Menu serwera

Archiwum | Sierpień, 2010

Zagar – Wings of Love

W skrócie: roboty po uszy i czasu na cokolwiek innego brak. Gdyby nie to, że robota fajna, pizdnąłbym to w diabły i znalazł coś innego. Wings of Love znów na mnie działa. Zagar leci mnie dziś tu pół dnia i znów nie mogę się od tego kawałka oderwać (cała płyta też jest niczego sobie). Kiedyś […]

Czytaj dalej 3
LinkSys WRT54GL

Żegnaj Tomato, wracaj oryginalny sofcie

Od zdrowo ponad roku mój router LinkSys WRT54GL śmiga grzecznie i dzieli mi necik. Do tej pory nie miałem większych uwag do jego działania a alternatywny firmware, który swego czasu zainstalowałem (LinkSys WRT54GL i Tomato Firmware) oferował kupę fajnych opcji i jeszcze więcej zabawy przy opcji tych przełączaniu, włączaniu i generalnie kombinowaniu, o co tu […]

Czytaj dalej 15

Guci rechot :)

Łomatko, to będzie z tydzień jak nie nadawałem nic na blogasku i aż się cholera za tym miejscem stęskniłem :). Przepraszam najmocniej ale dopadło mnie życie zawodowe a po życiu zawodowym także i życie rodzinne. Wpadli rodzice, wpadła też gierka (God of War 3) więc sami wicie rozumicie… U nas wszystko w porządeczku i same […]

Czytaj dalej 3

Żegnaj 4.0.1! Witaj 3.1.2!

OK, starczy eksperymentu o nazwie iOS 4.0.1 na moim iPhone 3G. W ostatni weekend lecząc swojego pękniętego na treningu palucha i w związku z tym niewiele robiąc, wziąłem i se zrobiłem downgrade. I to po tym całym zadowoleniu z iOS 4, jakie do tej pory okazywałem. Cóż się takiego stało, że starsza wersja systemu wróciła […]

Czytaj dalej 6
Instalacja oprogramowania nie może być prostsza

Jolicloud 1.0 – wrażenia

Od jakiegoś czasu bawię się opartą na Ubuntu dystrybucją stworzoną specjalnie z myślą o netbookach, która zwie się Jolicloud. Pisałem już o tym, że o dziwo u mnie działa i to działa bardzo dobrze a na moim Dellu Inspiron 1210 bije wydajnościowo preinstalowanego Windowsa XP na głowę. Niedawno pokazała się już oficjalnie i dla każdego […]

Czytaj dalej 8

Niewierzący w państwie wyznaniowym

Jestem szczęśliwym człowiekiem. Przynajmniej wedle miary ludzi, którzy stopień szczęścia mierzą oderwaniem od codziennej głupoty. Wczoraj zbyt wiele miałem zajęć, zbyt dobrze bawiłem się z rodziną skakając na macie do tańczenia i nazbyt robiłem z siebie idiotę próbując połaskotać syna pod pachami (Gucio rży wtedy rozkosznie ale do pach dobrać mu się cholera trudno) by […]

Czytaj dalej 17

Filipowa impreza czyli Mroczna Sobota

To był dosyć busy weekend. Z kategorii tych męczących ale też przy okazji męczących przyjemnie całkiem. Sobota okazała się dniem szczególnie ciężkim choć muszę przyznać, że i Niedziela Bez Snu (no, do pewnego momentu) też pokazała mi, że już nie umiem tak jak kiedyś jechać 48 godzin non stop tylko na kawie, papierosach i alkoholu […]

Czytaj dalej 3