Menu serwera

Pojechalim i wrócilim

Trywialna i prosta jako ten tytuł prawda rzecze, że co się odwlecze, to nie uciecze. Nawiedzenie żoninej części rodziny odkładaliśmy ile się tylko dało bo przecież – to powód oficjalny – małe dziecko ale – to powód prawdziwy – tam jest tak cholernie daleeekoooo… Dojazd to dzionek wyjęty z życiorysu a gdy do tego na tylnym siedzeniu dokazuje ci niespełna dwulatek i robi to z pełnym zaangażowaniem i drąc co chwila mordę „dzwi! dzwi! DZWIIII!!!”, to pod koniec jazdy masz chęć mordować, patroszyć i oczy wyłupiać przez nos.

Długi weekend spędziliśmy więc w drodze ale pomiędzy wydawaniem kasy na kolejnych stacjach benzynowych wpadliśmy z rodzinną wizytą do teściów (łup: kupa gołąbków i pierogów) i do rodziny siory mojej żony. Wiem, wiem… Brzmi to skomplikowanie ale chodzi o taką jedną laskę, która ma trójkę dzieciaków, psa, męża i chyba niezbyt równo pod sufitem, że chce jej się wokół tego wszystkiego chodzić :). Tak czy inaczej wpadliśmy tam w jednym i konkretnym celu: sprzedania tej części rodziny naszej części rodziny czyli da Majka. Majka dostała bana na bytność w domu przez najbliższe dwa tygodnie i mało mnie obchodzi, gdzie się podzieje kiedy już krośnieński odłam rodziny się nią znudzi. Może jakiś peron ją przygarnie lub dziadkowie… A co mnie to obchodzi! Wakacje działają w dwie strony – młoda ma od nas spokój ale przecież z wzajemnością!

Bajdełej Krosna. Wzięli i od ostatniej w nim naszej bytności sporo poremontowali i poodnawiali. Efekt jest taki, że wieczorną porą przejeżdżając przez ichni rynek aż stęknąłem z zadowolenia. Krosno po prostu robi się ładne. To niewielkie miasto ale za to fajna baza do wyskoków w górskie rejony i przy okazji coraz ładniejsza. Gdyby nie to, że zwyczajowo wpadamy tam jak po ogień, pewnie posiedziałbym kilka dni w mieście i nieco to maleństwo pooglądał bo jest tam uroczo po prostu. Ryneczek w każdym bądź razie ma sporą moc przyciągania piwnego :).

W niedzielę ruszyliśmy z owego Krosna do Poznania a zajęło to czasu od diabła. Gutek co prawda zachowywał się lepiej ale i tak trzeba było kilka przystanków zrobić, by te krzywe nogi nieco naprostować. W drodze powrotnej przez moment miałem chęć wysadzić Kielce, w których czynią jakieś roboty drogowe a objazdy puszczają kierując nie na miasta czy numery dróg, tylko podając… nazwy ulic. Zajebisty pomysł panowie drogowcy z Kielc! Na pewno przejezdnemu powie cokolwiek oznaczenie „objazd do ulicy Jesionowej”… Tylu kurw, chujów i innych epitetów już dawno nie rzuciłem.

Jakoś jednak wróciliśmy i to ubożsi o jedną gębę do wyżywienia. Teraz muszę gdzieś wykopać swoją żonę z synem i będę się pławił w oceanie ciszy i spokoju :)

,

2 odpowiedź do Pojechalim i wrócilim

  1. Marta Lipiec 1, 2011 o 01:16 #

    Nie ma to jak lato, nieprawdaż? Urlopy dla pracujących, wakacje dla dzieciarni, luz i relaks. Pozdrawiam oraz dużo słońca i pogody ducha życzę!

  2. matipl Lipiec 5, 2011 o 12:41 #

    Dojazd to dzionek wyjęty z życiorysu a gdy do tego na tylnym siedzeniu dokazuje ci niespełna dwulatek i robi to z pełnym zaangażowaniem i drąc co chwila mordę „dzwi! dzwi! DZWIIII!!!”, to pod koniec jazdy masz chęć…

    Skąd ja to znam ;) Kinga (3-latka) już nauczyła się jeździć autkiem, ale młody (1-rok) jest na wspomnianym etapie co Gutek.
    Oby trochę mieć spokoju podczas jazdy najpierw zdrowo dzieciaki męczymy, a później śpią 2-3h. Chociaż Kinga coraz mniej…

    Pomyśl, że jakoś Majkę trzeba teraz odebrać :P

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
TurnKey Linux WordPress Virtual Appliance

Tak, tak... Wiem, wiem... Każdy pryszczers hoduje na swoim dysku twardym przynajmniej pięć serwerów i z dwie kopy demonów. On...

Zamknij