Menu serwera

WD Elements

Drogą kupna wszedłem w posiadanie czegoś takiego, czego nazwę podałem w tytule. Rozszyfrować to można jako Western Digital Elements Desktop 2TB USB 2.0 a na polski tłumaczy się to: dwuterabajtowy zewnętrzny twardziel. I do tego niedrogi.

Dysk WD Elements

Dysk WD Elements

Od dłuższego już czasu borykałem się z problemem, który w skrócie nazwać można „niech szlag trafi tego torrenta bo mi cholerny terabajt ni bajta już więcej nie pomieści”. Zna ten problem większość użytkowników internetu a rozwiązanie w obecnych czasach może być tylko jedno: więcej miejsca. Umówmy się – terebajt wypełniony bliżej niesprecyzowanym czymś do posprzątania jest tak samo wdzięczny, jak stajnie niejakiego obywatela A. więc jedynym sensownym wyjściem jest zachowanie się po obszarniczemu i po prostu stajni owych powiększenie. W większej przestrzeni śmieci zmieści się po pierwsze więcej, po drugie będą mniej wkurzały a to oznacza, że przyjęta taktyka jest z gruntu dobra.

Polazłem do sklepu szukać Czegoś Fajnego. Skończyłem z tym czymś z tytułu kupionym w Komputroniku (tu konkretna strona) i z przekonaniem, że zaraz mi się to coś rozpadnie i zepsuje. Na papierze ma to słabe parametry, nie ma bogowie wiedzą jakich ficzerów, nie obsługuje Firewire, USB 3.0, nie ma wbudowanego NASowego oprogramowania i czego tam jeszcze. To jest zdaje się po prostu plastikowa obudowa z dwuterabajtowym twardzielem w środku.

I to działa jak na razie wyśmienicie. Transfery są OK i wyciskają z USB 2.0 chyba wszystko, co da się wycisnąć i na co mój stareńki Mac mini pozwala. Dysk jest niesłyszalny i to jest jego OGROMNA zaleta. Przewalanie danych ze starego na nowy potrwało noc z okładem i powiadam Wam, o tym, że coś się dzieje informował mnie tylko mój starszy twardziel, który wydawał z siebie dźwięków mnóstwo i strasznych (widocznie dyski LaCie tak mają – to nie pierwszy taki przypadek). WD Elements jest po prostu niesłyszalny – rzecz absolutnie najważniejsza gdy się chce mieć coś pojemnego w pokoju poniekąd także i sypialnym. W miarę szybko wybudzają się w nim talerze do pracy (na pewno szybciej niż w trzykrotnie droższym LaCie) i nie ma problemów z pracą w dłuższych sesjach.

Polecam ten dysk każdemu, komu wisi uberwydajność i szuka po prostu miejsca na dump swoich plików i śmieci. Te dwa terebajty można śmiało postawić nawet w sypialni – w środku nocy usłyszycie co najwyżej lekki szmer pracującego napędu ale zapewniam, nie będzie to dżwięk zdolny Was obudzić, raczej ukołysze on każdego geeka do snu. No i budżetowo to rozwiązanie ma po prostu sens.

7 odpowiedzi do WD Elements

  1. bobiko Luty 20, 2011 o 18:46 #

    Szkoda, ze nie ma NASowego oprogramowania… i ze to nie jest sieciowy dysk :P

  2. SpeX Luty 21, 2011 o 03:38 #

    Sam ostatnio znajomemu kupowałem dwa dysku (Seagate Expansion 500GB i 1TB) oraz chętni nabył bym swój. Ale nie wcześniej niż przy rozbudowie sieci domowej. Czyli w momencie gdy będę potrzebował router by rozdzielać net na więcej kompów (patrz inny wpis i plany na table + 15,6″ siostry, a na upartego jeszcze mój 3″ HTC). Ale bym mógł go podpiąć do routera via USB, by robił jako dysk NAS. I wtedy taki wspólny śmietnik ma ciekawe zastosowania.

    A ty masz możliwość podpięcia go pod domową sieć? Czy router ci na to nie pozwala?

  3. Oskar Luty 21, 2011 o 15:01 #

    Trzeba tylko uważać, bo to dysk z serii green, ma jakieś 200 000 cykli życia, a ta technologia parkuje co chwila usypiając go. Więc szybko dysk może się przekręcić, no ale za tą cenę …

  4. matipl Luty 21, 2011 o 15:04 #

    ja tydzień temu nabyłem iomaga eGo z firewire. Nie miałem już jak filmów obrabiać.
    NAS w domu stoi (Synologody DS209), ale aktualnie z dostępem po WiFi na żywo obrabiać materiału się nie da.
    Służy jako przechowalnia + TimeMachine.

  5. waltharius Luty 23, 2011 o 17:10 #

    Dobry dysk. Używam od jakiegoś czasu i jestem całkiem niezły. Zapomina się, że to dysk na usb podpięty. Mam drugi sieciowy, ale cóż, sieć musiałbym przerabiać, żeby te dane co potrzebuję na tym dysku ciągle przesyłać. A po USB bangla znakomicie :)
    Dwoma słowy CoSTa: Dobry Wybór :)

  6. Hadret Marzec 13, 2011 o 12:47 #

    Kurczę, sam się noszę z zamiarem zakupu takiego ustrojstwa, ale wolałbym mniejszy i jednak na USB 3.0 — tempo transmisji danych w tym standardzie po prostu miażdży (:

    • CoSTa Marzec 17, 2011 o 23:01 #

      Ale ja chciałem twardziela do dumpu plików a nie do pracy. Miał być pojemny i tani i ten WD póki co trzyma fason zarówno w jednym jak i w drugim. Najbardziej rozbraja mnie prawie zupełna cisza pracy tego napędu. Duuuuży plus!

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
TuneIn Radio

Jakiś czas temu opisywałem killer-aplikację, która pokazała mi jak powinno wyglądać podawanie treści na iPadzie. Flipboard to kawał doskonałego softu,...

Zamknij