W skrócie: roboty po uszy i czasu na cokolwiek innego brak. Gdyby nie to, że robota fajna, pizdnąłbym to w diabły i znalazł coś innego.
Wings of Love znów na mnie działa. Zagar leci mnie dziś tu pół dnia i znów nie mogę się od tego kawałka oderwać (cała płyta też jest niczego sobie). Kiedyś o tym wspominałem ale powtórzę — RE-WE-LA-CJA jak dla mnie. Znów włoski na karku stają na baczność… Co jest w tej nucie, że tak działa???
Pobierz/obejrzyj teledysk (m4v; 27mb)







Tru, zacne!
Zacne… loop jakoś nie może się wyłączyć :)
ooo mam to od pierwszego Twojego napisania, fajnie zobaczyć klip