Menu serwera

Manhattan eSATA Quick Dock

Manhattan eSATA Quick Dock vs Synology DS213+

Jakiś czas temu zachciało mi się dokupić do mojego Synology DS213+ zewnętrzną kieszeń na twardziela, który będzie mi kopie zapasowe danych zgromadzonych na serwerze trzymał. Jako że z interfejsem USB lubię się średnio a DS213+ FireWire czy innego Thunderbolta nie ma, padło na kieszeń, która ma inny standard obsługiwany przez DS213+ – eSATA. Obiecywałem sobie sporo, bo przeca eSATA obsługuje transmisje niedostępne dla USB2 i wyższe, niż USB3 a jak wyszło w praniu, już raportuję.

Zacznijmy jednak od samej kieszeni. Właściwie to nie jest kieszeń a dok dla dysków twardych w standardzie 3,5″ i 2,5″. Dyski mniejsze przytrzymywane są całkiem sympatyczną, uchylną „zapadką”, która dba o to, by mniejsze nie latało po całym doku. Dok może obsługiwać jeden dysk na raz (są oczywiście modele potrafiące tych dysków trzymać więcej) a całość kosztuje i tak mniej, niż standardowa kieszeń na dyski, i to ta tańsza. Krucho ostatnio u mnie z kasą i jakoś sobie muszę cholera radzić…

Wygląda toto całkiem przyjemnie acz kompletnie nie pasuje do całej reszty urządzeń, które trzymam w okolicy serwera. Serwer jak i reszta (z UPSem włącznie) jest koloru czarnego a tu dostajemy radosny kolor aluminium z dużą, solidną diodą informującą o pracy urządzenia pośrodku. Całość sprawia miłe dla oka wrażenie i jest całkiem solidna i dobrze dociążona, dzięki czemu wciśnięty w doka dysk nie wywala całej konstrukcji. Ogólnie Quick Dock sprawia wrażenie solidnego i dobrze wykończonego produktu.

Manhattan eSATA Quick Dock - front

Manhattan eSATA Quick Dock – front

Z dyskiem wygląda to już nieco mniej seksownie ale cóż począć, dysków nie robią dla wyglądu, tylko dla pojemności i po wciśnięciu twardziela otrzymuje się coś takiego:

Manhattan eSATA Quick Dock - rzucik z dyskiem

Manhattan eSATA Quick Dock – rzucik z dyskiem

I wszystko byłoby super, gdyby nie… Totalnie dająca po gałach w nocy dioda, która ma MOC! Wali toto światłem potwornie a gdy dysk zaczyna w nocy pracować, ma się wrażenie, że trafiło się na niezłe dicho z ostrymi stroboskopami i wykręconymi wizualizacjami. Przeszkadza to na tyle, że doka schowałem głęboko i zakryłem wszystkim, co miałem akurat pod ręką, czyli solidną porcją kabli. Mocna rzecz!

Od tyłu dok wygląda także całkiem fajnie – minimalistycznie zaprojektowano co trzeba, porty rozlokowano z głową i jest to tak samo dobrze używalne, jak wyglądające. Rzućta okiem sami:

Manhattan eSATA Quick Dock - od dupy strony

Manhattan eSATA Quick Dock – od dupy strony

Jak widać nie ma tam jakiejś wielkiej filozofii: ot porty do wetknięcia kabli (całe niezbędne okablowanie dostarczane jest wraz z dokiem), zasilanie i tyle. Jako się rzekło, konstrukcja jest prosta jak cepem walnąć.

A jak się to sprawuje? No więc nie wiem, co o tym sądzić. W serwerze mam RAID1 zestawione z dysków Seagate Barracuda ST3000DM001-1CH166, które pewnie demonami prędkości nie są (dla ciekawskich wyniki testów) ale transfery wewnętrzne kształtują mi się na poziomie 50-60 MB/s, co jakimś niesamowitym wynikiem nie jest. I tu nie mam pojęcia, czy to kwestia szybkości odczytu z RAID, czy jak, ale transfer kilkugigabajtowego pliku z/do RAID właśnie takie wartości osiąga i nie chce być większy. Średnia prędkość kopiowania pliku z/do twardziela oscylowała wokół 55 MB/s i za diabła nie udało mi się osiągnąć więcej. I teraz nie wiem, czy to kwestia po prostu wydajności twardzieli w serwerze (serio, te wartości to maks, jaki jestem w stanie wyciągnąć z macierzy), czy jakiś inny czynnik bity tu swe przyłożył. Ciężko orzec, tym bardziej, że technik ze mnie żaden.

Z innej beczki: dok jest ultrastabilny. Stoi sobie wpięty do serwera i dzielnie przyjmuje zadania okresowych kopii zapasowych bez mrugnięcia diodą (no dobra, mryga ale w tym pozytywnym znaczeniu). Ani razu serwer nie komunikował jakichś problemów w łączności z kieszenią. Gwoli sprawiedliwości muszę jednak doklepać, że podpięty do serwera drugi twardziel, tym razem via USB, też nie sprawuje kłopotów. Urządzenie od Manhattan po prostu działa.

Ponoć jest tam jakiś mechanizm hot-swappa i w ogóle ale średnio mnie to interesuje. Najważniejsze, że dzięki dokowi nie blokuję sobie portu USB (te są ultraprzydatne w domowym serwerku o dziwo), transfery idą równo i chyba maksem szybkości, jaką są w stanie zaoferować Barracudy. No i całość kosztowała stosunkowo niewiele jak na kieszeń eSATA – poniżej stówki.

Plusy:

  • dobre wykonanie
  • pełne okablowanie w pudełku
  • prostota działania
  • obsługuje także dyski 2,5″
  • cena

Minusy:

  • wkur… dioda!
  • USB2 tylko

Brać czy nie brać? Jeśli potrzebujesz czegoś taniego, zewnętrznego i obsługującego eSATA – śmiało! I tak pewnie bardziej potrzebujesz czegoś na USB3 ale tego tu niestety nie uświadczysz…

strona produktu

, ,

5 odpowiedzi do Manhattan eSATA Quick Dock vs Synology DS213+

  1. byte Grudzień 2, 2014 o 12:46 #

    Chyba ufunduję jakąś prywatną nagrodę do firmy, która zrobi kieszeń bez oczojebnej diody (w sensie, że z taką dyskretną). Nie wiem w czym problem? Projektanci lubią dyskotekę na biurku?

    • CoSTa Grudzień 4, 2014 o 14:27 #

      Chłopaki pewnie tego poza biurem nie używają. Przy świetle dioda nie przeszkadza ale w nocy pokój super się stroboskopi :)

      • pedro Grudzień 29, 2014 o 11:30 #

        Kawałek czarnej taśmy klejącej rozwiąże problem z diodą :)

  2. Morpheusplus Grudzień 4, 2014 o 12:06 #

    Dobra recenzja – właśnie zastanawiałem się nad takim urządzonkiem i obawiałem się o jakość wykonania i jego współpracę z Synology.
    Co do diod, Stanach wymyślili specjalne nalepki na nie, produkowane w kilku stopniach przyciemniania i kilku kolorach: http://www.lightdims.com/

    • CoSTa Grudzień 4, 2014 o 14:28 #

      Świetna rzecz acz przyznaję, że proste wsadzenie tego cholerstwa najgłębiej, jak się da, też załatwia sprawę :). No ale to chyba nie o to chodzi…

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
The Maze Runner!

Ooooj, sporo tego się pojawiło! Ale że główka od nadmiaru w tym przypadku nie boli, martwić się chyba za bardzo nie będziemy,...

Zamknij