Menu serwera

Podsumujmy się nieco

O ja cię pierniczę, się u mnie dzieją rzeczy ostatnio wyczesane. Ostatni tydzień pokazał mi, jak w dużej firmie bez sensownego nadzoru i z dużymi brakami personalnymi może powstawać budżet marketingowy i powiadam Wam – rzeźnia to mało powiedziane. Poniedziałek i wtorek spędziłem na wyjeździe do Mielca, gdzie w jednej z naszych fabryk zebrała się wszelka wierchuszka i gdzie redefiniowano zadania, cele i wszystkie te pierdoły, o których wierchuszki lubią dużo gadać ale robić już im się za bardzo nie chce. I coś Wam powiem – zarządzanie ludźmi w firmie, w której robię, to jakieś kuriozum. Brak kadry widać na każdym kroku a kiedy dochodzi do sytuacji, w której budżet marketingowy konstruuje niżej podpisany z dziewczyną z działu zakupów, to chyba jest coś nie tak. Bardzo nie tak. Mam wrażenie, że prezesunio problem widzi ale nie za bardzo jest w stanie sobie z nim poradzić ze względu na spore rozmiary organizacji i wynikającą z tego inercję. No nic, niżej podpisany do skreślenia budżetu się przyczynił, różne plany i wizje w tabelki ujął (no, przynajmniej te, na których się mniej więcej wyznaje), jakoś wierchuszkową drżączkę z przedstawieniem spóźnionego budżetu (serio panowie dyrektorowie, nie da się zaplanować wszystkich działań marketingowych na nadchodzący rok w dwa raptem dni) właścicielowi przeżył a w ten weekend zasłużonego odpoczynku zażyć oczywiście nie może, bo syn jego Guciem zwany dokazuje jak rzadko :). Wiem, skomplikowane, długie i wielokrotnie złożone zdanie. Sorry, ta strona to nie Wyborcza :).

Tak więc było męcząco ale i rozwijająco jak diabli. Czego się nauczyłem, to moje i już nie oddam. Papa CoSTa ma teraz za zadanie zadbać o sensowne wykorzystanie budżetu na materiały drukowane i zrobić coś sensownego z niezbyt wielką kupką pieniędzy na obecność w prasie. Muszę też jakoś dogadać się z kolegą z biurka obok, który dostał górę kasy na nowe media, by połączyć jego górę z moja usypką i zrobić jakąś sensowną kampanię w mediach. No i do tego zaczynam kombinować przy imprezach targowych. Sporo ich na ten rok przewidziano, budżet całkiem sensowny do tego skrojono i pozostaje tylko jakoś zapanować nad tym całym bałaganem, tak by wszystko zagrało jak trzeba. Postaram się skoczyć na te co znaczniejsze i trochę fotek z Moskwy, Kijowa czy czego tam jeszcze podrzucić ale nawał roboty jest taki, że nie wiem, czy nie skończy się na siedzeniu za słuchawką telefonu i ciągłym peplaniu, uzgadnianiu, dopinaniu szczegółów, zamawianiu czego trzeba, opieprzaniu kogo trzeba i tak dalej.

A co w rodzinie? Dobrze! Gucio rośnie jak na drożdżach, zęby mu wyłażą na potęgę i zaczyna przypominać małego rekina. Da Majek w szkole bawi się nieźle, pilnie odrabia zadania domowe i być może naukowcem nie zostanie ale nie wygląda na to, by miała zostać jakimś nieukiem. I bardzo dobrze :). Doropha ma mnóstwo roboty w tych swoich ubezpieczeniach ale wydaje się, że podoba jej się i praca wykonywana, i miejsce, w którym ją wykonuje. Ma fajny skład, spore wyzwania przed sobą, z powodu zębów budzącego się trzy razy na noc Gutka na głowie i chyba ma już lekko dosyć i nie marzy o niczym innym, niż solidna doza snu. Ot, życie :).

A z sensownych newsów: polazłem wczora do Empiku kupić żonie coś i skończyło się na zafundowaniu sobie Bad Company 2 na moje kochane PS3. Whoa, singiel jest zaprawdę niezły ale już obawiam się multi bo musi wciągać potwornie. No i kurczę jest to jedna z najlepiej dźwiękowo opracowanych strzelanek ever. Dźwięk jest genialny, odgłosy broni po prostu boskie a po założeniu słuchawek (cholera, muszę sobie kupić takie emulujące 5.1 jakie ma Ender) dosłownie wciągło mnie na pole bitwy. Re-we-la-cja! Oto, co potrafi zrobić dobrze przemyślane i wykonane udźwiękowienie. Gra wciąga niech ją szlag i pewnie dziś wieczorkiem jakaś misyjka lub dwie…

Wychodzę powoli z przeziębienia i zabieram się od tego tygodnia za aikido. W grudniu egzaminy i czas na pierwszy pasek. Człowiek już sporo na toto łazi, kilka technik już się poznało, czas zweryfikować umiejętności i odhaczyć level lub dwa. No ale to wymaga przede wszystkim zdrowia a smarki i kaszel w tym nie pomagają. Na szczęście jakby nieco zelżało i mogę się wbijać w kimono.

Jak więc widać – pracowicie u nas ale tak poza tym w porządku. I dobrze, niech tak zostanie. Tylko jakiś urlop by się przydał bo cosik znużenie robotą zaczynam odczuwać a tu tyle jeszcze do zrobienia, tyle zadań do wykonania… No nic, pomyśli się o czymś w najbliższym czasie.

, , ,

3 odpowiedź do Podsumujmy się nieco

  1. macmerkur Październik 17, 2010 o 12:32 #

    HA! Costa kupił BF2? Cudnie, postrzelamy :]

    • CoSTa Październik 17, 2010 o 15:13 #

      Ano, postrzelamy. Tylko singla przejdę bo mnie cholera wciągło a i klamki trza poznać nieco. Ale później nie ma przeproś, kilka wieczorków na dawaniu sobie skopania tyłka spędzę :)

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tweets that mention Podsumujmy się nieco | CoSTa's Family Page -- Topsy.com - Październik 17, 2010

    […] This post was mentioned on Twitter by CoSTa, 10przykazan.com. 10przykazan.com said: Podsumujmy się nieco [CoSTa's Family Page] http://bit.ly/dtrG3e […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Iron Man 2

Troszkę nie wiem jak się za recenzję tego filmu zabrać. Wypadałoby zestawić go z jedynką, osadzić w jakimś szerszym kontekście...

Zamknij