Menu serwera

Już prawie blachara :)

Zero błędów! Teoria zdana na piąteczkę a teraz czas na praktykę…

O czym piszę? A o dorophowej nauce jeżdżenia pojazdami mechanicznymi. Trwa ta nauka już zdaje się od września i skończyć się nie może. Dziś moja powoli ucząca się małżowinka odhaczyła przynajmniej pierwszy etap – teorię śmignęła tak, że tylko kurz pozostał. Ale wyzwaniem będzie uczona przez ostatni kwartał praktyka, której moja kochana i bardzo, bardzo powoli ucząca się żona słusznie się obawia. Obawiam się w sumie i ja bo szczerze mówiąc nieco już mnie zaczyna męczyć to wieczorne życie w kratkę. Raz Dorcia jest, raz jej nie ma bo właśnie szlifuje jakiś łuczek czy inne cholerstwo… Niech już to zda i niechaj nieco normalności do chałupy wróci.

Póki co jednak jesteśmy wszyscy z niej bardzo dumni acz widzimy, że edukacja Dorophy idzie w jakimś złym kierunku. No bo sami powiedźcie, co to będzie za kierownica, jeśli uczą ją tam takich między innymi rzeczy:

  • parkować trzeba ładnie, równo i tylko w miejscach do tego przeznaczonych (no to powodzenia w znalezieniu jakiegokolwiek miejsca parkingowego życzę!)
  • kierownicę trzymać należy obiema rękami co w sposób oczywisty wyklucza zimny łokieć połączony z luźnym szlugiem między palcami trzymanymi na dźwigni skrzyni biegów (nawet nie wiedziałem, że tak nie można jeździć)
  • w czasie jazdy nie wolno gadać przez komórę a broń Boże wykonywać jakieś manewry z komórą przy uchu przytrzymywaną wdzięcznie wygiętym ramieniem (no to jak mam przez to cholerstwo gadać?)
  • szybkość ma być taka, jak na znakach piszą (ma-sa-kra!)
  • trzeba patrzeć w lusterka (hmmm… ja tam srogie miny sobie w tych lusterkach ćwiczę ale tak gapić się w nie? Do tyłu? Po co?)
  • należy być grzecznym za kierownicą i środkowego palca nie używać (powodzenia w porozumiewaniu się z innymi kierowcami!)
  • muzyka/radio może sobie lecieć ale nie za głośno, ma umożliwić usłyszenie sygnałów dźwiękowych spoza pojazdu (eee… ale to chyba o to chodzi, by poza pojazdem słyszeli, czego akurat słuchamy, nie?)

Doropha ma w takich specjalnych książeczkach jeszcze z gazylion zakazów i nakazów ale po krótkiej lekturze owych książeczek stwierdziłem, że to jakiś nieżyciowy matoł pisał bo nikt i tak tych zakazów czy innych nakazów nie przestrzega. Życie pisze swój własny kodeks…

OK, jaja sobie robię ale jestem dumny z małżowiny. Teraz nich tylko jeszcze praktykę zda i będę mógł się w końcu spijać na imprezach :)

,

4 odpowiedź do Już prawie blachara :)

  1. bobiko Styczeń 18, 2012 o 21:23 #

    A widzisz, ja to umiałem przez pierwszy miesiąc jezdzenia a potem przyszło prawdziwe zycie :P wiec spokojnie, Costa – Żonka wróci do właściwych manierów ;-).. Jak mi Pan z nauki jazdy powiedział, ze 100% przepisów trzeba znać na egzamin, reszty da się wyuczyć i to w taki sposób, ze bedzie reakcha bezodruchowa (widzisz znak do 50? no to co, jedziemy 70:P)

    • CoSTa Styczeń 18, 2012 o 21:26 #

      No mam nadzieję, że nabierze normalnych manier w miarę szybko. Jeździć z nią po dzielni 50/h… Znajomi blokerzy by mi furę spalili :)

      • bobiko Styczeń 18, 2012 o 21:28 #

        z tą komórką to akurat dobrze. sprezentuj jej zestaw słuchawkowo-samochodowy i bedzie paplać przez mikrofon :P

  2. igo23 Styczeń 20, 2012 o 09:32 #

    Przy okazji nasz „światły” ustawodawca jak zwykle zapewnił Twojej żonce trochę adrenaliny w postaci zmienią przepisy odnośnie egzaminów, nie zmienią. I później się dziwić, że w WORDach w całym kraju panika i przerażenie wśród klientów :)

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Przybyło nas!

Mnożymy się niczym króliki! Nie wiem jak Wy, ale my (a przynajmniej mój brat) pracujemy na przyszłość tego kraju i...

Zamknij