Menu serwera

Prezydenci

Prezydent tego kraju? Meeeh!

Ot i mamy półmetek międzyturowy, w którym nie wytrzymałem i musiałem po prostu w końcu coś z siebie wylać. No to sobie troszkę wyleję…

Posłuchałem nieco marudzenia popierwszoturowego jakie przewinęło się przez nasze media w temacie nudnej kampanii… Bo ja wiem, czy kampania była nudna? Była dokładnie taka, jacy byli kandydaci – o niczym i nie na temat. Komorowski z Dudą pieprzyli coś bez sensu o tym jak to podatki będą obniżać/podwyższać, jak to konstytucję będą zmieniać, Ogórkowa dorzucała jakieś frazesy o zmianie całego prawa, Kukiz jakieś idiotyzmy o wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych wygadywał a reszta planktonu odjeżdżała swoimi pociągami w swoich kierunkach i nikt zdrowy psychicznie choć przez chwilę nie traciłby czasu na słuchanie ich głupot. Po kilku dniach słuchania tego pieprzenia wyłączyłem telewizor i rzadko zaglądałem do prasy. Z prostego powodu: większość wyborczej obietnicopapki nie leży w kompetencjach prezydenta tego kraju!

Kochani kandydaci na prezydenta naszego zaścianka: wsadźcie sobie swoje zapowiedzi i obietnice głęboko w jelito grube gdyż albowiem właśnie tyle możecie w ich temacie zrobić. Z posiadania inicjatywy ustawodawczej nie wynika jeszcze możliwość zmiany konstytucji, wprowadzenia zmian w ordynacji wyborczej (tak panie Kukiz, dekretem pan tego nie zrobisz) i co tam jeszcze sobie wymyśliliście. Możecie w tych tematach kaszlnąć ale jeśli za tym kaszlnięciem nie będzie sejmowej arytmetyki, kaszlecie bez pokrycia. A nie będzie, nie ma na to najmniejszych szans. W granicach waszych przyszłych kompetencji leży jednak chociażby obronność naszego radosnego kraiku, o której w kontekście trwającej po sąsiedzku wojny jakoś było cichuteńko (ok, ładniutka pani Ogórek coś bąknęła o chwytaniu za słuchawkę ale jak rozumiem potraktowano to w kategoriach niezamierzonego acz uroczego żartu). Śmiało panowie kandydaci! Będziecie nas brali w kamasze, czy nie? Zainwestujecie w wojsko, czy wciąż będziecie wspomagać wyprzedaże staroci wuja Sama? Dacie znać, czy w jakiejkolwiek sprawie będziecie na arenie międzynarodowej aktywnie robili COKOLWIEK??? No właśnie…

Kampania nie była nudna. Ta kampania była zbędna.

Problemem okazał się brak alternatywnego do POPiSowego sposobu myślenia. Nie ma w naszym kraju przedstawiciela ideologicznej lewicy, która mogłaby zrównoważyć światopoglądowe ale i ekonomiczne pomysły POPiSu. Dla POPiSu nie ma ŻADNEJ racjonalnej alternatywy! Te dwie partie nie walczą ze sobą, bo nie mają o co (no może poza podziałem powyborczych łupów) – posłowie migrują pomiędzy nimi w zależności od aktualnej wysokości słupków danej partyjki i zauważcie, dzieje się to dosyć swobodnie z oczywistych powodów – zasadniczych różnic między jedną a drugą nie ma. Zarówno w tzw. programie jak i w światopoglądzie. Wystawieni przez te partie kandydaci na prezydenta właściwie niczym się nie różnią.

Wielkim dramatem tego kraju jest nieistniejąca lewica, która przybrała twarz Leszka Millera i kojarzy się tylko z postkomunistami, a przez to mało seksownie dla zdecydowanej większości ludzi. Miller głupi nie jest, wie to i w konsekwencji wystawił kogoś zdecydowanie bardziej seksi, niż on sam. Problemem z panią Ogórek nie był jej status „nieznanej i nieobytej” – to każdy średnio zręczny spec od pijaru przekułby w wielkie jej atuty. Problemem Millera z panią Ogórek był całkowity brak pomysłu, co tak właściwie chciałoby się z nią zrobić. Wystarczyło pani Ogórek wręczyć scenariusz i listy dialogowe do ręki i kampania szła by sama. Jednak zbrakło tego scenariusza i zabrakło tych linii dialogowych. SLD nie ma już ambicji przejmowania władzy, nie ma już ambicji narzucania swoich rozwiązań, reprezentowania kogokolwiek w jakichkolwiek wyborach. SLD nie ma już żadnego pomysłu na politykę poza jak najdłuższym przetrwaniem i wyciągnięciem czego jeszcze się da finansowo wyciągnąć. W efekcie wystartowała babeczka, która bez promptera swojej partii nie miała nic do powiedzenia, w temacie konkretów nie otrzymawszy żadnych wytycznych improwizowała albo rzucała ogólnikami a całość składała się na obraz totalnej amatorszczyzny i krańcowej nieudolności. Jeśli SLD potrzebowało jakiegoś gwoździa do trumny, to samo go sobie przybiło.

Zasadniczo wszystko w naszym kraju stoi na głowie – światopoglądowo konserwatywny PiS rzuca gospodarczo socjalistyczne wizje przy okazji dbając jak tylko może o utrwalenie neokolonialnych stosunków pracowniczych przy okazji umizgując się do najgłośniej krzyczących związków zawodowych. W takich warunkach i z tak funkcjonującymi partiami politycznymi nie za bardzo ma na kogo racjonalnie myślący człowiek zagłosować. Schizofrenia polityków przerzuca się z resztą na ich wyborców, którzy dadzą się pokroić za kapitalizm jednocześnie jęcząc na wyzysk, jaki jest im fundowany w centrum Europy, gdzie zapieprzają w pracy najdłużej z Europejczyków ale udział ich dochodów w PKB jest jednym z najniższych na kontynecie (czyli pracują ale gówno za to dostają). Ba! Potrafiący pikietować przeciwko lepszym, narzuconym im przez (sic!) inne państwo minimalnym stawkom godzinowym, dzięki którym nie będą najtańszym możliwym sposobem cięcia kosztów dla tzw. pracodawców. Jak już wspomniałem – racjonalnie myślący człowiek w tym kraju ma naprawdę ciężko.

Nie głosowałem w pierwszej turze wyborów z braku kandydata, na którego mógłbym z czystym sumieniem głos oddać. W drugiej turze wyborów zagłosuję natomiast z pełną premedytacją na Andrzeja Dudę. Czemu tak? Bo to nie Komorowski, bo to nie jest prezydent partii mającej większość w parlamencie. Jako taki, jako przedstawiciel ponoć opozycji powinien trzymać pomysły Platformy w ryzach i wetować co radośniejsze wykwity przedwyborczego klepania kretyńskich ustaw, o których już zaczynają chłopcy i dziewczyny z PO przebąkiwać.

Ja głosujący na kandydata PiS… Kto by pomyślał?

,

10 odpowiedzi do Prezydent tego kraju? Meeeh!

  1. jarv Maj 15, 2015 o 11:02 #

    Tak z czystej ciekawości – bo sam czasem się nad tym zastanawiam (znaczy nad głosowaniem jak ty) – a nie boisz się, że zamiast „trzymać pomysły Platformy w ryzach” – będzie raczej totalnym stoperem wetując co się da?

    • CoSTa Maj 15, 2015 o 11:12 #

      Nie obawiam się – nawet jeśli będzie stał okoniem i wszystko wetował, PO będzie miało doskonałą pożywkę i będzie jechało po Dudzie i PiS równiutko. Wolę jednak Dudę wetującego, niż Komorowskiego podpisującego wszystko jak leci, ot choćby sto miliardów przełożone z kieszeni do ZUS w ramach księgowania ładniejszego.

  2. Krzysztof Krzyżaniak (eloy) Maj 15, 2015 o 11:31 #

    A teraz wyobraź sobie że PiS wygrywa na jesieni wybory…

  3. garret Maj 15, 2015 o 12:47 #

    No dokłdnie – i wracamy do IV RP – to będzie dopiero dramat…

    • CoSTa Maj 15, 2015 o 13:13 #

      No właśnie… Co się tak właściwie wydarzy po przejęciu ewentualnym władzy przez PiS? Bardzo jestem ciekaw, co przewidujecie, że będzie się działo. Kompletnie mnie nie po drodze z PiSem i nie będę na tę partię w wyborach parlamentarnych głosował ale w sumie czego się boicie z ich strony?

      • Krzysztof Krzyżaniak (eloy) Maj 15, 2015 o 13:39 #

        Moim zdaniem? Sfokusują się na rozliczeniach politycznych z PO, polikwidują dopłaty do in vitro itp, wezmą się za edukację czyli wykształcenie patriotyczne. Mnie to osobiście nie ruszy ale będą to zmarnowane cztery lata. Osobiście chciałbym żeby coś z http://partiarazem.pl/ wyszło.

        • CoSTa Maj 16, 2015 o 12:42 #

          Ba! Razem musi przede wszystkim ruszyć i miejmy nadzieję, że ruszy z kopyta. W temacie PiS – najbardziej obawiam się mocno nieodpowiedzialnej polityki zagranicznej i potencjalnych napięć praktycznie z każdym sąsiadem (a mamy ich kilku). Ławka kadrowa tej partii jest nie tylko krótka ale także zapełniona ludźmi z dziwnymi a miejscami niebezpiecznymi poglądami. O ile w polityce wewnętrznej PiS skupi się na rozliczeniach z PO w zamian nie przeszkadzając gospodarkę – mocno mi to zwisa i powiewa. Niech zajmą się sobą nawzajem i nie zawadzają w życiu codziennym i nam to powinno latać. Z edukacją zgadzam się, tu może być problem. In vitro to w skali całego kraju marginalne świadczenie, które czy będzie, czy nie, i tak będzie powodem światopoglądowej wojenki, tak jak do tej pory było. Niemniej trochę ręcznego sterowania, zamieszania w ciepłym garnku imo by się przydało. PiS ma niestety na to największe szanse i tu mi się wylewa, że nie ma realnej alternatywy. Na placu boju pozostaje nam bowiem PSL, skompromitowane SLD i… Co jeszcze? Razem może porwać o ile do czasu wyborów parlamentarnych skonstruują program a nie listę pobożnych życzeń bez źródeł ich finansowania.

        • Krzysztof Krzyżaniak (eloy) Maj 21, 2015 o 16:29 #

          Największy problem jest ze sprawami które łatwo się wprowadza a odkręcenie ich jest praktycznie niemożliwe. Co mam na myśli? Np z przeszłości: konkordat, prywatyzację czegokolwiek, wprowadzenie religii do szkół i tego typu wydawałoby się pierdoły. Standardowo, boję się że politycy (PiS i PO bez różnicy) są w stanie wymyślić coś czego ja nie jestem wstanie. I w tym momencie zdaje mi się że lepiej postawić na kogoś kto jest bardziej przewidywalny.

  4. sebas86 Maj 16, 2015 o 11:23 #

    I z tego samego powodu głosowałem na JKM. Niechby nawet wetował wszystko jak leci, prał po mordach ludzi, którym to obiecał, prawił głupoty o nierównouprawnieniu, neonazistach, new age i prajaszczurach trzymających władzę w garści, itd. itp. ale żeby rzucał kłody pod nogi klice, która to zastanawia się skąd jeszcze da się wycisnąć odrobinę kasy na zieloną farbę do podmalowywania wyspy.

    Poza tym też jesteś nieracjonalny. Przyłożyłeś łapę nie głosując, a teraz głosujesz na przeciw wagę. Skoro żaden Ci nie pasował to czemu chociażby nie Cookies? Zły był na przeciw wagę? Dałbyś się chłopu wykazać, wszak i tak nie wiele może zdziałać, jak słusznie zauważyłeś. Wystraszyłeś się jego nieracjonalności?

    Zawsze zostaje jeszcze opcja oddania głosu nieważnego. Nie oddanie głosu nie różni się od 1. nie mam czasu, 2. nie interesuje się, 3. nie mam na kogo głosować, 4. moja karta magicznie znikła podczas liczenia. Oddanie nieważnego głosu zdradza przynajmniej Twoje zaangażowanie.

    Zresztą. Teraz oddanie nieważnego głosu nie wchodzi już w grę, B. ma już demencję starczą i za mało energii, a D. przynajmniej ładną córkę, lepszą prezencję i tak jakby mniej głupich wpadek.

    • CoSTa Maj 16, 2015 o 12:54 #

      Czemu nie Kukiz czy JKM? Bo to trybuni ludowi, niewiele więcej wnoszący do polityki poza wyrazem niezadowolenia w przypadku Kukiza i elementów show w przypadku JKM. Jednym mi wszakże JKM zaimponował – gadał o zmianie konstytucji i bach, na stronie projekt zawisł, można się było z konkretnymi propozycjami zapoznać i abstrahując od tego, jak dla mnie z dupy te propozycje by nie brzmiały, szacun za konkret się należy. Kukiz niestety nie miał nic konkretnego do powiedzenia i zaoferowania, po prostu nie widzę sensu w legitymowaniu takiego podejścia do polityki.

      Trochę inaczej podchodzę do faktu nieoddania głosu zamiast głosowania czynnego i nieważnego. Nie mając na kogo głosować nie głosuję, to jest uczciwe według mnie. Nikt nie będzie później manipulował moim wyborem (nieoddanie głosu to też wybór!) kombinując z formą wyborów czy w jakiś inny sposób próbując zmieniać reguły gry.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Focus
Focus! Inne różności!

Miks różności dzisiaj i chyba będziecie zadowoleni. Są filmiki, są seriale (w tym trzeci pełny sezon Gilmore Girls - rypią...

Zamknij