Menu serwera

Uncharted 3

Gram – Uncharted 3

W zeszłym roku zastanawiałem się, jakim cudem będąc przed czterdziestką (już do niej mniej, niż więcej niestety), wciąż cieszy mnie granie. Jakim cudem facet z dwójką dzieci, żoną patrzącą na granie jak na marnowanie cennego czasu, który można by przeznaczyć na ten przykład na opiekę nad dziećmi by żona miała czas na spokojne wciągnięcie TV Style, w którym jakieś baby pokazują jak brzydko się ubierać innym babom, które do tej pory przynajmniej robiły to za zdecydowanie mniejsze pieniądze… eee… za długa chyba nieco ta dygresja :).

Zacznę może od końca czyli od odpowiedzi na wyżej niewypowiedziane w nadmiarze pobocznych uwag pytanie. Otóż granie kręci mnie, bo pokazują się coraz lepsze gry. Ot cała tajemnica. Przykładem takiej właśnie gry jest rzeczona Uncharted 3: Drake’s Deception.

W skrócie rzecz ujmując – gra jest doskonała ale ciężko o niej powiedzieć, że to gra. Czegoś bliższego interaktywnemu filmowi ze świecą szukać i dodać muszę od razu, że jest to przygodowy film wyższych lotów, z bardzo dobrym scenariuszem, świetną obsadą, doskonałą ścieżką dźwiękową i udźwiękowieniem oraz – to nowość w filmach – grafiką najwyższej próby. Piszę o „nowości” w tym sensie, że o ile robienie filmowych cutscenek na silniku gry niczym nowym nie jest, o tyle robienie ich w TAKI sposób, to zdecydowanie kilka leveli ponad średni poziom. Tę grę się ogląda nawet lepiej, niż w nią gra…

Jak na razie daleko nie zaszedłem i nie młóciłem w multi – niestety proza życia i marudzące wciąż o pada dzieci nie pozwalają na sensowne pomieszanie na konsoli. Ale to, co do tej pory zobaczyłem, udowadnia, jak bardzo może się już niebawem przemysł filmowy zmienić. Zmiana nie przyjdzie ze strony technologii (przeróżne 3D i inne pierdoły to wciąż technologie baaaardzo ułomne i niewiele poza bólem głowy do kina wnoszące), zmiana przyjdzie od strony scenariusza i jego realizacji. Tak sobie imaginuję, że już niebawem gry będą miały lepsze scenariusze, niż filmy i to z prozaicznej przyczyny: gra musi wiązać ze sobą gracza o wiele dłużej i musi ten czas wypełnić atrakcyjną dla gracza treścią. Kolejna przyczyna to ilość pieniędzy, jaka w biznesie growym krąży – zdaje się, że branża growa już przebiła obrotami branżę filmową a to już owocuje tytułami takimi, jak Uncharted. Poczekajcie jeszcze chwila a doczekamy się gier z solidnymi scenariuszami pisanymi przez najlepszych scenarzystów, którzy w końcu przekonają się, gdzie leżą konfitury. Sprzężenie zwrotne będzie miało ogromny wpływ na branżę filmową i niekoniecznie będzie to kierunek jakoś filmy upraszczający. Szczerze mówiąc obserwują od jakiegoś czasu trend wręcz odwrotny – kto grał w takie Heavy Rain ten pewnie przyzna mi rację. Gry zaczynają poruszać coraz bardziej istotne kwestie i przy niektórych tytułach mówić o nich per „rozrywka” to mówienie nie na temat.

Jakość Uncharted – rozumiana jako jakość grafiki, muzyki, scenariusza, reżyserii i czego tam jeszcze – to jest najwyższa możliwa jakość, jaką można dostać. Gra jest doskonała w każdym praktycznie z poznanych do tej pory przeze mnie aspekcie acz oczywiście nie pozbawiona wad, ideałów nie ma. Praca kamery jak i sama jej obsługa padem mogłaby być lepsza, poruszanie się Drake’a też czasem nie wygląda zbyt naturalnie ale to są drobiazgi, które gdzieś giną podczas przygody.

Jeśli jeszcze nie kupiłeś – KONIECZNIE! Doskonała gra…

, , , ,

8 odpowiedzi do Gram – Uncharted 3

  1. dely Listopad 19, 2011 o 21:06 #

    Ja kupiłem w dniu premiery specjalkę U3, ale powiedziałem sobie, że dopóki nie zrobię chociaż 80% pucharków w Resistance 3, dopóty nie siadam :)

    • CoSTa Listopad 19, 2011 o 21:09 #

      Resistance 3 przede mną dopiero ale chcę tę strzelankę bardzo. W dwie pierwsze części młóciło mi się doskonale i tego samego oczekuję od trzeciej. A na Uncharted uważaj – wciąga potężnie!

  2. SpeX Listopad 19, 2011 o 22:23 #

    O tym iż animacja komputerowa, może być równie dobra co realny film (ale czy z tym całym CGI jest to jeszcze „realny” film?). Niech świadczy przykład Avatara, czy pozycji na której byłem ostatnio. Czyli Przygody Timtimtima, które naprawdę fajnie się oglądało, mimo iż to tylko bajka.

  3. Lord_Destroyer Listopad 19, 2011 o 23:59 #

    skoro cenisz sobie gry z wysokiej próby scenariuszem i niebanalną rozrywką (wymieniłeś Heavy Rain – plusik za to :) to jeśli nie słyszałeś – polecam poprzednią grę twórców HR – Fahrenheit. Pierwsza gra jaką spotkałem (a namiętnym graczem od dawna jestem i gonię Cię z wiekiem) oferująca rozgrywkę nie dającą się łatwo zdefiniować i zaszufladkować. Niby przygodowa, ale również gra akcji. Niby mroczny thriller, ale jest miejsce na elementy zręcznościowe. Niby dająca wolność wyboru, stylu gry i prowadzenia dialogów, a jednocześnie z monitora wylewają się sceny przerywnikowo – zręcznościowe (sterowanie w nich to takie bardziej złożone Guitar Hero dopasowane do tempa i skomplikowania akcji), które każą patrzeć na „filmik” prowadzący już jedyną możliwą ścieżką liniowo do następnego elementu fabuły, a jednocześnie nie pozwalają na zmrużenie oka z nudów, bo poza stymulującym układ nerwowy sterowaniem, sceny są niczym żywcem wyjęte z trylogii Bourne’a, filmów Johna Woo i thrillerów Polańskiego.

    Gra nie jest tak poważna i pełna filozofii jak Heavy Rain (co prawda nie grałem z prozaicznego powodu – brak konsoli – ale jestem na to napalony, podobnie jak na kilka gier które podtrzymują we mnie płomień chęci zakupu Plejaka3 w czasach łaskawszych dla mojego portfela).

    Jeśli chodzi o inne produkcje które nie wiadomo czy bardziej uważać za film z ciekawym scenariuszem, czy grę – to mocno zapadła mi w pamięć jedna z części Metal Gear Solid 2:Sons of Liberty, lub (inna wersja tej gry nosi podtytuł Substance – nie jestem pewien która wersja jest teraz dostępna. Ale to ta sama gra pod dwoma podtytułami. Z natury zręcznościowo – skradankowy charakter gry w tej części zaskakuje rozmachem fabuły, ilością zwrotów akcji, mnogością bohaterów, ich intencjami i częstą zmianą rozgrywki z cichociemnej skradaniny jak w części pierwszej, nagle potrafi postawić w świetle reflektorów – wyrzucić z ciasnych wydawać by się mogło pomieszczeń statku na którym m.in. dzieje się akcja, w epicką walkę jakiej nie powstydziłby się Final Fantasy podczas walk z bossami.
    Jedni twierdzą, że nudne i liniowe, ja widzę w tym ciekawą historię i w pewnym momencie faktycznie siadałem do tej gry bardziej żeby dowiedzieć się „co dalej”, niż zamęczać pada skradanio – strzelaniem ;)

    Pozdrawiam!

    ps. Jak Ci się widzi najnowszy Battlefield? Bo nie wierzę, że przeszedłeś obok obojętnie. Faktyczna ewolucja FPS’ów, czy dobry marketing i ładnie wyrenderowane trailery?

    • CoSTa Listopad 21, 2011 o 07:52 #

      Fahrenheit, Metal Gear Solid… Oj taaak! Metal Gear na PSX przelazłem kilka razy dla samej ostatniej muzysi a fabuła do dziś cieszy. Metale to w ogóle osobna historia w świecie gier – przetarły bardzo wiele szlaków.

      Najnowszego Battlefielda jeszcze nie mam i nie widziałem więc się nie wypowiadam. Znajomkowie jednak mówili, że singiel jest taki sobie ale multi zwyczajowo kopie tyłek. Cóż, to ich zdanie, swoje wyrobię sobie po pomieszaniu w gierkę, co pewnie prędko nie nastąpi bo mam sporo zaległych tytułów do przejścia.

  4. igo23 Listopad 20, 2011 o 13:05 #

    Moim zdaniem wszystkie części serii Uncharted są warte uwagi, także 1 i 2, gra cały czas trzyma poziom i jest jedną z lepszych na Ps3.

  5. Wojciech Ignaczewski Listopad 23, 2011 o 22:06 #

    Jeśli gra chociażby trzyma poziom poprzednich części to jestem wstanie uwierzyć, że to doskonała produkcja. Jedynkę i dwójkę mam za sobą. Trójka z pewnością trafi na pulpit, muszę się tylko wykopać z obowiązków szkolnych. Inaczej żona żyć mi nie da :)

    • CoSTa Listopad 26, 2011 o 08:06 #

      Się nie zastanawiaj nawet. Skończyłem i powiadam – gra jest najlepsza z całej trójki. Bardzo warto!

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dakos krotikos (Dakos z Krety)
Dakos kritikos (Dakos z Krety)

Przepis na bardzo szybką przystawkę rodem z Krety. Dakos kritikos (Dakos z Krety) to smaczne, pożywne i bardzo łatwe do...

Zamknij