Menu serwera

Poznań Game Arena

W dniu dzisiejszym, w godzinach południowych, silna ekipa ruszyła na teren Międzynarodowych Targów Poznańskich na imprezę, która zwie się Poznań Game Arena. Ekipa składała się z herr Gustava (pierwsze targi w życiu), frau da Majka (chyba nie pierwsze targi w życiu) i unsere beliebeste uberfuhrera papy CoSTy (zdecydowanie nie pierwsze targi w życiu). Ekipa stawiła się pod bramą Targów z mocnym postanowieniem pogrania w gry, powypytywania wszystkich deweloperów w co będziemy mogli pograć w najbliższej przyszłości oraz z nastawieniem, że wyjdziemy z przedpremierowym PS4 pod pachą.

Nic z założeń się nie powiodło. Ludzi było tak dużo (to na pewno wielki sukces organizatorów), że niemożliwe było dopchanie się do czegokolwiek (to niewątpliwa porażka organizatorów i wystawców), o jakimś głębszym przyjrzeniu się czy pogadaniu o grach już nie wspominając. Zabrakło tak na prawdę tych największych, bo niestety ciężko mówić o targach branży gier bez EA, bez Sony, bez Microsoftu i z niewielkim stosikiem cdp.pl pokazującym w sumie nie wiadomo co. Tak, o czytający te słowa, już chyba wiecie, co chcę napisać: tam za bardzo nie było co robić. O dopchaniu się do komputerów mowy nawet nie było a i za bardzo nie było co oglądać na tych komputerach z powodu braku gier.

Sytuację uratował koniec hali, w którym pomieściły się niewielkie boksy z wystawiającymi się niezależnymi twórcami gier i innego softu. Ta, w końcu Gut mógł siąść do iPada i potestować przedpremierową wersję fajnej kolorowanki, która chyba przypadła mu do gustu. Ogólnie stoisko Evil Indie Games przyciągnęło nas na dłużej bo w końcu mogliśmy siąść i zrobić to, co na targach powinno się robić: pograć! Gustavo męczył kolorowankę a mnie i da Majka wciągnęła jak cholera gierka o dźwięcznej nazwie Chiptune Runner. Prosta ale naprawdę fajna gierka, która dała nam sporo radości. Leci już na naszego iPada bo za te eurocenty grzech po prostu jej nie wziąć. Poniżej prezentacja rozgrywki:

W oko wpadło mi też Batles and Castles, które prezentuje się nieźle acz wymaga nieco solidniejszego przysiądnięcia i pogrania, by jakiś wstępny werdykt wydać. Ogólnie chłopakom z EIG dzięki ogromne za kupę informacji i świetną obsługę na stoisku. Mam nadzieję, że Chiptune Runner okaże się sukcesem bo grało się miodnie :)

Idąc sobie dalej trafiliśmy na stoisko kolejnej wpadającej w oko gierki: Mouse Craft. Aktualnie rzecz jest za-pięć-piąta z wydaniem i kupić już ją można na gazylion sposobów za „bóg zapłać” na wszystkie platformy świata. Gra wygląda naprawdę nieźle a przesympatyczna pani z obsługi walnęła mi konkretny wykład co i jak w grze się dzieje. Dobre, niezależne wydawnictwo, które warto mieć na oku. Poniżej filmik prezentujący rozgrywkę:

W okolicy gdzieś tam dopadłem kolejną ciekawą inicjatywę dla maniaków żyjących onlinowymi grami: Rank Rush (z dopiskiem Play-Compete-Win). Rzecz wystartuje z początkiem roku i będzie platformą do spędzania czasu z grami, nastawioną na pełne angażowanie gracza, jego czasu i uwagi, motywującą go osiągnięciami i czym tam jeszcze. Zarabianie? Mikropłatności i reklamy ale ponoć na poziomie dającym żyć. Bardzom ciekawy co się z tego urodzi bo co prawda do pogrania dopchać się nie dało ale z rzutu okiem na ekrany wychodziło, że powstaje ciekawa inicjatywa mogąca namieszać w światku onlinowego grania.

Trafiliśmy też do zakątka, na którego widok puściły mi nieco wąsy a spojówki pokryły się nalotem łzowym. Zakątek zwał się Retro Games a zgromadzono tam wszystkie chyba ikony ośmio- i szesnastobitowego grania: konsole od Atari, Commodore, komputery (chyba nawet jakiegoś Amstrada widziałem), Dreamcast się trafił… KUUUULT!!! A to wszystko podłączone do telewizorów (tak, bańki!), z padami/dżojami tylko czekającymi na chwycenie i pociskanie. Gutek aż przystanął przy jakimś Asteroidsie, mnie totalnie wciągnął Mario na Atari (??? nawet nie wiedziałem, że ktoś coś takiego zrobił :)) a zakątek taką mocą promieniował, że za cholerę nie mogłem stamtąd odejść. W tym samym pawilonie stoisko miał Crytek z jakąś kolejną FPSową strzelanką prezentującą moce silnika ale jakoś nie ciągnęło mnie tam ni cholery – zapadłem w retro zakątek a ślina mnie ciekła na te wszystkie skarby. Piękna sprawa i dzięki Wam za nią o Organizatorzy!

Z konieczności (czterolatek na pokładzie, nie zapominajmy) zwiedzanie nie potrwało zbyt długo ale też nie za bardzo było gdzie tyłek na dłużej usadzić. Stoiska wielkich były przykładnie oblegane ale to, co widziałem na stoiskach twórców niezależnych napawało optymizmem. Ludziom się chce, małe firmy mają pomysły (Duma szlachecka przypadła mi do gustu bardzo!) a jedyne, czego tak naprawdę brakuje, to zorganizowana promocja ich twórczości. Niestety, bez bardzo głębokiego grzebania większości tych gier nie znajdziemy i o nich nie usłyszymy a w konsekwencji przelecą nam gdzieś koło nosa. A szkoda, bo sporo bardzo pozytywnej energii i wiele ciekawych pomysłów dziś na targach widziałem. I to nie u wielkich a właśnie w tych małych boksach, u ludzi zapalonych tak bardzo do swoich pomysłów, że aż zarażających entuzjazmem. A właśnie o ten entuzjazm w graniu chodzi i tej radości tworzenia potrafiącej podeptać zestawienia Excela wielkim potrafi brakować.

PGA dla nas się skończyło, niedzielę już sobie odpuszczamy. Jeśli jednak masz okazję – wpadnij koniecznie i od razu ruszaj do pawilonu nr 8, gdzie znajdziesz tych opisywanych przeze mnie zapaleńców. Dla nich warto te targi odwiedzić.

, , ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Apple Time Machine i Synology DiskStation

Ostatnimi czasy otrzymuję mailem sporo zapytań o to, jak spiąć serwery NAS firmy Synology z komputerami Apple, by serwer mógł...

Zamknij