Menu serwera

Mama

Mama (2013) – ciekawy supernatural

O cholera, ale fajnie zrobiony horrorek… Mama w reżyserii Andrésa Muschiettiego to naprawdę ciekawa opowieść o dwóch dziewczynkach, które wychowało w środku lasu… COŚ. Co to takiego i jak owe dziewczynki wychowało – o tym w filmie powiedzą. Ale ja w sumie nie o tym a bardziej o samej realizacji, która ujęła mnie bardzo.

Historia opowiedziana w filmie nie nuży, pomysł jakiś nowy nie jest ale na pewno nie śmierdzi kliszami a przewidywalność fabuły nie działa na jej niekorzyść. Wszystko bowiem sprowadza się do warstwy wizualnej i do sposobu przedstawienia emanacji tytułowej mamy, co zostało zrobione po prostu dobrze. Na tyle dobrze, że – jak widać – skusiło mnie do sklecenia tych kilku słów.

Kombinowałem przez chwilę, gdzie tak właściwie tę stylistykę już widziałem i przypomniały mi się japońskie i koreańskie klasyki horroru, z których i praca włosów, i praca samego body naszej mamy są wręcz żywcem wyciągnięte. Czy w czymś to przeszkadza? Absolutnie nie! Jakoś mi tak samo wskoczyło coś, co nie wskakiwało przy horrorach już od dawna: „o kurczę, ale fajnie to zrobili!” Ten faktor fajności ciągnie się przez cały film i robi dużo dobrego warstwie wizualnej. Cholera, naprawdę już dawno nie widziałem czegoś tak dobrze wykombinowanego. Po dodaniu do fajności wyglądu także kilku całkiem pomysłowych scen (zabawa małej Lilly z mamą jest po prostu rewelacyjna i zrobiła spore wrażenie na mnie i na Dorophie) okazuje się, że dostajemy w efekcie całkiem zgrabny obrazek.

OK, o samym filmie chwilkę. To tak po prawdzie nie do końca horror, choć mamy do czynienia z supernaturalem. To raczej opowieść, z gatunku tych nieco bardziej gotyckich, w której mamy dzieci, nieszczęście, szaleństwo, matczyną miłość bez granic, której efekty powodują lekkie wstawanie włosów na karku. Bardzo spodobało mi się stonowanie atmosfery przez twórców i zadbanie o to, by włosy wstawały właśnie lekko a nie bardzo. Można było z tego filmu zrobić nudnawego screamera, w którym z ciemnych kątów wrzaskiem atakowałaby widza mamusia, powodując podskoki. Nuda. Tu na szczęście takich tanich chwytów nie uświadczycie. Mama to solidny, sprawnie skręcony obraz, w którym postawiono na dzianie się, niekoniecznie zaś na strachanie za wszelką cenę.

W efekcie ogląda się coś, co doskonale już się zna: gotycki, lekko szalony klimat ubrany w nienachalne acz zapadające w pamięć szaty. Ten film po prostu trzyma się kupy, oferuje sporo atrakcyjnych wizualnie drobiazgów, jest nieźle zagrany a fabuła ciekawi i wciąga. Dobra, rzemieślnicza robota z tą odrobiną polotu, którego większości horrorów z supernaturalem w tle zwyczajnie brakuje.

Ocena: 6/10

, ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Securex 2016 – całkiem fajne targi!

W dniach 25-28 kwietnia 2016 odbyły się w Poznaniu Międzynarodowe Targi Zabezpieczeń Securex 2016, na których miałem sposobność przez chwilę...

Zamknij