Menu serwera

Invasion

Invasion – dobry serial!

Invasion

Invasion

Nie wiem jak to jest, że dobre seriale, które wciągają i mnie, i – mam nadzieję – Dorophę (nie widziała jeszcze Invasion), kończą po pierwszym sezonie i tyle je widzieli. Moja żona wprost uwielbia serial Firefly acz do Inwazji pewnie stosunek będzie miała nieco odmienny bo i sam ciężar gatunkowy tego serialu jest inny. Chodzi mi jednak o to, że rzeczy, które mnie/nam się podobają bardzo, jakoś szerszemu gronu odbiorców nie wpadają w oko a szkoda, bo giną przy tym pomysły naprawdę przednie.

Invasion to mający już swoje lata serial, który zupełnie przypadkowo spłynął mnie był z odmętów internetu na dysk twardy i sporo czasu tam przeleżał. Obejrzałem pilota, z dwa kolejne odcinki i jakoś tak wyszło, że zrobiła mi się dłuuuga przerwa w oglądaniu. Ostatnimi czasy jednak przysiadłem do telewizora i rozpocząłem wszystko od nowa. I przepadłem…

Odkurzenie formuły „porywaczy ciał” to dosyć ciężkie zadanie w świecie, w którym przetrawiono już scenariusz „oni nas podmieniają” chyba na wszelkie sposoby. Mam wrażenie, że scenarzyści Inwazji umiejętnie pogryźli się z problemem bo wyszło im coś, co jest na swój sposób doskonale znajome bo puszczające duże oko w kierunku konwencji, ale co przy okazji jest świeżym, odmiennym spojrzeniem na całość zagadnienia związanego z „inwazją”. Biorę to w cudzysłów bo oglądając serial ma się nieodparte wrażenie, że na solidnych, znanych fanom fantastyki fundamentach, buduje się coś wykraczającego poza utarte ścieżki „inwazyjności”. Niby wszystko jest jak wspomniana konwencja nakazuje ale jednak owo „niby” czyni sporą różnicę.

Serial jest doskonale zagrany. William Fichtner jako szeryf Tom Underlay jest po prostu doskonały i kosmicznie wprost rewelacyjnie dobrany do tej roli (brawo dla castingowców!). Jego oszczędna gra, bardzo dla niego charakterystyczna skromna mimika, to jego zacięcie ust… Świetnie, świetnie dobrany aktor do roli, która chyba była dla niego pisana. Ten facet kradnie show innym aktorom i robi to na swój niewylewny acz przejmujący i charyzmatyczny sposób. Nie wiem jakim cudem taki banał, jak przemówienie w kościele (ci co oglądali pewnie załapią o co biega), mogło wzbudzić ciarki na moich plecach ale temu kolesiowi się to udało. Obejrzałem ten fragment drugi raz, potem trzeci… Jakimś cudem ten człowiek podprogowo wręcz emanuje obcością i robi to na poziomie mowy ciała a najgorsze jest to, że wydaje się z całej tej ferajny okazem najbardziej ludzkim, najbardziej emocjonalnie związanym z gatunkiem, który nie do końca już jest jego. Doskonale obsadzona, wywołująca dreszcze rola, ot co.

Zobaczycie naprawdę nieźle zagrany ale też i nie popadający w przesadę serial de facto obyczajowy, w którym jest sporo uczuć, sporo nagromadzonych ludzkich kłopotów, na które nakłada się owa niesamowita siatka rozwijających się wydarzeń związanych ze światłami w wodzie. Nieznane dosłownie wyciąga macki po kolejnych ludzi i tworzy się gdzieś obok społeczność dziwnych nie-ludzi. Wszystko to znajome i zgodne ze standardami ale jednak jakże odmiennie przedstawione a przez to absorbujące i miejscami autentycznie niepokojące.

Warto tych kilka wieczorów przeznaczyć na Invasion. Nie odmieni to Waszego życia ale to chyba jak do tej pory najlepsza realizacja kanonicznego w sci-fi motywu „porywaczy ciał”. Szacun dla twórców i wielka szkoda, że serial nie przebił się do mainstreamu. Jeden sezon to stanowczo za mało…

Serial w Wikipedii
Serial w bazie imdb.com

, ,

4 odpowiedź do Invasion – dobry serial!

  1. Biter Marzec 3, 2013 o 22:13 #

    O tak dobry serialik. Firefly to nie jest (bo już nigdy nic temu nie dorówna) ale ogląda sie z dużą przyjemnością. I w tym momencie lecą oczywiste serdecznie przekleństwa do marketingowców (tfu!) decydujących o zdjęciu dobrego tytułu z anteny z powodu durnych wykresów oglądalności…. bo to źli ludzie byli.

    • CoSTa Marzec 4, 2013 o 06:25 #

      No niestety, na słupki rady nie ma a szkoda :/

  2. SpeX Marzec 4, 2013 o 01:44 #

    Z tego co kojarzę oglądałem ten serial, Ale jeśli go ledwie pamętam, to znaczy iż mnie niczym nie zainteresował – a może po prostu najwyższa pora go sobie odświeżyć?

    • CoSTa Marzec 4, 2013 o 06:26 #

      A mnie wciągnęło jak luizjańskie bagno. Kurczę, żeby u nas aktorsko jakikolwiek serial tak był grany…

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
27 lutego, jak co roku…

I znów, jak co roku, to samo i to samo. Przebieg rośnie, nie ma na to rady...

Zamknij