Menu serwera

Idealny wirtualny świat

Wieczorna lektura przeróżnych serwisów technologicznych, politycznych i innych –cznych jest dla mnie czasem relaksu myślowego. Oto nie muszę bowiem czegoś wciąż wymyślać i nad czymś się wciąż zastanawiać, przechodzę w tryb bierny i konsumuję jak na rasowego konsumenta przystało. Jednak czytanie to nieco inna konsumpcja od wciągania obrazków czy innych filmików. Czasem jednak przeczytana treść potrafi jakąś reakcję wzbudzić i nawet po całym dniu zasuwania na chleb człowiek zdobyć się może na heroiczny wysiłek powiedzenia „ale łot de fak?”.

Ostatnio całkiem sporo takich łotdefaków mi podczas lektury wyskakuje. Co chwila zmiany, co chwila nowości, co chwila inne technologie na topie a ja coraz młodszy się nie robię i zaczynam mieć problem z nadążeniem za tymi nowinkami. Facet przed czterdziestką to wdzięczny materiał do wyciągania pieniędzy (taki wiek niestety) ale też jest to materiał trudny, którego obróbką trzeba się zająć z niezwykłą starannością. Szczególnie zaś w temacie technologii, za którą (znów: taki wiek niestety) może ów facet niezbyt nadążać bo praca, bo dzieci, bo żona, bo dom, bo niemamkurwaczasu. Dlatego podejście do wyciągania pieniędzy od takiego kolesia musi być nieco inne, niż zwykło się przyjmować.

Po pierwsze: faceci w moim wieku zazwyczaj nie lecą już na osiągi. Mamy swoją mądrość, swoje doświadczenie życiowe i szczerze nas wali, czy pod maską siedzi gazylionhertz czy tylko jakieś inne i7. Dalibóg, tak jak kiedyś siedziałem w tych procesorowych technologiach i mogłem o dowolnej godzinie, z najgłębszego snu wyrwany opowiedzieć proces produkcyjny procesora Pentium, tak teraz mam to w tak głębokim odwłoku, że nawet nie wiem, czy AMD jeszcze w wyścigu szybkościowym daje Intelowi radę, czy też może to Intel gna za AMD. I czy w ogóle to AMD jeszcze istnieje. A to „i” w nazwie procesora kojarzy mi się bardziej z gadżetem jabłkowym niż z… no właśnie, skąd to całe „i” się tam wzięło?

Po drugie: faceci w moim wieku w większości pracują i pieniądze swoje wydają, strasznie przy okazji rozpaczając nad tym, że muszą się nimi dzielić z rodziną zamiast w całości wywalać je na swoje przyjemności. My lubimy sobie dogodzić choć gdybyśmy mogli bardziej, to dogadzalibyśmy sobie tak, że producenci zabawek nie wiedzieliby, co z pieniędzmi robić.

Po trzecie: i tak łazimy wszędzie z aktówkami czy innymi torbami na laptopy a kieszeni nie wypychamy kluczami, odtwarzaczami mp3 tudzież telefonami. Jesteśmy w miarę zorganizowani, poukładani i wytresowani, co ma ten plus, że możemy targać ze sobą znacznie większą ilość gadżetów, niż standardowy nastolatek. I robimy to! Typowy facet przed czterdziestką robiący za biurwę MUSI po prostu tego laptopa z oprzyrządowaniem targać gdzie tylko się da. A tam może trzymać swoje skarby…

DLATEGO

Postuluję do wszystkich twórców gadżetów i innych rozwiązań o stworzenie nam – facetom przed czterdziestką – idealnego wirtualnego świata, w którym będziemy się dobrze czuli, który da nam to, czego oczekujemy i który będziemy mogli wykorzystać do naszych celów. A jak mógłby wyglądać taki idealny wirtualny świat? Skrótowo może przedstawię:

Synchronizacja

Najważniejszą rzeczą pod Słońcem jest oczywiście synchronizacja. Mając trzy telefony, dwa tablety, z cztery komputery i wszystko to od innego dostawcy a każdy gadżet z innym systemem operacyjnym (z czego połowa to sprzęty firmowe) – my po prostu MUSIMY dostać w końcu jakieś sensowne rozwiązanie dla problemu synchronizacji wszelkich ultraważnych dla nas danych. Wiem, że są już usługi, które taką funkcjonalność starają się oferować ale nie jest to rozwiązanie doskonałe. W idealnym wirtualnym świecie loguję się do telefonu (dowolnego) i dostaję na twarz komunikat o ilości ściągniętych kontaktów, fotek, utworów i co tam jeszcze da się synchronizować. Po wskoczeniu na tablecik i poprzeglądaniu netu na kanapie, historię swojego buszowania chciałbym móc zobaczyć na komputerze. Wiecie o co chodzi, prawda? Jasne, że już dziś istnieją takie rozwiązania ale są one dalekie od wygody i nie są odporne na multisprzętowość i multisystemowość. Z punktu widzenia faceta przed czterdziestką są po prostu upierdliwe a czas przeznaczony na konfigurowanie tego wszystkiego by jakoś funkcjonowało normalny samiec przeznaczy na oglądanie pań w bieliźnie.

Dechmuracja

Dla większości to czytających chmura to wspaniała sprawa i ostatni krzyk mody. Faceci przed czterdziestką dorastali w nieco innych jednak klimatach i wciąż trzymają się ich te uwarunkowania. My lubimy mieć i macać. Pliki lubimy mieć w swoich urządzeniach i niezbyt dowierzamy chmurom w temacie ich stabilności i bezpieczeństwa. Jasne, że można trzymać fotki gdzieś na brazylijskim serwerze, tylko po co? Chmura dla chmury? Jasne, że od tego nie uciekniemy – nie jesteśmy zazwyczaj głupi i wiemy, że to potencjalnie przydatna sprawa ale i tak bardziej ufamy zawartości swoich dysków twardych i kart pamięci, niż gdzieś funkcjonującej (lub nie) chmurze. Jaka by ona fajna nie była. Dla nas wciąż fotkę lepiej obrabia się lokalnie za pomocą dedykowanego do tego programu niż online w jakiejś zazwyczaj i tak bardzo funkcjonalnie słabej aplikacji webowej.

Dekomplikacja

Każdy w miarę rozgarnięty facet wie, że kupno gadżetu to dopiero początek kombinacji w temacie jego używania. Masz telefon? Super! To jaki chcesz do niego plan taryfowy? Dokupujesz później tablet z trzy-gie i co? Oczywiście – jaki chcesz do tego plan taryfowy? A może łączyć? A może dzielić? A może prepaid? A może nie? Kaman ludzie, mamy i tak u was pootwierane rachunki więc czemu tym logowaniem się do sprzętu nie załatwić kwestii płatności? Logujesz się, korzystasz z trzy/cztery-gie (nieważne, czy na swoim sprzęcie czy może swojego dzieciaka – jeden login to rule them all!) a rachunek grzecznie się obciąża. Ten twój własny, który obciążać może pobliska pizzeria samym faktem wystawienia rachunku, który potwierdzisz klikając „tak” w informującym cię SMSie. Faceci przed czterdziestką kochają patent „1 click to buy” i grzecznie a często tego buttona miziają właśnie dlatego, że pomiziać jest go łatwo, szybko i przyjemnie. Odkomplikowanie procesu obsługi i zakupów czynionych za pomocą naszych gadżetów skaże was, drodzy usługodawcy i sprzętodostawcy, na szumiący potok przelewów.

Dekomplikacja to ogromna praca do wykonania stojąca przed dostarczycielami rozrywek dla facetów przed czterdziestką. Jeśli owi faceci mają wydawać na nie pieniędzy więcej, niż teraz to czynią, musicie im to kochani maksymalnie ułatwić.

Ot i tyle. Serio.

Faceci przed czterdziestką chcą mieć prościej i sensowniej. Chcą poużywać swoich gadżetów bez konieczności ciągłego dbania o tak podstawowe sprawy, jak wgrywanie do gadżetu prywatnych i służbowych danych. Idealny wirtualny świat od momentu zalogowania powinien oferować wszystkie serwisy i usługi, z których się korzysta już zsynchronizowane i będące na bieżąco. Warunek konieczny: niezależnie od urządzenia czy systemu operacyjnego. I – o ile to możliwe – lokalnie z autosynchronizacją za pomocą chmury czy czego tam innego. I wiemy o tym, że istnieje Google czy inne firmy oferujące różne fajne usługi. Problem w tym, że zbytnio to wszystko ze sobą nie gada a jeśli już gada, to trzeba się czasem po łokcie urobić, by gadało jak trzeba. Urabiania się po łokcie natomiast faceci przed czterdziestką niezbyt lubią, mają bowiem inne fascynujące zajęcia.

, ,

4 odpowiedź do Idealny wirtualny świat

  1. waltharius Wrzesień 27, 2011 o 16:22 #

    Wiesz CoSTa – tacy faceci przed 40. o jakich piszesz niedługo będą po 50. a nowi nie przyjdą. Nie tacy :) Im nie będzie przeszkadzać to, co przeszkadza „nam” :)
    Ale zgadzam się z Tobą całkowicie. Im mniej to będzie skomplikowane tym lepiej. Dlatego dałem sobie spokój ze wszystkimi facebookami i innymi takimi, bo to za dużo się dla mnie okazało.

  2. bobiko Wrzesień 27, 2011 o 21:14 #

    uuu… oznaki SKS u Costy, kiepsko ;)

  3. Agha Wrzesień 27, 2011 o 22:12 #

    Hehe, nie lecicie na osiągi, a coś takiego (potwierdzonego badaniami i to naukowymi) jak kryzys wieku średniego? Nie jestem może ekspertem, ale to chyba o osiągi i wygląd się rozbija Co do synchronizacji, to wnioskuję, że się starzeję, bo mając 24 lata też nie mogę poradzić sobie z tym całym szumem informacyjnym i zwyczajnie mnie to stresuje, marzę, żeby mieć All-in-one, najlepiej, żeby też fajnie wyglądało.
    Jeszcze jeden wniosek: jak możesz odpowiadać za wszystkich facetów przed czterdziestką? Chyba nie jesteś aż tak typowy ;)

Trackbacki/Pingbacki

  1. iPhone 4S i brak Jobsa | CoSTa's Family Page - Październik 6, 2011

    […] iCloud – fajnie ale na najfajniejszy ficzer czyli streamowanie muzyki przyjdzie nam nad Wisłą poczekać miesiące jeśli nie lata (obym się mylił). Jakoś nie wierzę w możliwość szybkiego podpisania kontraktów z majorsami i oferowanie tej części świata de facto legalizacji piractwa za kilkanaście euro rocznie. Powtarzam, chciałbym się mylić w tej kwestii ale wolę dmuchać na zimne i zbytnio się nie gorączkować. Reszta usług oferowanych przez iCloud to bardzo fajne wykorzystanie chmury, o które postulowałem jakiś czas temu. […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Targ staroci w Jeleniej Górze

Wpadliśmy dziś na targ staroci w Jeleniej Górze by nieco poszperać w pierdołach. Rodzina niestety nie czuła klimatu i nie...

Zamknij