Menu serwera

Kiermasz

Kiermasz (niem. Kirmes(se), średniowieczny germ. kimësse – uroczystość poświęcenia kościoła) – wywodząca się ze średniowiecza uroczystość wiejska organizowana zwykle w czasie parafialnego odpustu, poświęcenia kościoła lub święta patrona parafii. Później nazywano tak imprezę taneczną organizowaną razem z jarmarkiem. Dziś określenie to wiąże się z imprezami rozrywkowymi lub handlowymi, może to być m.in. sprzedaż określonego rodzaju artykułów np. kiermasz książek, kiermasz odzieży, kiermasz rękodzieł i sztuki ludowej, organizowanych zazwyczaj pod gołym niebem.

Za: Wikipedia

Świetna sprawa się dziś odbyła w Majki szkole. Otóż jak ponoć co roku, w szkole zorganizowano kiermasz. Zasady są proste: dzieciaki tworzą jakieś świąteczne rękodzieło, rodzice jeśli chcą też mogą coś od siebie dorzucić (Doropha a jakże coś dorzuciła – jakąś pokraczną bombkę z papieru, jeszcze bardziej pokraczną świąteczną choinką że o megapokracznym aniołku nie wspomnę) a po zebraniu wszystkich tych dzieł sprasza się okolicę i próbuje ludziom wcisnąć te wszystkie słodkie pokractwa :).

I wiecie co? To działa! Przez dwie godziny w szkole panuje atmosfera znana ze wschodnich suuków: dzieciaki naciągają Ważnych Dorosłych z Portfelami na wydanie na ten pomaziany pisakami kawałek papieru roboczo zwanym „świąteczną pocztówką” jakichś niebotycznych pieniędzy, Ważni Dorośli nie mogą nie ulec zorganizowanemu rozbojowi czynionemu przez bandę słodkich siedmiolatek i groszem sypią, udzielające się w życiu szkolnym mamy brzęczącą mamonę do skarbonek zbierają przy okazji podbijając stawki i robiąc coraz to lepsze deale… Uboższy o pięć dych wydanych na siatkę pełną produktów kilkuletnich rąk stwierdzam, że kiermasze szkolne RZĄDZĄ! Zabawy było przy dobijaniu targów z kilkulatkami sporo i powiem Wam, że te małe cholery mają targowanie się we krwi i najwidoczniej nasze zachodnie gówniane wychowanie zabija w większości z nas ten dryg do handlowania, przekomarzania się z drugą stroną, zdrowego wykłócania się o cenę… Dość powiedzieć, że jakaś mała dziewczynka trzepocąc rzęskami wcisnęła mi kilka poskładanych karteczek z naklejonymi powycinanymi gwiazdkami i skasowała za to sprawnie pięć złociszy. Do powrotu do domu byłem przekonany, że ubiłem interes życia. Doropha oczywiście musiała mi to przekonanie ze łba wybić dobitnie dając do zrozumienia, że puszczam kasę na lewo i prawo.

Przytargaliśmy siatę dziwności (promocyjny kubek od Pepsi included – i to kupiłem ja, wyznawca Coli), puściliśmy kapuchę ale w sumie po co to wszystko? A po to, że takim kiermaszem klasy uzupełniają swoje budżety, szkoła reperuje nieco swój, rodzice mogą się spotkać w okolicznościach innych, niż wywiadówkowe i ogólnie fajnie to robi wszystkim. A więc cel z kategorii tak zwanych szczytnych, spędzony czas z kategorii zdecydowanie pozytywnych… Jednym słowem: było super i za rok idę znowu :)

,

Trackbacki/Pingbacki

  1. Tweets that mention Kiermasz | CoSTa's Family Page -- Topsy.com - Grudzień 1, 2010

    […] This post was mentioned on Twitter by CoSTa, 10przykazan.com. 10przykazan.com said: Kiermasz [CoSTa's Family Page] http://bit.ly/h3Vy6S […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Patetyczne dzieci w różowych sukienkach

Sobotnie wciąganie Mam Talent stało się naszą rodzinną poniekąd wręcz tradycją. Se tu dyskutujemy, lekko czasem kłócimy, mamy swoich faworytów...

Zamknij