Menu serwera

Obóz, obóz i po obozie

Od ostatniego wpisu minęło w cholerę czasu ale cóż począć – dopadła mnie pracowa rzeczywistość, kopanie się z mailowymi złogami i ogólna korponapierdzielanka. Życie…

W dwóch słowach podsumowując mój dzielny wyjazd na aikidowy obóz: było ciężko. Się bowiem okazuje, że wyjazd na taką imprezę trzeba poprzedzić solidnym przygotowaniem kondycyjnym i sporą pracą nad wytrzymałością organizmu w okolicach stawów wszelkich. W sobotę poprzedzającą wyjazd, na ostatnich treningach miałem już serdecznie dosyć wszystkiego a wchodzenie na schody czy złażenie po nich po prostu bolało. Nadgarstki wykręcane na wszelkie sposoby czuję do dziś choć muszę przyznać, że regeneruję się zaskakująco szybko. Ale i tak końcówka to było jedno, wielkie uczucie zmęczenia całego ciała. Niby niedługie treningi nie powinny aż tak męczyć ale okazuje się, że jest zupełnie inaczej – trzy (czasem cztery) treningi dziennie to naprawdę spore obciążenie dla organizmu. Każdy trening okupiłem litrami wylanego potu i pod koniec obozu nie myślałem już nawet zbytnio o jedzeniu a tylko o ciągłym przyjmowaniu płynów, najlepiej w postaci zimnej coli z lodem :). Na salę nosiłem całe butelki z wodą bo wilgoć z ciała uciekała w przeraźliwym tempie, co przynajmniej u mnie powoduje ostre skurcze w mięśniach. W godzinę wypijałem półtora litra płynu tylko po to, by po prysznicu siorbać kolejne litry. Wodna masakra powiadam Wam.

Ale są plusy tego wyjazdu. Przede wszystkim – poznałem nieco fajnych ludzi. Poza ludźmi poznałem też kilka fajnych technik, których masterowania przyjdzie teraz czas. Poza ludźmi i technikami poznałem uroki męczenia swojego cielska, które jak się okazuje wcale jeszcze nie jest takie zdegenerowane i które stać na bardzo wiele, o ile się o nie zadba choć w drobnym stopniu. Owszem, schudłem także ale niezbyt wiele i już raczej pisane jest mi zostać miśkiem po sam grób. OK, nie mam z tym problemów dopóki nie przeszkadza mi to zbytnio w padaniu, turlaniu się, robieniu fikołków i innych dziwactw. Jednak gibkość, ogólną sprawność i wydolność można jak widzę zachować na długie lata nawet mając nieco brzucha i masy własnej. Udowodnił mi to dobitnie sensej Arek, który z pozoru wygląda jak przytyty facet ale który pochwalić się może iście końską kondycją i potężną wytrzymałością.

Ogólnie wyjazd uznaję za bardzo kształcący i bardzo potrzebny. Pokazał jak na dłoni moje braki kondycyjne ale też bardzo mocno wpłynął na zacięcie się i dalsze trenowanie. To jest autentycznie fajne i bardzo przyjemne a dodatkowo widzę, że czynię lekkie postępy. I dobrze, mam zajęcie na najbliższe kilka ładnych lat :)

, ,

7 odpowiedzi do Obóz, obóz i po obozie

  1. Marcin W Lipiec 22, 2010 o 11:13 #

    Jeśli na tym obozie były również takie upały jak tutaj, to szczerze współczuję :)

    • CoSTa Lipiec 22, 2010 o 16:23 #

      Były. Plus sala ze 140 osobami i padającym nawiewem. Ze mnie dosłownie ciekło :)

  2. yoshi314 Lipiec 22, 2010 o 11:44 #

    ja generalnie od paru dni zasuwam na basenie. co prawda to tylko godzinka dziennie a potem 8 godzin pracy i podobne uczucie wyplucia. uroki drugiej zmiany.

    na szczescie w firmie mamy klimatyzacje, bo po wyjsciu z basenu pare godzin poce sie jak diabli. ale efekty na wadze juz widac ;] moze nie bede na starosc miskiem, bo akurat teraz to jestem.

    • CoSTa Lipiec 22, 2010 o 16:25 #

      Oj tak, basenik to najlepsza rzecz pod Słońcem jeśli o trochę ruchu chodzi. Mnie klima w robocie zaczyna przeszkadzać. Siedzi człowiek cały boży dzień w błogim chłodzie po czym wyłazi do domu i spada na niego całe to gorąco. Masakra :)

  3. Marta Lipiec 22, 2010 o 18:29 #

    Cześć ;)
    Byliśmy razem na obozie aikido ;)
    Mam pytanko ; posiadacz może jeszcze jakieś zdjęcia z Bornego ?
    Ja nie mam żadnych,a bardzo zależałoby mi na jakiejś pamiątce.
    Jeśli będziesz miał czas,to proszę o kontakt pod adresem e-mailowym ; martusia9966@o2.pl lub numerem gg ; 2446363.
    Pozdrawiam serdecznie ! ;)

    • CoSTa Lipiec 26, 2010 o 10:33 #

      Byliśmy? KUL! :)
      Cholera, mam same fotki robione komórką więc i jakość do dupy ale jakiś pakiecik po powrocie do domku zmontuję i podeślę. Dużo tego jednakże nie ma…

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tweets that mention Obóz, obóz i po obozie | CoSTa's Family Page -- Topsy.com - Lipiec 22, 2010

    […] This post was mentioned on Twitter by CoSTa, 10przykazan.com. 10przykazan.com said: Obóz, obóz i po obozie [CoSTa's Family Page] http://bit.ly/ciAgC5 […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Obóz Aikido aka Judo plus kilka fotek

Kolejny dzionek na obozie mija mi pod znakiem Judo. Ano, przyjechało tu do nas na gościnne występy zdaje się dwóch...

Zamknij