Menu serwera

Mac OS X vs. Windows 7

O kurczę, nie sądziłem, że to kiedyś napiszę ale nie mam innego wyjścia: Windows 7 JEST FAJNY!

Od jakiegoś miesiąca z lekkim okładem pracuję dzień w dzień pod Windowsem 7 i jak na razie nie mogę o tym systemie złego słowa powiedzieć. Znaczy mogę ale to może za chwilę. Póki co może mały background dla nieznających mnie i już szykujących palce do rzucania mięsem kolesi :)

Od kilku lat używałem praktycznie tylko i wyłącznie systemu Mac OS X z małymi wstawkami na hobbystyczne kernelowanie compila w Linuksie. Doszedłem do takiej windowsowej alienacji, że po zakupie netbooka z WinXP na pokładzie, miałem przez dłuższy czas spore problemy z połapaniem się co i jak a gdy przyszła pora na zwyczajową coroczną reinstalację systemu, rzucałem mięsem bardzo niewybrednie dowiadując się, że takiego WinXP w prosty sposób na pendrajwa to ja sobie nie zgram a producent netbooka może sobie w dupę wsadzić płytkę instalacyjną, skoro napędu w komputerze nie ma. Jakoś sobie poradziłem ale egzotyka windowsowych rozwiązań i wszechobecny brak logiki windowsowego światka czasem poraża mnie i do dziś. Tak więc można śmiało powiedzieć, że spotkanie z Windows 7 było jak randka z byłą panną po latach pukania codziennej wybranki (wybacz żono, nic zdrożnego nie mam na myśli :)).

I tak też Windows 7 postrzegam. Byłej lat przybyło i musi walić brokatem na lewo i prawo by zmarszczki zasłonić. Cukierkowa kolorystyka defaultowego tematu skutecznie rozpieprzała mi wszelki stan przedkomputerowego skupienia przez jakieś dwa dni, zanim wpadłem na pomysł, że przecież można sobie (w przeciwieństwie do OSX) całkiem sporo w temacie wyglądu pozmieniać. To fajnie, że można ale niefajnie, że trzeba.

Windows 7 z mojego punktu widzenia to wielka zmiana w UI ale koncepcja pozostała ta sama, co powitałem z wielką ulgą bo w sumie nie trzeba się niczego nowego uczyć. Burdel w Panelu sterowania jaki był, takim pozostał choć na plus zaliczam jakieś próby grupowania ustawień. Niestety na każdym kroku potwierdza się moje przeświadczenie, że w temacie łatwości obsługi komputera Microsoft niczego się nie uczy. Dotarcie do jakichkolwiek ustawień to klikanie, klikanie i jeszcze nieco klikania na dokładkę. Opcji w tym systemie jest od pyty (co się generalnie chwali) ale dotarcie gdziekolwiek zajmuje tyle przekliknięć a znalezienie się w bogactwie ustawień tyle czasu, że aż przykro patrzeć. Ergonomii w tym tyle, co nic. Microsoft powinien zrobić jakąś dumbed down wersję swojego systemu dla ludzi normalnych i był by spokój. I tak ma tych wersji gazylion więc jedna w tę czy wewtę… Swoją drogą – wybór wersji systemu to też była fajna zabawa :). 64 bity – tyle było wiadomo na starcie. Ale takie, siakie czy może srakie? Drogi Microsofcie, niech twój system obsługuje obydwie architektury i daj człowiekowi spokój. OSX jakoś może.

Zabolał mnie brak wielu pulpitów i mus używania jakichś trzecich aplikacji, które sprawują się tak sobie zazwyczaj. Zabolał mnie brak Expose, który nawigację po oknach czynił mi błyskawicznym i przyjemnym uczuciem. Brakuje mi tu cholera bardzo wiele rzeczy z OSX… Ot choćby Windows 7 oferuje jakieś wyszukiwanie ale kudy tam temu rozwiązaniu do Spotlighta. W OSX w większości nie klikam po oknach prawie wcale – ot wyszukuję nad czym tam aktualnie chce mi się pracować i zaraz mam to pod palcami. Bardzo, bardzo, bardzo wygodna sprawa.

Menu Start w WinXP to przestarzała struktura, która od lat powinna być wywalona i zamieniona na coś bardziej użytecznego. W Windows 7 udało się to tak sobie i problemów z menu Start nie rozwiązało zbyt wielu. Koncepcja dostępu do zasobów komputera z jednego miejsca jednak nie jest zbyt ergonomiczna i dla mnie średnio sensowna. Sytuację ratują nieco Biblioteki, które są fajne i całkiem dobrze ta idea została przełożona na funkcjonowanie w systemie.

OK, póki co robi mi się tu lista rzeczy niezbyt fajnych. Skąd więc ta wstępna deklaracja, że Windows 7 jest fajny? Bo jest! Pierwsza rzecz: pierońsko stabilny system a i aplikacje na nim nie cierpią na żadne dziwne przypadłości. Przez ten miesiąc z okładem częściej mi się sypały rzeczy pod OSX o Linuksie już nie wspominając…

Druga sprawa – chyba chłopcy w Redmont coś zrobili w temacie bazy sterowników do urządzeń zewnętrznych bo nie było jeszcze urządzenia, dla którego musiałbym coś instalować osobiście. Wszystko z automatu ładnie się zgłaszało i działa jak marzenie. Skanerek? A proszę bardzo. Telefonik LG z Androidem? A nie ma problemu. Aparacik? Oczywiście! iPadzik? Why not? Wietrzę tu jakiś spisek wytwórców sprzętu i małomiękkiego bo chyba się dogadali chłopcy i w końcu człowiek ma spokój i nie musi skakać po stronach w poszukiwaniu czegoś, co sprawi, że jego sprzęt zadziała jak trzeba.

Na mojej firmowej maszynie Windows nie ma prawa być wolny i nie jest. Wszystko dzieje się błyskawicznie (mój następny komputer na 100% będzie miał SSD w środku – cóż za wygoda związana z szybkością!), wszystko współpracuje jak trzeba a system obciążony kilkoma wirtualizacjami, całym pakietem Adobe CS5 Design, Outlookiem i Officem spokojniutko sobie biega, wątkami i pamięcią zawiaduje jak trzeba i generalnie czuje się ogromny komfort używania związany właśnie z szybkością działania komputera. W iSpotach bawiłem się mocniejszymi Makami ale i im zdarza się wyświetlić tęczową piłeczkę. Windows 7 nie notuje żadnych przestojów.

Moja konkluzja jest krótka: Microsofcie, popracuj jeszcze nad międzymordziem, ergonomią i kwestiami związanymi z prostotą obsługi i będzie gites. Cała reszta już działa jak trzeba!

, ,

17 odpowiedzi do Mac OS X vs. Windows 7

  1. byte Lipiec 29, 2011 o 15:49 #

    MAX OS X w tytule.

    • CoSTa Lipiec 29, 2011 o 15:51 #

      O, faktycznie. Dzięki Bycik, poprawione. Ot gdy człowiek szybko klika…

  2. jakow Lipiec 29, 2011 o 15:53 #

    wlasnie od wczoraj przegladam siec w poszukiwaniu wrazen uzytkownikow z uzywania WP7… Telepatia jakas czy co?

  3. Tomek Wójcik Lipiec 29, 2011 o 16:21 #

    Na spadki wydajności i krzaczenie się OSu poczekaj. Łindołsy mają tę brzydką przypadłość, że na początku zapier… znaczy ten, zasuwają jak mała żółta kopareczka a po ok. 6 miesiącach następuje JE… tego no, ŁUP! i robi się kolorowo ;).

    Ale nie ma co – Windows 7 to dobry OS. Używam go głównie do Fruity Loops i Cubase’a jako drugiego OSu na Maku i nie mogę nań pod tym względem narzekać. Ale do codziennej pracy nie odważyłbym się zaprząc Windows :).

  4. byte Lipiec 29, 2011 o 18:36 #

    Siódemka pracuje na SSD? No to masz odpowiedź dlaczego tak zasuwa. Nawet jak swappuje, to tego zbytnio nie zauważasz.

    Ja mam Win7 w pracy i jedyna rzecz, jaką w tym systemie kupuję bez zastrzeżeń, to Aero Snap. Panel sterowania to koszmar, za „Centrum sieci i udostępniania” powinni kogoś rozstrzelać. Co do sterowników, to już nie raz odbiłem się od sytuacji „nie robimy driverów do siódemki i co nam zrobisz?”

    Sumując: lepiej się czuję w XP, ale to pewnie dlatego, że przyzwyczajenie drugą naturą jest.

  5. Stemer Lipiec 29, 2011 o 19:00 #

    Tak jak kolega Tomek napisał wyżej – poczekaj jeno… Na mokej połówki lapku to był roczek :/

  6. dreame4 Lipiec 29, 2011 o 19:08 #

    Także używam Win 7 w pracy i faktycznie system jest miłym zaskoczeniem w porównaniu do Visty.

    Jednak jest kilka fuckupów, których nie doświadczyłem na Macu:
    – gdy pracuję na dwóch monitorach, po uśpieniu systemu wszystkie okna przeskakują na jeden desktop – jak masz otwarte np. 8 okien to bardzo denerwuje
    – system czasami się przycina (nie reaguje na ruchy myszą etc.)
    – zużycie pamięci RAM bardzo szybko rośnie, niektóre programy trzeba po prostu restartować

    Pracować się da całkiem sprawnie, ale dużo wygodniej i milej używać OS X :)

    • K9 Sierpień 5, 2011 o 16:53 #

      – pracuje na 3 monitorach – nic mi nie przeskakuje
      – nie mam nic takiego
      – I? Doloz ramu i juz. Ja mam 16GB ramu bo kosztowalo to raptem… 300 zl…

      Ale oczywiscie sa tez czasem problemy choc nie wiem czy to winda smieci czy np. jednak plyta albo firmware od SDD bo tu tez ponoc niektorzy maja problemy z tego co w sieci widze (moj glowny problem to „niestabilnosc” hibernacji – po hibernowaniu (za) czesto nie chce juz sie odhibernowac i trzeba butowac od zera (co trwa 3 sekundy ale nie o to tu chodzi, wkurza choc tez wiem ze taka to cena bycia early adoptera – plyta na Asusa na Z68, a SSD Vertex 3… Ale jak przez wiekszosc czasu dziala jak nalezy :) i7 2600K + SSD Vertex 3 i zapierdziela to az milo. Szczegolnie SSD kopa okrutnego daje :)

  7. CoSTa Lipiec 30, 2011 o 09:11 #

    Kurczę, o tej zmianie wydajności po jakimś czasie działania kompletnie zapomniałem. Faktycznie, na starcie Windows jest szybki i zazwyczaj dopiero wraz z instalowaniem kolejnych uaktualnień ;) zwalnia wszystko w diabły. A tak pięknie było zanim mi to panowie przypomnieliście…

  8. Livio Lipiec 30, 2011 o 20:31 #

    Ja po latach bólu z Windowsem XP, kilkuletniej przygodzie z Linuksem i kilkumiesięcznej z OS X, muszę przyznać, że MS się trochę nauczył.

    Tylko trochę, bo ile wprowadza wspaniałe pomysły w życie, jak połączenie paska zadań z paskiem szybkiego uruchamiania, dodał do tego miniaturki okien, ostatnio używane (pliki/strony/utwory), pozwala je przypinać wedle uznania, dodał też akcje (np. pauza w odtwarzaczach), czy też cudowne biblioteki i możliwość ich udostępniania po sieci „jak są”, to np. biblioteka muzyki jest nią tylko w WMP, a program trzeci ma swoje ustawienia. Może do tego API już nie jest dostępne? Nie wiem.

    Widać też brak konsekwencji. Windows 7 w porównaniu do poprzedników wyblakł, dzięki czemu tak nie razi, ale np. w zasobniku część ikon jest biała (się chwali!), to już Windows Update, czy ikonka od bezpiecznego usuwania sprzętu są kolorowe.

    Programiści firm trzecich nawet nie starają się dopasować do białych ikon. Dropbox np., jak na Maku specjalnie dodał opcję czarnych ikon, tak na Windows nie.

    Mnie jeszcze boli stara jak świat tendencja, której MS nie usiłuje nawet załagodzić – paskudztwa programów na Windows. Totalna wolna amerykanka. Strach oczy otworzyć, by nie zobaczyć, jak ktoś odkrywa koło na nowo i nie tworzy interfejsu „a la Windows 7”, ale w nienatywny sposób.

    Cieszy też ta baza sterowników. Ściąga co trzeba i nie zawala systemu zbędnymi i – uwaga – paskudnymi aplikacjami, które – znowu uwaga – mają brzydki zwyczaj dodawania skrótów na pulpicie, w menu Start, wciskania się do autostartu a tym samym uruchamiania się z systemem bez celu.

    Cieszy też, że można np. WiFi używać bez wrzodów na duszy typu aplikacyjka RaLinka.

    A jak się zainstaluje np. iTunes, mamy do dyspozycji fajny program typu jukebox, który nie wygląda może natywnie, ale na pewno lepiej jak jego alternatywy typu Winamp, JetAudio, AIMP czy wreszcie ascetyczny foobar2000. A jak się zainstaluje XBMC, mamy fajny odtwarzacz wideo do wszystkiego :) .

    Pochwalić też można Windows Live Mail. Ładny, szybki i wygodny klient poczty, który obsługuje IMAP. Do tego wbudowany i wygodny czytnik RSS. Wadą i zaletą tego czytnika jednocześnie jest integracja z MSIE. Tylko za jego pomocą można zaimportować i wyeksportować źródła. Ale wystarczy go włączyć ten raz czy dwa i mamy święty spokój. To jeszcze MS musi poprawić.

    W działaniach tej firmy widać, że trochę im zależy, ale nie widać konsekwencji w działaniu. Każdy produkt jest na inną melodię. Office zmierza w innym kierunku niż Windows 8. Oby ta rewolucja nie przyniosła im odwrotu klientów, których nerwy łatwo nadszarpnąć, co już udało się osiągnąć przy Viście :] .

  9. Pawouek Sierpień 1, 2011 o 14:42 #

    Zgodzę się z przedmówcami – na początku w7 zaiwaniał, teraz jest co najwyżej dobrze na całkiem szybkiej maszynie.

    Stabilność również potwierdzam – udało mi się raptem kilkakrotnie zawiesić drania. I to raczej na początku naszej współpracy, widocznie aktualizacje jednak coś robią ;)

    Sterowniki – z jednej strony fajnie, że wszystko jest (albo raczej większość), ale z drugiej okupione jest to puchnięciem katalogu windows w dosyć spektakularny sposób – właśnie sprawdziłem – po 10 miesiącach pracy sam katalog windows zajmuje ponad 20GB. Żeby nie było – regularnie czyszczony ze zbędnych śmieci. Na desktopie nie ma to dla mnie znaczenia, ale na umpc już tak – tam SSD nie da się tak łatwo powiększyć.
    Z dostępnością driverów już jest dużo lepiej, ale nadal są urządzenia, które najchętniej bym włożył osobom odpowiedzialnym za ich sterowniki głęboko między pośladki i poprawił kopniakiem (np. sterowniki adapterów USB-COM, adaptery są wbudowane np. w nowych kasach fiskalnych – masakra!)

    Do menu się już przyzwyczaiłem – przypiąłem te kilka programów używanych w pracy na co dzień u góry menu, co Tobie polecam, a reszta mi zwisa i powiewa, kafelki (to cuś na pasku do odpalania aplikacji) wyłączyłem, choć naprawdę starałem się przystosować, to jednak strasznie upierdliwe jest włączanie tym czymś kilku instancji oprogramowania. Grupowanie okien pod jedną kafelkę też potrafiło mnie doprowadzić do szału – wolę 4 pulpity ale bez grupowania (Wiele pulpitów – aplikacja Windows pager).
    Ostatecznie pasek start po raz kolejny trafił do pionu na lewy bo ekrany i taki wydaje mi się najbardziej poręczny.

    Jak mi się jeszcze coś przypomni to dopiszę :)

    Pozdrav
    Pawouek

  10. Abhu Zabki Sierpień 5, 2011 o 16:41 #

    Żeby tak linuksiarze się wypowiadali o konkurencji jak Ty o Windowsie ;) brak przesady w te czy w tamte. Oby tak dalej! :)

  11. krl.krl Sierpień 5, 2011 o 16:51 #

    W panelu sterowania faktycznie jest niezły bałagan ale wystarczy użyć wyszukiwarki i jest szybko.

  12. Przemo Sierpień 15, 2011 o 23:02 #

    skoro brakuje expose to polecam ten programik http://insentient.net/
    z nim tez całkiem przyjemnie się pracuje;)

  13. Ka. Październik 26, 2011 o 10:52 #

    Ja niestety nie potrafię oddzielić systemu od interfejsu i wygody użytkowania. Jest stabilnej, owszem. Ale w zabałaganieniu np. Eksploratora Windows to przeszli samych siebie. Wygląd np. Office’a to też totalny chaos. Ikonki, wstążki, mnóstwo wszystkiego, pstrokacizna. Szkoda. Chciałbym używać Windows, bo wiele pomysłów tej firmy mi się podoba, ale nie mogę, bo co spojrzę, to się gubię.

    • CoSTa Listopad 1, 2011 o 06:48 #

      Coś w tym cholera jest… Pod Win bardzo często używam Total Commandera, pod OSX w ogóle nie mam żadnego tego typu programu. Właśnie zastanowiłem się dlaczego i dochodzę do wniosku, że to kwestia właśnie interfejsu. W obydwu systemach znam skróty klawiaturowe, praca z samym Eksploratorem czy Finderem nie jest problemem ale chyba Eksplorator nieco za bardzo wchodzi w drogę po prostu. I nie chodzi o ilość dostępnych funkcji bo tych Eksplorator ma pewnie więcej, niż Finder ale właśnie o kwestię zorganizowania tefo wszystkiego w zgrabnym interfejsie chyba chodzi.

Trackbacki/Pingbacki

  1. Lenovo IdeaPad Z570 (59-325779) LED Metal - CoSTa's Family Page - Sierpień 19, 2012

    […] jest respon­sywna jak należy a Windows 7 Premium w wer­sji 64 bit śmiga jak ta lala. Dalej twier­dzę, że to zna­ko­mity sys­tem i po prze­pra­co­wa­niu z nim tych kil­ku­dzie­się­ciu […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wampirzego najlepszego!

Ha! Doropha ma dziś urodziny! Gdybym powiedział które, pewnie niemiałbym po co do domu wracać. Na Fejsbooku czy innej Naszej...

Zamknij