Menu serwera

Windows 8 okiem mym

Papa CoSTa vs. Windows 8… Użytkownik Mac OS X vs. system, który dalej od OS X leżeć po prostu nie mógł… Dzień vs. noc…

No dobra, żartuję ale mniej więcej tak się czuję biorąc się za krótki opis Windowsa 8. Dlaczego? Chyba dlatego, że po kilku dniach jego używania mam wrażenie, że dopiero liżę czubek góry lodowej ilości problemów, jakie Win8 sprawi dotychczasowym użytkownikom. I nie mówię tu o geekach, którzy szybko przestawią się na wymuszany przez interfejs styl pracy ale o zwykłych ludziach, takich jak moja żona (i ja także), którym system bardziej w paradę wchodzić już nie może.

Ten system nie wie, czym tak właściwie chce być.

Pierwsze wrażenia z używania Win8 opisałem w społecznościówkach jednym słowem: chaos. Przez te kilka następnych dni używania dokładnie nic się nie zmieniło, raczej upewniłem się w swojej pierwszej ocenie i tylko ją podtrzymuję. Podstawowym bowiem problemem Win8 jest to, że ten system nie wie, czym tak właściwie chce być. Systemem dla tabletów? Dla smartfonów? Dla desktopów  Dla geeka? Dla Zwykłego Usera? Dla świnki morskiej mojej córki? Ekipa tworząca Win8 nie przemyślała moim skromnym zdaniem, w co tak właściwie chce wycelować i wyszedł jeden wielki misz masz.

Problem w tym, że ogólnie ten system jest świeżym powiewem ale nie ze względu na GUI a ze względu na szybkość. Jest pierońsko szybki, uruchamia się błyskawicznie a wybudzanie to bajka. Różnica między Win7 a Win8 jest widoczna od razu po instalacji i wywołuje wielkiego banana na twarzy. Win7 działał mi do pewnego momentu fenomenalnie ale po którejś aktualizacji proces jego wstawania trwał, trwał i trwał. Instalacja Win8 zmieniła wszystko i dla tej jednej cechy gotów bym był przy nowej wersji systemu od Microsoftu pozostać.

Niestety system to nie tylko bebechy ale – przede wszystkim – jego obsługa, środowisko, w którym się pracuje. A tu mamy do czynienia z regularnym bałaganem i kolosalną ilością drobnych, wkurzających niedoróbek. Wymienię tylko kilka ale im dalej w las, tym więcej problemów się spotyka, o więcej korzeni się potyka, więcej niedoróbek widzi i przyjemność płynąca z obcowania z systemem niknie.

Podstawowy problem to działanie de facto w dwóch środowiskach. Metro (czy jak to się teraz nazywa) wygląda super i obiecuje coś nowego. Poniekąd tak jest ale w bardzo ograniczonym zakresie kilkunastu aplikacji systemowych, które z Metro korzystają i tych kilku, które ze sklepu Windows warto zainstalować. Odpalenie czegokolwiek innego przerzuca cię i tak do znanego z wcześniejszych wersji systemu Pulpitu i… może i nie byłoby to złe, gdyby nie orżnięto tego pulpitu i na siłę nie wymuszano używania cholernego Metro. Odpalenie jakiejś aplikacji = mus odpalenia Metro. Zniknęło Menu Start, co potężnie rozwala jakiekolwiek przyzwyczajenia przyswojone przez użytkownika przez lata używania systemu. OS X z Docka nie rezygnuje i jest zapewne ku temu sensowny powód a brzmi on „bo kierwa ludzie od lat go używają i mogą (ale nie muszą) go wyłączyć jeśli chcą, a jeśli nie chcą, mogą dalej pracować jak pracowali”. Win8 kopie w zad twój workflow i zmusza cię do nieskończonego klikania lub wkucia gazyliona nowych skrótów klawiaturowych, by jakoś pracę z wieloma aplikacjami przyspieszyć. Ja rozumiem, że takie są wymogi interfejsu dotykowego ale problem polega na tym, że jakieś 90% użytkowników tego systemu nie będzie się z laptopem czy monitorem miziało i te wymogi są dla nich zwyczajnie bzdurne.

Krótko podsumowała to moja córka, która jakoś sobie do tej pory z własnym laptopem radziła: „to coś jest do dupy” i wybaczam jej to stwierdzenie. To jest do dupy. Jestem w stanie zrozumieć potrzebę wprowadzenia rewolucji ale można rewolucyjne rozwiązania wprowadzać na różne sposoby, z których szanowanie swoich użytkowników powinno być najważniejsze. Rozpieprz wprowadzony przez Microsoft jest po prostu zbędny i wprowadzany na siłę najprawdopodobniej z powodu braku przemyślenia sposobu wdrożenia nowości.

Weźmy dla przykładu funkcjonowanie ekranu startowego po zainstalowaniu kilku programów ze sklepu i kilku jeszcze nie dostosowanych do wymogów interfejsu Windows 8. Mój ekran startowy wygląda teraz mniej więcej tak (i to po solidnym posprzątaniu):

Windows 8 i chaos na stronie startowej

Windows 8 i chaos na stronie startowej

Bajzel. Innego określenia na to, co widzę, nie znajduję. Jasne, można to ręcznie sobie poustawiać, poukładać, jakieś linki do skryptów oferowanych przez programy wywalać i sobie na ekranie startowym porządek robić ale nie jestem do końca przekonany, że w ogóle powinienem takie działania podejmować. Od razu też widać kolejny problem: moja instalacja Windows 8 jest stosunkowo świeża i niewiele mam jeszcze zgromadzonego softu a na ekranie startowym już zaczyna robić się bardzo tłoczno i nieprzysiadalnie.

Ale rzeczy mają się gorzej. Przecież na ekranie startowym można sobie ciepnąć prawym przyciskiem myszy i wtedy mamy dostęp do wszystkich aplikacji zainstalowanych w systemie a właściwie do rozwalonego na ekranie… Menu Start ze wszystkimi skrótami, jakie w to menu wpakowują instalatory programów. W efekcie otrzymujemy totalnie bezużyteczną listę rozwaloną na ileśtam ekranów, która tylko będzie rosła i rozwalała się dalej w miarę doinstalowywania softu. Jasne, można sobie nad tym z łapki zapanować ale to dokładnie to samo, jak grzebanie w Menu Start za pomocą Eksploratora. Jeśli ktoś potrzebuje poczyścić sobie listę wszystkich aplikacji, niech otworzy sobie Eksploratora tutaj:

C:\ProgramData\Microsoft\Windows\Start Menu\Programs

i miłej zabawy z usuwaniem zbędnych linków i układaniem całości.

Windows 8 i lista wszystkich aplikacji aka Menu Start

Windows 8 i lista wszystkich aplikacji aka Menu Start

A najgorsze jest to, że mamy dostęp do całej tej linkowej struktury Menu Start a Microsoft w imię wymuszania zmian w trybie Pulpitu po prostu nie daje możliwości wyświetlenia tej struktury w sposób, jaki znamy od lat. Efekt jest taki, że aby cokolwiek odpalić, klikać trzeba co niemiara bo nawet wyszukiwanie spartolono i wymaga ono klikania, klikania, klikania… Coś, co w OS X robi się jednym skrótem klawiszowym i wyborem wyszukanego dokumentu/aplikacji przy pomocy samej klawiatury, tu wymaga klikania, klikania, klikania. Drodzy chłopcy z Microsoftu, proszę, po prostu korzystajcie z rozwiązań, które już działają sprawnie a nie wymyślajcie koła na nowo. Nie wychodzi wam to.

Dużo tej klepaniny a streścić to można w sumie trzema słowami: to nie działa. Ekran startowy bardziej przeszkadza, niż pomaga i po prostu nie ma sensu w przypadku pracy na laptopie czy desktopie.

Problemów mniejszej wagi jest całkiem sporo ale dla mnie szczególnie wkurzający jest brak obsługi czegoś, co w systemie istnieje i powinno pracować jak trzeba. O co chodzi? O biblioteki.

Mam swojego NASa, na którym trzymam filmy, muzykę, fotki itd. Grzecznie mam to całe dobrodziejstwo podpięte w odpowiednich bibliotekach i będąc w trybie Pulpitu, mam do swoich zasobów dostęp cały czas. Cóż z tego, kiedy defaultowe aplikacje Metro do pokazywania fotek, grania muzyki czy odtwarzania filmów po prostu tych zasobów… nie widzą. Mogę sobie pliki w bibliotekach mieć ale Metro ma to głęboko gdzieś. Na złamany członek mi w takim razie te aplikacje?

Windows 8 i aplikacja do oglądania zdjęć

Windows 8 i aplikacja do oglądania zdjęć

Windowsie 8, pokaż mi moje zdjęcia!

Windowsie 8, pokaż mi moje zdjęcia!

Aplikacje Metro są średnio dopracowane. Ot choćby Poczta, która radzi sobie z kontem Google czy innymi ogólnie używanymi usługami ale już poczty ze swojego NASowego serwera nie przeczytam, bo serwer ma swój certyfikat niepotwierdzony oczywiście w jakichśtam ośrodkach certyfikacji, co skutkuje komunikatem, że mam się z Administratorem w tej sprawie skontaktować, który to Administrator (czyli ja) zapewne powinien ten certyfikat w odmęty systemu wciągnąć i zezwolić na jego używanie. Chętnie ale do jasnej cholery – jak, gdzie, co mam robić? Każdy program pocztowy, którego używam, odpowiednią notkę o niepotwierdzonym certyfikacie mi wypluje ale przy okazji pozostawi mnie, użytkownikowi, decyzję, czy chcę z takiego serwera korzystać. Nawet Apple na to zezwala w swoich programach, czemu na siłę Microsoft stara się być bardziej święty? W efekcie muszę instalować dodatkowy soft, na co wielkiej ochoty nie mam bo akurat metrowa Poczta wygląda i działa całkiem sympatycznie.

Systemowa aplikacja Kalendarz to jakaś najbardziej podstawowa z podstawowych i uboga w jakiekolwiek opcje namiastka tego, czym kalendarz być powinien. Jabłczany iCal zjada toto na śniadanie a każdy, kto choć przez chwilę iCala używał wie, że nie jest to ideał.

Na ekranie startowym mamy defaultowo dwa kafelki nazwane Wiadomości. Jeden to aplikacja umożliwiająca chat z osobami dostępnymi na Facebooku (jeśli się system z kontem na fejsie połączyło) czy Messengerze, drugi kafelek to czytnik RSSów ale bardzo, bardzo ograniczony i bardzo podstawowy, także pod względem wizualnym. Wywalenie tych kafelków sporo miejsca oszczędzi a żalu po nich nie będzie, uwierzcie mi.

Z rzeczy wartych wymienienia jest jeszcze sklep Windows, który wygląda paskudnie (serio, trzeba te kategorie walić na cały prawie ekran?) ale zapowiada jakąś automatyzację takich spraw jak aktualizacje softu. Niestety oferta oprogramowania jest na razie bardzo, bardzo, bardzo skromna ale to kwestia czasu, kiedy zaczną się tu pokazywać programy warte uwagi. Cieszę się, że coś takiego w ogóle istnieje – z doświadczenia ze sklepem jabłka widzę, jakie to jest wygodne rozwiązanie.

Mógłbym tak pisać dalej ale w sumie nie widzę większego sensu. Recenzji i dokładnych opisów znajdziecie w sieci mnóstwo, ja skupiłem się na tym, co mnie w tym momencie najbardziej irytuje. A jest to wszechobecna niekonsekwencja i potworny wręcz bałagan w interfejsie. Dodam, że interfejsie, który na telefonie mojej żony ma mnóstwo sensu i sprawuje się świetnie ale który nie ma zastosowania w przypadku używania mychy i klawiatury. Windows 8 jest po prostu niewygodny na laptopie czy desktopie.

Dodam może jeszcze, że nie sądziłem, że za cukierkowym Aero z Windows 7 będę tęsknił. Jednak tęsknię. Wygląd interfejsu Windows 8 jest minimalistyczny ale po prostu brzydki a zestawienia kolorystyczne z tyłka. Estetyka leży i kwiczy. Ale to moje skrzywienie więc nie należy się tym zbytnio przejmować.

Jak więc podsumować Windows 8? Myślę, że tak:

Bardzo szybki chaos!

, ,

15 odpowiedzi do Windows 8 okiem mym

  1. byte Listopad 1, 2012 o 11:52 #

    Pobawiłem się trochę systemem gdy był w wersji RC (na wirtualce) i mam podobne odczucia: bałagan, zupełnie niepotrzebny bałagan. Tak sobie myślę, że instalator, po rozpoznaniu, że działa na desktopie mógłby po prostu pytać: hej, widzę, że nie pracujesz na tablecie, chcesz dodatkowo Metro, czy może wolisz tylko zwykły interfejs? Nie rozumiem po co miksować cukier z pieprzem…

    • CoSTa Listopad 1, 2012 o 19:40 #

      Otóż to, kwestia jednego pytania albo wręcz olania tego pytania w przypadku urządzeń bez dotykowych ekranów i sprawa załatwiona. No nic, może jakiś SP pozwoli po prostu przywrócić funkcjonalność Menu Start i tyle. Tu nawet nie chodzi o to nieszczęsne Menu Start a bardziej o ułatwienie dostępu do aplikacji kiedy człowiek siedzi w trybie Pulpitu.

  2. Łukasz - Majsterkowo.pl Listopad 1, 2012 o 12:38 #

    Ja powalczyłem na Win8 około dwóch miesięcy i ostatatecznie się poddałem i powróciłem do Win7. Nie wiem – albo jestem za stary na takie zmiany, albo są one rzeczywiście cholernie nieprzemyślane.

    Biorąc pod uwagę fakt, że przy przesiadce z Win85 na Win98, z Win98 na WinXP, z WinXP na Win2000 i z Win2000 na Win7 byłem najczęściej zachwycony. Podczas, gdy większa część ludności narzekała, ja momentalnie odnajdowałem się w nowych systemach Microsoftu i korzystałem z nich na co dzień od momentu pierwszych nieoficjalnych wycieków obrazów plyt do sieci. Z Win8 jest niestety zupełnie inaczej…

    I co do szybkości działania – po dwóch miesiącach ósemka chodzi tak samo, jak każdy inny Windows ;) A z kolei jak po formacie postawiłem Win7, zrobiłem wielkie „łał – jak siódemka zapierdziela” ;)

    • CoSTa Listopad 1, 2012 o 19:44 #

      No tak, „syndrom świeżej instalki” :)
      Z Win8 raczej nie zrezygnuję, zbytnio jestem ciekaw tego jak rozwinie się ich sklep i nowości, które zaproponowali. Póki co jednak jestem po serii szkoleń z Majką i na razie nie jest źle acz kilka rzeczy nowych dla mnie się pojawiło. Ot choćby funkcjinowanie sklepu właśnie – czemu zainstalowane lokalnie programy nie są widoczne dla użytkowników? Coś tu jest namieszane i nie do końca rozumiem, jak ma to funkcjonować.

  3. Biter Listopad 1, 2012 o 23:37 #

    Pytanie podstawowe – Total Commander tam działa? ;)

  4. Art3k Listopad 3, 2012 o 19:13 #

    http://www.stardock.com/products/start8/
    tylko z tym da się „normalnie” używać tego systemu

  5. kaldermane Listopad 6, 2012 o 14:47 #

    Dlaczego wszędzie jest metro? Ano dlatego, że idea przyświecająca projektantom systemu to jeden user experience dla wszystkich platform. Czy to będzie desktop, notebook, tablet czy smartfon.

    Metro (a raczej Modern UI) jest stworzone dla paneli dotykowych. To oczywiste. I nie ma się co nad tym rozwodzić.

    Większość w komentarzach podważa sens istnienia równolegle 2 ui – Modern i tego „klasycznego”. Nie wiem skąd to Wasze niezrozumienie… chodzi o zachowanie kompatybilności wstecznej z aplikacjami nie korzystającymi z Modern UI. Zresztą – jeśli chcecie mieć tylko Modern UI i kompatybilne z nim aplikacje to poczekajcie na sprzęt z Windows RT.

    Spora część osób zwraca uwagę na „chaos”. Ja go nie widzę. Braku menu start kompletnie nie odczuwam. I tak z niego nie korzystałem. To co chciałem miałem na pulpicie lub pasku. Aplikacji z menu start nigdy nie wyklikiwawałem. Jeśli szukałem czegoś czego nie miałem na pulpicie to szukałem tego w menu start poprzez wpisywanie pierwszych liter nazwy.

    Ja widzę sporo zalet Modern UI. Zobaczcie jak świetnie skalowane są aplikacje z niego korzystające. Jak sprawnie i szybko wszystko działa. Jak dzieli się ekran między aplikacje.

    Nie jestem fan boyem „małomiękkiego”. Ale dla mnie W8 to zdecydowany krok na przód. Nie ma w nim przerostu formy nad treścią i jego minimalistyczny wygląd i ukierunkowanie wszystkiego na funkcjonalność bardzo mi odpowiada.

    ps.
    Kostasie, porządek jest dla głupców, geniusz panuje nad chaosem… ;)

    • CoSTa Listopad 9, 2012 o 17:46 #

      „Nie wiem skąd to Wasze nie­zro­zu­mie­nie… cho­dzi o zacho­wa­nie kom­pa­ty­bil­no­ści wstecz­nej z apli­ka­cjami nie korzy­sta­ją­cymi z Modern UI.”

      Ależ ja doskonale rozumiem, że trzeba zachować kompatybilność wsteczną z dotychczas istniejącymi aplikacjami. Nie w tym leży problem, że kompatybilność zachowano a w tym, jak to zrobiono. O tym komentujemy.

      „Jeśli szu­ka­łem cze­goś czego nie mia­łem na pul­pi­cie to szu­ka­łem tego w menu start poprzez wpi­sy­wa­nie pierw­szych liter nazwy.”

      No i zaczynają się problemy. Wyszukiwanie w Win8 zrobione jest koszmarnie po prostu.

      „Ja widzę sporo zalet Modern UI. Zobaczcie jak świet­nie ska­lo­wane są apli­ka­cje z niego korzy­sta­jące. Jak spraw­nie i szybko wszystko działa. Jak dzieli się ekran mię­dzy aplikacje.”

      Szczerze mówiąc tych kilka dostępnych aplikacji NIE MOŻE nie chodzić szybko. Tak opitolonego z funkcji playera muzyki dawno nie widziałem. Umówmy się, te aplikacje nie wymagają nawet komputera. Tyle jest w stanie zrobić byle smartfon za kilka złotych. Miejscami robi to zresztą lepiej.

      Żebyśmy się zrozumieli: Win8 traktuję jako eksperyment. O ile kafelki mają sens w komórce mojej żony i tam sprawdzają się świetnie, o tyle na desktopie czy laptopie, które to urządzenia po prostu zupełnie inaczej się obsługuje, nie mają żadnego sensu i są wciśnięte na siłę w imię wciskania. Wielbię szybkość Win8 ale wielbiłbym ten system bezwarunkowo, gdyby – tak jak podrzucił Byte – ktoś umożliwiłby mi po prostu wybór, z czego chcę korzystać. Tyle. Japcok jakoś potrafi wsadzić elementy iOS w swojego OSX tak, że człowiek nie dostaje tików nerwowych. Można, trzeba tylko pomyśleć jak to zrobić.

    • Kostas Brzeziński Listopad 9, 2012 o 17:48 #

      A bo zapomniałem poprzednio napisać…

      „Kostasie, porzą­dek jest dla głup­ców, geniusz panuje nad chaosem… ;)”

      Oj tam, oj tam. Prawdziwy geniusz TWORZY chaos by pośledni geniusze mieli nad czym panować ;)

  6. matipl Listopad 8, 2012 o 00:05 #

    Amen!

  7. krzychogk Grudzień 18, 2012 o 23:20 #

    Przesiadłem się z XP na Win8. Generalnie lepszy, ale Eksplorator Windows to masakra. Po rozwinięciu drzewa katalogów trzy razy występuje na nim słowo Pulpit, przy czym jeden Pulpit jest w innym Pulpicie, który w sumie jest tym samym Pulpitem. Uff… Łącza w katalogu użytkownika nie są łączami, tylko Ulubionymi z samej góry drzewa. Z kolei Ulubione z katalogu użytkownika nie są tymi Ulubionymi z samej góry, zawierają natomiast w sobie Łącza, które nie są wspomnianymi wcześniej łączami… Brrr… Żeby było jeszcze ciekawiej, to wszelkie „nie microsoftowe” menadżery plików pokazują angielskie nazwy folderów, przez co chaos jest już totalny. Nie da się normalnie pracować, bo do tego wszystkiego aplikacje przy zapisywaniu plików różnie pokazują miejsca defaultowe (Moje dokumenty). Raz są to Moje dokumenty, innym razem Biblioteki, kolejnym razem Documents, które nie są Moimi Dokumentami… Wracam do XP.

  8. Arrczi Czerwiec 9, 2013 o 22:41 #

    Ja już chyba się starzeję bo nie mogę się w tym „chaosie” odnaleźć!?!. Bawiłem się W8 kilka godzin przy okazji jak znajomemu wgrywałem polski język w nowo zakupionym HP. Strasznie się denerwowałem bo nie potrafiłem się w tym OSie odnaleźć. Czułem się okropnie bo jeszcze na dodatek nakrzyczałem na właściciela, że kupuje sprzęt bez przemyślenia. Ja wymiękam i na chwilę obecną wolę XP. O dziwo do iOS i Andka jakoś mogłem się przekonać odrazu. Tak więc może to kwestia czasu, a może poprawki ServisPakiem przekonają mnie do współpracy z tym systemem. Zobaczymy. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Synology DiskStation DS212j i Dropbox (oraz inne chmurne dyski)

DiskStation od Synology stało się moim małym oczkiem w głowie i zaczyna robić coraz więcej dziwnych rzeczy. Niestety na niektóre...

Zamknij