Filipowa impreza czyli Mroczna Sobota

To był dosyć busy week­end. Z kate­go­rii tych męczą­cych ale też przy oka­zji męczą­cych przy­jem­nie cał­kiem. Sobota oka­zała się dniem szcze­gól­nie cięż­kim choć muszę przy­znać, że i Niedziela Bez Snu (no, do pew­nego momentu) też poka­zała mi, że już nie umiem tak jak kie­dyś jechać 48 godzin non stop tylko na kawie, papie­ro­sach i alko­holu pogry­za­nego mięchem.

W sobotę pora­nek zaspon­so­ro­wał nam nie­zrów­nany Gucio, który spo­koj­nie może robić za budzik nie wyma­ga­jący bate­rii a tylko wkła­dów pro­te­ino­wych. Punktualnie przed piątą zerwał Dorophę a mnie się dostało tylko nieco póź­niej. Sobota wyglą­dała stan­dar­dowo — zaba­wiać trza było mło­dego (ola­łem to i wola­łem grać na kon­soli), trza go było kar­mić (to zawsze ole­wam), trza było z nim łazić. Jeśli wie­rzyć ajfo­no­wemu GPSowi, dwie godziny zajęło mnie zła­że­nie ośmiu kilo­me­trów po róż­nych zakąt­kach oko­licy i powia­dam Wam, pcha­jąc wózek padłem pra­wie że. Widać męczące mnie cho­rób­sko, któ­rego objawy Doropha potra­fiła usu­nąć odpo­wied­nią dawką pro­chów, gdzieś w środku się tliło cią­gle bo zmę­czyło mnie to łaże­nie okrut­nie. Później już zostało tylko wrzu­ce­nie kilku piw do siatki, kilku kieł­bas, kilku tacek i sztuć­ców i już można było jechać na imprezę. Imprezę, która odby­wała się w odda­lo­nym od cywi­li­za­cji miej­scu o nazwie Airport-Biernat.

Imprezował Filip, który wziął i się nie­dawno oże­nił i któ­remu dostał się spóź­niony ner­dow­ski wie­czo­rek kawa­ler­ski. Jeśli liczy­cie w tym momen­cie na zdję­cia roz­ne­gli­żo­wa­nych lasek wyska­ku­ją­cych z tor­tów — się prze­li­czy­li­ście. Wieczorek był z zało­że­nia ner­dow­ski do bólu więc musiał skła­dać się z trzech punktów:

  1. Filip miał być przeleciany.
  2. Filip miał być ubity pałami.
  3. Filip miał grać w plan­szówki do upadłego.

Przeleciał Filipa zwy­cza­jowo Voytass i zro­bił to w stylu naprawdę ład­nym. Z macha­niem skrzy­deł­kami, kil­koma podej­ściami do fini­szu i w końcu z dar­ciem gumy przy Wielkim Finiszu.

Ubijanie pałami odby­wało się poza tere­nem lądo­wi­ska. Voytass wywiózł nas gdzieś w Pizdu a tam Filip dostał do łapy Klamkę, w niej 28 Pestek i miał prze­trwać atak Krwiożerczych Zombie, któ­rzy za zada­nie mieli owego Filipa god­nie spa­ło­wać. Zmiana sanu cywil­nego nie jest bowiem niczym lek­kim i miał się o tym Filip prze­ko­nać. Krwiożercze Zombie dobrze się ze swo­ich ról wywią­zy­wały i sze­ro­kim echem po lesie niósł się ich ryk „Mięęęsoooo!!! Mięęęęssooooo!!!”. Niestety na wiele wię­cej prócz rycze­nia Zombie się nie zdo­były i Filip w pięk­nym stylu i rzu­tem na taśmę się do PK dostał.


Obejrzyj zdję­cia

Później już było stan­dar­dowo: grill, dużo żar­cia, piwo, coś moc­niej­szego i z cza­sem prze­siadka do sali, w któ­rej chłopcy roz­ło­żyli plan­szówkę Battlestar Galactica i pró­bo­wali nauczyć mnie w to grać. Nawet fajna zabawa choć kuma­łem nie­wiele. Tak minęła zdrowa część nocy — oni się jarali kto jest „puszką” a kto czło­wie­kiem, ja kuma­łem z tego coraz mniej ale wcale nie prze­szk­dzało mi to być ich­nim pre­zy­den­tem (życiowa ta plan­szówka, nie ma co :)). Nieco po czwar­tej, po pra­wie dobie bez snu, wzią­łem i wylą­do­wa­łem w wyrze.

O tym, co chce się zro­bić z hiper­ak­tyw­nym dziec­kiem owego Dnia Następnego napi­szę Wam innym razem. To miała być miła rela­cja z kum­plow­skiej imprezy a nie gore, splat­ter, hor­ror i inny tril­ler w jednym.

Anyway, witaj wśród zaob­rącz­ko­wa­nych Filipie! Teraz już sobie tak swo­bod­nie nie polatasz… :)

, , ,

Kilka słów o CoSTa

Mąż, ojciec i w przyszłosci być może właściciel knajpy, w której będzie serwowana tylko wódka, tylko zimna i tylko na butelki.

Socjal

Jeszcze Ci mało? Śledź nas w sieciach społecznościowych...

3 Komentarzy do “Filipowa impreza czyli Mroczna Sobota”

  1. Biter 04/08/2010 do 13:49 # Odpowiedz

    Co to za recen­zja bez gore i posoki na zdję­ciach? ;P a miej­scówka na imprezke rewelacyjna!

    • CoSTa 06/08/2010 do 09:56 # Odpowiedz

      Miejsca do gril­lo­wa­nia nie sfo­to­gra­fo­wa­łem a szkoda bo zro­bione prima sorte. Ogólnie miła imprezka :)

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tweets that mention Filipowa impreza czyli Mroczna Sobota | CoSTa's Family Page -- Topsy.com - 02/08/2010

    […] This post was men­tio­ned on Twitter by CoSTa, 10przykazan.com. 10przykazan.com said: Filipowa impreza czyli Mroczna Sobota [CoSTa’s Family Page] http://bit.ly/cNZdoV […]

Dodaj komentarz