Menu serwera

Linux Mac OS X

Człowieka, który pierwszy zrobi crossover tych dwóch systemów, czeka bogactwo i sława. Z tym że bogactwo będzie wielkie a sława w niektórych kręgach stanie się przekleństwem. No i chyba że ów człowiek nie rozda swojego wynalazku wszystkim za free…

O co mnie się rozchodzi. Otóż o to, że ostatnio dosyć intensywnie używałem swojego netbooka na wyjazdach przeróżnych. Netbook chadza sobie pod kontrolą Jolicloud Linux, nabrał przy tej okazji sporo wigoru i generalnie chwale sobie tę dystrybucję bardzo. Jednak pojeżdżenie po oddziałach firmy i próby wpinania się w sieciową firmową infrastrukturę nieco moje dobre zdanie o Jolicloud podważyły. Nie wiem, czy to przypadłość wszystkich dystrybucji i Linuksa jako takiego ale miałem spore problemy z utrzymaniem połączeń z firmowym LANem. Kopiowanie większych partii plików z zasobów współdzielonych kładło mi netbooka aż do potrzeby rebootu włącznie. Podobna sytuacja nie miała miejsca pod Windows XP w ogóle…

Tak siedziałem ostatnio i przełączałem się między systemami i mnie uderzyło bardzo, jak ogromną potrzebę czuję systemu będącego właśnie crossoverem OSX i Linuksa. Repozytoria, łatwość w aktualizacji oprogramowania, otwartość i kupa świetnych pomysłów – to w Linuksie pociąga mnie najbardziej. Ale OSX to jakość oprogramowania, którą naprawdę trudno przebić, to konsekwencja w stosowaniu HIG wymuszana przez samych użytkowników, którzy softu odbiegającego standardami i wyglądem od ustalonego po prostu zazwyczaj nie używają/nie kupują, to – przynajmniej w moim przypadku – skalista wręcz stabilność. No i przede wszystkim OSX to przemyślane i dla mnie bardzo wygodne GUI, któremu projekty linuksowe jeszcze zagrozić nie mogą.

Wydaje mi się, że Linuks bardzo potrzebuje poczynienia konkretnych założeń w rozwoju samego systemu jak i oprogramowania nań tworzonego ze szczególnym naciskiem na Gnome i KDE jako jego wizytówki i najważniejsza warstwa kontaktu użytkownika z systemem i aplikacjami. Trzeba usystematyzować logikę pracy z systemem, zbudować z tych wielu klocków pewne usystematyzowane narzędzie, w którym użytkownik nie będzie się gubił. Trzeba zadbać o takie sytuacje jak moja opisywana nieco wyżej – współdziałanie netbooka z firmową siecią było bardzo niestabilne i zapewne to „wina” dystrybucji będącej w fazie beta ale jak na razie nie znalazłem nic lepiej obsługującego mój komputer i traktuję to jako kolejny problem Linuksa. Ta mnogość dystrybucji i możliwości wyboru jest fajna ale dla ZU musi w końcu zaistnieć jedna, bezproblemowa dystrybucja będąca w prasie czy innych mediach synonimem Linuksa. Ubuntu jest na dobrej drodze ale przecież mamy tyle innych możliwości… Nie wydaje mi się, by problemy sterowników czy ogólnie komunikacji z firmami tworzącymi hardware dały się rozwiązać bez jednego, silnego ośrodka zajmującego się rozwojem Linuksa. Ktoś musi z tymi firmami rozmawiać, ktoś musi te firmy przekonać do inwestowania w tworzenie sterowników czy rozwiązań dla tego systemu. Z Apple jest prosto – jeden system, jeden zapewne dział zajmujący się współpracą z twórcami sprzętu i nawet mając ledwie kilkuprocentowy udział w rynku komputerów stacjonarnych i przenośnych, Apple reprezentuje kilka ładnych milionów użytkowników, w których można już zainwestować. A przecież potencjał Linuksa jest o niebo wyższy!

Marzy mi się crossover Linuksa i OSX. Marzy mi się połączenie wszystkich najlepszych cech obydwu systemów. Podejrzewam, że wielu użytkownikom jednego i drugiego marzy się to samo i mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się takiego systemu – łatwego w obsłudze, stabilnego i oferującego wielkie możliwości.

,

20 odpowiedzi do Linux Mac OS X

  1. Jan Lipiec 7, 2010 o 10:31 #

    Widzisz, bo to nie jest do końca tak. Będąc zawodowo tzw. systemowcem (czyli informatykiem zajmującym się systemami operacyjnymi widzę to nieco inaczej i wiem, że Twoje problemy wynikają z pewnych zaszłości historycznych w obu systemach).

    Otóż, pisząc najkrócej: Mac OS X jest brzydki pod spodem i śliczny na zewnątrz. Z Linuksem jest dokładnie odwrotnie. Pod spodem jest wspaniałym i przemyślanym systemem, ale.. wszelakie GUI na niego, są jedynie nakładkami na prawdziwy system. Coś jak GUI w Windows 95, w którym pod spodem był po prostu DOS.

    Dlatego też, wszelakie „nie działania” czegoś w Linuksie opisywane przez użytkowników, to najczęściej problemy z jakimś niezbyt dopracowanym narzędziem graficznym (wszak pod spodem jest bardzo stary i dojrzały system serwerowy, który używany z CLI działa praktycznie zawsze dobrze i ultra stabilnie – o wiele lepiej i stabilniej niż OS X).

    OS X pod spodem, czyli pod tym cukierkowym GUI, jest dość paskudną mieszaniną kilku, różnych systemów (w tym FreeBSD i NeXTStep) oraz masy różnych API (mniej lub bardziej przydatnych). Niekiedy coś się w nim tak cudnie spitoli, że tylko reinstalacja pomaga na taki problem (jak w Windows!), a problemy z „naprawianiem uprawnień” są wręcz legendarne w środowisku Makowym (użytkownicy Linuksa nie mieliby pojęcia „co to”).

    GUI do OS X projektowane było od góry do dołu jako przemyślany system graficzny, dla konkretnego systemu, w konkretnej wersji, przez tę samą „fabrykę”, która robi OS X i.. sprzęt. Dlatego samo GUI jest o wiele bardziej dopracowane. W Linuksie jest kilka alternatywnych środowisk graficznych, które pisane są przez tysiące ludzi z całego Świata, do tego uruchamiane na wielu dystrybucjach Linuksa, dość znacznie różniących się od siebie (choćby wersją jądra, dostępnymi narzędziami czy choćby strukturą folderów systemowych). W L. stworzenie GUI robiącego wrażenie spójności takie, jak w OS X nie jest w praktyce możliwe – bo wymagałoby skoordynowania pracy tysięcy obcych sobie osób na całym Świecie (a jak wiemy, nie jest to zadanie łatwe nawet w jednym dziale IT, jednej firmy).

    Tak szczerze mówiąc, to wolę Gnome + Compiz od Aqua w OS X (gdzie system zajmuje się głównie wykonywaniem tego GUI, które żre zasoby jak wściekłe!). Np. w Linux Mint 9, czy w Ubuntu 10.4 GUI działa płynnie (w tym ze spaniałymi efektami 3D i wirtualnymi pulpitami) na komputerze z Pentium 4 2.4GHz/1GB RAM i kartą pamięci AGP ze 128M RAM! Spróbuj używać OS X na porównywalnej maszynie.. Aqua zabiłaby taki komputer.

    • CoSTa Lipiec 7, 2010 o 10:51 #

      „Otóż, pisząc najkrócej: Mac OS X jest brzydki pod spodem i śliczny na zewnątrz. Z Linuksem jest dokładnie odwrotnie. Pod spodem jest wspaniałym i przemyślanym systemem, ale.. wszelakie GUI na niego, są jedynie nakładkami na prawdziwy system. Coś jak GUI w Windows 95, w którym pod spodem był po prostu DOS.”

      No i o to mi chodzi – czekam na system mocny under the hood ale oferujący zarazem solidne i przemyślane GUI.

      „Tak szczerze mówiąc, to wolę Gnome + Compiz od Aqua w OS X (gdzie system zajmuje się głównie wykonywaniem tego GUI, które żre zasoby jak wściekłe!). Np. w Linux Mint 9, czy w Ubuntu 10.4 GUI działa płynnie (w tym ze spaniałymi efektami 3D i wirtualnymi pulpitami) na komputerze z Pentium 4 2.4GHz/1GB RAM i kartą pamięci AGP ze 128M RAM! Spróbuj używać OS X na porównywalnej maszynie.. Aqua zabiłaby taki komputer.”

      Coś masz nie tak z tym swoim OSX :). Moje mini Core Duo 1,8 ze współdzieloną z ramem grafiką na Intelu GMA950 śmiga aż miło patrzeć w rozdzielczości FullHD (teraz mam podpięte do telewizora). System jest ultraszybki i ultrapłynny. Tak więc nie wiem za bardzo o czym piszesz :)

      • Jan Lipiec 7, 2010 o 16:59 #

        Dowiesz się o czym piszę, jak poużywasz tego OS X kilka lat.

        Oczywiście jako makowy weteran (Maków używałem od klasycznego systemu 7.5.x, czyli od grubo przed Mac OS X) życzę Ci, aby ten OS X działał jak najlepiej.

        Z drugiej strony pewnie dlatego mam z tym mniej problemów, że dla mnie GUI jest czymś dość mało istotnym, a że używałem w życiu najprostszych, możliwych GUI (z gołym X11 z olwm włącznie), to nie mam jakichś wygórowanych wymagań. Zresztą.. jak coś nie działa, tak, jak powinno, to odpalam terminal czy inną konsolę CLI i działam, bo mi szkoda czasu na „myszkowanie” :D

        • CoSTa Lipiec 8, 2010 o 07:15 #

          „Dowiesz się o czym piszę, jak poużywasz tego OS X kilka lat.”

          Cztery wystarczy? IMO wystarczy do wyrobienia sobie zdania o systemie. Póki co to najlepszy system pod Słońcem dla ZU.

          Mnie zabawy z terminalem nie bawią. Mamy XXI wiek ya know, trochę się już w temacie komunikacji sprzęt-użytkownik nauczyliśmy i to całkiem dobrze i wydajnie działa :)

  2. Hadret Lipiec 7, 2010 o 10:50 #

    Pomysł fajny, ale nie do wykonania z ani jednej, ani z drugiej strony. Apple jest zbyt zamknięte, Linux jest zbyt otwarty. Tyle.
    Co do sieci, nie wiem, co tam w tym Jolicloud odpowiada za łącza wszelakie, ale zakładam, że jak w większości współczesnych dystrybucji jest to NetworkManager — jeden z programów, który od razu usuwam, gdziekolwiek go zobaczę. Serio. Jeśli masz standardową sieć, w której IP są przydzielane dynamicznie, to klient DHCP + sprawdzenie, czy w pliku /etc/network/interfaces znajdują się standardowe wpisy wystarczy, żeby sieć działała jak trzeba. Może być tylko potrzeba jej zrestartowania (w Debianie byłoby to /etc/init.d/networking restart). Domyślna zawartość /etc/network/interfaces w Debianie wygląda tak:

    auto lo
    iface lo inet loopback

    # The primary network interface
    allow-hotplug eth0
    iface eth0 inet dhcp

    Przy założeniu, że karta sieciowa, do której podłączyłeś kabel jest rozpoznawana przez system jako eth0 (jeśli masz jedną kartę sieciową, to na pewno tak jest).

    • CoSTa Lipiec 7, 2010 o 10:53 #

      No niestety, mam stałe IP w firmowej sieci bo do domeny nie chcą mnie podpinać cholery jedne :). Tak, to jakiś pewnie standardowy Network Manager ale sprawdzał się do tej pory bez zarzutu. Wpięcie firmowego kabla zaczęło powodować spore problemy pod Linuksem. W XP nie było żadnych :/

      • Jan Lipiec 7, 2010 o 17:02 #

        To coś w tej dystrybucji/tej konkretnie wersji musi być pomerdane. Mam eeebuntu (wariant Ubuntu) na Asusie Eee PC 1000h, wpinam go w dziesiątki różnych sieci (do tego po WiFi, Ethernet lub nawet 3G/GPRS) i zawsze wszystko działa.

        Zresztą Linux jest przede wszystkim systemem do sieci (obsługiwał TCP/IP, zanim Windows wiedziały, że to istnieje), więc… nie jest możliwe, żeby sieć na Linuksie działała gorzej niż pod Windows. Nie spotkałem się z takim czymś od kilkunastu lat, czyli od kiedy używam Linuksa.

        • CoSTa Lipiec 8, 2010 o 07:20 #

          „Zresztą Linux jest przede wszystkim systemem do sieci (obsługiwał TCP/IP, zanim Windows wiedziały, że to istnieje), więc… nie jest możliwe, żeby sieć na Linuksie działała gorzej niż pod Windows. Nie spotkałem się z takim czymś od kilkunastu lat, czyli od kiedy używam Linuksa.”

          No cóż, jednak nie zadziałał jak trzeba, z czym Windows nie miał problemu. Nie wiem czy to problem dystrybucji czy czego innego ale fakt pozostaje faktem a z tymi nie dyskutuję. Jakiś czas temu nauczyłem się, że implementować różne rozwiązania można na różne sposoby a ten pierwszy nie zawsze musi być najlepszy.

      • BigBen Lipiec 14, 2010 o 17:45 #

        Hadret dobrze gada! Polać mu!

        Sam miałem na komputerze stacjonarnym problemy z siecią (zaliczyłem chyba każdy błąd jaki jest możliwy przy łączeniu się z siecią). W końcu nie wytrzymałem i usunąłem NM (wszelkie ustawienia sieci robiłem w konsoli). Zauważyłem że po usunięciu tego dziadostwa problemy znikły. Chwilę później dzięki google znalazłem menadżer sieci o nazwie wicd i do tej pory nie miałem przez niego problemów.

        Tobie zalecam to samo. Wywal NM (wcześniej sprawdź czy ten program nie jest powiązany z jakimś ważnym dla ciebie programem; teoretycznie nie powinien być ale nie wiem jaką politykę przyjęli opiekunowie paczek w tej dystrybucji) i zainstaluj wicd.

  3. waltharius Lipiec 7, 2010 o 11:10 #

    @CoSTa – może masz jakieś limity w tej sieci albo w tym vlanie, do którego podpinasz lapka? Zakładam, że to nie jest ten sam IP, którego normalnie używasz? Też korzystam z tego systemu na swoim netbooku od kilku ładnych miesięcy (dłużej od Ciebie sądząc po pierwszym Twoim wpisie o Jolicloud) i nigdy nie stwierdziłem najmniejszego problemu z siecią. Mało tego, ostatnio na dworcu PKP w Wawie musiałem szybko dokonać przelewu przez net. Podpiąłem mojego Hero i udostępniłem przez niego net netbookowi i zadziałało z kopa. Nie musiałem NIC konfigurować.
    Możliwe, że masz problem z sieciówką, która zrywa połączenie, a może kabelek uszkodzony i też powoduje zerwanie połączenia, lub zamulenie kompa. Bywa. Czy w domu korzystasz w taki sam sposób z sieci na tym netbooku jak w biurze? Oczywiście może to być wina systemu, tak jak sam zauważyłeś to beta jest :)

    Co do Twojego marzenia, uważam, że nie ma szans na spełnienie się. Właśnie potęgą Linuksa jest to, że jest taki jaki jest. To po prostu system, który nie jest do końca dla Ciebie jak widać. Tak jak wyjaśnił to Jan, jeśli nie wiesz co siedzi pod maską czasami jesteś w czarnej d… ;-) GUI linuksowe z założenia mają być jedynie ułatwiaczami, ale nie mają jeszcze zastąpić całkowicie konsoli i jej zaawansowanych możliwości. To po prostu zbyt trudne jest przy takiej ilości opcji jaką ma Linux.

    Aczkolwiek sam sobie też życzę systemu, który byłby mieszaniną Linuksa, Windows i OS X. Z każdego co najlepsze. Obawiam się jednak, że takie coś nigdy nie powstanie a my musimy się raczej przyzwyczajać do coraz bardziej specjalizowanych OSów na coraz bardziej specyficzne urządzenia.

    • CoSTa Lipiec 8, 2010 o 07:35 #

      Łącze jest firmowe, dostałem w sieci firmowej stałe IP i tym się łączę z firmową siecią. Na codzień też nie mam z Jolicloud problemów ale niestety w tym moim firmowym przypadku poległ. OK, wielkiej tragedii nie ma ale do pracy samego Linuksa (czy Jolicloud konkretniej) bym się nie odważył targać. Problemów z sieciówką czy innych takich nie mam. Pod Windows działało jak trzeba.

      „Właśnie potęgą Linuksa jest to, że jest taki jaki jest. To po prostu system, który nie jest do końca dla Ciebie jak widać.”

      Potęga? Na serwerach może i tak ale w innych zastosowaniach do potęgi bardzo, bardzo daleko. Żadne zaklęcie i osobiste przekonanie tego nie zmienią, tym bardziej dosyć chaotyczny rozwój tego systemu.

      „GUI linuksowe z założenia mają być jedynie ułatwiaczami, ale nie mają jeszcze zastąpić całkowicie konsoli i jej zaawansowanych możliwości. To po prostu zbyt trudne jest przy takiej ilości opcji jaką ma Linux.”

      Bez przesady, z 99% owych „zaawansowanych” możliwości można sobie dziś w Linuksie wyklikać i nie sądzę, by jakąś wielką magią było ubranie jakiegoś narzędzia w ładne szatki. Nie w tym tkwi imo problem.

  4. yoshi314 Lipiec 7, 2010 o 12:42 #

    linux nigdy nie bedzie taki jak osx. dlatego ze nie ma jednego wiodacego srodowiska graficznego, ani jednego oficjalnego wygladu z jakim sie kojarzy. i watpie zeby kiedys cos takiego osiagnal.

    roznych konfiguracji jest tyle ilu uzytkownikow.

    byc moze jakas dystrybucja kiedys dorowna osx jakoscia wykonania, ale praktycznie zawsze bedziemy mieli do czynienia z mozliwoscia wyboru alternatywnych rozwiazan, jezeli chodzi o to co „na wierzchu”.

    „pod maska” natomiast prowadzone sa prace dzieki ktorym rozne srodowiska nie maja problemow z wymiana danych miedzy soba.

    dzieki temu mamy pomalu zmierzajacy do ujednolicenia (a gdzieniegdzie ujednolicony)
    – schemat menu aplikacji (/usr/share/applications)
    – pulpitu,
    – katalogow osobistych,
    – autostartu,
    – mechanizmu preferencji dotyczacych domyslnych aplikacji za pomoca ktorych obslugiwac wybrane typy plikow (xdg-utils) ,
    – systemu audio (prawdopodobnie pulseaudio zajmie to miejsce),
    – mechanizmu kodekow (gstreamer)
    – zachowania dialogow otwierania/zapisywania plikow (zakladka z ulubionymi katalogami w dialogu zapisywanie pliku w aplikacjach qtk i qt zawiera to samo).
    – innych o jakich nie pamietam.

    generalnie wyglad raczej sie nie ustandaryzuje, ale trwaja prace zmierzajace ku temu aby aplikacje unifikowaly sie ze srodowiskiem w jakim sa uruchomione, a sam wybor srodowiska nie stanowil duzego problemu dla uzytkownika. czesc z nich jest juz zrealizowana, a czesc jest dopiero w trakcie.

    jezeli chodzi o sterowniki jest stosunkowo mloda inicjatywa, prowadzona przez Grega Kroah-Hartmana – spora grupa developerow oferuje pisanie sterownikow dla kazdego producenta sprzetu jaki sie zglosi, z ewentualnym uwzglednieniem podpisania NDA na czas kodowania. stopniowo zglaszaja sie do nich rozni producenci sprzetu, co odzwierciedla sie w aktywnosci w sekcji „staging” w jadrze.

    oczywiscie otwarta natura systemu zniecheca pewnych producentow sprzetu od korzystania z takiej inicjatywy.

    jezeli chodzi o HIG, to i gnome i kde maja wlasne zespoly ktore sie tym zajmuja. trudno mi powiedziec jak im idzie, bo tym tematem sie nie interesuje ;)

    • Jan Lipiec 7, 2010 o 17:59 #

      „byc moze jakas dystrybucja kiedys dorowna osx jakoscia wykonania, ale”

      … oby nie – jeśli chodzi o sam system (bo tu akurat Linux bije OS X na łeb). A jeśli chodzi o GUI – na pewno dla części użytkowników byłoby to ważne.

      • CoSTa Lipiec 8, 2010 o 07:44 #

        Oby mimo wszystko dorównała. Aktualnie mam w pracy stację roboczą biegającą pod kontrolą OSX i nie mogę złego słowa powiedzieć. Każdy aspekt pracy – od podłączenia do sieci firmowej i korzystania z firmowych zasobów po ogromną stabilność – to wszystko działa tam wręcz wzorcowo. No i oferuje sensowne doznanie z obcowania z GUI.

    • BigBen Lipiec 14, 2010 o 17:54 #

      „- systemu audio (prawdopodobnie pulseaudio zajmie to miejsce),”

      Wypluj te słowa! Wejdź sobie na forum jakieś dystrybucji która w standardzie po instalacji ma PA (np. Ubuntu) i poszukaj wątków o jakimś problemie z dźwiękiem. Zobaczysz że większość tych problemów jest przez PA. Sama idea tego projektu jest może dobra, ale na razie jest za wcześnie żeby zrobić standard PA. Projekt jest po prostu zbyt niestabilny.

  5. riddle Lipiec 8, 2010 o 15:17 #

    Mac OS X jest taki a nie inny, bo działa na określonych maszynach. Wyjmij to z równania i masz masę problemów z kompatybilnością i wsparciem tysięcy konfiguracji – doba developerów się kurczy, perfekcyjny design jest pomijany.

    Pamiętajmy też, że Apple jest firmą i ma zarabiać. Jak na razie ich podejście do bebechów Mac OS X nie przynosi im finansowych kłopotów – warstwa interakcji i frameworki AppKit są tak dobre, że zarówno developerzy jak i użytkownicy uwielbiają Maki.

    A czy się da lepiej – pewnie że się da. Tylko że to będzie kosztować, i Ciebie i mnie. Do zobaczenia za rok na 10.7. ;)

    • kklimonda Lipiec 8, 2010 o 21:14 #

      O, riddle świetnie to skomentował. Piękno i łatwość użytkowania Mac OS X polega na tym, że Apple kontroluje wszystko od sprzętu po położenie najmniejszej kontrolki w ich oprogramowaniu (swoją drogą bardzo fajny artykuł o tym jak Apple pracuje nad wyglądem systemu, a pewnie też sprzętu, jest tutaj: http://www.pragmaticmarketing.com/publications/magazine/6/4/you_cant_innovate_like_apple).
      Żadna firma tworząca dystrybucję Linuksa nigdy nie będzie miała ani takich pieniędzy, ani takiej kontroli nad oprogramowaniem. Zresztą przykład Ubuntu pokazuje jak strasznie ciężko jest przepchnąć jakieś radykalne zmiany w wyglądzie czy „usability” systemu przez społeczność – może się okazać, że Ubuntu za parę lat da radę przeforsować zmiany w wyglądzie GNOME, aplikacji etc. ale za to straci wielu najcenniejszych użytkowników (taki trend zresztą widać obecnie – wielu użytkowników którzy zaczynają przygodę z Linuksem od Ubuntu migruje na dystrybucje DIY, na forach i IRCu brakuje ludzi znających dobrze system i potrafiących rozwiązać problemy na serio a nie tylko łatać je).

      Dodatkowo parę komentarzy do twojego wpisu:

      „Dlatego też, wszelakie „nie działania” czegoś w Linuksie opisywane przez użytkowników, to najczęściej problemy z jakimś niezbyt dopracowanym narzędziem graficznym”

      Nie do końca prawda – fakt, większość tych problemów można rozwiązać sięgając do konsoli ale z własnego doświadczenia widzę, że źródłem większości problemów w Ubuntu jest źle wspierany sprzęt. To się *nigdy* nie zmieni – trzeba albo edukować ludzi by kupowali przetestowany sprzęt sprawdzonych producentów (zamiast na przykład laptopa z RTV AGD za 1500zł) albo pogodzić się z tym, że zawsze będziemy musieli ludzi odsyłać do konsoli i grzebania w internecie.
      Twój problem z siecią prywatną (VPN czy co?) to trochę inna sprawa. Bez logów ciężko powiedzieć co się stało ;).

      „Wydaje mi się, że Linuks bardzo potrzebuje poczynienia konkretnych założeń w rozwoju samego systemu jak(…)”

      I tutaj leży pies pogrzebany – nie ma czegoś takiego jak „Linux” (/me cofa się i zmienia wszystkie wystąpienia słowa Linux słowem Ubuntu). Jest 800 dystrybucji opierających się o Linuksa. Nawet jeżeli skreślimy 99% i zostaniemy z… Ubuntu, Fedorą, RHEL, SuSE i Debianem to i tak mamy 5 różnych wizji Linuksa – zarówno bebechów (.rpm czy .deb, upstart czy systemd, co z oprogramowaniem niewolnym, celować w Desktop dla Kowalskiego czy w korporacyjny?) jak i wyglądu (GNOME czy KDE a może zupełnie nic, pracować nad usability samemu czy w ramach projektów otwartych, dawać użytkownikom wybór czy go ograniczyć?). Tego się nie da pogodzić.

      „Ta mnogość dystrybucji i możliwości wyboru jest fajna ale dla ZU musi w końcu zaistnieć jedna, bezproblemowa dystrybucja będąca w prasie czy innych mediach synonimem Linuksa”

      Ubuntu nigdy nie zdobędzie 100% desktopów. W najlepszym przypadku, w mojej ocenie, będzie to tak w granicach 75% na spółkę z Debianem. Problemy sterowników nie zostaną rozwiązane tak długo jak firmy nie pogodzą się z faktem, że trzeba te sterowniki dołączyć do kernela i je otworzyć – to nie jest jakiś fanatyzm a po prostu trzeźwa ocena sytuacji. Zamknięte sterowniki dla kart graficznych NVIDII i ATI zatrzymują rozwój Linuksa w tym zakresie. Canonical już współpracuje z tymi firmami ale i tak nie obejdzie się bez tarć (po wydaniu 10.04 odkryto, że nie można się zalogować na niektóre systemy wyposażone w karty NVIDII spięte w SLI – poprawienie tego zajeło.. nie wiem ile ale ile by to nie było to o tyle za długo, az dziwne że nie było o tym głośno).

      „Apple reprezentuje kilka ładnych milionów użytkowników, w których można już zainwestować. A przecież potencjał Linuksa jest o niebo wyższy!”

      Skąd taka opinia? Tych kilka milionów użytkowników sprzętu i oprogramowania Apple (swoją drogą skąd taka liczba – ja wiem o badaniach z których wynika, że to 5% światowego[1] rynku komputerów osobistych) to ludzie o których wiadomo, że mają pieniądze, kupują sprzęt i oprogramowanie. O użytkownikach Linuksa nie wiadomo praktycznie nic. Dopiero niedawno firmy tworzące niezależne gry na wszystkie 3 systemy operacyjne zaczęły na poważnie dyskutować o tym jaki udział w zyskach mają mają wersje na poszczególne systemy. Rynek Linuksa na Desktopach pozostaje wciąż zagadką.

      „Podejrzewam, że wielu użytkownikom jednego i drugiego marzy się to samo i mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się takiego systemu – łatwego w obsłudze, stabilnego i oferującego wielkie możliwości.”

      Wielkie możliwości nie idą w parze z wygodą obsługi – wygoda obsługi wymaga by system był… jak klucz i zamek – wszystko musi do siebie pasować i to bardzo dokładnie a wymiana jednego komponentu sprawia, że cała wygoda idzie w odstawkę, jak zamienisz klucz na wytrych to faktycznie będziesz miał większe możliwości ale otworzenie tego konkretnego zamka będzie trudniejsze (nie mam pojęcia czy ta analogia ma sens ale na pierwszy rzut oka wygląda całkiem fajnie ;]).

      [1] swoją drogą nie światowego a raczej „zachodniego” ale to jeszcze lepsza informacja dla producentów oprogramowania i sprzętu.

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tweets that mention Linux Mac OS X | CoSTa's Family Page -- Topsy.com - Lipiec 7, 2010

    […] This post was mentioned on Twitter by CoSTa, 10przykazan.com. 10przykazan.com said: Linux Mac OS X [CoSTa's Family Page] http://bit.ly/b9yQg6 […]

  2. CoSTa: Linux Mac OS X - DeliveRSS - Lipiec 17, 2010

    […] full post on Planeta Ubuntu-pl Tags: […]

  3. CoSTa: Linux Mac OS X | 9nd.pl - Lipiec 26, 2010

    […] Planeta Ubuntu-pl […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Przedurlopowo mi

Jutro rozpoczynam krótki bo krótki ale w zamyśle mocno intensywny urlop. Zawsze moje przedurlopowe dni wypełnione są górą roboty, która...

Zamknij