Menu serwera

Patetyczne dzieci w różowych sukienkach

Sobotnie wciąganie Mam Talent stało się naszą rodzinną poniekąd wręcz tradycją. Se tu dyskutujemy, lekko czasem kłócimy, mamy swoich faworytów i w ogóle odstawiamy tę całą szopkę. I to jest fajne. I to jest dobre. Bo każde z nas (Majka included) ma jakiś swój gust, jakieś swoje opinie i dzielimy się nimi zawzięcie. Jak widać blok reklamowy przerywany programem rozrywkowym jednak jakieś wartości nieść może – ot choćby takie, że dziecko po łbie walić będzie rodzica swego w imię wmuszenia mu swojego zdania. Wszyscy nasi faworyci przepadli jednak w finale. Wygrała mała dziewczynka śpiewająca piosenki, których tekstów nie jestem pewien, czy aby rozumie.

Nie wiem o co w tym chodzi. Zen na blipie pisał „żenada” ale nie wiem, czy to aby oddaje moje skumulowane odczucie zaskoczenia, niedowierzania i zwyczajnego przekonania o tym, że połączenie patosu, dziecięcej niewinności i nadymanej dorosłości jest ciągle w tym kraju na topie. Ta dziewczynka niewątpliwie ma ogromny talent ale wymiksowanie tego wszystkiego budzi u mnie odczucie oglądania czegoś, co jest bardzo nie na miejscu. Oglądając tę małą mieliśmy z Dorotą wciąż odczucie, że ktoś jej zabrał dzieciństwo, że patrzymy na wynik odpowiedniego ułożenia zafundowanego dzieciakowi przez rodziców. Ta mała mnie osobiście nieco przerażała bo jawiła mi się jako doskonały dowód na to, jak wielki wpływ na dzieci mają rodzice. Nikt mi nie wmówi, że dziecko samo z siebie wielbi Geppert. To się po prostu nie zdarza.

Przepadł mój faworyt – Piotr Lisiecki, który czym prędzej powinien wdrożyć radę Wojewódzkiego w życie i wypieprzać z tego kraju, w którym ni kariery, ni pieniędzy się nie doczeka. Przepadło także bardzo przeze mnie lubiane i warte SMSa Dorophy Me Myself & I, którzy w finale odstawili coś tak pierońsko dobrego, innego i świeżego, że na moment zaniemówiliśmy. Przepadł Bednarek, którego co prawda oceniłem sporo niżej niż Lisieckiego ale który swoją estetyką i manierą i tak stworzył coś o wiele sensowniejszego i wartego uwagi, niż jedenastoletni produkt swoich rodziców…

Ja wiem, że gusta są różne ale AŻ TAK?

Okazuje się, że tak…

17 odpowiedzi do Patetyczne dzieci w różowych sukienkach

  1. zen Listopad 28, 2010 o 03:14 #

    MM&I nie zachwycili mnie wcześniej, ale na finale wgnietli mnie w fotel. Może to za mało, ale dostaliby mój głos (gdybym oczywiście miał w zwyczaju brać udział w takich konkursach).
    Piotr jest fajny, ale zupełnie nie rozumiem czym się ludziska zachwycają. Jest równy od eliminacji do finału. No właśnie – równy. Dla mnie żaden bard, tak jak wszyscy trzepie piosenki innych. Pooglądałem sobie go na różnych jutjubach i zastanawiam się tylko skąd weźmie materiał na autorskie produkcje.
    Natomiast zwyciężczyni? Nie rozumiem kompletnie. Stare dziecko, czysta kreacja, chwytająca za serce itp, itd. Wcale genialnie nie śpiewa, za 4-5 lat ten talent rozmyje sie zupełnie, tak jak w przypadku 99% genialnych dzieci. 11 lat to po prostu nei jest wiek na robienie kariery.

    • CoSTa Grudzień 1, 2010 o 22:46 #

      Mnie MM&I rozwalili na castingu a finał po prostu pozamiatał. Doskonała sprawa. Co do Piotra – imo taki program nie ma na celu czyjegoś rozwoju. Nie od tego jest. Rozwój to można śledzić w jakimś Oni tańczą parami na lodzie a tu raczej chyba chodzi o znalezienie talentu i jego wypromowanie. Lisiecki akurat talentu ma od cholery (Bednarek i ta mała z resztą też). Z youtubów widzę, że własne kompozycje też mu wychodzą więc…

      A z dzieckiem mam dokładnie te same odczucia. Niewątpliwy talent ale chyba nie teraz i nie tak.

  2. rozie Listopad 28, 2010 o 11:39 #

    Okazuje się, że może nie jest z gustami tak źle, jak piszesz . Pytanie, czy wpłynęło to na wyniki i – jeśli tak – w jaki sposób.

  3. rafaelmet Listopad 28, 2010 o 11:55 #

    Ogólnie zgoda. Byli lepsi a MM&I w finale spowodowali u mnie opad szczeny.

    Nie wiem jak jest w przypadku tej małej, ale ja znam dzieci w tym wieku, które lubią nawet nie Geppert, a Ewę Demarczyk i to jest hardkor! I to wbrew gustom rodziców.

    Sam też mając lat 12 lubiałem Grechutę. Gdzieś w TV usłyszałem „Niepewność”, potem od ciotki przegrało się kasetę i tak poszło.

    Ciekaw jestem jak potoczą się jej losy. Taką Gieorginę z „Szansy na sukces” zmarnowali, a talen miała większy. Tutaj, mała dostaje na starcie miliony smsów i 300k. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Widziałem kiedyś w sieci Dodę w wieku lat 12 śpiewającą podobny repertuar na jakimś konkursie. Głos i wygląd ten sam co u Magdy…

    • CoSTa Grudzień 1, 2010 o 22:51 #

      Kurczę, ja mam jakichś normalnych znajomych a oni mają normalne dzieci słuchające i bawiące się przy Panu Kleksie :)

      Co do przyszłości tej małej – nie widzę tego.

  4. PeterCub Listopad 28, 2010 o 20:03 #

    Zgadzam się w zupełności. Dodam, że jako jedyni MM&I prezentowali wysoki poziom od samego początku. Repertuarowo też. Reszta wykładała się na tym raz albo dwa/ Vide Mocha. Zagłosowałem na 4 finalistów, ale całymi ręcami kibicowałem znanemu już z reklamy bodajże Heyah tercetowi, w którym beatbox wykonywał młody śpiewak operowy.

    • CoSTa Grudzień 1, 2010 o 22:54 #

      Ano, finałowy numer MM&I po prostu mnie rozłożył. Generalnie grupa wywarła na nas potężne wrażenie i na jakiś poznański koncert z żoną się jak nic wybierzemy. Świetni są.

  5. Maciej Listopad 29, 2010 o 09:40 #

    http://niebezpiecznik.pl/post/mam-talent-zhackowal-telefony-glosujacym/ – CoSTa, potwierdzasz, zaprzeczasz?

    • CoSTa Grudzień 1, 2010 o 22:55 #

      U mnie spokój. Może dlatego, że mamy telefony w Orange.

  6. matipl Listopad 30, 2010 o 15:48 #

    Wiesz, głosowo multum ludzi. Z tego robi się pewna przeciętna, od której po prostu odstajesz ;)
    Jeśli ludzie inną na ciemnotę, którą im serwuje Państwo i media, to co tu szacować szanse w Mam talent?
    Ja od początku obstawiałem, że mała wygra – znam polskie realia…

    A co do: „dziecko samo z siebie wielbi Geppert. To się po prostu nie zdarza.”
    Oj różna są dzieciaki, nie przesadzaj. Zazdrosny, czy co? ;)

    • CoSTa Grudzień 1, 2010 o 23:05 #

      Odstawanie od przeciętnej spotyka wielu moich znajomych jak widzę :)

      Zazdrosny o to, że nie słuchałem w wieku 11 lat muzyki zaangażowanej? Dziękuję opatrzności za to – przynajmniej rozumiałem później o czym do mnie ci zaangażowani ludzie śpiewają :)

      • matipl Grudzień 2, 2010 o 06:50 #

        Kiedyś pewnie też bym zwalił to na rodziców – dziecko takie, a nie inne. Ale tak można tłumaczyć dopóki nie pójdzie do szkoły.
        Wtedy wpływ rodziców się zmniejsza, a zwiększa wpływ otoczenia.

        Może dziewczynka napisze biografie, to będzie mógł przeczytać ;) A swoim wnukom się chwalić, że słuchałeś jak śpiewa przeboje innych :D

        • CoSTa Grudzień 2, 2010 o 07:39 #

          „Wtedy wpływ rodziców się zmniejsza, a zwiększa wpływ otoczenia.”

          Otoczenie, a już szczególnie w szkole, zafunduje dzieciakowi każdy wpływ ale uwierz mi – nie taki.

        • matipl Grudzień 2, 2010 o 07:58 #

          Nie wiem do jakiej szkoły chodziłeś, ale moja „szkoła” miały spory wpływ na mnie i otoczenie.
          I ten dobry (klasy 1-4), i ten zły w latach następnych ;0
          Do tego podwórko itp…
          Bez tych ludzi nawet nie miałby ochoty słuchać techniawek…a tu zonk :P

        • CoSTa Grudzień 3, 2010 o 06:59 #

          No przecież o tym mówię. Geppert w szkole i na podwórku? Tja…

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tweets that mention Patetyczne dzieci w różowych sukienkach | CoSTa's Family Page -- Topsy.com - Listopad 28, 2010

    […] This post was mentioned on Twitter by CoSTa, PePersHots. PePersHots said: @plazzmm tak apropos http://bit.ly/i8NbmK […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Laptop? Zaczynam się zastanawiać…

Od zawsze kręciła mnie idea miecia czegoś przenośnego, mocnego na tyle, by zastąpić mogło stacjonarny komputer gdzieś w drodze podczas...

Zamknij