Menu serwera

Deezer, kwartał później

Minęły już ponad trzy miesiące, od kiedy intensywnie korzystam z serwisu muzycznego Deezer, któremu swego czasu poświęciłem kilka słów na blogu. Zaraz po odkryciu serwisu pisałem na wstępie…

Nie sądziłem, że kiedyś to powiem ale jest coś jeszcze prostszego, niż kradzenie muzyki z sieci. Szczerze mówiąc jest to na tyle łatwe, proste i przyjemne doświadczenie, że aż ostatnio odechciało mnie się szperać po necie w poszukiwaniu cukierków. Po co? Przecież mam Deezera…

Dokładnie nic się od tego czasu nie zmieniło i nadal uważam, że jeśli ktoś kiedyś chce się piractwa pozbyć, to w serwisach muzycznych typu Deezer czy Spotify ma wprost wyznaczoną do tego drogę. Model niewysokiego miesięcznego abonamentu w zamian za możliwość słuchania muzyki prawie wszędzie i bez ograniczeń jest po prostu totalnie wygodny i na tyle atrakcyjny, że dokonując drobnej akcji edukacyjnej można przekonać tysiące ludzi do płacenia za możliwość słuchania muzyki legalnie i niedrogo, bez napychania pieniędzmi Chomików czy innych jeszcze stworzonek. Rzecz jest na tyle wygodna, że właściwie nie ściągam ostatnio muzyki bo i po co, mam Deezera.

Biegam sporo po internecie i mam wielki żal do ZAiKSów i innych żerujących na artystach firmach, że owego zadania edukacyjnego się nie podejmują. Jako firmy – pardon – organizacje tzw. zbiorowego zarządzania, kontroli i czego tam jeszcze mają bowiem swój żywotny interes w przekonaniu głównie młodych ludzi, że za ściągniętym z Chomika kawałkiem stoi czyjaś praca, że za czyjąkolwiek pracę należy się płaca a płaca owa może wbrew pozorom być całkiem niewielka. Można być legalnym i przyzwoitym tanio (a to już argument do rodziców młodzieży). To powinno być w szkołach wykładane. Czasy się bowiem zmieniają i kontakt z muzyką, filmem – ogólniej – kulturą, odbywa się za pomocą nieco odmiennych środków przekazu. Stety lub nie, w kilka lat dokonała nam się internetowa rewolucja i nie ma innego wyjścia, jak tylko się do niej dostosować. Walczyć z rewolucją można ale moim skromnym jest na to już od samego początku zbyt późno.

Wracając do serwisu muzycznego, Deezer to kawał świetnej usługi, której warto poświęcić chwilę. Mnóstwo tu dobrego, o którym pisałem w swoim linkowanym wcześniej poście, więc może tylko powtórzę najważniejsze dobra:

  • Mnóstwo muzyki dostępnej na wyciągnięcie palucha.
  • Mnogość platform, na których możliwe jest korzystanie z usługi (komputer, iOS, Android, Windows Phone).
  • Koszty są niskie i praktycznie pomijalne. Za dostęp do tego wszystkiego wydać trzeba mniej niż za dwie paczki fajek miesięcznie. Śmieszna suma.

To było z grubsza owo dobro. Teraz niestety nieco minusów.

Założenie jest takie, że dostęp do muzyki powinienem mieć wszędzie, gdzie tylko da się usługę Deezer wepchać. A więc odpowiednie aplikacje powinny być dostępne gdzie się tylko da. I tak zasadniczo jest ale „zasadniczo” to nie „zawsze” i niestety jeśli jesteście miłośnikami sprzętu od Sony, zapomnijcie o dostępnie do usługi przez konsolę PS3 czy z poziomu aplikacji w telewizorze. Czy to Sony nie pozwala, czy Deezer się nie stara, do muzyki trzeba się dobierać przez urządzenia bez logo Sony na obudowie. Szkoda.

Deezer oferuje bardzo wiele muzyki ale nie całą muzykę wszechświata i wcześniej lub później traficie na braki. Czasem dosyć irytujące braki. O ile lubicie muzykę mainsteramową nie powinno być problemu z dostępnością artystów i aktualnością ich oferty. Gorzej, jeśli lubicie muzykę skręcającą od mainstreamu w tę czy inną stronę. Nawet jeśli znajdziecie wykonawcę, może zdarzyć się i tak, że nie będziecie mieli czego posłuchać prócz jakiegoś starego krążka czy singla. O kompletnych dyskografiach można w większości przypadków niestety tylko pomarzyć.

Co do kompletności dyskografii – oj bywa miejscami mocno problematycznie, tym bardziej, że artyści potrafią zmieniać wydawców i jedni owszem, z Deezerem dogadać się umieją a inni już nie za bardzo, co owocuje dziurami w dyskografiach. Mocno irytującymi dziurami.

Dziury mogą też wynikać i z czegoś innego, co wydawcy uwielbiają stosować: ograniczenia terytorialnego. Szukasz muzy, trafiasz na artystę bliżej ci nieznajomego, klikasz a tu bach, wyszarzone pola z nazwami utworów i z adnotacją, że w naszym kraju ich odtwarzanie jest niemożliwe. Po jaki złamany członek w takim razie udostępniają te utwory w serwisie o światowym zasięgu?

Po tych kilku miesiącach używania usługi moje odczucia są bardzo pozytywne ale niestety w beczce miodu jest też i sporo dziegciu, co trochę psuje radość z obcowania z muzyką. Niemniej choćby dla spokoju sumienia mocno polecam te 20 PLN miesięcznie wydać i mieć za to dostęp do całej fury muzyki. Deezer to po prostu cholernie użyteczna i przydatna usługa. Moim skromnym – warto jak diabli.

,

9 odpowiedzi do Deezer, kwartał później

  1. monsun Październik 11, 2013 o 19:14 #

    Dokładnie tak samo jest ze Spotify

  2. piotr Październik 14, 2013 o 15:16 #

    Ja akurat korzystam z darmowej wersji deezer i jestem zadowolony, ale zastanawiam się nad płatną wersją.

    • CoSTa Październik 15, 2013 o 15:35 #

      Zastanawiać się nie ma co. Abonament jest zabawnie niski a im dłużej się tego używa, tym fajniejsze się staje. Niech to się jeszcze bardziej rozpleni na różne urządzenia i będzie gites.

  3. aaaaaa Grudzień 27, 2013 o 16:01 #

    a co daje wykupienie abonamentu? procz tego, ze nie ma reklam? bo np spotify teraz oferuje darmowe uzytkowanie na pc, laptopach jak i tabletach i telefonach (co wczesniej bylo tylko w wersji premium), wiec pomijajac reklamy to juz sie nie oplaci wykupywac abonamentu, no chyba, ze sa z tego jakies inne korzysci o ktorych nie wiem? i dlaczego wybrales deezera a nie spotify? ja dla siebie w tym drugim znajduje znacznie wiecej plikow no i spoti ma aplikacje a nie odtwarzanie ze stronki.

    • CoSTa Grudzień 27, 2013 o 16:18 #

      Co daje? Hmmm… Możliwość słuchania utworów w pełnej długości zamiast 30s zajawek? Serio Spotify daje muzę za free z opcją wyświetlania reklam? Ot, ciekawe, muszę odświeżyć swoją znajomość z tym serwisem.

      Czemu Deezer? A bo Orange daje dostęp do tego serwisu w cenie mojego abonamentu, więc grzech nie skorzystać. Apki w sumie mam i pod iOS, jak i pod Windows Phone i Androida. Trochę brakuje aplikacji dla Maka, nie zawsze chcę mieć otwartą przeglądarkę li tylko po to, by trochę muzyki posłuchać. Zdaje się, że osobnej aplikacji nie ma także dla Windows.

  4. Gosc Styczeń 2, 2014 o 09:25 #

    A iTunes radio?

    • CoSTa Styczeń 10, 2014 o 18:09 #

      To zdaje się wymaga subskrypcji… Nie używam. Deezer jak na razie sprawuje się doskonale.

  5. Axel Kwiecień 29, 2016 o 21:37 #

    Czy jest możliwość uruchomienia deezer’a na Synology NAS?

    • CoSTa Maj 2, 2016 o 08:18 #

      Nie a przynajmniej ja nic o tym nie wiem i nigdzie o tym wzmianki nie widziałem.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
The Conjuring (Obecność)

The Conjuring (Obecność po naszemu) to taki film, po zakończeniu oglądania którego można by śmiało powiedzieć "Ach, cóż to MÓGŁ...

Zamknij