Menu serwera

DSC01838

Wypad na Pyrkon

Ho, ho, ho! Wróciliśmy z Pyrkonu 2016 i – muszę przyznać – impreza ma rozmach! Niestety jak to z dzieciakami – większość czasu łaziłem tylko ku uciesze Guta ale sprawdzając program konwentu miałem wrażenie, że nie nudziłbym się. Bo program napakowany po uszy, kilka nazwisk znanych bardziej i mniej w nim się przewinęło, trochę wydarzeń lepszego i gorszego sortu także… Odwiedzający mieli niewątpliwie co robić.

Mnie się co innego jednak w oczy i portfel rzuciło: na następny Pyrkon jak nic kredyt biorę. Nie dlatego, że jakaś drożyzna nieziemska się wyrabia ale z powodu ilości skutecznie kuszących stoisk wystawców. I to nie za bardzo mnie kuszących – to dzieciaki szału dostały. Gut wyciągał gifta za giftem, da Majek dzwoniła co chwilę o dostawę papierów płatniczych a biedny papa CoSTa tylko biegał za gotówką (drodzy wystawcy, obecność terminali skuteczniej wysuszy nasze portfele, miejcie to na uwadze ;)).

Było fajnie, kolorowo, głośno a cosplaye robiły super atmosferkę. Gut zachwycony był ilością gwiezdnowojnowych nawiązań, podziwiał modele, stawał dzielnie do zdjęć z postaciami z Gwiezdnych a nowy kubek ze szturmowcem będzie mu na pewno dobrze służył. Chcąc nieco jednak więcej mu z konwentowych zwyczajów pokazać, niż tylko merkantylną stronę, przegoniłem Guta po pawilonach, w których prelekcje się różne odbywały. Trafiliśmy na całkiem fajną o jakichś stacjach kosmicznych i możliwości zaistnienia takowych także na planetach. Gut wytrzymał z minutę, oznajmił że się nudzi i tyle mniej więcej było naszego udziału w tej drugiej, fandomowskiej części konwentu. Sytuację uratował wieczór, kiedy to znajomi posadzili mnie w sali planszówek i kazali grać w Battlestar Galactica, której to gry nie znam, serial mnie znudził, a rozgrywka zawsze wydawała mi się cokolwiek zbyt chaotyczna. Nic z tego,co się działo na stole i przy stole nie rozumiałem ale i tak wygrałem, więc spoko :)

Za rok chromolę dzieciaki – niech sobie z nimi po sklepikach biega Doropha. Mnie zachciało się bardzo solidnego, oldschoolowego konwentowania, takiego z opiciem się, pokłóceniem o wyższości systemu monetarnego Imperium nad papierami dłużnymi Rebelii i innych takich nerdowskich pierdół. Bo czyż nie o to chodzi z tymi konwentami, by się nieco od codzienności oderwać, żony z dzieciakami miotnąć w kąt i odetchnąć pełną piersią w niemiłosiernie śmierdzącej niemytymi zbyt często ciałami sali popijając ciepłym piwem? No właśnie!

Poniżej kilka foteczek z naszej bieganiny. Niewiele ale nie chodziło o fotografowanie, tylko o wydawanie siana na zaspokojenie dziecięcych żądzy. Szlag, bez kredytu za rok nawet nie przychodzę :)

, , ,

1 odpowiedź do Wypad na Pyrkon

  1. Pawouek Kwiecień 24, 2016 o 09:29 #

    Costa trzymam Cię za słowo!
    Za rok zapraszam w takim razie na pifko – bo wiszę Ci i to niejedno za to Twoje pisanie :)
    Specjalnie dla tego pifa po raz kolejny ruszę tyłek z mojego kochanego ślunska.

    Mam nadzieję, że to nie będzie kopanie leżącego, ale żałuj tych prelekcji! Naprawdę przygotowanie ludziów było fenomenlane. Notes znowu zwiększył się całkiem sporo od notatek, a lista rzeczy do przeczytania zyskała kilkadziesiąt pozycji :D

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Spokojniej Wielkanocy!
Spokojniej Wielkanocy i mokrego, co tylko chcecie!

W związku ze związkiem, że Święta obchodzić będziemy rodzinnie najeżdżając sadybę brata mego - Brzozy, już dziś składam Wam wszystkim w...

Zamknij