Menu serwera

Killzone 3 – skończone

Ostatni weekend to było TO! Dzieciaki chore unieruchomiły nas na amen i oczywiście nie daliśmy rady skoczyć w sobotę tu a w niedzielę tam. Cóż było czynić, urodziny znajomej Majki będą i za rok i kto wie, może wtedy zdarzy się coś niespodziewanego i chudoba ozdrowieje. Póki co odkładamy świętowanie do za rok.

A w międzyczasie papa CoSTa wziął i siadł do konsoli tak na poważnie. Poskutkowało to zalewem trofeów ale przede wszystkim skończeniem naprawdę niezłej gry – Killzone 3. Kupiłem dawno temu i – jak to w rodzinie – czas musiałem znaleźć na wszystko, tylko nie na rozrywki. W ostatni weekend chore dzieciaki przywiązałem do Doroty a sam siadłem i zacząłem strzelać.

Muszę przyznać, że grę odbieram z mieszanymi uczuciami. Może najpierw to, co według mnie było złe lub niefajne:

  • Cutscenki. Od groma i od zarypania. Owszem, niezłej jakości ale jak już człowiek rozgrzeje się akcją to BUM – zabierają ci kontrolę i dzieje się coś, co z transu cię wytrąca i całą adrenalinę spuszcza. No żesz kierwa mać! Zaczynam mocno tęsknić do czasów Dooma drugiego, kiedy gracz był rzucony w poplątany labirynt, w którym na odnalezienie się niektórym i dnia nie starczyło.
  • W nawiązaniu do wcześniejszego – totalna liniowość gry. Zaczynam odkrywać fascynację ludzi trybem multi w krajankach tego typu. Po prostu na mapach multi można zazwyczaj w jakieś miejsce dojść więcej niż jedną drogą. Tu w singlu lezie się jak po sznurku i kiedyś szlachetny gatunek FPS powoli zaczyna nam się zmieniać w typowe celowniczki. Zarzut jest szerszy i skierowany do praktycznie wszystkich topowych tytułów FPS. Ja rozumiem, że trzeba grafikę wyczesać i minimalizować ilość miejsc, do których gracz tyłek zaprowadzić może ale to już przesada. Wolę grafę gorszą za to możliwość wykonania zadań na więcej niż jeden, z góry ustalony, niemiłosiernie oskryptowany i idealnie-w-czasie-zsynchronizowany sposób.
  • Fabuła lekko z tyłka i za mało epicka. Znaczy chciano zrobić coś epickiego i nadano nawet temu jakieś szlify ale ostatecznie rozłazi się to nieco w szwach i po wciągnięciu całości pozostaje lekki niedosyt.

A teraz to, co było fajne:

  • Doskonała grafika. Engine Guerilli daje ognia i to się po prostu smakowicie ogląda. A jak to w ruchu pracuje!… Killzone 3 to jedna z ładniejszych gier na PlayStation 3 i basta.
  • Udźwiękowienie kopie tyłek. Po prostu – klasa sama w sobie.
  • Strzela się bosko (acz szkoda, że z tak wieloma przerwami cutscenkowymi). Chłopaki popracowali nieco nad strzelaniem i w porównaniu do części drugiej to się czuje. Giwery pracują fenomenalnie, odrzut broni premiuje krótkie i celne serie, bieganie i herosowanie nie ma prawa się udać na poziomie wyższym, niż łatwy. Tu się po prostu czuje ogień walki a to przecież chodzi w FPSach.
  • Multi rządzi i dzieli. Co prawda mało jeszcze grałem ale multi w Killzone zawsze miało ten wsys faktor, o którym marzyć mogą produkcje dobre, a który mają te znakomite. Strefa wojny to tryb, z którego nie chce się wychodzić a współdziałanie z członkami oddziału staje się z czasem drugą naturą człowieka. Świetne! Muszę teraz kilka dni solidnie pograć i rozwinąć klasy by zacząć robić to, w czym Killzone jest najlepsze – czuć radość z fragowania, wypełniania zadań i toczenia potyczek trwających dłuuugie minuty. Cud, miód i orzeszki.
  • Polska wersja. Nie bez wpadek ale ogólnie to wyższy poziom polonizacji i bardzo miło mi się gra w dobrze spolszczoną grę. Głosy może nieco lepiej starałbym się dobrać ale i tak jest bardzo dobrze.

Ogólnie oceniam grę na bardzo mocne 8 w skali 1-10. Mimo bowiem linearności, strasznego ograniczenia gracza do tej jednej linii, po której może się poruszać, samo strzelanie sprawia mnóstwo frajdy a fabuła (która mogłaby być lepsza) mimo wszystko daje radę. Tryb single nie grzeszy długością (ot kolejny grzech współczesnych FPSów) ale nadrabia to znakomicie tryb multi, w którym można się zanurzyć i utonąć na dobre.

Masz PS3? Nie grałeś jeszcze? Człowieku! Odpalaj wrotki do najbliższego sklepu z grami i bierz platynę bo chyba już się w platynie gra ukazała. Kilka godzin singla będzie doskonałą rozgrzewką przed wymagającym i doskonałym multi. W to po prostu trzeba zagrać!

A gdyby komuś zechciało się mnie do znajomków w PSN dorzucić, to poniżej znajdzie wszystko, co trzeba:

, , , ,

6 odpowiedzi do Killzone 3 – skończone

  1. yoshi314 Październik 25, 2011 o 06:44 #

    „Ja rozumiem, że trzeba grafikę wyczesać i minimalizować ilość miejsc, do których gracz tyłek zaprowadzić może”

    no a ja wlasnie nie rozumiem, prosze o oswiecenie dlaczego upraszczanie map jest logiczne, dlaczego single player jest jak po sznurku ?

    widocznie dzisiaj liczy sie tylko multiplayer.

    • CoSTa Październik 25, 2011 o 08:38 #

      Ja rozumiem to tak, że kosztem oprawy wizualnej zżerającej w konsolach skromne zasoby ramu, ogranicza się jak tylko może możliwości graczowi, w zamian dając gazylion fajerwerków. Rozumiem to jeszcze w ten sposób, że branża zjeżdża z wymaganiami wobec gracza do najniższego możliwego poziomu, tak by przeciętny amerykański dwunastolatek dał sobie radę z ogarnięciem tej drogi po sznurku. Innymi słowy – zakładam, że twórcy traktują graczy jak idiotów. I nie podoba mi się to choć wtedy wszystko układa się w logiczną całość (ładnie ale niezbyt wymagająco).

      Co do multi – tak, dziś liczy się już tylko multi i ilość dodatków, jakie da się graczowi wcisnąć. Rozumiem to ale ponownie – nie podoba mi się to. Kiedyś kupowało się kompletną grę przemyślaną od początku do końca i wiedziało się, na co idą pieniądze. Niestety internet kompletnie zmienił sposób dystrybucji i ssania kasy z graczy co ma bezpośrednie przełożenie na kształt tytułów.

  2. Ciacho Październik 25, 2011 o 06:49 #

    Jeżeli chodzi o nieliniowe gry z opcją dojścia wszędzie różnymi drogami to polecam Deus Ex (moje wypociny: http://ciacho.pl/2011-deus-ex-bunt-ludzkosci-mini-recenzja-gry.html ), Rage miał wnieść coś nowego do stylu FPS – jednak poza „udoskonalaniem” swojego sprzetu (bardzo lekkie elementy cRPG) to niczego IMO nie wniósł. Z liniowych ale przyjemnych to polecam Red Faction Armagedon (choć tutaj zawiodłem się na opcji „gra plus” która jest aktywna po pierwszym przejściu gry – jedyna różnica że dostaje jedną fajną/śmieszną giwerę http://redfaction.wikia.com/wiki/Mr._Toots :).

    Co do MultiPlayer – to mam wrażenie że wszyscy go promują aby… zarabiać na reklamach w sieci (wstawki z reklamami na mapach – dawno nie grałem w Multi ale nawet w CS spotykałem już takie rozwiązania).

    • CoSTa Październik 25, 2011 o 08:41 #

      Kumple pograli w Deusa i stwierdzili, że z epickiej swego czasu rozgrywki, w której było miejsce i na skradankę, i na frontalne wejście na pełnym booście, zrobiła się już tylko skradanka. Może to i dobrze ale nie takiego Deusa pamiętam. Poczekam aż stanieje i wtedy zanabędę bo to pozycja obowiązkowa. Ale po mieszanej reakcji kumpli wnoszę, że na razie lepiej nieco przyoszczędzić.

      • Ciacho Październik 25, 2011 o 09:47 #

        Innych Deusów nie znałem, ale nie mam wrażenia że tylko skradanka była – jak ktoś chciał to można było wparować od frontu. Grunt to dobrze dobrany zestaw do wejścia :)

        • CoSTa Listopad 1, 2011 o 06:37 #

          Hmmm… W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak tylko przekonać się osobiśćie nieco w gierkę pograwszy :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Zmiana domeny – teraz nazywam się costa.info.pl :)

Krótka tylko informacja o zmianie adresu blogaska. Teraz włażąc na dawne costa.kofeina.net traficie na costa.info.pl i tak właśnie ma być....

Zamknij