Menu serwera

Synology DiskStation 213+

Synology DiskStation DS213+ Użytkowanie



Starałem się w miarę sensownie omówić proces uruchomienia i dostępne dla DS213+ oprogramowanie, które w efekcie dają niewielką czarną skrzyneczkę z mrugającymi diodami stojącą gdzieś w kącie pokoju. Co tak właściwie można z tą skrzyneczką zrobić i jak takie rozwiązanie sprawuje się w codziennym użytkowaniu? Po co wydawać pieniądze na coś, co może zaoferować każdy pecet i to kosztujący o wiele mniej? Innymi słowy…

Po co komu NAS?

Zacznę może od tego, że jeśli ktoś chce, ma odpowiednie umiejętności i lubi nieco pogrzebać, ten ktoś może sobie ze zwykłego komputera zrobić NASa, co się zowie. NAS, jak np. DS213+, nie jest jakimś wyjątkowym i magicznym urządzeniem oferującym coś więcej, niż średnio ogarnięty człowiek mógłby osiągnąć na swoim PC. Cała sprawa sprowadza się właściwie do tego, że kupując NASa, otrzymuje się gotowe, energooszczędne rozwiązanie technologiczne z wyspecjalizowanym i zoptymalizowanym pod to rozwiązanie systemem operacyjnym. W tłumaczeniu na nasze: producent tak to wszystko podobierał i tak oprogramowanie stworzył, że działa to jak należy.

Plusy takiego rozwiązania są widoczne a właściwie słyszalne zaraz po uruchomieniu urządzenia – nie słychać go. DS213+ jest prawie absolutnie ciche przez dobranie odpowiedniego wiatraka i szybkości jego obrotów, który zapewnia chłodzenie ale jest odpowiednio cichy – rzecz w warunkach domowych absolutnie dla mnie kluczowa. Jasne, można własnoręcznie złożyć system chłodzony pasywnie i skorzystać z gotowego oprogramowania dla zbudowania własnego NASa ale jako się rzekło – nieco umiejętności to wymaga, chęci i samozaparcia. Oczywiście człowiek nauczy się w takim przypadku sporo i o sprzęcie, i o oprogramowaniu i jeśli tylko masz czas, polecam choćby dla własnego rozwoju tego typu zabawę. Ale to nie jest zabawa dla każdego…

Wygoda.

To słowo – klucz, które w skrócie charakteryzuje DS213+ i pozostałe urządzenia Synology. To urządzenie wygodnie się konfiguruje do własnych potrzeb, wygodnie się je obsługuje, wygodnie aktualizuje… Wygoda w połączeniu z prostotą i oczywistością oprogramowania składa się na ogólnie bardzo przyjemne i bezproblemowe doznanie. Mam prawie 40 lat i z komputerami jestem od początku ich zaistnienia w naszym kraju rozkładając każdy z posiadanych komputerów i składając z powrotem. Już mi przeszło, teraz wymagam niezawodności, sensownego stosunku ceny do możliwości, dobrego wsparcia producenta i zdjęcia mi z głowy jak największej ilości potencjalnych kłopotów. DiskStation od Synology to właśnie takie rozwiązanie. Dla facetów, którzy wolą wyjść z dzieciakami na sanki czy pojeździć na rowerze zamiast przebijać się przez dokumentację postfixa to rozwiązanie po prostu idealne :)

Prócz mnie i moich domowników z serwera korzysta w tym momencie 17 osób rozrzuconych po Polsce i świecie. Użytkownicy zazwyczaj głównie pobierają sobie zgromadzone przeze mnie skarby ale też czasem uruchamiają inne usługi. Administrowanie tymi siedemnastoma osobami jest w gruncie rzeczy proste i oferuje to wszystko, co Linux ma do zaoferowania w temacie zarządzania użytkownikami. Tyle, że w przystępny, graficzny sposób. Jak wygląda to nasze codzienne użytkowanie serwera postaram się pokrótce opisać.


Do czego wykorzystuję Synology DiskStation DS213+

Ilu użytkowników, tyle zastosowań, serio. Serwery Synology są przeznaczone do użytku zarówno domowego, jak i firmowego a dzięki mnogości oferowanych usług, ilość możliwych zastosowań jest doprawdy imponująca.

Przechowywanie plików

Pierwotną funkcją serwerów NAS jest umożliwienie dostępu do plików z jednego, centralnego miejsca. O ile jeszcze do niedawna zazwyczaj mieliśmy w domach jeden komputer obsługujący potrzeby wszystkich domowników, o tyle dziś dom z jednym komputerem to rzadkość. Mamy komputery stacjonarne, laptopy, tablety, smartfony a to wszystko umożliwia dostęp do naszych danych. Problem w tym, że owe dane gdzieś powinny być składowane i to miejsce powinno być dostępne dla każdego urządzenia. Tak banalna sprawa jak choćby dostęp do rodzinnych fotek… Gdzieś te fotografie z aparatu zrzucić trzeba, w jakiejś bibliotece czy folderze leżeć one muszą, domownicy powinni mieć do nich swobodny (lub nie, dzieciakom na mieszanie w plikach nie pozwalam) dostęp, obsługujące pliki oprogramowanie powinno mieć te same informacje, nieważne na którym komputerze uruchomione… To jest problem logistyczny, do rozwiązania którego stworzono właśnie serwery NAS. Jeśli dorzucić do tego miłe rozszerzenie możliwości dostępu do plików także spoza sieci wewnętrznej, okazuje się, że bez solidnego i bezpiecznego rozwiązania ani rusz.

DS213+ umożliwia dostęp do plików na bardzo wiele wspomnianych wcześniej sposobów obsługując cały worek protokołów sieciowych, którymi można się z serwerem porozumieć. I to się sprawdza! Niezależnie od systemu operacyjnego czy urządzenia mogę się dostać do swoich plików, moje komputery korzystają z jednej, wspólnej biblioteki iTunes umieszczonej na serwerze, baza rodzinnych fotek i filmików znajduje się w jednym miejscu, filmy pobrane z netu czy zgrane z płyt są na wyciągnięcie ręki… Wygoda! Skonfigurowanie całego tego środowiska było kwestią kilku kliknięć, o resztę dba już system operacyjny DiskStation.

Podczas intensywnego używania nie miałem dosłownie żadnych problemów z dostępem do plików i funkcjonowaniem protokołów sieciowych. Każdy komputer „widział” rozgłaszane w sieci wewnętrznej usługi (SAMBA, AFP głównie), także tablety i telefony nie miały absolutnie żadnych problemów z dostępem do plików. Także protokoły umożliwiające dostęp z zewnątrz pracowały bardzo stabilnie i wydajnie – SVN, WebDAV, FTPS – to działa po prostu doskonale.

Backup plików i całych maszyn

Jak powszechnie wiadomo, użytkownicy komputerów dzielą się na tych, którzy już przekonali się o tym, że trzeba robić kopie bezpieczeństwa plików i na tych, którzy się o tym dopiero przekonają. Na DS213+ spływają mi systematycznie kopie dwóch komputerów Mac (jako archiwa TimeMachine), komputera z Windows (za pomocą programu Data Replicator 3 od Synology) oraz netbooka z Linuksem (DS213+ robi za serwer zdalnych kopii rsync). Do tego samo DS213+ powiela backupy na zewnętrzny dysk twardy podpięty do urządzenia. Niejednokrotnie przekonałem się, że ilości kopii zapasowych nigdy za wiele a najważniejsza jest automatyzacja ich tworzenia. Czy czuję się bezpiecznie? W miarę. Muszę zorganizować sobie jeszcze miejsce na backup najważniejszych danych poza mieszkaniem (na wypadek – odpukać – pożaru czy innej kradzieży). Tu też Synology ma wiele do zaoferowania jak choćby obsługę usług Amazona czy możliwość kopiowania danych na inny zdalny serwer DiskStation czy rsync. Wszystko to do przejrzystego wyklikania i podczas testów niektórych z tych usług – bezproblemowe w działaniu. Szczególnie do gustu – jako makówkarzowi – przypadła mi usługa Time Backup będąca bardzo podobnym do applowskiego Time Machine rozwiązaniem. Świetna sprawa i bardzo zgrabnie zrealizowana a system tworzenia kopii zapasowych oparty na migawkach sprawdza się doskonale. Wielkie brawa dla ekipy Synology za pomysł i wykonanie.

Inną bardzo przydatną usługą, z której korzystam, jest usługa USB Copy / SD Copy. Podpinasz napęd (pendrajwa, dysk zewnetrzny) do portu USB, wciskasz jeden mały przycisk z przodu obudowy i bez potrzeby logowania się i ręcznego kopiowania spływają sobie pliki z podpiętego urządzenia na serwer. Dokładnie tak samo działa to w przypadku kart pamięci – wrzucasz kartę do slotu umieszczonego na przedzie obudowy i masz backup zawartości karty na serwerze. Jako że sporo fotografuję, rzecz dla mnie wprost nieoceniona.

Stale dostępne miejsce na backup danych to świetna wiadomość dla stron internetowych, które zrobiłem lub prowadzę. Mam osobno wydzielone konto przeznaczone tylko na backupy tych stron i codziennie spływają mi z zewnętrznych serwerów w jedno miejsce kopie baz danych i plików składających się na te strony. Czuję się nieco pewniej wiedząc, że pod ręką mam zawsze w miarę aktualną kopię serwisów.

Bardzo dobre oprogramowanie i mnogość możliwości kopiowania danych wprost urzekają. W końcu masz miejsce, na które możesz zrzucać kopie zapasowe swoich urządzeń a wszystko to dzieje się w sposób wysoce zautomatyzowany.


Oprogramowanie Synology DiskStation DS213+

Do tego worka wrzucam autorskie rozwiązania Synology czyli te wszystkie Download Station, Audio Station i inne -Station oraz całą masę oprogramowania użytkowego, dzięki którym serwer staje się czymś o wiele więcej, niż tylko miejscem na zrzut plików. Dzięki tym rozwiązaniom mała, czarna skrzynka staje się centrum elektronicznego życia mojego domu.

Zasadniczo większość usług podczas testów i codziennego używania sprawdzała się bardzo dobrze. Znajdują się wśród nich perły (Audio Station, Download Station) ale miałem też spore problemy z Video Station, które wygląda mi na usługę na razie niezbyt dopracowaną. Wiążę z nią jednak spore nadzieje gdyż chciałbym w końcu mieć bezpośrednio na NASie solidny program ewidencjonujący multimedia i potrafiący je wyświetlić na różnych urządzeniach.

Download Station to jedno z najużyteczniejszych narzędzi, jeśli jesteś maniakiem pobierania różnych rzeczy z sieci za pomocą różnych protokołów. Gdzieś tam w kącie pokoju stoi sobie coś, co ciągle pracuje na moje ratio ;) i przy okazji nie żre prądu w wielkich ilościach i nie hałasuje. Także obsługa popularnych stron oferujących usługi składowania plików jest w cenie. Korzystam rzadko ale jest to nieodmiennie wygodne rozwiązanie.

Audio Station to najczęściej uruchamiana przez moich użytkowników usługa, co dziwne nie jest, kiedy ma się pod ręką aplikację mobilną do grania muzyki. Jako że posiadam przebogatą bibliotekę muzyki dobieranej przez lata kupowania i ściągania, zebrało się w niej bardzo wiele bardzo cennych dla mnie albumów i utworów. Dostęp do nich z dowolnego miejsca na świecie jest nie do przecenienia. Wyjazd prywatny czy służbowy nie musi zaraz oznaczać ograniczenie się do tego, co zdążyło się wrzucić na urządzenie. Gigabajty muzyki pod ręką to nieoceniona wartość a jeśli do tego podane są w sposób, w jaki zorganizowało to Synology, jest po prostu rewelacyjnie. Ta usługa to perełka wśród chmurnych usług mojego DiskStation.

Photo Station to druga wśród najważniejszych usług przeznaczona dla użytkowników mojego serwera. Jest to chyba najprostszy z możliwych sposobów na dzielenie się zdjęciami z zachowaniem jakiejś prywatności. Nie ufam zbytnio serwisom społecznościowym, które w większości wypadków jawnie wręcz zastrzegają sobie prawa do treści zamieszczanych na ich łamach. Wolę swoim życiem dzielić się za pomocą narzędzi, nad którymi mogę sprawować kontrolę a Photo Station to jedno z takich właśnie narzędzi. Mnóstwo opcji, szybkość obróbki materiału po stronie serwera, bezproblemowa obsługa urządzeń mobilnych… Taaak, ma się poczucie, że wszystko tu działa jak trzeba i robi to na MOICH warunkach.

File Station to kolejna usługa często wykorzystywana przez moich użytkowników. Prostota użytkowania połączona z baaardzo zaawansowanymi możliwościami (serio, nie wiecie co można robić z plikami za pomocą przeglądarki :)) daje w efekcie bardzo wygodny dostęp do plików funkcjonujący całkiem jak systemowy Explorer (Windows) czy Finder (OSX).

Cloud Station to opisywana wcześniej chmura w wykonaniu Synology. To jeszcze nie Dropbox, to jeszcze nie SkyDrive z mnogością opcji wspomagających choćby edycję plików ale kierunek został dobrze wytyczony i czekamy na dalsze udoskonalenia od Synology. To działa i to działa całkiem prężnie a przydatne jest jak diabli.

Serwer FTP/SFTP to zdecydowanie najczęściej wykorzystywana przez moich użytkowników usługa. Banalna w ustawieniu pozwala każdemu z użytkowników na bezproblemowy dostęp do zasobów mojego NASa. I widzę, że użytkownicy korzystają z tej funkcji namiętnie.

Serwer WWW wykorzystuję do hostowania kilku onlinowych narzędzi oraz jako miejsce do tworzenia i testowania stron internetowych. DS213+ ma na tyle mocy, że bez większych problemów obsłuży nawet całkiem rozbudowany serwis postawiony na WordPressie, który przyjmuje dziennie ok. dwóch tysięcy odwiedzin. Oczywiście mocno zalecam stosowanie cache bo DS213+ jednak maszyną dedykowaną do hostingu nie jest ale nie znaczy to, że sobie z tym zadaniem nie poradzi. Poradzi sobie spokojnie i jako miejsce dla nieco mniej obleganych stron sprawdzi się znakomicie. Mając to urządzenie i stabilne łącze można spokojnie pokusić się o swoją stronę internetową (niejedną).

Usługa Syslog to coś, co każdy geek od razu sobie zainstaluje. Służy to do brandzlowania się ilością logowanego śmiecia ale przede wszystkim bardzo się toto przydaje przy administracji serwerem. Jako że to normalny serwer, kilka innych urządzeń (w tym np. mój router) wysyła nań swoje logi, dzięki czemu mam w jednym miejscu podgląd na to, co się w mojej sieci dzieje.

Usługa VPN to niezastąpione narzędzie, dzięki któremu nawet z sieci zewnętrznej (np. w pracy) można pracować w swojej sieci wewnętrznej i korzystać z jej zasobów. Nieoceniona czasami pomoc w sieciowym życiu.

Serwer pocztowy wykorzystuję głównie (jakoś moi użytkownicy mają w nosie kolejny adres mailowy :)) do celów archiwizacji moich kilkunastu kont pocztowych, z których mój NAS regularnie pobiera nowe wiadomości i grzecznie je przechowuje. Czy to ma sens? Cóż, każda usługa może z czasem być przez firmę ją obsługującą wyłączona (prawda Google?) a wtedy na tworzenie archiwów może już być za późno. Kilka kont pocztowych i zgromadzonych na nich wiadomości już mi tak przepadło podczas tych lat korzystania z internetu i nauczony doświadczeniem automatyzuję jak tylko mogę proces archiwizacji. Teraz Google czy inna Interia może śmiało sobie swoją usługę wyłączać – całą aktywność związaną z tymi usługami mam na swoim NASie. Żadna wiadomość już mi nie zginie.

Serwer CalDAV to może rzecz mało popularna ale stanie się taka po zapowiedzianym przez Google ostatnio wyłączeniu darmowych kalendarzy. Znam setki dosłownie ludzi, którzy tej firmie zawierzyli swoje kalendarze i którzy codziennie używają infrastruktury Google do synchronizacji swoich urządzeń. Co się stanie wraz z wyłączeniem tej infrastruktury przez Google, wolę nawet nie wiedzieć. I w sumie nie dowiem się, kalendarze już od dłuższego czasu synchronizuję właśnie na swoim NASie.

Aplikacje webowe to całkiem spora ilość rozwiązań, które mogą mi jakoś pomóc w internetowym życiu. Aplikacje takie jak OwnCloud okazują się być doskonałym lekarstwem na coraz powszechniejsze uzależnienie od dostarczycieli różnych chmurnych usług, które lubią padać lub być wyłączane. Dzięki własnemu serwerowi można prawie to wszystko mieć pod swoją kontrolą i choć wiem, że „prawie” czyni czasami ogromną różnicę, nie raz przekonałem się, że w internecie lepiej ufać sobie, niż najlepszym nawet usługom.


Codzienność z Synology DiskStation DS213+

A jak wygląda codzienna praca z serwerem Synology DiskStation 213+? To przede wszystkim wspomniana już wcześniej wygoda i bezproblemowość funkcjonowania serwera.

DS213+ zużywa stosunkowo niewiele energii nawet przy dużym obciążeniu więc chodzi mi maszynka non stop. Nawet w najgłębszych i najcichszych godzinach nocy urządzenie jest praktycznie niesłyszalne więc nie stanowi to żadnego problemu. Cięgiem w tle biegają jakieś torrenty, raz na dobę wykonują się zadania backupu na zewnętrzny dysk twardy, serwer serwuje kilka niszowych stronek internetowych i tak jakoś to się kręci.

Najważniejsze jest jednak to, że mam stały dostęp do swoich zasobów. Muzyka, filmy, zdjęcia to jedno ale to także stały dostęp do dokumentów, hostowanych na DS213+ stron (możliwość bezpośredniego grzebania w plikach synchronizowanych via Cloud Station jest nieoceniona), plików kopii bezpieczeństwa… Cholera, prawie całą swoją internetową aktywność przeniosłem na swój własny serwer i jest to uczucie bardzo miłe.

DS213+ to baza, na której buduję swój sieciowy, domowy ekosystem. Podaje pliki serwerowi Plex, który dba o wyświetlanie mediów na telewizorze, komputerach i tablecie. Tu niestety łyżka dziegciu w ogólnej beczce miodu – dla DS213+ nie istnieje serwer Plex, ten póki co funkcjonuje dla architektur ARM i Intel więc dla fanów Plexa bez zewnętrznego urządzenia się niestety nie obędzie. Pozwala mi współdzielić dane moich bibliotek muzycznej, zdjęć i rodzinnych filmów. Pozwala publikować to, na czym mi zależy w internecie na zasadach przeze mnie określonych.

Bardzo istotną kwestią jest prostota aktualizacji zarówno systemu, jak i poszczególnych aplikacji. Synology zrobiło to na zasadzie repozytorium oprogramowania, które trzyma na swoich serwerach. System sam sprawdza, czy dostępne są dla niego aktualizacje i jeśli takowe znajdzie, pobierze najnowszą wersję systemu operacyjnego grzecznie informując, kiedy będzie gotowa do zainstalowania. Aktualizacja aplikacji jest równie prosta – ot wystarczy uruchomić Centrum pakietów i już ma się wszystko pokazane jak na dłoni.


Podsumowanie

Nie da się tego urządzenia podsumować jednym słowem. Tak, jest dobre a miejscami wręcz bardzo dobre ale kilka problemów z nim jednak miałem, z których największym jest chyba dosyć wybiórcza obsługa filmów – to wymaga dopracowania acz z wersji na wersję systemu i aplikacji Video Station jest coraz lepiej. Problemów sprzętowych nie miałem przez te kilka miesięcy testów dosłownie żadnych. Urządzenie pracuje fantastycznie cicho i bardzo stabilnie oraz przeżyło bez uszczerbku kilka solidnych skoków napięcia. Teraz mocno myślę nad kupnem UPSa bo uptime psują mi fundowane czasem przez wylatujące korki braki prądu (muszę coś z elektryką zrobić w mieszkaniu :)). Poza tym nie mam na co narzekać w kwestiach sprzętowych. Nawet używany przeze mnie dysk – Seagate z serii Green, który ponoć do NASów się niezbyt nadaje – współpracuje z DS213+ bardzo stabilnie i jeszcze wielokrotnie sprawdzana temperatura nigdy nie urosła do jakichś niepokojących wartości. Chłodzenie sprawdza się bardzo dobrze.

Głównym moim zmartwieniem przed przystąpieniem do testów była ilość pamięci RAM. 512 megabajtów nie wydaje się wartością zbyt wielką ale o dziwo w domowych zastosowaniach całkowicie ta wartość wystarcza do uruchomienia kilku serwerów, w tym serwera Jabbera opartego na Javie. Jasne, im więcej pamięci, tym lepiej ale po prawdzie nie wiem na co można by ją było wykorzystać. Nawet przy konwersji zdjęć czy filmów pamięć nie chciała się zapchać. Dobrze dobrano ten parametr.

Podusmowując: kawał bardzo dobrego, w przemyślany sposób zbudowanego sprzętu oferującego mnóstwo możliwości przy całkiem smakowitej cenie. To dedykowane, świetnie sprawdzające się rozwiązanie dla domu i firmy, z którego zadowolony będzie nie tylko początkujący ale i zaawansowany użytkownik.


Niezbędne linki

, ,

12 odpowiedzi do Synology DiskStation DS213+ Użytkowanie

  1. SpeX Maj 3, 2013 o 23:41 #

    Mi ostatnio po głowie chodzi chęć zamontowania sobie w piwnicy małej szafy rastrowej i wsadzenia sobie tam małego serwera ~400zł z jakąś macierzą dyskową. Pełna dowolność oprogramowania i możliwość :>

    Zostaje jedynie sprawa zasilania, na szczęście mieszkam na parterze więc na upartego można dorobić jeszcze jeden obwód w domowej sieci.

    Na upartego takie coś mogą sobie u providera zalokować i po VPN podpiąć do domowej sieci.

    • CoSTa Maj 3, 2013 o 23:54 #

      Szafa rastrowa? No fajne rozwiązanie. Ja mam problem w sumie tylko jeden: koszt twardzieli. Cholera, żeby tyle toto nie kosztowało, to bym sobie ładne środowisko do backupowania wszystkiego zrobił i bratu podrzucił drugie urządzenie, by jeszcze zdalnie pliki zrzucać coby mi ich jakaś powódź czy inny pożar (odpukać) nie zabrały.

    • Jaboplex Luty 24, 2015 o 21:00 #

      szafa rastrowa !!!! HAHA co to kuffa jest szafa rastrowa :-)

      • SpeX Luty 25, 2015 o 11:07 #

        To powiedź mi jak odmieniać słowa RACK? W sumie na upartego można by napisać ogólnie szafa serwerowa :/

  2. SpeX Maj 4, 2013 o 00:06 #

    Apropo poczty. Podzielisz się jakimś pomysłem jak sensownie poradzić sobie z pocztą odbieraną w kilku miejscach?

    Do celów prywatnych mam @gmail i to mi starcza, gorzej jest z pocztą służbową.

    serwer: home.pl, ale dział IT daje dostęp jedynie po POP3, nie chcą włączyć IMAP :/ Do tego mam ograniczenie konta 200mb, więc cała korespondencja jest trzymana jako lokalna kopia na PC (pod Thunderbirdem). Niestety, będę musiał teraz korzystać z dwóch komputerów PC w różnych budynkach, a nie kiedy korzystam i w weekende z webclienta i niestety integralność kopi na PC się trochę rozjeżdża :/

    • CoSTa Maj 4, 2013 o 00:29 #

      Maile zasysam do siebie via POP. Na polskim forum Synology chłopaki dają namiar na skrypt, który robi dokładne kopie skrzynek IMAP ale ja tego za bardzo nie potrzebuję, więc się z tym nie grzebałem. W ten sposób mam na Synku maile z pięciu kont, tak dla backupu.

      Jeśli korespondencję masz lokalnie, to żaden problem skopiować już pobrane wiadomości na konto na Synku (przez Thunderbirda – władują się maile na konto i już) a aktualnie spływające maile niech już się pobierają przez POP. Co jakiś czas wysłane pewnie trzeba by przekopiować albo jakiś skrypt napisać/znaleźć w necie, by to robił. Trochę toporne rozwiązanie ale dzięki temu będziesz miał kopię serwera POP na IMAPie. Trzeba by poszperać na forach Thunderbirda jak można to zautomatyzować.

  3. Piotrek Maj 4, 2013 o 13:28 #

    „Niejednokrotnie prze­ko­na­łem się, że ilo­ści kopii zapa­so­wych nigdy za wiele a naj­waż­niej­sza jest auto­ma­ty­za­cja ich two­rze­nia. Czy czuję się bez­piecz­nie? W miarę. Muszę zor­ga­ni­zo­wać sobie jesz­cze miej­sce na bac­kup naj­waż­niej­szych danych poza miesz­ka­niem (na wypa­dek — odpu­kać — pożaru czy innej kra­dzieży).”

    właśnie jestem na tym etapie, myślę o 2 urządzeniu Synology do replikacji przez internet

    • CoSTa Maj 4, 2013 o 13:44 #

      Mam z bratem umówione, że mój dotychczasowy sprzęcik u niego ląduje. Poorganizujemy sobie backupy i wtedy już będę czuł się mniej więcej bezpiecznie. Tylko teraz niech ktoś zacznie dawać upstream solidny bo to jest największą jak na razie moją bolączką :)

  4. mirekm Maj 22, 2014 o 09:17 #

    Można skonfigurować tak, aby w przypadku nieużywania sprzęt się usypiał? Nie mam potrzeby nabijania ratio czy odpalania serwera www, a tylko i wyłącznie na trzymanie danych multimedialnych (filmy, muzyka, zdjęcia) z których nie korzystam 24h na dobę.

    • CoSTa Maj 22, 2014 o 09:24 #

      Oczywiście można. Ustawić można czas, po którym urządzenie ma przejść w stan hibernacji, usypianie urządzeń zewnętrznych, można ustawić harmonogram czasu pracy urządzenia (np. codziennie tylko w godzinach 9 rano do 21 wieczorem), WOL itd.

Trackbacki/Pingbacki

  1. Synology DiskStation DS213+ Pierwsze uruchomienie - CoSTa's Family Page - Maj 3, 2013

    […] Synology DiskStation DS213+ Użytkowanie […]

  2. Synology DiskStation DS213+ Oprogramowanie - CoSTa's Family Page - Maj 3, 2013

    […] Synology DiskStation DS213+ Użytkowanie […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dla odważnych – testy Download Station

Mam prośbę do co odważniejszych z Was i dysponujących chwilką czasu: otóż chciałbym przetestować wydajność serwera biegającego z usługą Download...

Zamknij