Menu serwera

Nauka jazdy

Doropha na zakręcie!

To się musiało w końcu stać. Musiało się wydarzyć i musiało spaść na niespodziewający się tego, piękny, rozległy acz pluskający się ponoć w kryzysie świat. Kryzys, o którym teraz wspominam, daleko przewyższa zagrożeniem wszystko, co od czasu upadku Związku Radzieckiego się wydarzyło. Ten stan permanetnego zagrożenia dopiero nadciąga ale już teraz wyciska łzy z oczu.

Doropha otóż zaczęła wkuwać na blachę jak to się jeździ samochodem.

Pamięciówka idzie jej doskonale – nie na darmo odebrała uniwersytecką tresurę trwającą aż pięć lat i zakończoną egzeminem z bycia tresowaną. Tam nauczyli ją jak zakuwać na blachę z przecinkami włącznie (Doropha prawo kończyła) i jak widać te pięć lat nie poszło w las, nawet jeśli teraz zbytnio jej się to całe pięcioletnie zakuwanie niezbyt przydaje w życiu zawodowym. Ale życie prywatne to zupełnie inna bajka i w owym nie dość, że co i rusz prawniczym wywodem przymusza mnie do mycia garów z opłatami karnymi (moimi) włącznie, to i jak widać w trudnej sztuce wkuwania jeżdżenia na blachę także się przydaje.

Doropha nie opanowała jeszcze śmigania z zimnym łokciem i na razie nie wchodzi w zakręty bokiem. To kwestia czasu ale też chyba wcześniejszego opanowania trudnej sztuki hamowania. Ponoć czyni – że zacytuję klasyczny tekst z Dragonballa – wielkie postępy ale na Waszym miejscu bardzo, bardzo, bardzo uważnie spoglądałbym we wsteczne lusterka. To rozmazane coś gnające wprost na Wasz zad najprawdopodobniej będzie moją żoną. Jeśli będzie to Wasze ostatnie wspomnienie z tego świata, nie żywcie urazy…

Doropha strasznie jest przejęta tym, że nie może się przy pedałach wyluzować (jakkolwiek to brzmi). Girę ma sztywną a pedały dociskane są stopą całą i od góry, bez luźnego oparcia pięty o podłogę (cóż za perwersja!). Rodzi to pewne problemy natury gwałtownych zmian doznań płynących z jazdy ale mam nadzieję, że z czasem się to wyklaruje a do tego momentu ubezpieczenia wystarczy.

Doropha za kółkiem… Trochę nam wszystkim współczuję.

,

7 odpowiedzi do Doropha na zakręcie!

  1. SpeX Wrzesień 21, 2011 o 22:02 #

    Niech jeszcze wsiądzie na rower. Jest to darmowe doświadczenie w ruchu ulicznym. Bo za jazdy z eLką na dachu, trzeba płacić.

    • CoSTa Wrzesień 21, 2011 o 22:15 #

      Oj nie, za nic na rower. Ktoś, kto dojeżdżając do skrzyżowania zamyka oczy ze strachu przed tym całym ruchem powinien imo jeździć czymś zdecydowanie cięższym. Czołgiem może? :)

  2. SpeX Wrzesień 21, 2011 o 22:02 #

    Ooo widzę, iż po zmianach na blogu.. Wcięło pole, do aktywacji subskrypcji komentarzy via mail.

    • CoSTa Wrzesień 21, 2011 o 22:16 #

      A tak, słusznie. Przywrócić trzeba bo to przydatny ficzer.

  3. Agha Wrzesień 21, 2011 o 22:20 #

    Doropha to zdolna bestia, giry sztywne da się zwiotczyć, pavulon raz dziennie i będzie cacy :P Ale w sumie nie rozumiem, dlaczego ma mieć elastyczne giry, niech będzie hard-driverem! Ja tam zaczynałam od driftu, ale wiadomo, każdy uczy się inaczej. A teraz to raczej na lodowatego łokcia może jeździć, bo aura nie rozpieszcza (przynajmniej u mnie). Pozdrawiam i patrzę w lusterko:)

    • CoSTa Wrzesień 21, 2011 o 22:32 #

      Że tak powiem – oto spiryt!
      Oczywiście! Jakim cudem o pavulonie zapomniałem! No dzięki za tipsa!

      Szacun za driftowe początki. Ja na pierwszej jeździe machnąłem prawie 360 bączka. Luty, góry, lód na jezdni a ja po gaziorze przy wyjściu z zakrętu. Niedobry pomysł ale dobrze działa na start. Człowiek nabiera szacunu dla pojazdu i od razu kombinuje, jak by tu wykręcić z 720 :)

  4. pemmax Wrzesień 21, 2011 o 23:07 #

    Łącze się w bólu ;-) Moja połowica już drugi tydzień wykładów z Lki ma. Grad pytań o skrzyżowania równorzędne pomału mnie onieśmiela. Czuję, że będę miał darmową powtórkę z przepisów.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Swatch - screenshot
Odkurzam bloga

No i stało się. Odkurzyłem nieco moją stronkę bo już coś ostatnio sam z nią miałem wielki problem o nazwie...

Zamknij