych śro­do­wisk gra­ficz­nych, które pisane są przez tysiące ludzi z całego Świata, do tego uru­cha­miane na wielu dys­try­bu­cjach Linuksa, dość znacz­nie róż­nią­cych się od sie­bie (choćby wer­sją jądra, dostęp­nymi narzę­dziami czy choćby struk­turą fol­de­rów sys­te­mo­wych). W L. stwo­rze­nie GUI robią­cego wra­że­nie spój­no­ści takie, jak w OS X nie jest w prak­tyce moż­liwe — bo wyma­ga­łoby sko­or­dy­no­wa­nia pracy tysięcy obcych sobie osób na całym Świe­cie (a jak wiemy, nie jest to zada­nie łatwe nawet w jed­nym dziale IT, jed­nej firmy).

    Tak szcze­rze mówiąc, to wolę Gnome + Compiz od Aqua w OS X (gdzie sys­tem zaj­muje się głów­nie wyko­ny­wa­niem tego GUI, które żre zasoby jak wście­kłe!). Np. w Linux Mint 9, czy w Ubuntu 10.4 GUI działa płyn­nie (w tym ze spa­nia­łymi efek­tami 3D i wir­tu­al­nymi pul­pi­tami) na kom­pu­te­rze z Pentium 4 2.4GHz/1GB RAM i kartą pamięci AGP ze 128M RAM! Spróbuj uży­wać OS X na porów­ny­wal­nej maszy­nie.. Aqua zabi­łaby taki komputer.

    • CoSTa 07/07/2010 do 10:51 # Odpowiedz

      „Otóż, pisząc naj­kró­cej: Mac OS X jest brzydki pod spodem i śliczny na zewnątrz. Z Linuksem jest dokład­nie odwrot­nie. Pod spodem jest wspa­nia­łym i prze­my­śla­nym sys­te­mem, ale.. wsze­la­kie GUI na niego, są jedy­nie nakład­kami na praw­dziwy sys­tem. Coś jak GUI w Windows 95, w któ­rym pod spodem był po pro­stu DOS.”

      No i o to mi cho­dzi — cze­kam na sys­tem mocny under the hood ale ofe­ru­jący zara­zem solidne i prze­my­ślane GUI.

      „Tak szcze­rze mówiąc, to wolę Gnome + Compiz od Aqua w OS X (gdzie sys­tem zaj­muje się głów­nie wyko­ny­wa­niem tego GUI, które żre zasoby jak wście­kłe!). Np. w Linux Mint 9, czy w Ubuntu 10.4 GUI działa płyn­nie (w tym ze spa­nia­łymi efek­tami 3D i wir­tu­al­nymi pul­pi­tami) na kom­pu­te­rze z Pentium 4 2.4GHz/1GB RAM i kartą pamięci AGP ze 128M RAM! Spróbuj uży­wać OS X na porów­ny­wal­nej maszy­nie.. Aqua zabi­łaby taki komputer.”

      Coś masz nie tak z tym swoim OSX :). Moje mini Core Duo 1,8 ze współ­dzie­loną z ramem gra­fiką na Intelu GMA950 śmiga aż miło patrzeć w roz­dziel­czo­ści FullHD (teraz mam pod­pięte do tele­wi­zora). System jest ultra­szybki i ultra­płynny. Tak więc nie wiem za bar­dzo o czym piszesz :)

      • Jan 07/07/2010 do 16:59 # Odpowiedz

        Dowiesz się o czym piszę, jak pouży­wasz tego OS X kilka lat.

        Oczywiście jako makowy wete­ran (Maków uży­wa­łem od kla­sycz­nego sys­temu 7.5.x, czyli od grubo przed Mac OS X) życzę Ci, aby ten OS X dzia­łał jak najlepiej.

        Z dru­giej strony pew­nie dla­tego mam z tym mniej pro­ble­mów, że dla mnie GUI jest czymś dość mało istot­nym, a że uży­wa­łem w życiu naj­prost­szych, moż­li­wych GUI (z gołym X11 z olwm włącz­nie), to nie mam jakichś wygó­ro­wa­nych wyma­gań. Zresztą.. jak coś nie działa, tak, jak powinno, to odpa­lam ter­mi­nal czy inną kon­solę CLI i dzia­łam, bo mi szkoda czasu na „mysz­ko­wa­nie” :D

        • CoSTa 08/07/2010 do 07:15 #

          „Dowiesz się o czym piszę, jak pouży­wasz tego OS X kilka lat.”

          Cztery wystar­czy? IMO wystar­czy do wyro­bie­nia sobie zda­nia o sys­te­mie. Póki co to naj­lep­szy sys­tem pod Słońcem dla ZU.

          Mnie zabawy z ter­mi­na­lem nie bawią. Mamy XXI wiek ya know, tro­chę się już w tema­cie komu­ni­ka­cji sprzęt-użytkownik nauczy­li­śmy i to cał­kiem dobrze i wydaj­nie działa :)

  2. Hadret 07/07/2010 do 10:50 # Odpowiedz

    Pomysł fajny, ale nie do wyko­na­nia z ani jed­nej, ani z dru­giej strony. Apple jest zbyt zamknięte, Linux jest zbyt otwarty. Tyle.
    Co do sieci, nie wiem, co tam w tym Jolicloud odpo­wiada za łącza wsze­la­kie, ale zakła­dam, że jak w więk­szo­ści współ­cze­snych dys­try­bu­cji jest to NetworkManager — jeden z pro­gra­mów, który od razu usu­wam, gdzie­kol­wiek go zoba­czę. Serio. Jeśli masz stan­dar­dową sieć, w któ­rej IP są przy­dzie­lane dyna­micz­nie, to klient DHCP + spraw­dze­nie, czy w pliku /etc/network/interfaces znaj­dują się stan­dar­dowe wpisy wystar­czy, żeby sieć dzia­łała jak trzeba. Może być tylko potrzeba jej zre­star­to­wa­nia (w Debianie byłoby to /etc/init.d/networking restart). Domyślna zawar­tość /etc/network/interfaces w Debianie wygląda tak:

    auto lo
    iface lo inet loopback

    # The pri­mary network inter­face
    allow-hotplug eth0
    iface eth0 inet dhcp

    Przy zało­że­niu, że karta sie­ciowa, do któ­rej pod­łą­czy­łeś kabel jest roz­po­zna­wana przez sys­tem jako eth0 (jeśli masz jedną kartę sie­ciową, to na pewno tak jest).

    • CoSTa 07/07/2010 do 10:53 # Odpowiedz

      No nie­stety, mam stałe IP w fir­mo­wej sieci bo do domeny nie chcą mnie pod­pi­nać cho­lery jedne :). Tak, to jakiś pew­nie stan­dar­dowy Network Manager ale spraw­dzał się do tej pory bez zarzutu. Wpięcie fir­mo­wego kabla zaczęło powo­do­wać spore pro­blemy pod Linuksem. W XP nie było żadnych :/

      • Jan 07/07/2010 do 17:02 # Odpowiedz

        To coś w tej dystrybucji/tej kon­kret­nie wer­sji musi być pomer­dane. Mam eeebuntu (wariant Ubuntu) na Asusie Eee PC 1000h, wpi­nam go w dzie­siątki róż­nych sieci (do tego po WiFi, Ethernet lub nawet 3G/GPRS) i zawsze wszystko działa.

        Zresztą Linux jest przede wszyst­kim sys­te­mem do sieci (obsłu­gi­wał TCP/IP, zanim Windows wie­działy, że to ist­nieje), więc… nie jest moż­liwe, żeby sieć na Linuksie dzia­łała gorzej niż pod Windows. Nie spo­tka­łem się z takim czymś od kil­ku­na­stu lat, czyli od kiedy uży­wam Linuksa.

        • CoSTa 08/07/2010 do 07:20 #

          „Zresztą Linux jest przede wszyst­kim sys­te­mem do sieci (obsłu­gi­wał TCP/IP, zanim Windows wie­działy, że to ist­nieje), więc… nie jest moż­liwe, żeby sieć na Linuksie dzia­łała gorzej niż pod Windows. Nie spo­tka­łem się z takim czymś od kil­ku­na­stu lat, czyli od kiedy uży­wam Linuksa.”

          No cóż, jed­nak nie zadzia­łał jak trzeba, z czym Windows nie miał pro­blemu. Nie wiem czy to pro­blem dys­try­bu­cji czy czego innego ale fakt pozo­staje fak­tem a z tymi nie dys­ku­tuję. Jakiś czas temu nauczy­łem się, że imple­men­to­wać różne roz­wią­za­nia można na różne spo­soby a ten pierw­szy nie zawsze musi być najlepszy.

      • BigBen 14/07/2010 do 17:45 # Odpowiedz

        Hadret dobrze gada! Polać mu!

        Sam mia­łem na kom­pu­te­rze sta­cjo­nar­nym pro­blemy z sie­cią (zali­czy­łem chyba każdy błąd jaki jest moż­liwy przy łącze­niu się z sie­cią). W końcu nie wytrzy­ma­łem i usu­ną­łem NM (wszel­kie usta­wie­nia sieci robi­łem w kon­soli). Zauważyłem że po usu­nię­ciu tego dzia­do­stwa pro­blemy zni­kły. Chwilę póź­niej dzięki google zna­la­złem mena­dżer sieci o nazwie wicd i do tej pory nie mia­łem przez niego problemów.

        Tobie zale­cam to samo. Wywal NM (wcze­śniej sprawdź czy ten pro­gram nie jest powią­zany z jakimś waż­nym dla cie­bie pro­gra­mem; teo­re­tycz­nie nie powi­nien być ale nie wiem jaką poli­tykę przy­jęli opie­ku­no­wie paczek w tej dys­try­bu­cji) i zain­sta­luj wicd.

  3. waltharius 07/07/2010 do 11:10 # Odpowiedz

    @CoSTa — może masz jakieś limity w tej sieci albo w tym vla­nie, do któ­rego pod­pi­nasz lapka? Zakładam, że to nie jest ten sam IP, któ­rego nor­mal­nie uży­wasz? Też korzy­stam z tego sys­temu na swoim net­bo­oku od kilku ład­nych mie­sięcy (dłu­żej od Ciebie sądząc po pierw­szym Twoim wpi­sie o Jolicloud) i nigdy nie stwier­dzi­łem naj­mniej­szego pro­blemu z sie­cią. Mało tego, ostat­nio na dworcu PKP w Wawie musia­łem szybko doko­nać prze­lewu przez net. Podpiąłem mojego Hero i udo­stęp­ni­łem przez niego net net­bo­okowi i zadzia­łało z kopa. Nie musia­łem NIC kon­fi­gu­ro­wać.
    Możliwe, że masz pro­blem z sie­ciówką, która zrywa połą­cze­nie, a może kabe­lek uszko­dzony i też powo­duje zerwa­nie połą­cze­nia, lub zamu­le­nie kompa. Bywa. Czy w domu korzy­stasz w taki sam spo­sób z sieci na tym net­bo­oku jak w biu­rze? Oczywiście może to być wina sys­temu, tak jak sam zauwa­ży­łeś to beta jest :)

    Co do Twojego marze­nia, uwa­żam, że nie ma szans na speł­nie­nie się. Właśnie potęgą Linuksa jest to, że jest taki jaki jest. To po pro­stu sys­tem, który nie jest do końca dla Ciebie jak widać. Tak jak wyja­śnił to Jan, jeśli nie wiesz co sie­dzi pod maską cza­sami jesteś w czar­nej d… ;-) GUI linuk­sowe z zało­że­nia mają być jedy­nie uła­twia­czami, ale nie mają jesz­cze zastą­pić cał­ko­wi­cie kon­soli i jej zaawan­so­wa­nych moż­li­wo­ści. To po pro­stu zbyt trudne jest przy takiej ilo­ści opcji jaką ma Linux.

    Aczkolwiek sam sobie też życzę sys­temu, który byłby mie­sza­niną Linuksa, Windows i OS X. Z każ­dego co naj­lep­sze. Obawiam się jed­nak, że takie coś nigdy nie powsta­nie a my musimy się raczej przy­zwy­cza­jać do coraz bar­dziej spe­cja­li­zo­wa­nych OSów na coraz bar­dziej spe­cy­ficzne urządzenia.

    • CoSTa 08/07/2010 do 07:35 # Odpowiedz

      Łącze jest fir­mowe, dosta­łem w sieci fir­mo­wej stałe IP i tym się łączę z fir­mową sie­cią. Na codzień też nie mam z Jolicloud pro­ble­mów ale nie­stety w tym moim fir­mo­wym przy­padku poległ. OK, wiel­kiej tra­ge­dii nie ma ale do pracy samego Linuksa (czy Jolicloud kon­kret­niej) bym się nie odwa­żył tar­gać. Problemów z sie­ciówką czy innych takich nie mam. Pod Windows dzia­łało jak trzeba.

      „Właśnie potęgą Linuksa jest to, że jest taki jaki jest. To po pro­stu sys­tem, który nie jest do końca dla Ciebie jak widać.”

      Potęga? Na ser­we­rach może i tak ale w innych zasto­so­wa­niach do potęgi bar­dzo, bar­dzo daleko. Żadne zaklę­cie i oso­bi­ste prze­ko­na­nie tego nie zmie­nią, tym bar­dziej dosyć cha­otyczny roz­wój tego systemu.

      „GUI linuk­sowe z zało­że­nia mają być jedy­nie uła­twia­czami, ale nie mają jesz­cze zastą­pić cał­ko­wi­cie kon­soli i jej zaawan­so­wa­nych moż­li­wo­ści. To po pro­stu zbyt trudne jest przy takiej ilo­ści opcji jaką ma Linux.”

      Bez prze­sady, z 99% owych „zaawan­so­wa­nych” moż­li­wo­ści można sobie dziś w Linuksie wykli­kać i nie sądzę, by jakąś wielką magią było ubra­nie jakie­goś narzę­dzia w ładne szatki. Nie w tym tkwi imo problem.

  4. yoshi314 07/07/2010 do 12:42 # Odpowiedz

    linux nigdy nie bedzie taki jak osx. dla­tego ze nie ma jed­nego wio­da­cego sro­do­wi­ska gra­ficz­nego, ani jed­nego ofi­cjal­nego wygladu z jakim sie koja­rzy. i wat­pie zeby kie­dys cos takiego osiagnal.

    roz­nych kon­fi­gu­ra­cji jest tyle ilu uzytkownikow.

    byc moze jakas dys­try­bu­cja kie­dys dorowna osx jako­scia wyko­na­nia, ale prak­tycz­nie zawsze bedziemy mieli do czy­nie­nia z mozli­wo­scia wyboru alter­na­tyw­nych roz­wia­zan, jezeli cho­dzi o to co „na wierzchu”.

    „pod maska” nato­miast pro­wa­dzone sa prace dzieki kto­rym rozne sro­do­wi­ska nie maja pro­ble­mow z wymiana danych mie­dzy soba.

    dzieki temu mamy pomalu zmie­rza­jacy do ujed­no­li­ce­nia (a gdzie­nie­gdzie ujed­no­li­cony)
    – sche­mat menu apli­ka­cji (/usr/share/applications)
    – pul­pitu,
    – kata­lo­gow oso­bi­stych,
    – auto­startu,
    – mecha­ni­zmu pre­fe­ren­cji doty­cza­cych domy­sl­nych apli­ka­cji za pomoca kto­rych obslu­gi­wac wybrane typy pli­kow (xdg-utils) ,
    – sys­temu audio (praw­do­po­dob­nie pul­se­au­dio zaj­mie to miej­sce),
    – mecha­ni­zmu kode­kow (gstre­amer)
    – zacho­wa­nia dia­lo­gow otwierania/zapisywania pli­kow (zakladka z ulu­bio­nymi kata­lo­gami w dia­logu zapi­sy­wa­nie pliku w apli­ka­cjach qtk i qt zawiera to samo).
    – innych o jakich nie pamietam.

    gene­ral­nie wyglad raczej sie nie ustan­da­ry­zuje, ale trwaja prace zmie­rza­jace ku temu aby apli­ka­cje uni­fi­ko­waly sie ze sro­do­wi­skiem w jakim sa uru­cho­mione, a sam wybor sro­do­wi­ska nie sta­no­wil duzego pro­blemu dla uzyt­kow­nika. czesc z nich jest juz zre­ali­zo­wana, a czesc jest dopiero w trakcie.

    jezeli cho­dzi o ste­row­niki jest sto­sun­kowo mloda ini­cja­tywa, pro­wa­dzona przez Grega Kroah-Hartmana — spora grupa deve­lo­pe­row ofe­ruje pisa­nie ste­row­ni­kow dla kaz­dego pro­du­centa sprzetu jaki sie zglosi, z ewen­tu­al­nym uwzgled­nie­niem pod­pi­sa­nia NDA na czas kodo­wa­nia. stop­niowo zgla­szaja sie do nich rozni pro­du­cenci sprzetu, co odzwier­cie­dla sie w aktyw­no­sci w sek­cji „sta­ging” w jadrze.

    oczy­wi­scie otwarta natura sys­temu znie­checa pew­nych pro­du­cen­tow sprzetu od korzy­sta­nia z takiej inicjatywy.

    jezeli cho­dzi o HIG, to i gnome i kde maja wla­sne zespoly ktore sie tym zaj­muja. trudno mi powie­dziec jak im idzie, bo tym tema­tem sie nie interesuje ;)

    • Jan 07/07/2010 do 17:59 # Odpowiedz

      „byc moze jakas dys­try­bu­cja kie­dys dorowna osx jako­scia wyko­na­nia, ale”

      … oby nie — jeśli cho­dzi o sam sys­tem (bo tu aku­rat Linux bije OS X na łeb). A jeśli cho­dzi o GUI — na pewno dla czę­ści użyt­kow­ni­ków byłoby to ważne.

      • CoSTa 08/07/2010 do 07:44 # Odpowiedz

        Oby mimo wszystko dorów­nała. Aktualnie mam w pracy sta­cję robo­czą bie­ga­jącą pod kon­trolą OSX i nie mogę złego słowa powie­dzieć. Każdy aspekt pracy — od pod­łą­cze­nia do sieci fir­mo­wej i korzy­sta­nia z fir­mo­wych zaso­bów po ogromną sta­bil­ność — to wszystko działa tam wręcz wzor­cowo. No i ofe­ruje sen­sowne dozna­nie z obco­wa­nia z GUI.

    • BigBen 14/07/2010 do 17:54 # Odpowiedz

      „- sys­temu audio (praw­do­po­dob­nie pul­se­au­dio zaj­mie to miejsce),”

      Wypluj te słowa! Wejdź sobie na forum jakieś dys­try­bu­cji która w stan­dar­dzie po insta­la­cji ma PA (np. Ubuntu) i poszu­kaj wąt­ków o jakimś pro­ble­mie z dźwię­kiem. Zobaczysz że więk­szość tych pro­ble­mów jest przez PA. Sama idea tego pro­jektu jest może dobra, ale na razie jest za wcze­śnie żeby zro­bić stan­dard PA. Projekt jest po pro­stu zbyt niestabilny.

  5. riddle 08/07/2010 do 15:17 # Odpowiedz

    Mac OS X jest taki a nie inny, bo działa na okre­ślo­nych maszy­nach. Wyjmij to z rów­na­nia i masz masę pro­ble­mów z kom­pa­ty­bil­no­ścią i wspar­ciem tysięcy kon­fi­gu­ra­cji – doba deve­lo­pe­rów się kur­czy, per­fek­cyjny design jest pomijany.

    Pamiętajmy też, że Apple jest firmą i ma zara­biać. Jak na razie ich podej­ście do bebe­chów Mac OS X nie przy­nosi im finan­so­wych kło­po­tów – war­stwa inte­rak­cji i fra­me­worki AppKit są tak dobre, że zarówno deve­lo­pe­rzy jak i użyt­kow­nicy uwiel­biają Maki.

    A czy się da lepiej – pew­nie że się da. Tylko że to będzie kosz­to­wać, i Ciebie i mnie. Do zoba­cze­nia za rok na 10.7. ;)

    • kklimonda 08/07/2010 do 21:14 # Odpowiedz

      O, rid­dle świet­nie to sko­men­to­wał. Piękno i łatwość użyt­ko­wa­nia Mac OS X polega na tym, że Apple kon­tro­luje wszystko od sprzętu po poło­że­nie naj­mniej­szej kon­tro­lki w ich opro­gra­mo­wa­niu (swoją drogą bar­dzo fajny arty­kuł o tym jak Apple pra­cuje nad wyglą­dem sys­temu, a pew­nie też sprzętu, jest tutaj: http://www.pragmaticmarketing.com/publications/magazine/6/4/you_cant_innovate_like_apple).
      Żadna firma two­rząca dys­try­bu­cję Linuksa nigdy nie będzie miała ani takich pie­nię­dzy, ani takiej kon­troli nad opro­gra­mo­wa­niem. Zresztą przy­kład Ubuntu poka­zuje jak strasz­nie ciężko jest prze­pchnąć jakieś rady­kalne zmiany w wyglą­dzie czy „usa­bi­lity” sys­temu przez spo­łecz­ność — może się oka­zać, że Ubuntu za parę lat da radę prze­for­so­wać zmiany w wyglą­dzie GNOME, apli­ka­cji etc. ale za to straci wielu naj­cen­niej­szych użyt­kow­ni­ków (taki trend zresztą widać obec­nie — wielu użyt­kow­ni­ków któ­rzy zaczy­nają przy­godę z Linuksem od Ubuntu migruje na dys­try­bu­cje DIY, na forach i IRCu bra­kuje ludzi zna­ją­cych dobrze sys­tem i potra­fią­cych roz­wią­zać pro­blemy na serio a nie tylko łatać je).

      Dodatkowo parę komen­ta­rzy do two­jego wpisu:

      „Dlatego też, wsze­la­kie „nie dzia­ła­nia” cze­goś w Linuksie opi­sy­wane przez użyt­kow­ni­ków, to naj­czę­ściej pro­blemy z jakimś nie­zbyt dopra­co­wa­nym narzę­dziem graficznym”

      Nie do końca prawda — fakt, więk­szość tych pro­ble­mów można roz­wią­zać się­ga­jąc do kon­soli ale z wła­snego doświad­cze­nia widzę, że źró­dłem więk­szo­ści pro­ble­mów w Ubuntu jest źle wspie­rany sprzęt. To się *nigdy* nie zmieni — trzeba albo edu­ko­wać ludzi by kupo­wali prze­te­sto­wany sprzęt spraw­dzo­nych pro­du­cen­tów (zamiast na przy­kład lap­topa z RTV AGD za 1500zł) albo pogo­dzić się z tym, że zawsze będziemy musieli ludzi odsy­łać do kon­soli i grze­ba­nia w inter­ne­cie.
      Twój pro­blem z sie­cią pry­watną (VPN czy co?) to tro­chę inna sprawa. Bez logów ciężko powie­dzieć co się stało ;).

      „Wydaje mi się, że Linuks bar­dzo potrze­buje poczy­nie­nia kon­kret­nych zało­żeń w roz­woju samego sys­temu jak(…)”

      I tutaj leży pies pogrze­bany — nie ma cze­goś takiego jak „Linux” (/me cofa się i zmie­nia wszyst­kie wystą­pie­nia słowa Linux sło­wem Ubuntu). Jest 800 dys­try­bu­cji opie­ra­ją­cych się o Linuksa. Nawet jeżeli skre­ślimy 99% i zosta­niemy z… Ubuntu, Fedorą, RHEL, SuSE i Debianem to i tak mamy 5 róż­nych wizji Linuksa — zarówno bebe­chów (.rpm czy .deb, upstart czy sys­temd, co z opro­gra­mo­wa­niem nie­wol­nym, celo­wać w Desktop dla Kowalskiego czy w kor­po­ra­cyjny?) jak i wyglądu (GNOME czy KDE a może zupeł­nie nic, pra­co­wać nad usa­bi­lity samemu czy w ramach pro­jek­tów otwar­tych, dawać użyt­kow­ni­kom wybór czy go ogra­ni­czyć?). Tego się nie da pogodzić.

      „Ta mno­gość dys­try­bu­cji i moż­li­wo­ści wyboru jest fajna ale dla ZU musi w końcu zaist­nieć jedna, bez­pro­ble­mowa dys­try­bu­cja będąca w pra­sie czy innych mediach syno­ni­mem Linuksa”

      Ubuntu nigdy nie zdo­bę­dzie 100% desk­to­pów. W naj­lep­szym przy­padku, w mojej oce­nie, będzie to tak w gra­ni­cach 75% na spółkę z Debianem. Problemy ste­row­ni­ków nie zostaną roz­wią­zane tak długo jak firmy nie pogo­dzą się z fak­tem, że trzeba te ste­row­niki dołą­czyć do ker­nela i je otwo­rzyć — to nie jest jakiś fana­tyzm a po pro­stu trzeźwa ocena sytu­acji. Zamknięte ste­row­niki dla kart gra­ficz­nych NVIDII i ATI zatrzy­mują roz­wój Linuksa w tym zakre­sie. Canonical już współ­pra­cuje z tymi fir­mami ale i tak nie obej­dzie się bez tarć (po wyda­niu 10.04 odkryto, że nie można się zalo­go­wać na nie­które sys­temy wypo­sa­żone w karty NVIDII spięte w SLI — popra­wie­nie tego zajeło.. nie wiem ile ale ile by to nie było to o tyle za długo, az dziwne że nie było o tym głośno).

      „Apple repre­zen­tuje kilka ład­nych milio­nów użyt­kow­ni­ków, w któ­rych można już zain­we­sto­wać. A prze­cież poten­cjał Linuksa jest o niebo wyższy!”

      Skąd taka opi­nia? Tych kilka milio­nów użyt­kow­ni­ków sprzętu i opro­gra­mo­wa­nia Apple (swoją drogą skąd taka liczba — ja wiem o bada­niach z któ­rych wynika, że to 5% światowego[1] rynku kom­pu­te­rów oso­bi­stych) to ludzie o któ­rych wia­domo, że mają pie­nią­dze, kupują sprzęt i opro­gra­mo­wa­nie. O użyt­kow­ni­kach Linuksa nie wia­domo prak­tycz­nie nic. Dopiero nie­dawno firmy two­rzące nie­za­leżne gry na wszyst­kie 3 sys­temy ope­ra­cyjne zaczęły na poważ­nie dys­ku­to­wać o tym jaki udział w zyskach mają mają wer­sje na poszcze­gólne sys­temy. Rynek Linuksa na Desktopach pozo­staje wciąż zagadką.

      „Podejrzewam, że wielu użyt­kow­ni­kom jed­nego i dru­giego marzy się to samo i mam nadzieję, że kie­dyś docze­kamy się takiego sys­temu – łatwego w obsłu­dze, sta­bil­nego i ofe­ru­ją­cego wiel­kie możliwości.”

      Wielkie moż­li­wo­ści nie idą w parze z wygodą obsługi — wygoda obsługi wymaga by sys­tem był… jak klucz i zamek — wszystko musi do sie­bie paso­wać i to bar­dzo dokład­nie a wymiana jed­nego kom­po­nentu spra­wia, że cała wygoda idzie w odstawkę, jak zamie­nisz klucz na wytrych to fak­tycz­nie będziesz miał więk­sze moż­li­wo­ści ale otwo­rze­nie tego kon­kret­nego zamka będzie trud­niej­sze (nie mam poję­cia czy ta ana­lo­gia ma sens ale na pierw­szy rzut oka wygląda cał­kiem fajnie ;]).

      [1] swoją drogą nie świa­to­wego a raczej „zachod­niego” ale to jesz­cze lep­sza infor­ma­cja dla pro­du­cen­tów opro­gra­mo­wa­nia i sprzętu.

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tweets that mention Linux Mac OS X | CoSTa's Family Page -- Topsy.com - 07/07/2010

    […] This post was men­tio­ned on Twitter by CoSTa, 10przykazan.com. 10przykazan.com said: Linux Mac OS X [CoSTa’s Family Page] http://bit.ly/b9yQg6 […]

  2. CoSTa: Linux Mac OS X - DeliveRSS - 17/07/2010

    […] full post on Planeta Ubuntu-pl Tags: […]

  3. CoSTa: Linux Mac OS X | 9nd.pl - 26/07/2010

    […] Planeta Ubuntu-pl […]

Dodaj komentarz