Mnożymy się niczym króliki! Nie wiem jak Wy, ale my (a przynajmniej mój brat) pracujemy na przyszłość tego kraju i dbamy o to, by miał kto robić na nasze emerytury. Ten heroiczny nasz wysiłek jest doceniany przez kochane nasze państwo w postaci zamykania kolejnych przedszkoli i szkół ale czniamy to, bo przecież Kiedyś Będzie Lepiej ™.
O przyszłość tego kraju zadba dopiero co wyklute, małe, drące pyska ile wlezie, słodkie i przekochane stworzenie, które się wzięło i rodzinie Brzozy poczęło. Przedstawiamy Wam nowego członka naszej familii: MARTYNKĘ!
Córa i mama czują się dobrze, Brzoza cały naładowany jest adrenaliną i — zapewne niebawem — czystym etanolem… Ogólnie się dzieje :)
Poznański odłam familii gratuluje warszawskiemu odłamowi i wraz z jeleniogórskim odłamem zapowiada rychły najazd w celach podziwiania, tulenia i pieszczenia małego brzdąca! Trzymajcie się! Trójka dzieciaków… Trochę Wam cholera współczuję :)
Cholera, współczuję też nieco sobie. Potrójny wujek…










to któremu przypadnie czcigodna rola godfather? :>
Oj, rodzina żony mojego brackiego jest rozległa. Ktoś się na pewno znajdzie :)
Martynka jest przesłodka i przeurocza, ale bilans rodzinny nieco zachwiała. CoSTa, musisz postarać się o trzecie dziecię aby nie pozostawać w tyle. Będę kibicować. Tymczasem wszystkiego najlepszego dla Martynki.
Nam już starczy :). Rodzenie to pikuś, utrzymanie — zupełnie inna rozmowa. No dobra, ten „pikuś” nie był autoryzowany przez Dorophę :).
Ale sliczna ta Martynka Costa!
To jest wielka radocha dla calej rodziny.
Smigam po zakupy dla malutkiej!
Ano, śliczna! Kupujcie, kupujcie ale ze spokojem. Mamy zasoby po wcześniejszych pociechach dosyć spore. Cholera, powoli małe przedszkole nam się tu robi :)
Dziękujemy za gratulacje i próbujemy się zmierzyć teraz z całą watahą dzieciaków. A jest z czym się mierzyć! Malutka w tym wszystkim jest najspokojniejsza — tylko w nocy daje nam (głównie Ani) do wiwatu, a poza tym to oaza spokoju i ogólnego chillout:)
Za to pozostała dwójka szaleje jak tylko może.
Cóż — trzeba zakasywać rękawy i kolejny etat gdzieś wziąć. Rodzina rośnie to i potrzeby wciąż rosną :)