Menu serwera

Brzoza in da haus

W ostatni weekend wziąłem się kopnąłem do Warszawy. Powody się kopania były w sumie dwa:

  1. Moi staruszkowie sypią się i trzeba ich nawiedzać, jakoś podtrzymać na duchu i w ogóle sprawdzać, co tam się właściwie wyczynia. Trzymamy kciuki za moich staruszków. Wszyscy jak leci!
  2. Majkę musiałem z domu wyrzucić albo skończyłaby z kamieniem młyńskim u szyi gdzieś na dnie jeziora głębokiego a pięknego. Nudzący się dzieciak w lecie to katorga. Przeto wraz z Dorcią wymyśliliśmy Plan, który polega mniej więcej na tym, że nasze koło młyńskie i katorgę w jednym wykopaliśmy do rodziców Doroty i sprawdzamy od czasu do czasu telefonicznie, czy aby jeszcze wytrzymują. Nie wiem jeszcze jak pozbyć się drugiego dzieciaka, którego nie wiem kto nazwał Gutek. Ten facet powinien nazywać się Zło-i-Zniszczenie-w-Jednym albo w podobny sposób. Tu na przeszkodzie stoi moja żona, która za nic nie pozwala na rozłąkę z dzieciakiem. Chyba jakieś ultimatum rzucę w stylu „albo on, albo on i ty – wypad!”.

Tak czy inaczej w Warszawie chwilę posiedziałem i – jakże by inaczej – na działkę mojego brata Brzozy wzięty zostałem. Żeby się nie powtarzać, przekleję może wpisik z fotobloga rodzinnego:

Piszę to w poniedziałek dnia 16-go lipca 2012 roku a więc od kilkunastu już ładnych godzin jestem w Poznaniu po szybkim wypadzie do Stalowej Woli via Warszawa, który to wyjazd miał na celu pozbycie się dziecka naszego starszego, zwanego roboczo Mają. Dziecka się pozbyłem, w sumie wypad do Stalówki był szybciutki a po powrocie do Warszawy jeszcze mnie bracki dorwał i na działkę swoją zawiózł by mnie kłuć w oczy Swoją Hawirą.

No i pokłuł mnie bardzo. Porobiłem nieco zdjęć i filmików by reszta rodziny choć przez moment miała pogląd na to, z jakim rozmachem Brzozy sobie poczynają. Muszę przyznać, że mnie nieco zatkało. Kiedy już to skończą (a módlmy się i zbierajmy kasę na to, żeby skończyli), będziemy w stolicy mieli zajebistą metę. W sumie już się nie mogę doczekać :)

Otwarcie Zadupia (tak roboczo nazwałem siedzibę Brzózek) planowo ma się odbyć gdzieś pod koniec przyszłego roku. Jeśli wszystko wypali, będzie można na Święta zrzucać się im na sprzęty domowe.

UWAGA! Brzozy potrzebują jakiejś wypasionej nazwy dla drogi, która prowadzi na ich posesję. Ja rzucam Road to Hell ale nie wiem, czy w magistracie przejdzie. Do tego potrzeba jeszcze nazwy samej siedziby. Dookoła same „Villa Vypas” czy „Villa Kassa” więc trzeba coś adekwatnego wymyślić. Mój typ to „Villa Zadupie” co pojmie każdy, kto będzie się do Brzozików wybierał. Ale Brzozy czekają na dobre nazwy więc się nie ociągać i wymyślać!

Z tą ostatnią uwagą bardzo się do Was kochani uśmiecham. Powiedzmy, że urządzam szybki konkurs na nazwę brzozowego siedliszcza i traktu doń prowadzącego. Liczę na Wasze pomysły :)

, ,

4 odpowiedź do Brzoza in da haus

  1. SpeX Lipiec 17, 2012 o 17:47 #

    Jeśli droga jest długa i w przyszłości przy niej powstanie więcej domów, to chyba najlepiej coś od nazwiska – Bzorzowska itp. Niech potem sąsiedzi wiedzą kto tu jest panem na włościach.

    • CoSTa Lipiec 18, 2012 o 21:53 #

      Brzozowska… Me likes! Podrzucam Brzozie jako jedną z propozycji.

  2. btd Lipiec 17, 2012 o 17:48 #

    Skoro to jest droga do Brzozy, to pasowaloby Tupolewa czy cos w tym stylu :D

    • CoSTa Lipiec 18, 2012 o 21:54 #

      Ślicznościowe :)
      Powinno się Brzozie spodobać. Dzięki!

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Moje najlepsze gry na iPada

Po restore mojego iPada powstał jeden, zasadniczy problem: jakie gierki wrzucić nań z powrotem? Przerodziło się to w listę najlepszych...

Zamknij