Menu serwera

Świąteczne powroty

Wielu z nas wyjeżdża w Święta gdzieś na drugi koniec Polski (lub jeszcze dalej), snując się z powrotem do miejsc, z których uciekło na studia czy w poszukiwaniu życiowego lebensraum. Wielu z nas te powroty męczą bo przecież nie po to uciekaliśmy, by wracać. Wielu z nas krzywi się i sarka na samą myśl o tym, że niebawem zobaczą stare kąty, stare twarze i staną na przeciw tego, czego mieli nadzieję już nie oglądać.

Tyle przynajmniej mogę wywnioskować z lektury Twittera, Facebooka czy jakichś innych społecznościówek, o lekturze blogów czy komentarzy pod przeróżnymi wpisami na nich umieszczonymi że już nie wspomnę. Nie wiem o co chodzi ale to jakiś trend zdaje się: ostentacyjne nielubienie Świąt już nie wystarcza i jest passe. Teraz prócz boczenia się na Święta, trzeba jeszcze marudzić, że nie daj Boże spotka się z bliskimi.

Nie kumam tego kompletnie. Ne wiem o co chodzi. Jestem totalnie zdezorientowany… Tym młodym (zazwyczaj) ludziom dupy już tak przyrosły do wielkomiejskich krzeseł, że nie chce im się zobaczyć swoich bliskich? Co to jest? Jakaś moda na dewaluację rodzinnych więzi? Zadziwiające…

Nie wyobrażam sobie Świąt bez rodziny. Nie musi być to cała nasza banda bo pewnie wypełnilibyśmy niejeden hotel i pewnie zatłuklibyśmy się w jakiejś wszechogarniającej, rodzinnej zadymie. Ale to NASZA banda i nawet jeśli będziemy tłukli się bejzbolami, będą to NASZE bejzbole gruchoczące NASZE łby i inne członki. Bo w tym całym sporcie chodzi o bycie wspólnotą.

Święta to taki czas, w którym NASZE odzywa się ze zdwojoną mocą. Jasne, są jednostki dziwne i nie potrzebujące do szczęścia nikogo innego poza sobą samym ale to na dłuższą metę jakaś anomalia jest a i nadgarstek od tego może rozboleć. Dlatego nie wierzę w te rozliczne czytane w sieci deklaracje o nielubieniu Świąt i niechęci do spotykania się z bliskimi. Wiem, że to w większości przypadków tylko poza. Głupia, bo kiedyś tych bliskich zabraknie. Ale wtedy będzie niestety o wiele za późno…

Cieszcie się chwilami spędzonymi ze swoimi bliskimi. Nawet jeśl oznacza to dzień czy dwa chaosu, nawet jeśli oznacza to mus ruszenia tyłka sprzed telewizora, nawet jeśli kojarzy Wam się to z męczącym obowiązkiem. Kiedy zdacie sobie sprawę, że nie był to obowiązek, tylko przywilej – wtedy może być już za późno.

, ,

7 odpowiedzi do Świąteczne powroty

  1. btd Grudzień 24, 2011 o 08:17 #

    no niestety lepiej byc wiecznym skwaszencem przyspawanym do spolecznosciowek gdzie wystarczy poklikac i jest sie zajebistym a w realu nie ma tak latwo i jeszcze OMG ktos by chcial czegos czego skwaszeniec nie lubi, a w realu nie da sie splonkowac tak latwo.

  2. Tomek Wójcik Grudzień 24, 2011 o 09:49 #

    Wiesz, CoSTa, każdy ma swój sposób na życie i swoje sytuacje. Wychowali mnie Świadkowie Jehowy (przypadkiem wyszedł im ateista, tak na marginesie), więc u nas w domu Świąt się nie obchodziło. Owszem, jeździlismy do babć i cioć (cioci?), ale nigdy w Wigilię. Dzisiaj moja najbliższa rodzina mieszka w UK, ja wybyłem z Częstochowy i w tym roku postanowiłem nie odwiedzać mojego rodzinnego miasta. Zwyczajnie nie chce mi się turlać (choć mam blisko), wolę odpocząć w Katowicach.

    • CoSTa Grudzień 25, 2011 o 13:53 #

      Pewnie, że każdy ma swój sposób na życie ale to nie znaczy, że zaraz muszę ten sposób uważać za właściwy. Kiedy spotkanie z najbliższymi staje się przykrym obowiązkiem, coś chyba poszło bardzo nie tak.

      • Mila Kalwa Grudzień 25, 2011 o 19:29 #

        Przez przypadek weszłam na tą stronę i nie mogę się powstrzymać żeby wyrazić swoje zdanie. Kiedyś tez uważałam spotkania rodzinne za nudziarstwo i przykry obowiązek. W zeszłym roku zmarł mój ukochany ojciec, wież mi, wiele bym oddała za te”nudne rodzinne spotkania”……..Boże, jak ja za nimi tęsknie…..

  3. Oikofobia Grudzień 26, 2011 o 11:39 #

    Tak własnie – takie określenie jednoznacznie definiuje tę pozę.
    Zasadniczo nie wiem czemu się dziwić – przecież pogarda dla tego co „swojskie, wiejskie, malomiasteczkowe” to oficjalna linia władzy, mediów, celebrytow. Nie dziwne wiec ze bezrozumni konsumenci tych treści coraz głośniej deklarują oikofobie – chcą przecież być nowoczesni, na czasie, czuć się lepsi…

  4. Agnieszka M-G Grudzień 27, 2011 o 16:17 #

    No, po tym wpisie, to nawet zaczęłam Cię lubić… ;)
    A tak na poważnie, to … bardzo refleksyjnie i dojrzale Ci ten wpis wyszedł. ściskam. serdecznie z całą MOJĄ zwariowaną bandą. bez nich nic nie miałoby takiego smaku. święta też :)

    • CoSTa Styczeń 1, 2012 o 16:41 #

      Wiesz Aga, ja to jestem stwór bardzo rodzinny i nie wyobrażam sobie po prostu spędzania Świąt bez rodziny.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dwa świetne trailery gier

Zmieniają nam się trailery gier. Nie da się ukryć, że zarówno postępująca technologia jak i (a może przede wszystkim) zaangażowane...

Zamknij