Menu serwera

Wszyscy marudzą, ja jestem zadowolony czyli iOS 5, Lion i iCloud okiem mym

Słowem wstępu (na niedzielę): przeglądałem dziś nieco blogaska by wywalić zwyczajową kupę śmiecia i nagle oko me skręciło gdzieś w okolice „Wpisy” a tam patrzę i nie wierzę – jakiś czas po ostatnim keynote wujka Jobsa i jego jabłczanego gangu wziąłem i naklepałem kilka słów o tych ich niby nowościach. Tyle że zapomniało mi się kliknąć na „Opublikuj” bo coś oczywiście w międzyczasie mnie wypadło. Żałosne… No nic, w takim razie z miesięcznym poślizgiem, kompletnie bez sensu i z powoli zwyczajowym dla mnie refleksem wezmę i to „Opublikuj” wcisnę. A co mi tam. I tak nikt tu już nie zagląda a klepanie do kotleta zaczyna mi się coraz bardziej podobać :)

Długi tytuł ale w sumie wyraża wszystko, co po ostatnim keynote jabłkowym przychodzi mi do głowy. Czytam marudzenia o tym, że Apple traci impet, że nie wprowadza co i rusz rewolucji, że to, że tamto, że siamto… A ja powiadam: dzięki za to moje ty drogie (w przenośni i dosłownie) jabłuszko! Za tyloma rewolucjami mało kto jest w stanie nadążyć, miejmy nieco czasu się nimi nacieszyć.

Nie będzie tu wnikliwej analizy sekunda po sekundzie całego keynote. Nie będzie marudzenia, że było za długie czy za krótkie i czy to, co pokazywano, wiedzieliśmy już wcześniej, czy też nie. Mnie po prostu spodobało się kilka rzeczy i o nich sobie kilka słów napiszę.

Po pierwsze podoba mi się ewolucja oprogramowania jabłkowego. Zmierza to wszystko w jakimś sensownym kierunku i dzięki braku cochwilnej rewolucji można nad tymi zmianami jakoś zapanować będąc po prostu użytkownikiem a nie napalonym geekiem. Cieszy mnie to, że apfel przynajmniej udaje, że słucha swoich klientów i najczęściej wykpiwane bzdurne czy archaiczne rozwiązania łata lub zmienia na coś zdecydowanie bardziej użytecznego. Czasem chodzi o sprawy zasadnicze takie jak aktywacja urządzeń za pomocą komputera (to już nawet nie było głupie ale totalnie idiotyczne) czy też kompletnie z tyłka wyjęty na tle konkurencji system powiadomień. Ale czasem chodzi też o pozornie błahe drobiazgi, które znakomicie potrafią podnieść komfort pracy z komputerem czy tabletem (Mission Control spodobało mi się jeszcze bardziej niż podczas poprzedniej prezentacji).

Po drugie bardzo podoba mi się konsekwencja jabłka w dążeniu do połączenia różnego rodzaju urządzeń w jeden wzajemnie wymieniający się danymi system. Mając ajfona, ajpada i Maka czasem dostaję pasji próbując nakarmić wszystkie urządzenia tymi samymi danymi. Owszem, mogę to robić za pomocą serwisów i usług oferowanych przez chociażby Google ale w wygodzie chodzi o to, by pstryknięta dopiero co fotka znalazła się na wszystkich moich urządzeniach od razu i bez potrzeby kiwania paluchami, coby fotkę na Picasa Web wrzucić czy jakoś inaczej ją udostępnić. iCloud ma potencjał ogromny i aż rączki zacieram z niecierpliwości, by zacząć w końcu używać tego na co dzień. Apfel w końcu zabrał się za robienie tego, co powinien robić cały czas: zadbał o wygodę użytkowników jego zabawek. A to mnie cieszy.

Z rzeczy, które mi się spodobały to oczywiście nowy system powiadomień wzięty z Androida prawie że w całości. I bardzo dobrze! Jeśli już podpatrywać, to od najlepszych a powiadomienia w ogólnie nielubianym przeze mnie Androidzie 2.1 (takiego mam i nie zapowiada się, by producent słuchawki i operator dali mi na ową słuchawkę coś nowszego) po prostu są zrobione jak trzeba. Równanie w górę mi kompletnie nie przeszkadza o ile w efekcie dostaję produkt coraz lepszy (o ile mogę aktualizację systemu owego produktu w ogóle pobrać, prawda LG?). Tak, powiadomienia są OK.

Spodobało mi się drobne na pozór ułatwienie a przecież bardzo potrzebne: delta updates. W końcu to wprowadzili i mam nadzieję, że chłopcy z Cupertino będą z tego korzystali. Rzecz u konkurencji od dawna oczywista a przecież jakże komfortowa – aktualizacja tylko elementów systemu i bez konieczności podłączania urządzenia do komputera.

Spodobało mi się ogólne uwolnienie iurządzeń od kabla. Czas już po temu był najwyższy ale też warto zauważyć jak zostało to zrobione. Dzięki iCloud będę miał swoje dokumenty wszędzie, będę mógł je edytować w każdym urządzeniu a wszelkie zmiany będą automatycznie propagowane. Fajna i bardzo przydatna sprawa. Dzięki udostępnieniu API to pewnie tylko kwestia czasu, kiedy deweloperzy zadbają o trzymanie takich rzeczy jak stany gier w chmurze. Wygodna i przydatna sprawa gdy ma się tę samą grę na różnych urządzeniach.

Nowym systemem (czy też jak chcą niektórzy – płatnym service packiem, który przecież powinien być darmowy no bo jak to tak chcieć kasę za cokolwiek) jaram się ale tak nieco na zapas. Moje stareńkie mini już go nie udźwignie i sobie Leona nie zainstaluję. Ale tak samo jak wcześniej podoba mi się autozapis dokumentów i wprowadzenie wersji. To ogromnie przydatne narzędzia i dobrze, że mogą działać w całym systemie.

I tak dalej, i tak dalej…

Apfel tak naprawdę robi to, co zwykle – wprowadza do swoich urządzeń rozwiązania już znane i sprawdzone, tyle że robi to na swój sposób. A ma co wprowadzać! Android ma mnóstwo dobrych albo bardzo dobrych rozwiązań, które po prostu powinny już od dłuższego czasu znaleźć się w iproduktach Apple.

, ,

1 odpowiedź do Wszyscy marudzą, ja jestem zadowolony czyli iOS 5, Lion i iCloud okiem mym

  1. xyz Czerwiec 24, 2011 o 12:38 #

    Nie wiem co to za telefon, ale forum xda (xda-developers.com) oferuje nowe wersje Androida do chyba wszystkich urządzeń (a w każdym razie na pewno czyste 2.3 bez nakładek)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
U papy CoSTy zmiany!

Ojjj... Ależ lag w ostatnich wpisach! Porobiło się u mnie nieco zmian i trochę czasu zabrakło, by jakoś siąść do...

Zamknij