Menu serwera

Muzyka z netu

Muzyka z netu

Internet to cudowne miejsce. I to nie tylko dla miłośników wszelkiej maści pornografii o dziwo. Wiem, że dla porno internet wynaleziono ale jak się okazuje – nie tylko fikołki ludziom w głowie! Czasem trzeba też do fikołków puścić jakąś muzykę a wtedy zaczyna się wielki, ogromny problem: klęska urodzaju!

Wszelkie możliwe serwisy streamingowe stały się normą i to angażującą coraz bardziej. Mój dzień wypełniony jest Deezerem, mam jego podpowiedzi, słucham proponowanej przez jego algorytmy muzyki, które to algorytmy korzystają z moich preferencji, historii słychanej muzyki i pewnie z kilkunastu innych zmiennych stale śledzonych w serwisie. I wszystko jest OK z jednym, małym wyjątkiem: strasznie to się wszystko dehumanizuje.

Pomyślcie przez chwilę. Taki Deezer ciężko pracuje nad dobieraniem playlisty zgodnej z moimi gustami. Ciężko gromadzi dane, kombinuje, sprawdza, tworzy wewnętrzne zależności… Się dzieje! W efekcie dostaję muzykę, która może lecieć cały dzień (i leci) i każdy prawie kawałek ląduje w kategorii „lubię to”. Problem w tym, że im lepiej te kawałki się dobierają, tym mniej zaskoczeń z głośnika słyszę i po pewnym czasie czyni się po prostu dosyć nudnawo.

Dlatego zacząłem coraz chętniej biegać po rozgłośniach radiowych oraz netlabelach. Powód jest prosty: radio internetowe czy netlabel gra jakiś gatunek lub rodzaj muzyki ale rzeczy, jakie są tam serwowane, są dobierane zazwyczaj przez żywych, mających swoje gusta i guściki oraz nastroje i nastroiki ludzi. I to słychać!

Bardzo, bardzo polecam Wam wskoczenie na stronę greckiego radia internetowego z muzyką alternatywną (po prawdzie więcej tam elektroniki niż alternatywy ale mają ichni DJe talent do wyszukiwania bardzo ciekawych kawałków), która to stacja zdjęła mnie buty i została na stałe w moich ulubionych. Mało gadania, dużo grania a wieczorami sety, które robią dobrze… Panie i panowie: offradio.gr!

OFFradio

OFFradio

Drugi z dzisiejszych linków prowadzi do płodnego netlabela z muzyką ogólnie określaną jako elektroniczną ale w odmianach głównie goa, psychodelicznych, progresywnych i z rzadkimi wstawkami downtempo czy innego psybientu. Label prezentuje jakichś mało znanych twórców, którzy brzmią miejscami tak fantastycznie demoscenowo, że aż miło się na sercu robi. Oczywiście albumy można ssać do woli w różnych jakościach i za friko. Jakieś 80% oferty tego netlabela jest – nie oszukujmy się – słaba albo bardzo słaba. Ale zostaje te 20% wartych uwagi, z których 20% jest bardzo dobre i ożywia ciało oraz duszę. Spróbować bardzo warto, tym bardziej, że nic to nie kosztuje: ektoplazm.com.

Ektoplazm

Ektoplazm

Cóż, pozostaje mi tylko życzyć miłego słuchania :)

, , ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Rudderless
Rudderless! The Riot Club!

Dziś skromniutko bardzo ale może ktoś coś znajdzie dla siebie. W sumie filmy robią za dodatek do uzupełnienia seriali i raczej...

Zamknij