Menu serwera

Synology DiskStation i Apple

Ho, ho, ho… Miesiąc z okładem minął od ostatniego wrzutu czegokolwiek na blogaska a był to miesiąc bogaty w różne doświadczenia. W cholerę roboty, w pytę zabawy z nową moją zabawką, jeszcze więcej kombinowania co z tą zabawką zrobić można i jak. NAS od Synology jest fajny ale ma kilka swoich zachcianek a jeśli do tego dorzucić głupi router, jaki otrzymuje się od mojego providera czyli firmy INEA (a miano jego Cisco EPC3925), ma się od cholery problemów, z którymi jakoś poradzić sobie trzeba. No więc radziłem sobie, jak mogłem, a efekty tego radzenia postaram się jakoś poniżej opisać. Aha, w tytule jest odniesienie do współpracy NASa z produktami Apple ale sporo moich uwag i porad ma zastosowanie także w środowisku Windows, więc może jakiś okienkowiec znajdzie też tu coś dla siebie. Zapraszam!

Zacznijmy może od tego, że w międzyczasie ukazała się czwarta wersja oprogramowania systemowego NASa, zwącego się DSM. Niestety nie obyło się bez wpadki producenta, dzięki której miałem przez chwilę spory orzech do zgryzienia bo z uruchomionym systemowym firewallem sprzęcik nie był w stanie komunikować się ze światem (i to mimo odpowiednich reguł wpisywanych gdzie trzeba) i dopiero wyłączenie zupełne zapory przynosiło jakiś efekt. Jako że na routerze kieruje cały przychodzący ruch na urządzenie, miałem dwa dni zachodzenia w głowę, kto i jak szybko rozwali mi system i pokasuje dane w ramach ćwiczeń z włamań :). Na szczęście nikt do mojego prywatnego kawałka internetu nie zagląda i jakoś to bezboleśnie minęło. Synology szybko na zgłoszone problemy zareagowało i wypuściło update, który przynajmniej u mnie wszelkie problemy usunął i jest już chyba git.

Router Cisco EPC3925 za diabła nie potrafi skumać ze sobą urządzeń w tej samej sieci LAN i urządzenia podłączone kablem są słabo widoczne dla urządzeń podpiętych via Wi-Fi. Totalna i piramidalna bzdura!

Innym problemem, z którym nie wiem jak sobie poradzić, jest modem, jaki daje mój provider. Otóż się okazuje, że co bym nie konfigurował, Cisco EPC3925 za diabła nie potrafi skumać ze sobą urządzeń w tej samej sieci LAN i urządzenia podłączone kablem są słabo widoczne dla urządzeń podpiętych via Wi-Fi. Totalna i piramidalna bzdura, którą nawet nie wiem jak ugryźć bo spotykam się z takim kretynizmem po raz pierwszy w swoim już przydługawym życiu. Jakie objawy? Ot mam na NASie uruchomione usługi dostępu do urządzenia za pomocą Samby i protokołu AFP. I to działa ale – nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć – router nie rozgłasza informacji o dostępności tych usług. Muszę z palca się łączyć bo ani w Otoczeniu sieciowym pod Windows, ani w Finderze nie widzę urządzenia. Dopiero wklikanie odpowiednich adresów udostępnia mi te usługi. Takiego problemu nie miałem korzystając z routera Asusa – wszystko było świetnie widoczne, niezależnie co i jak się podłączało ale Cisco przecież wie lepiej i jest taką cudowną firmą robiącą takie zarąbiście fajne urządzenia… Porażka. Miecie dwóch routerów jednak nieco przerasta moje możliwości bo gubię się w konfiguracji tego wszystkiego do kupy razem i albo postawię flaszkę znajomemu adminowi, który mi tu wszystko ustawi jak trzeba, albo zrobię coś złego. Chyba bez wódki nie rozbieriosz…

Reszta zasadniczo jednak działa bez większych problemów, więc póki co grzebać za bardzo nie chcę.

Usługi

Przez ten miesiąc używania, wykrystalizowały mi się potrzeby i uzgodniliśmy z urządzeniem workflow odpowiedni. Grunt przy takim serwerku to wiedzieć, co się właściwie od niego chce :). Lista moich potrzeb nie jest długa i przedstawia się następująco:

  • Backupy TimeMachine – dla tej funkcjonalności głównie NASa brałem. Jedno urządzenie ma mi obsłużyć wszelkie potrzeby backupowe i basta. Poza tym zewnętrzny twardziel zaczął mi się powoli sypać i wydawać coraz dziwniejsze dźwięki, więc…
  • Moje własne miejsce dostępne ze świata – DropBox, Box.net czy inne chmury są fajne ale często potrzebuję nieco więcej, niż są w stanie mi dać i przede wszystkim bez pośrednictwa ich serwerów. Te usługi po prostu do czego innego służą i w tym, co robią, są świetne. Ja potrzebuję miejsca do dumpu plików, do którego będę mógł się dobić via FTP i WebDAV (WebDAV preferowany).
  • Współdzielenie plików z bliskimi i znajomymi – mam sporo śmiecia, którym chcę się podzielić z bliskimi i znajomymi. Dla bliskich rodzinne fotki, filmiki i co tam jeszcze. Dla znajomych muzyka, filmy, pierdoły… Bez serwera się nie da w takim przypadku.
  • Testowanie stronek – nie to, żebym te stronki namiętnie tworzył ale sensowne środowisko do testowania różnych rzeczy zawsze się przydaje. Jasne, można sobie na komputerze instalować wirtualne serwery i działa to świetnie. Ale chodzący sobie zawsze i zewsząd dostępny testowy serwer to lepsza zabawa :)
  • Serwer mediów – do tej pory by obejrzeć czy posłuchać czegokolwiek zgromadzonego na dyskach, musiałem mieć włączony komputer i całą infrastrukturę z komputerem związaną. Serwer DLNA czy dostęp do plików via Samba rozwiązały ten problem całkowicie. Jest nawet jeszcze lepiej ze względu na oprogramowanie, jakie oferuje Synology ale o tym nieco dalej.
  • No i najważniejsze – to wszystko ma działać ciągle i konsumować możliwie najmniej energii.

Time Machine

Time Machine

Time Machine

Backupy Time Machine można robić zaraz praktycznie po tym, jak włączy się obsługę protokołu AFP w ustawieniach i stworzy udział przewidziany dla tego celu. Dodatkowo jeszcze stworzyłem osobnego użytkownika specjalnie dla tej usługi, co ma te plusy, że aby nie zapchać sobie miejsca na NASie, nakładam na użytkownika quotę i tyle. Jeśli będę potrzebował więcej miejsca, quotę powiększę i już. Widziałem w sieci poradniki, które sugerowały tworzenie osobnych wolumenów dla TimeMachine ale wydaje mi się do mało perspektywicznym rozwiązaniem i mniej eleganckim, niż po prostu stworzenie użytkownika z odpowiednimi uprawnieniami i quotą. Manipulując uprawnieniami na udziale, można przed użytkownikami ukryć udział z kopiami i tyle całej roboty przy kopiach Time Machine mamy. Serio, łatwe to i przyjemne a jedyną trudnością był pierwszy backup, który po kablu zajął nockę. Kolejne przyrostowe backupy robię już jednak via Wi-Fi i nie ma z tym większych problemów bo ilości danych nie są jakieś porażające. Działa to wszystko sprawnie nad wyraz i od przysłowiowego kopa.

Jeszcze raz uczulam w temacie zapewnienia sobie elastyczności w definiowaniu ilości miejsca przeznaczonego na backupy Time Machine. Zdefiniowanie osobnego wolumenu wygląda na niezły pomysł ale serio, to może z czasem stać się problemem. Raz stworzonym wolumenom rozmiarów już zmieniać się nie da a boleśnie przekonałem się o tym, kiedy źle policzyłem rozmiar backupowanych danych i okazało się, że muszę mieć wolumen zdecydowanie większy. Niestety, musiałem wszystko wyczyścić i wrzucać dane na nowo. W metodzie z użytkownikiem nie muszę się w takie rzeczy bawić a mało tego, mogę sobie stworzyć np. drugiego użytkownika, który obsłuży mi osobno np. laptopa. Wygodne, sensowne imo podejście.

Serwer plików

W końcu mój własny WebDAV

W końcu mój własny WebDAV

Na wstępie opisywałem problemy, jakie ma router Cisco EPC3925 z obsługą sieci LAN i urządzeń podłączanych kablem i przez Wi-Fi do tej samej sieci. Przez krótki okres czasu widziałem jak to działa na normalnym routerze od Asusa i powiadam Wam, jeśli nie korzystacie z crapu Cisco, będziecie zadowoleni. Samba i AFP spisują się dobrze, pod OS X pokazuje się w odpowiedni sposób serwer DiskStation i można od razu korzystać z dobrodziejstw współdzielenia plików. Pod Windows takoż problemów żadnych nie stwierdziłem a Samba świetnie spisywała się także pod Jolicloud, czyli na dystrybucji Linuksa z której korzystam na netbooku. Jak więc widać w sieci wewnętrznej, o ile nie ma się wspomnianego routera Cisco, wszystko jest w porządku.

Jak to jednak wygląda z dostępem z zewnątrz? Nieźle! Od razu mówię, że nie mam własnej domeny dla NASa – póki co korzystam z usługi DDNS oferowanej przez Synology a ma to także tę zaletę, że bezproblemowo mogę korzystać z ich wersji DropBoxa, czyli z usługi Cloud Station. Reszta usług z automatu przypina się gdzie trzeba i jedynym ewentualnym problemem mogą być numery portów im poprzypisywane ale to można sobie ustawić wedle własnego widzimisię. No dobra, drugim mogą być własne klucze SSL, których nie lubią zbytnio przeglądarki czy co bardziej restrykcyjne aplikacje ale jako że można importować sobie swoje własne, problemu większego nie widzę tym bardziej, że nie leży on po stronie Synology.

Mam więc serwer FTP, który tam sobie na wszelki wypadek biega ale łazi też sobie serwer WebDAV, który ogromnie przydaje się, gdy ma się iPada. Bardzo wiele aplikacji korzysta z możliwości otwierania i zapisywania dokumentów wprost na serwerze WebDAV i nagle okazuje się, że jest to ekstremalnie użyteczna opcja, gdy dostęp do udziału WebDAV masz na wyciągnięcie kliknięcia mychą. Przykładem aplikacji korzystających z WebDAV jest chociażby pakiet biurowy Apple dla iOS. W Pages, Keynote czy Numbers możesz otwierać lub zapisywać dokumenty między innymi na serwerze WebDAV, co doskonale ułatwia wymianę plików z urządzeniem mobilnym. Jasne, Apple dało teraz swoje iCloud ale niestety, tylko dla użytkowników Mac OS X Lion i wyższych. Ze swoim Snow Leopardem mogę o iCloud co najwyżej pomarzyć. Kurczę, gdyby Synology wbudowało jeszcze w aplikację na serwerze obsługę iCloud, byłoby super.

Dobierać się do plików na serwerze można na wiele sposobów ale mnie chodzi o współpracę serwera z urządzeniami jabłka a głównie z iPadem. Jak się okazuje, można sprzęcik bardzo zgrabnie wpiąć w swój workflow a i samo Synology daje kilka przydatnych programów, z których warto skorzystać.

Aplikacje Synology dla iPada

DS finder
DS finder

DS finder

DS finder [App Store] to raczej ogólna informacja o znalezionych w sieci lokalnej serwerach Synology. Pozwala sprawdzić najważniejsze parametry pracy serwera i niestety niewiele więcej. Szkoda, bo co prawda można administrować serwerem za pomocą specjalnie przygotowanej dla urządzeń mobilnych strony, ale co natywna aplikacja, to natywna aplikacja.

DS file
DS file

DS file

DS file [App Store] to program, dzięki któremu na swoim mobilnym urządzeniu będziecie mogli zawiadywać swoimi plikami na serwerze. Kopiowanie, przenoszenie, tworzenie katalogów… Po prostu manager plików z tą przyjemną opcją, że pozwala w wygodny sposób pliki zapisane lokalnie na iPadzie przerzucić do NASa i oczywiście w drugą stronę. Rzecz przydatna, gdy np. ściągnie się za pomocą iPada jakiś album z Jamendo i chciałoby się wrzucić pliki z muzyką na NASa, by były ogólnie dostępne dla wszystkich urządzeń w sieci. Przydatna aplikacja acz mam dla niej o wiele lepszy zamiennik. 

DS audio
DS audio

DS audio

DS audio [App Store] to aplikacja służąca strumieniowemu odtwarzaniu muzyki, którą na NASie się zgromadziło. W skrócie: bardzo dobry program z jednym malutkim minusem – brakiem wsparcia dla Last.fm. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń co do funkcjonalności i działania tej aplikacji. Muzyka indeksowana jest na serwerze, miniatury okładek wyciągane z utworów, kolekcje (składanki) utworów są prawidłowo rozpoznawane o ile zostały im prawidłowo nadane odpowiednie tagi a wszystko to dzieje się szybko i sprawnie.

DS audio to co prawda aplikacja dla urządzeń mobilnych ale oprogramowanie serwera pozwala na połączenie się ze swoją kolekcją także za pomocą przeglądarki. Wtedy ma się bardzo wygodnego playera, w którym znajdzie się możliwość tworzenia playlist, inteligentnych playlist a nawet możliwość streamowania internetowych rozgłośni radiowych.

DS photo+
DS photo+

DS photo+

DS photo+ [App Store] to program, którym obsłużyć można jedną z najfajniejszych aplikacji oferowanych przez Synology, czyli Photo Station. Dzięki tej aplikacji można w nieskomplikowany sposób publikować na serwerze fotografie i filmy a dzięki elastycznemu systemowi nadawania uprawnień do albumów, można zadbać o to, by odpowiednie albumy były widzialne dla wszystkich lub tylko wybranych użytkowników lub gości serwisu. Program na iPada pozwala na tworzenie nowych albumów i przesyłanie zdjęć (oraz filmów) do tych albumów w wygodny sposób, na administrowanie albumami i zdjęciami oraz na przeglądanie zgromadzonych fotek. Bardzo fajna sprawa acz trzeba pamiętać o tym, że proces tworzenia miniatur potrafi trwać naprawdę długo a jeśli jeszcze wrzuci się serwerowi zadanie transkodowania filmów do odpowiednich wielkości, można sobie zarżnąć urządzenie na długie dni a czasem wręcz tygodnie. Dlatego bardzo polecam raz jeszcze upload plików przy pomocy oprogramowania dla komputerów stacjonarnych dostarczanego przez Synology. Wtedy tworzenie wszystkich miniatur czy też transkodowanie filmów odbywa się na komputerze stacjonarnym i trwa to o wiele, wiele krócej.

File Station

File Station w działaniu

File Station w działaniu

Potężna aplikacja, z której można korzystać bez potrzeby logowania się do DSM. Jest to menedżer plików udostępniany przez system i jest naprawdę napakowanym możliwościami programem. Przede wszystkim pozwala na swobodne kopiowanie czy przenoszenie plików między komputerem a serwerem za pomocą odpalanego w przeglądarce i funkcjonującego jak normalny menedżer plików interfejsu. Tu wszystko jest znajome i raczej nie idzie się zgubić w nawigowaniu po plikach. Za pomocą apletu Java, można aplikacji udzielić dostępu do lokalnych plików a wtedy już hulaj dusza, można sobie zawiadywać plikami do woli i kopiować je w tę czy wewtę. Można podglądać sobie obrazki czy filmy, ba! można je z napisami sobie wyświetlać – o wszystko zadba VLC zainstalowane na komputerze i wbudowana wyświetlarka obrazków.

Podgląd zdjęcia na serwerze

Podgląd zdjęcia na serwerze

File Station dostępne jest dla każdego użytkownika serwera (o ile oczywiście nada mu się uprawnienia do używania tej aplikacji) więc pracując na jakimkolwiek komputerze możesz zawsze się zalogować do swojego NASa i powymieniać z nim plikami. Bardzo to wygodne rozwiązanie a kiedy do tego dorzuci się możliwość nawet edytowania zdjęć „na serwerze” (tak naprawdę edycja odbywa się za pomocą onlinowej aplikacji Pixlr Editor) czy możliwość udostępniania dowolnego pliku znajdującego się w dowolnej lokalizacji na serwerze (tak, nie trzeba pliku „wystawiać” za pomocą serwera WWW czy w inny sposób) to już chyba macie w miarę pełen obraz zaawansowania tej aplikacji. Przez moment jeszcze tylko może o tym udostępnianiu: świetna sprawa bo można okres obowiązywania takiego linka ograniczyć dowolnie oraz można dodatkowo link zabezpieczyć hasłem. Chcesz więc np. podesłać spore archiwum z dokumentami? No problema! Zipnij to sobie wprost na serwerze a skompresowany plik prawokliknij i stwórz odpowiedni link chroniony hasłem i ważny przez np. tydzień. Prościej się nie da a przydatne to cholerstwo ogromnie. Brawo Synology!

Serwer mediów

Filmy i iPad? Błahostka!

Filmy i iPad? Błahostka!

Synology udostępnia do zainstalowania na serwerze paczkę z serwerem DLNA. Co tam w środku jest za oprogramowanie, wygrzebiecie sobie pewnie sami. Mnie wszakże interesowało od samego początku, jak to działa i czy w ogóle działa z napisami. Jako że ssak jestem straszny, mam od cholery DivXów i chciałbym je jakoś oglądać. Do tej pory robiłem to albo na komputerze i za pomocą monitora, albo strumieniowałem obraz z komputera do iPada, którego podłączałem do telewizora lub wciągałem bezpośrednio na iPadzie leżąc sobie rozwalonym na kanapie. Rozwiązanie niezłe ale aby cokolwiek obejrzeć, bez komputera się nie dało.

No więc teraz się da :)

Do odtwarzania filmów na iPadzie używam aplikacji AirPlayer [App Store], dzięki której mogę bezproblemowo odtwarzać pliki DivX wraz z napisami na jabłczanym tablecie. Jedyne, o co trzeba zadbać, to ustawienie w opcjach Serwera multimediów odpowiedniej opcji. W tym celu wchodzimy w listę urządzeń i w wyświetlonej liście znajdujemy adres MAC iPada. Później już tylko wybranie odpowiedniego profilu i to tyle. Jak pewnie zauważyliście na screenie, tych profili jest nieco ale tu już studzę zapał posiadaczy PS3 – ustawienie tego profilu niewiele daje. Film i owszem obejrzycie ale PS3 nie obsługuje napisów wysyłanych wraz ze strumieniem i możemy się w tyłki pocałować i podziękować Sony za to. Natomiast telewizory Samsunga – z tego co wyczytałem w necie – radzą sobie bardzo dobrze a ja potwierdzam to bezproblemowe działanie z telefonem Samsung Wave, na którym mogę sobie filmy wyświetlać a napisy wczytują się jak trzeba. Tak więc media działają jak trzeba o ile sprzęt, którym się je ogląda obsługuje napisy wysyłane wraz ze strumieniem. Tu tylko przypominam, że aplikacje na iPada obsługują zazwyczaj suby w formacie .srt i trzeba pliki .txt odpowiednio skonwertować. Zrobi to wszystko automagicznie PYM Player, więc problemów być nie powinno.

Muzykę i zdjęcia obsłużyły wszystkie testowane urządzenia. Tak dla porządku dodaję.

Serwer WWW

Do stawiania stronek mamy środowisko Apache wraz z MySQL i tu niewiele więcej można powiedzieć prócz tego, że działa wszystko jak trzeba acz wydajność serwera może sprawiać czasem kłopoty. Niestety, DiskStation 212j to urządzenie działające na procesorze ARM i czasem braki mocy czuć. Aplikacje typu WordPress potrafią czasem mocno serwer obciążyć więc jeśli myślisz o własnym hostingu, zainwestuj w coś na Intelu. Jednak do celów testowych w zupełności ta konfiguracja wystarczy i fajnie jest mieć pod ręką testowy serwer, na którym można różne rzeczy sprawdzać. Jest to na tyle prosto podane, że nawet ja się nie gubię, więc każdy średnio rozwinięty osobnik sobie ze swoim serwerem WWW powinien poradzić.

Torrent i pobieranie

SynoDS - pobieraj co chcesz swoim iPadem :)

SynoDS - pobieraj co chcesz swoim iPadem :)

Zadania pobierania, jakie można zrzucić na DiskStation to nie tylko wymiana w sieciach Bittorrent czy eMule. Aplikacja Download Station to spory kombajn, dzięki któremu proces pobierania wielu rodzajów plików z wielu źródeł zrzucić można na barki NASa. Jest to o tyle przyjemne, że nawet za pomocą iPada można ustawić sobie kolejkę ściągania z przeróżnych źródeł, trzeba mieć tylko odpowiednią aplikację. Niestety Synology nie stworzyło jeszcze aplikacji Download Station na urządzenia mobilne ale App Store to przecież miejsce, w którym można znaleźć aplikację do wszystkiego. Ja polecam program SynoDS [App Store], dzięki któremu będziemy mogli wprost z iPada zakolejkować pobieranie torrentów czy innych plików spotkanych w sieci.

Sama aplikacja wygląda niepozornie ale to autentyczne centrum pobierania bardzo ściśle współpracujące z Download Station, także przy pobieraniu plików z serwisów typu Rapidshare. Dzięki wbudowaniu w aplikację przeglądarki www, można sobie biegać po necie i jeśli zauważy się coś interesującego, można to dwoma tapnięciami dodać do kolejki ssania. Kolejną fajną sprawą jest możliwość pobierania filmów z YouTube, co sprowadza się do podania adresu filmu i poczekaniu na pobranie pliku.

Aplikacji nie mogę się nachwalić i jeśli jesteś typem ssaka, który chce dbać o swoje pobieranie niekoniecznie siedząc przed monitorem – bierz SynoDS w ciemno!

Podsumowując

DiskStation DS212j z produktami Apple współpracuje nieźle acz brak klienta usługi Cloud Station dla OS X boli. Bardzo fajną sprawą są za to aplikacje Synology dla urządzeń mobilnych jabłka ale po dorzuceniu dobrego klienta DLNA i aplikacji SynoDS, która znakomicie wypełnia lukę po brakującej oficjalnej aplikacji obsługującej Download Station, robi się wręcz znakomicie. Administrować urządzeniem można za pomocą specjalnie tworzonej dla urządzeń mobilnych strony i jest to doznanie miłe oraz szybkie a przede wszystkim dosyć funkcjonalne choć wszystkiego przez mobilną wersję zrobić się nie da.

Jedno wszakże jest najważniejsze: czuć, że producent dba o to, by na Makach, ajfonach oraz ajpadach korzystało się z jego urządzenia jak najwygodniej. Doceniam to i mogę posiadaczom jabłczanych zabawek ze spokojnym sumieniem serwery od Synology polecić. Sprawują się naprawdę dobrze!

, , , , , , ,

6 odpowiedzi do Synology DiskStation i Apple

  1. Jajcuś Marzec 11, 2012 o 16:35 #

    Co do tego „router nie roz­gła­sza infor­ma­cji o dostęp­no­ści tych usług” – wygląda jakby router nie forwardował poprawnie ruchu multicatsowego lub/i broadcastowego. (możliwe też, że któreś z urządzeń końcowych źle implementuje multicast).

    Szukaj w ustawieniach routera opcji dotyczących broadcast/multicast (może „multicast snooping”).

    • CoSTa Marzec 11, 2012 o 20:00 #

      Ba, żeby taka opcja gdzieś tam była, to pewnie bym ją przez zwykłą ciekawość pacnął. Niestety, tam nie ma za bardzo czego ustawiać i router po prostu sprawdza się w takich sytuacjach źle.

  2. Stemer Marzec 11, 2012 o 18:33 #

    Jajcuś: w tym routerze za dużo nie zmienisz.
    Costa: wymien sobie na 3212 bez WiFi i wstaw między niego a resztę sieci swój router. Zgłoś tylko MAC routera albo sklonuj go z obecnym zgłoszonym i wsio. U siebie tak mam od hoho… Zapowiedz się wcześniej via GTalk to zrobię kawę ;)

    • CoSTa Marzec 11, 2012 o 20:02 #

      To jest myśl Stemer. Powiedz mi tylko, czy ten 3212 telefon też obsłuży? Bo mam, a co :). Albo chociaż żeby Wi-Fi wyłączyć w tym aktualnym bo bez pięciopaka i z podpiętym Asusem wszystko chodziło cacy. Dopiero jak się mnie Wi-Fi włączyło, zaczęły się problemy.

  3. SpeX Marzec 11, 2012 o 20:43 #

    A czemu po prostu nie korzystasz z swojego Asusa bezpośrednio podpiętego pod infrastrukturę operatora lub przez ich router tylko na zasadach bramki?

    • CoSTa Marzec 11, 2012 o 21:07 #

      W Asusa nie mam niestety gdzie kabla wsadzić a podpięcie do routera od operatora działało sprawnie, ale od czasu zmiany lekkiej usługi przestało a coś, co teoretycznie powinno być w miarę proste, nijak nie chce się udać. Przerosło mnie to i chyba jakąś mądrą głowę muszę sprowadzić, by mi wszystko ustawiła jak trzeba.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Synology DiskStation DS212j

Od dłuższego już czasu chciałem mieć w domu coś, co robiłoby mi za centralny serwer plików, mediów i czego tam...

Zamknij