Menu serwera

To ciężki tydzień był…

To był naprawdę ciężki tydzień dla mnie. W sumie z jednego względu: dużo, dużo, dużo, dużo, duuużo pracy, w wykonaniu której wcale nie pomógł wyjazd w delegację. W sumie zajmuję się aktualnie nawet nie wiem iloma rzeczami jednocześnie i zaczynam zaliczać katastrofalne lagi. A tego nie lubię jak jasna cholera – słynąłem do tej pory z terminowości ale przy nawale zleceń i zadań, który na głowę mi się ostatnio zwalił, po prostu nie wyrabiam.

DTP zaczyna powoli w moim przypadku schodzić na plan dalszy. Firma, w której robię, czyni ekspansję w internecie a to dla mnie (między innymi dla mnie, na szczęście sprawami internetu zajmuje się ktoś inny ale i mnie pod projekty podłączono) oznacza ileśtam wyjazdów, ileśtam rozmów, kontrolowanie materiałów, które dla internetu (i nie tylko internetu) powstają i tak dalej.

Jedna z firm, dla których robię postawiła sobie w Szczecinku telebim i nagle okazało się, że trzeba ten czas emisyjny czymś wypełnić. W związku ze związkiem zaczynam solidnie rzeźbić w Keynote, poznaję soft coraz lepiej i tak się zastanawiam, co ludzie widzą w tym PowerPoincie. Jest przy Keynote ubogi jak papa CoSTa po zapłaceniu rachunków. Kawał fajnego softu i jeden problem, z którym radzę sobie nieco na około – słynne już (po ilości jęczenia w necie sądząc) washoutowanie filmików z tego programu wypuszczanych. Zainstalowałem sporo kodeków i przy okazji odkryłem Najważniejszą Stronę w Internecie czyli pakiet z enkoderami dla Maka, do których pewnie niejedna gęba się uśmiechnie. Za free, działają świetnie i generalnie polecam jak diabli bo to kawał pięknej koderskiej roboty. Tak czy inaczej nowe skille związane z tym całym bałaganem papie przybyły. I dobrze. Po zapoznaniu się z Keynote czas będzie na przesiadkę na jakiś soft do czynienia wideo i zaoferowanie potencjalnym reklamodawcom usług na odpowiednim poziomie. Dodatkowa rubryczka w zakładce „skille” w związku z tym się zapewne wypełni. I – jako się rzekło – dobrze. Najgorzej, że tym całym telebimem trzeba zarządzać, pisać oferty, szukać reklamodawców do wypełnienia czasu i zarobienia conieco na inwestycji… Bronię się przed tym rękami i nogami ale i tak rykoszetami wracają te zagadnienia i coś trzeba będzie z tym zrobić. Dobrze, że w kilka osób udało nam się stworzyć taki nieformalny zespół, który całkiem dobrze sobie chyba radzi choć warunki mamy naprawdę ekstremalne. Kto pracował w dużej firmie ten wie, jak bardzo wszelką kreatywność zeżreć może wewnętrzna biurokracja i korporacyjna inercja. Ale się nie damy! :)

DTP, telebimy, internety… Namnożyło nam się ostatnio różnych zadań z różnych dziedzin i zarówno ja, jak i moi koledzy z roboty w nich siedzący, poczuliśmy potrzebę wyodrębnienia ze struktur korpo jakiegoś osobnego, reklamowo-marketingowego bytu. W poniedziałek mam spotkanko z prezesem, na którym szepnę mu słówko o zrobieniu nowej spółki w ramach holdingu. Jakiegoś szefa tego bałaganu trzeba będzie znaleźć i mam ogromną nadzieję, że szybko jakiś marketingowy as z zacięciem do szefowania się na rynku pracy znajdzie. Bo potrzeba nam takiego właśnie asa bardzo. Stado bez przywództwa jakoś sobie radę daje ale jest ogromna różnica między „dawać sobie jakoś radę” a „być fakin gazelą i gepardem biznesu w jednym” :). Jest na sali jakiś potencjalny szef? Namiary poproszę…

A więc u mnie robota, robota i robota… Zaległe dni urlopu jakoś nie mogą być wykorzystane bo nie ma na to po prostu czasu. Nawet siedząc w tej chwili, mając już wszystkiego dosyć i w końcu klepiąc coś na bloga nie mam pustych przebiegów – uploaduję dwa billboardy i jakieś okleiny okien na serwery i tylko przytupuję z niecierpliwości w oczekiwaniu na koniec, bym mógł polecieć do domu i nieco odsapnąć.

W sobotę skoro świt śmigamy do Jeleniej Góry. A biorę da Majka pod pachę, wsadzamy się w autobus i gnamy do dziadków. Na coś fajnego babcię naciągniemy, zeżremy jakąś pizzę, poczujemy co to znaczy nie martwić się wydawaniem na żarcie aby coś do pierwszego zostało i pokrzepieni tym światowym uczuciem wrócimy w niedzielę do Poznania. Przywożąc przy okazji samochód, który już u nas na stałe zostanie.

Ano, od jutra staję się człowiekiem zmotoryzowanym!

Czyli kolejne wydatki, kasa na naprawy, ubezpieczenia, lanie paliwa… Życie pizga jak mawia mój druh Ginter. No cóż, zachciało się wozić tyłek na treningi i basen, to trzeba za wygodę płacić. Ale już teraz lojalnie ostrzegam – samochód będzie służył głównie Dorophie. O ile zrobi sobie prawo jazdy. A Doropha jest z tych kierowców, którzy na skrzyżowaniach zamykają oczy by się nie stresować tym strasznym i skomplikowanym ruchem. Problem w tym, że ona sobie to prawko zrobi (bo uparta jest i celu dopina zazwyczaj) i w końcu samochodem na ulice Poznania ruszy. A wtedy miejcie się WSZYSCY na baczności :)

, , , ,

8 odpowiedzi do To ciężki tydzień był…

  1. btd Wrzesień 17, 2010 o 17:23 #

    Napisz co to za auto to sie oceni czy faktycznie cos bedzie na tych drogach ;-p

    • CoSTa Wrzesień 17, 2010 o 17:28 #

      WV Polo Classic. Ale musisz wziąć pod uwagę (nie)umiejętności mojej szanownej małżonki, która – mam przeczucie – na jakimś rondzie udowodni wszystkim, że jeździ się w drugą stronę :)

  2. byte Wrzesień 18, 2010 o 12:39 #

    Tej, a te kodeki coś faktycznie dają? Pytam, bo mam problem: video osadzone na slajdach Keynote działa wyraźnie wolniej niż to samo video odtwarzane poza Keynote.

    • CoSTa Wrzesień 18, 2010 o 18:32 #

      Oj, bez wglądu w materiał źródłowy ciężko coś powiedzieć. Powodów może być od cholery… Ta linkowana stronka ma zestaw enkoderów przeróżnych a to przydatne jest bardzo przy eksportowaniu prezentacji do filmu. Wolne odtwarzanie w samej prezentacji… A źródło czym kodowane? Może problemem jest brak wsparcia sprzętowego przy dekodowaniu źródła w prezentacji? Cholera, to jak wróżenie z fusów :)

      • byte Wrzesień 18, 2010 o 23:47 #

        Mieliłem to przez Handbrake. Dowcip polega na tym, że niektóre działają dobrze, niektóre zwalniają.

        No nic, se szybszy komputer kupię.

  3. zen Wrzesień 21, 2010 o 18:35 #

    A podwyżka miała być? TO może i awans jakiś?

    • CoSTa Wrzesień 24, 2010 o 10:09 #

      Póki co pracuję nad podwyżką ale coś opornie idzie :/. Spotkanie z preziem w tę sobotę i obaczym czy nam się sprawy wyklarują.

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tweets that mention To ciężki tydzień był… | CoSTa's Family Page -- Topsy.com - Wrzesień 17, 2010

    […] This post was mentioned on Twitter by CoSTa, 10przykazan.com. 10przykazan.com said: To ciężki tydzień był… [CoSTa's Family Page] http://bit.ly/bp7bg2 […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Creative EP-635 – przetestowałem na sobie :)

Dziś krótka opinia o słuchaweczkach jak w temacie wpisu. Krótka bo i nie ma zbytnio czego opisywać - ot słuchawki...

Zamknij