Menu serwera

A jednak… Deezer

Nie sądziłem, że kiedyś to powiem ale jest coś jeszcze prostszego, niż kradzenie muzyki z sieci. Szczerze mówiąc jest to na tyle łatwe, proste i przyjemne doświadczenie, że aż ostatnio odechciało mnie się szperać po necie w poszukiwaniu cukierków. Po co? Przecież mam Deezera

Deezer w przeglądarce

Deezer w przeglądarce

OK, przyznaję – początkowo do tych wszystkich usług streamujących muzykę nie mogłem się przekonać. Jestem użytkownikiem komputerów starej daty, który lubi i ceni miecie plików na swoich dyskach, w swoich zasobach i bez rozpieprzania ich po jakichś bliżej nieokreślonych chmurach. Zasadniczo nadal tak funkcjonuję ale im dłużej z Deezerem się potykamy, tym mniej moje zasoby mnie ciągną a bardziej przekonuje mnie onlinowy model słuchania muzyki. Powód jest prosty: Za stosunkowo niewielkie pieniądze mam w cholerę muzyki na wyciągnięcie palucha.

Zaczęło się niewinnie, od kupna nowego telefonu (Nokia Lumia 720, skrobnę w najbliższym czasie kilka słów na jej temat) z nieco większym planem taryfowym, którego już raczej nie przekroczę i w którym internetów mam całkiem sporo. Orange do takiego komba dorzuciło od siebie dostęp do usługi Deezer Premium a ja jak ciekawostkę to uznawszy, większą uwagą usługi nie obdarzyłem.

Cóż za błąd! W sumie dla samej tej jednej usługi warto po wyższy abonament sięgnąć bo jest aż tak dobra. Pewnego dnia postanowiłem sobie rzecz odpalić i… przepadłem. Prawie nieskrępowane bieganie po muzyce tego wszechświata to rzecz absolutnie świetna. „Prawie” nieskrępowane z prostego powodu – nie wszystko tu jeszcze jest ale to, co jest, i tak wypełni mi słuchawki na dłuuugi, długi czas. Dostęp do ulubionych wykonawców to kwestia wklepania czego trzeba w pole wyszukiwania i jazda!

Słuchanie muzyki na komputerze uprawiam dosyć często ale chyba jeszcze częściej za pomocą smartfona czy iPada. Aplikacje są chyba na wszystkie systemy mobilne i bardzo ładnie się to wszystko synchronizuje. No po prostu miód i orzeszki chciałoby się powiedzieć.

Deezer na Windows Phone 8

Deezer na Windows Phone 8

Do końca jednak nie jest tak różowo i jak zwykle doznanie rozbija się o kilka drobiazgów, które okazują się być jednak miejscami dosyć denerwujące. Problemów większych nie ma o ile wie się, czego chce się słuchać – wyszukiwarka pracuje nieźle a wyniki wyszukiwania można łatwo przeglądać i dodawać do playlist. Problemy zaczynają się wraz z chęcią radosnego pobuszowania po zasobach serwisu. Przeglądanie choćby gatunków muzycznych jest dosyć uciążliwe bo jest ich mało i dotarcie do czegoś takiego, jak „ambient” czy „psybient” może nieco potrwać. Zawiadywanie playlistami jest bardzo ale to bardzo podstawowe i brakuje mi tu tej lekkości konstruowania playlist znanej z iTunes. Niezbyt szczęśliwie jest też rozwiązana sprawa dopadającej czasami chęci skorzystania ze zgromadzonych w bibliotece albumów. Szczerze mówiąc nie wiem po co one są (OK, jak rozumiem to szybkie linki do ulubionych albumów) bo możliwości jakichś większych zdefiniowanie sobie bogatej biblioteki raczej nie daje. Kudy tam Deezerowi do itunesowego Geniusa, który z mojej przepastnej biblioteki potrafi stworzyć świetne miksy. Niby mamy w Deezerze radio ale z moimi preferencjami muzycznymi radzi sobie ono średnio.

Ale nie jest tak źle! Szczególnie spodobały mi się aplikacje na urządzenia mobilne, dzięki którym słuchanie muzyki może się odbywać wszędzie a już szczególnie spodobała mi się opcja pobierania muzyki do odsłuchania offline. Jednak 1,5 gigabajta internetów od Orange przy takim wykorzystaniu potrafi się szybko skończyć a dzięki umożliwieniu ściągania muzyki na telefon czy tablet, mogę sobie urządzenie napakować muzyką korzystając z Wi-Fi. Miłe. Aplikacja na WP 7/8 czy na iOS jest fajna (na iPadzie można zdecydowanie więcej, chłopcy od Deezera, dopracujcie apkę dla WP!) i podstawowe funkcje oferuje acz chciałoby się nieco więcej. Ogólnie źle nie jest acz zawsze jest miejsce na lepiej.

Ale ja tak po prawdzie nie o tym. Bardziej zastanawia mnie, jak w sumie niezbyt długi czas zabawy z tą usługą uświadomił mi, jaki potencjał w usługach tego typu tkwi i jak bardzo zmienia się moje podejście do miecia muzyki. Do tej pory uganiałem się po sklepach czy torrentach za muzycznymi ciastkami i nie przeczę, ich w końcu zebranie daje niezłą satysfakcję. Ale przy usłudze typu Deezer ma się w łapach cały cholerny koszyk już zebranych i od ręki dostępnych łakoci. Dla leniwego konsumenta, którym jestem, to świetna sprawa. Jasne, nadal mam na liście albumy, których zakup jest po prostu musem bo instynkt miecia mam potężnie rozwinięty. Ale zanim je kupię i gdzieś na półce czy w zbiorze plików położę, mogę się nimi od razu cieszyć po prostu odpaliwszy przeglądarkę czy apkę na telefonie. To nie rewolucja ale jakże pożądana ewolucja w dotarciu z muzyką do odbiorcy.

Fajne!

,

5 odpowiedzi do A jednak… Deezer

  1. Pjk Lipiec 29, 2013 o 20:40 #

    „Jednak 1,5 giga­bajta inter­ne­tów od Orange przy takim wyko­rzy­sta­niu potrafi się szybko skoń­czyć”.

    W Orange streaming muzyki z Deezera jeśli masz go w abonamencie nie zabiera (przynjamniej mi) nic z limitu danych – można słuchać online do woli o ile zasięg 3G na to pozwala. Nawet regulamin to gwarantuje: http://www.orange.pl/ocp-http/PL/Binary2/1983957/4063145712.pdf

    • CoSTa Lipiec 30, 2013 o 18:39 #

      O, aż sprawdzę bo się wierzyć nie chce, że coś za „friko” dają. Kurczę, jeśli to faktycznie transferu nie zżera, to jest piknie! Dzięki za info!

  2. Biter Sierpień 27, 2013 o 14:47 #

    I jak sprawdza usługa po miesiącu użytkowania? warto?

    • CoSTa Wrzesień 9, 2013 o 15:19 #

      Bardzo warto! Zalew muzyki kompletnie nieznanej i na wyciągnięcie ręki – to rządzi. Usługa dopracowana, nowości nawet tak niszowe jak choćby Sundial Aeon pokazują się szybko… Me likes!

Trackbacki/Pingbacki

  1. Deezer, kwartał później - CoSTa's Family Page - Październik 11, 2013

    […] od kiedy inten­syw­nie korzy­stam z ser­wisu muzycz­nego Deezer, któ­remu swego czasu poświę­ci­łem kilka słów na blogu. Zaraz po odkry­ciu ser­wisu pisa­łem na […]

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Nooo… To już prawie czwarty krzyżyk! :)

Jak nic dostanę miesięcznego bana na seks ale co tam, oburzony wyraz pyska mojej żony - bezcenny :) A tak,...

Zamknij