Menu serwera

Przyszołość elektroniki użytkowej

Zastanawialiście się kiedyś jak będzie wyglądała niedaleka przyszłość elektroniki użytkowej? Wśród czytających tego bloga jest kilka osób, które takimi przemyśleniami zajmują się – można powiedzieć – zawodowo i dostają za to pieniądze. Te osoby śledzą trendy i zmiany wciąż zachodzące w elektronice oraz zeznania finansowe wielkich firm zaangażowanych w proces tworzenia gadżetów jutra. Osoby te mają na pewno o wiele szerszą wiedzę i o wiele szersze pole do ekstrapolacji aktualnej sytuacji elektroniki użytkowej na jej sytuację za lat dwa-trzy-kilka-kilkanaście. Mnie takie przewidywania interesują o tyle, że konfrontuję je z codziennością tak zwanego Zwykłego Użytkownika a po części też (z racji zawodowych zainteresowań i obowiązków) Użytkownika Wyspecjalizowanego, który od elektroniki wymaga nieco więcej, niż możliwość sprawdzenia maili czy odpalenia gry. Zajmuję się między innymi składem różnych wydawnictw a to wymaga często konfiguracji odbiegających od przeciętnych. Przy okazji mam najlepszy z możliwych materiał poglądowy w postaci ZU żony i dwójki małoletnich dzieciaków, z których czterolatek z przyzwyczajenia maże po TV paluchem, co bezpośrednio dowodzi wpływu przyzwyczajenia do obsługi urządzeń takim a nie innym interfejsem.

W skrócie: jak wyewoluuje elektronika użytkowa na przestrzeni najbliższych lat? Pokombinujmy…

Punktem wyjścia jest oczywiście sytuacja aktualna, która przedstawia się mniej więcej następująco:

  • Komputer stacjonarny określany jako PC trzyma się całkiem nieźle i jako idea, i jako odsetek maszyn aktywnie pracujących. Niemniej widać powolną tendencję, która w niedalekiej przyszłości bardzo się wzmocni, by zredefiniować pojęcie PC aktualnie rozumiane jako Personal Computer. W niedalekiej przyszłości bardziej będzie ono kojarzone z pojęciem Personal Computing, które stanie się bardzo pojemną kategorią grupującą całą osobistą elektronikę (komputery, laptopy, smartfony, tablety, telewizory i co tam jeszcze zostanie wymyślone). Swego czasu pisałem o tym szerzej w artykule Post-srost-PC i zapraszam do zapoznania się z tymi przemyśleniami, przydadzą się nieco dalej.
  • Z każdym rokiem urządzenia przenośne (laptopy i wszystkie ich podtypy w stylu netbooki czy inne takie, smartfony, tablety i ogólnie wszystko to, co można wziąć do łapy/torby i ruszyć z tym do kumpla czy pracy) stają się coraz mocniejsze. Stają się na tyle mocne, że do podstawowych zadań wystarczą z dużą nadwyżką mocy. Ten artykuł piszę na iPadzie pierwszej generacji (z podpiętą klawiaturą to świetne combo do pisania), którego oprogramowanie całkowicie wystarcza do tak podstawowego zadania. Aktualnie mamy zdaje się piątą czy szóstą generację tych urządzeń a ich możliwości daleko prześcigają moje urządzonko. Umówmy się, aktualna moc tabletów, smartfonów, laptopów czy innych urządzeń mobilnych całkowicie wystarcza do zaspokojenia potrzeb jakichś 90% ludzkości.
  • Na naszych oczach dzieje się rewolucja związana z dostępem do internetu i szybkościami tego dostępu. W zasięgu sieci można być już prawie wszędzie a prędkości dostępu stają się coraz wyższe. Pozwala to na korzystanie we w miarę bezproblemowy sposób z sieciowych usług wszelkiego rodzaju od emaila począwszy, na synchronizacji filmów i zdjęć z chmurą skończywszy. Rynek usług związanych z internetem i przesyłem różnego rodzaju danych będzie przecież rósł, pomysłów jest mnóstwo i wciąż trwa wyścig między pomysłami a infrastrukturą umożliwiającą ich wdrożenie.
  • Miniaturyzacja samych urządzeń mobilnych zatrzymała się obecnie i walczy się o miniaturyzację wnętrza a nie formy samych urządzeń, które powoli nabierają najbardziej optymalnych kształtów.

Mamy więc cztery bardzo ogólne punkty opisujące stan aktualny. Są to punkty ważne dla mnie i moich dalszych wywodów, inni pewnie byliby w stanie dorzucić sporo jeszcze od siebie.

Personal Computing

Urządzenia stają się coraz bardziej osobiste z kilku przyczyn. Przede wszystkim są coraz tańsze i normą staje się sytuacja, w której jeden domownik ma swoje prywatne urządzenie albo i kilka. Coraz więcej ludzi ma swojego laptopa, smartfona a czasem dorzuca do tego jeszcze tablet czy inny gadżet, przy czym jeden laptop/komputer w domu zaczyna powoli stawać się rzadkością. Domownicy mają po prostu swoje i tyle. Swój telefon, swój komputer/laptop, swój tablet. Urządzenia stają się coraz bardziej osobiste gdyż stają się coraz bardziej dostępne i można pozwolić sobie na posiadanie własnych, nawet jeśli w domu znajdują się już podobne.

Co to implikuje? To chyba oczywiste: ten laptop jest MÓJ gdyż TY masz SWÓJ. Ten telefon jest MÓJ gdyż TY masz SWÓJ. To jest moje, własne, prywatne… Personal.

Słowo „komputer” kojarzyć się jeszcze do niedawna mogło z szarą zazwyczaj jednostką centralną i monitorem. Od dłuższego już czasu jest to nieprawda. Zaglądając do kieszeni spodni widzimy tam komputer z wyspecjalizowanym oprogramowaniem. Czytając książkę na tablecie trzymamy w dłoniach komputer. Laptop to – oczywista oczywistość, że zacytuję klasyka – komputer. Jak bowiem zazwyczaj definiujemy „komputer”? To urządzenie, które NIE jest wyspecjalizowanym urządzeniem elektronicznym spełniającym jedno czy kilka zadań. Komputer to urządzenie elektroniczne umożliwiające wykonywanie różnych zadań, którego możliwości można rozbudowywać dodatkowym oprogramowaniem. Te czynności składają się na ogólne doświadczenie pracy z komputerem czyli na ów Computing.

Jak widać definicja komputera jest szeroka ale zawiera dwa według mnie kluczowe elementy:

  • rozszerzalność możliwości przez dodatkowe oprogramowanie i…
  • wynikającą z tego potrzebę posiadania systemu operacyjnego.

To jest moja definicja komputera a im więcej gadżetów widzę, tym bardziej się ku niej skłaniam. Elastyczność rozwiązań programistycznych to aktualnie według mnie wyznacznik tego, co określić można mianem „komputer”.

Interfejs, głupcze!

Skoro więc mamy już teraz komputer przy sobie (w takiej czy innej jego postaci), co mogą z nim dalej zrobić producenci i jaki może być jego kształt w najbliższej przyszłości? Jak mogą wyglądać różne formy komputera w najbliższych latach?

Moja odpowiedź: jak sobie tylko producenci sprzętu wymarzą.

Banalne? Ależ oczywiście. Jednak już teraz możemy zauważyć, jaka forma komputera / elektroniki użytkowej będzie dominującą w najbliższym czasie. Najbliższy chyba wprowadzenia przyszłości już dziś był… Microsoft prezentując Windows 8 i jego możliwość funkcjonowania na urządzeniach mobilnych jak i bardziej kojarzonych z zastosowaniami stacjonarnymi. Doskonała idea stojąca za nowym systemem została totalnie zaprzepaszczona brakiem strategicznej decyzji o równoczesnym wspieraniu OBYDWU kategorii urządzeń – zarówno mobilnych jak i stacjonarnych. Wszystko bowiem rozbija się o najważniejszą rzecz pod Słońcem, a więc o… Interfejs!

Rozmiar urządzenia a więc ekranu, dzięki któremu komunikuje się on zwrotnie z użytkownikiem, determinuje sposób jego obsługi a więc interfejs. A konkretnie – interfejs wejścia.

Podawanie danych do urządzenia bez wsparcia odpowiedniej technologii może stanowić o bezsensie zastosowanego interfejsu. Najprostszy przykład to ekrany opornościowe. Po dłuższej zabawie iPhone do rąk mych wpadło jakieś LG z ekranem opornościowym, który to telefon uparto się wyposażyć w system Android. Kompletne nieporozumienie. System bazujący na dotyku po prostu wymaga technologii ułatwiającej a nie utrudniającej interakcję z urządzeniem.

Podobny problem spotkał Windows 8. System ten wraz ze swoimi kaflami zapewne doskonale sprawdza się na urządzeniach obsługiwanych głównie dotykiem ale w przypadku klawiatury połączonej z myszką/gładzikiem po prostu frustruje. I to na tyle, że kupno systemu odłożyłem na czas, gdy ktoś w końcu w Redmond pomyśli i dopasuje swój system do metod interakcji użytkownika z urządzeniem. Service Pack przywracający wygodę interakcji z systemem za pomocą klawiatury i myszki/gładzika jest chyba dobitnym dowodem na to, że wygoda obsługi urządzenia za pomocą odpowiedniego interfejsu jest jednym z kluczowych zagadnień.

OK, wiemy już, jak ważna jest wygoda interakcji użytkownika z urządzeniem. Jak w takim razie będzie wyglądał typowy komputer za lat parę?

Wszystko w kieszeni

Najbliższy wyprodukowania urządzenia przyszłości był/jest Microsoft, który jednak dzięki skopaniu swojego systemu zawalił sprawę i w najbliższej przyszłości raczej będzie naprawiał to, co zepsuł, zamiast skupić się na wdrożeniu tego, co początkowo było zaplanowane. A widać jak na dłoni, że planowano wprowadzić rzecz fantastyczną: zunifikowany computing niezależnie od urządzenia.

Nie znikną bowiem w najbliższej przyszłości kategorie urządzeń, które znamy dzisiaj: laptopy, tablety czy smartfony pozostaną gdyż pole do ich istnienia wyznacza funkcjonalność danego urządzenia a więc potrzeby użytkownika i jego sposób interakcji z urządzeniem. Użytkownicy będą potrzebowali nadal telefonów, tabletów czy laptopów, bo w zależności od sytuacji taka forma urządzenia będzie się najlepiej sprawdzała. To, co ulegnie zmianie, to filozofia funkcjonowania systemu operacyjnego.

To dzieje się już dzisiaj i jest powoli wdrażane przez największych twórców oprogramowania systemowego dla elektroniki użytkowej. Apple bardzo powoli ale systematycznie unifikuje swoje systemy Mac OS X i iOS tak, by były do siebie maksymalnie zbliżone pod względem zastosowanych wewnętrznych bibliotek. Oczywiście w parze musi za tym iść unifikacja technologicznych rozwiązań ale to już się dzieje – nowe procesory pracujące w architekturze 64 bit to kolejny krok do zbliżenia rozwiązań mobilnych do znanych z tych bardziej stacjonarnych (laptopy, stacje robocze) pod względem jeśli jeszcze nie wydajnościowym, to funkcjonalnym. Intel bardzo mocno rozwija swoją linię układów na tyle wydajnych a przy okazji energooszczędnych, by sensowne było ich użycie w całej gamie urządzeń mobilnych i bardziej stacjonarnych. Microsoft także wyraźnie daje do zrozumienia, w jakim kierunku zmierza ze swoimi systemami… Co to zmienia?

Na razie nic ale kierunek jest jasny i w przyszłości już zapewne całkiem niedalekiej doczekamy się w końcu tego, na co czekamy od dawna: sensownego interfejsu zależnego od metod wprowadzania danych i sposobu interakcji z urządzeniem (dowolnym). Co przez to rozumiem?

To głównie święty graal i obiekt westchnień wszystkich geeków wszechświata, czyli możliwość wygodnego korzystania z urządzenia w zależności od tego, gdzie się je podepnie. Postaram się to zilustrować przykładem. Wyciągasz telefon z kieszeni i podłączasz go do TV/monitora (przewodowo bądź bezprzewodowo) przy okazji podłączając klawiaturę i myszkę. Interfejs zmienia się i na ekranie TV/monitora widzisz okienka, wykorzystujesz mysz i klawiaturę do najbardziej w tym momencie intuicyjnego sposobu interakcji z urządzeniem, widzisz aplikacje w trybie „desktopowym”, wykorzystującym jego możliwości i potencjał. Te same aplikacje, z których korzystasz na co dzień w swoim telefonie płynnie zmieniają swój sposób interakcji z użytkownikiem w zależności od tego, jak użytkownik chce się z urządzeniem porozumiewać. Odłączasz klawiaturę – proszę bardzo, masz do dyspozycji klawiaturę na ekranie telefonu. Odłączasz mysz – proszę bardzo, na ekranie TV/monitora widzisz odpowiednio skalowany interfejs dotykowy, obsługiwany z telefonu. Inny przykład: jedziesz w delegację i bierzesz tablet, na którym pracujesz podczas jazdy i który po przyjeździe do oddziału firmy parujesz w łatwy sposób z monitorem, klawiaturą i myszką by mieć w pełni funkcjonalną stację roboczą.

Brzmi znajomo? Ależ oczywiście, próby stworzenia takiego systemu podejmował już chociażby Cannonical chcąc w swoim planowanym telefonie umożliwić współistnienie dwóch interfejsów interakcji z użytkownikiem, różnych w zależności od podłączonych urządzeń wejścia. Jestem przekonany, że Microsoft od początku tworzenia Windows 8 planował tego typu funkcjonalność, czego jednak nie udało się wdrożyć ale nad czym – jestem o tym przekonany – pracuje się tam bardzo mocno. Apple jawnie dąży ku takiemu rozwiązaniu i tylko kwestią czasu jest, kiedy w końcu zepnie obydwa światy interfejsów dotykowego i opartego na klawiaturze z myszą/gładzikiem.

Długo jeszcze bowiem będziemy posługiwali się znanymi nam teraz interfejsami wprowadzania danych do urządzeń. Wprowadzanie komend głosem jest fajne i przydatne w szczególnych sytuacjach ale nie w codziennej, mniej lub bardziej produktywnej pracy. Głos ma sens w samochodzie, w salonie przy korzystaniu z telewizora, w przypadku wprowadzania tekstów (przy założeniu, że jest się samemu by użytkownicy siedzący gdzieś obok owego dyktującego teksty nie zatłukli :))… Na pewno prace nad alternatywnymi interfejsami będą trwały ale nie przełoży się to na całkowitą zmianę sposobu komunikowania się z urządzeniami ale raczej na udoskonalenie tych form i rozbudowanie o nowe możliwości. Przestrzenne interfejsy znane z filmów fantastycznych możemy między bajki wsadzić z prostego powodu: machanie łapami w powietrzu męczy. Wszelkie pomysły tego typu będą szybko i skutecznie eliminowane przez samych użytkowników jako z gruntu bezsensowne, męczące i nie mające żadnego praktycznego zastosowania.

Rozwój systemów operacyjnych i technologii pozwoli w niedalekiej przyszłości na stworzenie czegoś, o czym marzymy już dziś: urządzenia, które możemy trzymać w kieszeni ale z którego możemy w określonych warunkach zrobić pełnoprawną stację roboczą. Komputer w kieszeni mamy już teraz ale w niedalekiej przyszłości będziemy mogli wrócić z pracy i wyświetlić pulpit pracowego smartfona na swoim monitorze bez jakichś dodatkowych zabiegów, przynosząc po prostu urządzenie do domu. Tak, wiem, że można podobną funkcjonalność uzyskać już w tym momencie choćby za pomocą pracy na zdalnym terminalu ale zastanowić się trzeba, dlaczego nie jest to szczególnie rozpowszechniony sposób. Ano właśnie, infrastruktura jeszcze nie pozwala na w pełni wygodną pracę zdalną i zapewne nie zmieni się to zbyt szybko. Szybciej moim zdaniem wyewoluują urządzenia i systemy operacyjne.

Cloud Computing

W przyszłości będzie to absolutny standard a przejście na ten model pracy z naszymi danymi dzieje się na naszych oczach. Powodów jest kilka ale skupię się na tym z punktu widzenia Zwykłego Użytkownika najważniejszym: dostęp do danych z każdego osobistego urządzenia.

Aktualnie Apple, Microsoft czy Google oferują swoje rozwiązania sieciowe, które w jakiś sposób próbują integrować systemy (a właściwie dane użytkownika) z urządzeniami, z których użytkownik korzysta. Jedne firmy robią to lepiej, inne gorzej ale trend jest wspólny: oddzielić dane od urządzenia, trzymać je gdzieś na serwerze i umożliwić do nich dostęp użytkownikowi z dowolnego urządzenia. Ten sposób postępowania przyjmie się z jednego, prostego powodu: będzie wygodny, o ile w końcu twórcy systemów operacyjnych dostarczą rozwiązanie na tyle przezroczyste dla ZU, że nie będzie on musiał o nim myśleć. Już całkiem blisko takich rozwiązań jesteśmy a najbliżej chyba Microsoft, który bardzo ładnie wplata swój SkyDrive w różne swoje usługi. Musi co prawda wykonać jeszcze potężną robotę związaną z uproszczeniem całego systemu dla użytkownika tak, by ów nie musiał nawet wiedzieć, że jakieś pliki w ogóle między serwerami wędrują. Chodzi o uzyskanie prostego efektu: gdzie się zaloguję, tam zastanę swoje dane i konfigurację, jaką zostawiłem na ostatnio używanym urządzeniu. Oczywiście można mówić, że Google i jego ChromeOS jest jeszcze bliżej ostatecznego sukcesu ale w przypadku ChromeOS na razie ciężko mówić o ustalaniu trendów, Google musi bardziej postarać się ze swoją ideą fulscreenowej przeglądarki jako pulpitu roboczego i przede wszystkim jakoś musi to osadzić w Androidzie. Inaczej nie ma to większego sensu i stanowi tylko ciekawostkę. Chyba że Android zostanie zastąpiony ChromeOS, wtedy z dziką ciekawością będę spoglądał na rozwój wypadków.

Jak by nie było, najbliższa i nieco dalsza przyszłość rysuje się dla Zwykłego Użytkownika w barwach permanentnej inwigilacji jego plików na serwerach firm tworzących systemy operacyjne :). W zamian użytkownik będzie miał swoje dane i swoje środowisko pracy niezależnie od urządzenia, którym będzie się posługiwał.

Tak widzę najbliższą przyszłość elektroniki użytkowej i tego, w jakim kierunku podryfuje to wszystko. Formy urządzeń ustalą się na kilka najbliższych lat i tu miejsca na większe rewolucje nie widzę – zostały bowiem zdefiniowane przez ich użyteczność. Google Glass czy inne zegarki będą ciekawymi gadżetami ale nie staną się nową jakością. Na tego typu zmiany przyjdzie czas, gdy pojawi się nowa technologia zmieniająca sposób interakcji z komputerem (sensu largo). Ale to już pieśń dalszej przyszłości, która może przybrać kształt implantów, sterowania myślą czy jakikolwiek inny.

, ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Twelve Monkeys! Top Gear!

Od ostatniego wpisu nieco czasu już minęło ale to wcale nie oznacza, że serwer próżnuje :). Zeszły weekend okazał się...

Zamknij