Menu serwera

Creative EP-635 – przetestowałem na sobie :)

Dziś krótka opinia o słuchaweczkach jak w temacie wpisu. Krótka bo i nie ma zbytnio czego opisywać – ot słuchawki chciałoby się rzec jak każde inne ale dla budżetowo ograniczonych maniaków muzyki nie mających pretensji do bycia audiofilami to może być bardzo dobry albo bardzo zły wybór. Zaraz wytłumaczę o co mi chodzi.

Creative EP-635

Creative EP-635

Słuchaweczki sprawiają całkiem korzystne pierwsze wrażenie. Są białe, niebrzydkie i w ogóle cacy. Problemy zaczynają się zaraz po wyjęciu z pudełka a jest nim najważniejsza i zarazem najgorsza rzecz w tych słuchawkach – sznurek służący wieszaniu całości z wykorzystaniem karczycha. Wygląda to w ten sposób, że bierze się sznurek przekłada przez głowę, na karczychu zawisają wtedy słuchawki właściwe, które kolejnymi kabelkami lecą już sobie do uszu. Słuchawki wyposażone też są w klipsik, na którym zawiesić można coś grającego i co ładnie sznurek obciąży i wykorzystanie karczycha usankcjonuje.

Konstrukcja jak widać skomplikowana i takoż się w praktyce tych słuchawek używa. Są po prostu diabelnie niewygodne, plączą się jak cholera ale najgorsze jest to, że praktycznie każdy przewód jest za krótki. O ile karczycho mogę sobie sznurkiem opasać, o tyle szerokość mojego karku :) powoduje, że przewody łączące słuchawki z owym sznurkiem stają się krótkawe. Obracanie głową może nie powoduje wypadania słuchawek z uszu ale daje się odczuć dyskomfort szorujących po szyi i naciągających lekko słuchawkę kabelków. Sam sznurek też jest za krótki i po prostu nie pozwala schować uczepionego do słuchawek ajfona do kieszeni spodni. Ratunkiem stają się wtedy koszule z kieszeniami naklatowymi ale gdy ich nie daj boże zabraknie, trzeba kombinować strasznie by móc posłuchać muzyki. Tu wszystko wydaje się być zrobione pod potrzeby i rozmiary nastolatki z doczepionym do słuchawek iPodem shuffle czy czymś w tym stylu. O używaniu ich do biegania też zapomnijcie – za krótki sznurek nie pozwoli Wam połączyć przyczepionego np. do ramienia grajka z uszami. To jest konstrukcyjna porażka proszę Pań i Panów. A do tego dochodzi jeszcze syfiący się z czasem sznurek, co dziwnym nie jest zważywszy na to, że jest poskręcany z materiałów i niezabezpieczony jakąś gumą. Szorując po szyi po pół roku używania sznureczek przestał być ładnie biały a nabrał szlachetnego odcienia kości słoniowej. Z tym że słoń, który ową kość wyprodukował do dentysty chadzał zapewne rzadko a o paście do zębów raczej nie słyszał :).

Czyli wydałem całkiem niemało pieniędzy na gównianą zabawkę? Poniekąd tak i patrząc tylko przez powyższy opis można się nieźle zrazić. Niemniej jest jedno „ale”, dzięki któremu wciąż słuchawek używam klnąc przy okazji na nie szpetnie. To jakość dźwięku. W porównaniu do moich poprzednich słuchawek Creative EP-630 to jakby dwa odmienne dźwiękowe światy. Na EP-630 nie mogłem narzekać choć wskazywałem na przesycenie basów potrzebujące czasami aż korekcji dźwięku w sprzęcie odtwarzającym. W EP-635 w ogóle nie ma o tym mowy. Dźwięk jest czysty i ze sporą dynamiką. Sądzę, że w tym modelu Creative nieco przegięło w drugą stronę i odrobinę basy mogłoby wzmocnić ale doprawdy powinny to być śladowe ilości. Muzyka brzmi po prostu bardzo, bardzo dobrze. Mówiąc szczerze brzmi czasami wręcz rewelacyjnie a słuchanie ambientów nigdy jeszcze nie było takie przyjemne.

Słuchawki bardzo dobrze izolują otoczenie. Jazda autobusem jest praktycznie dźwiękowo niezauważalna. Bardziej ten autobus słyszy się przez przenoszone kośćcem wibracje niż uszami. Z tramwajem jest już gorzej bo i decybeli więcej ale i amplituda drgań większa. Od tego się nie ucieknie niestety. W innych, bardziej nastrajających do słuchania muzyki warunkach, słuchawki brzmią naprawdę dobrze. Zapewne audiofile będą pokrzykiwali, że Kossy śmakie czy inne Audiophile-Give-Us-Your-Money modele przenoszą gazylion herców w każdą stronę więcej ale szczerze mówiąc można to pohukiwanie spokojnie olać moczem ciepłym a gęstym, czego nawet nie usłyszy się mając w uszy wetknięte EP-635 i oddając się ulubionej czynności, czyli słuchaniu muzyki.

Niedrogie, beznadziejnie skonstruowane ale bardzo dobrze grające słuchawki. O ile biega się dużo w koszulach z kieszeniami naklatowymi – warto!

, ,

8 odpowiedzi do Creative EP-635 – przetestowałem na sobie :)

  1. Maciej Litwiniuk Wrzesień 10, 2010 o 13:46 #

    EP-630 miałem w swoim czasie. Z doświadczenia – uważaj, by nie zgubić gumek dousznych. Lubią uciekać w najmniej spodziewanym momencie.
    Sam obecnie chce kupić model z mikrofonem do iPhone’a – miło, że Creative pomyślał :)

    • CoSTa Wrzesień 17, 2010 o 17:22 #

      O, jest coś z mikrofonem do iP? No to chyba się skuszę bo jednak przydatne toto jest czasami ale nie na tyle, by za crapowate słuchawki jabłka wywalać tyle kasy.

      • Maciej Litwiniuk Wrzesień 20, 2010 o 13:25 #

        Tak, jest. EP-635? EP-635i? Jakoś tak.

        • CoSTa Wrzesień 24, 2010 o 10:00 #

          635i właśnie powyżej opisałem. Nie ma tam mikrofonu niestety. Ale porozglądam się. Na słuchawki od jabłka mnie nie stać a i ich jakość sięga bruku.

  2. krzych Wrzesień 17, 2010 o 15:06 #

    ja ostatnio nabyłem sennheisery MX 560. wyglądają ascetycznie i delikatnie, ale oferują lepszy dźwięk od poprzednich, droższych o jakieś 30 pln – sony MDR – E931LP/S.

    • CoSTa Wrzesień 17, 2010 o 17:27 #

      O widzi Pan, kiedyś muszę Sennheiserów spróbować. Nasłuchałem się od cholery o jakości dźwięku przez nie produkowanym i zapewne następny zakup to będą właśnie słuchawki tej firmy.

  3. zen Wrzesień 21, 2010 o 18:32 #

    I to ma być krótka recenzja? Kurde, ile ty potrafisz napisać o dwóch głośniczkach na sznurku, szacun ;)
    A wracając do meritum, dzięki za reckę, bo właśnie na te sluchawki spoglądałem. Co prawda moje karczycho nieco (jeszcze) mniejsze, ale wstrzymam się w takim razie z ambitnymi planami rozpoczęcia joggingu ;)

    • CoSTa Wrzesień 24, 2010 o 10:02 #

      Moje plany joggingowe właśnie powstają. Ostatnio mnie naszło na wzmocnienie kondychy a nie ma to jak bieganie. Się fajki rzuci, się trampki na nogi założy i jazda w las!

      Słuchawki nie są złe ale ten sznurkowy gordyjski węzeł… Masakra. Do biegania kupię sobie coś fajniejszego i na pewno nie dousznego.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Raz, dwa, trzy – wylecisz teraz TY!

- Jestem nadal członkiem Prawa i Sprawiedliwości, ale część moich kompetencji czy uprawnień została zawieszona,. Dla dobra partii i dla...

Zamknij