Menu serwera

Monsters: Dark Continent

Monsters: Dark Continent

O jasna cholera, ale dobry film, który dostaje na iMDB oceny co najwyżej słabo-średnie a ja po jego obejrzeniu kompletnie nie wiem, dlaczego. Dawno już czegoś tak fajnie nieokreślonego nie widziałem, tak gatunkowo rozjechanego, tak wizualnie dobrego. Monsters: Dark Continent dostarcza. I to bardzo dobrze dostarcza.

Część pierwszą, zwaną po prostu Monsters (lub Strefa X), oglądało mi się bardzo dobrze i z wielkim zaskoczeniem. Niskobudżetowy, świetnie zrealizowany i zmontowany film z całkiem dobrą grą aktorską kompletnie nieznanych aktorów, ciekawą fabułą i tytułowymi potworami w tle… Zrobiło to na mnie bardzo dobre wrażenie i nawet jeśli czasem czuło się braki w budżecie i tak były maskowane oszczędnymi acz bardzo przemyślanymi efektami, widoczną umiejętnością prowadzenia fabuły i przede wszystkim świetnymi momentami wyczekanych scen, pozwalających wybrzmieć, nabrać znaczenia i zapaść w pamięć.

Część druga pod każdym z wyżej wymienionych względów jest moim zdaniem zdecydowanie lepsza. Tom Green opowiada historię chłopaka, który trafia z nudy Detroit w objęcia amerykańskiej armii, która dzielnie broni świat przed inwazją tytułowych potworów niezbyt bacząc na ofiary postronne, które przecież mogą się przydarzyć na obcej ziemi. Efekt daje to podobny, do aktualnie obserwowanego, czyli jakąś taką dziwną optykę „wyzwalanych”, którzy nie chcąc być już bombardowani w imię Większej Sprawy, z chęcią by już wyzwolicieli ze swoich ziem pożegnali. W to wszystko wpada grupa chłopaków z przedmieść, którzy nie do końca wiedzieli, na co się zapisali. A więc punkty odniesienia powinniście już mieć mniej-więcej ustalone.

Teraz krótko: film to świetna, miejscami liryczna, miejscami brutalna, miejscami pełna akcji, miejscami zwalniająca opowieść o losie żołnierza na polu walki. Dziwnym polu dziwnej walki. Porównywać ten film należy z takimi obrazami, jak Jarhead (od którego MDC jest imo zdecydowanie lepszy) czy Szeregowiec Ryan (z całym wyczuciem proporcji). Potwory to tło, to element niesamowity, to ślepa siła natury – jedna z wielu działających w filmie ale wcale nie najważniejsza. Najważniejszy w tym filmie jest bowiem człowiek i to, co pcha go do robienia rzeczy czasem strasznych, czasem bohaterskich, czasem okrutnych, czasem kuriozalnych. Serio, dawno już nie widziałem tak dobrego filmu o chłopakach z karabinami wrzuconych w kocioł, jakiego się nie spodziewali i konsekwencji tego kotła dla ich psychiki.

To NIE jest film o potworach. To doskonale skręcone, z miejscami świetnymi scenami dzieło o kondycji ludzkiej, dla której najwyraźniej nieistotne są okoliczności. I to chyba jest główny problem niskich ocen, jakie film dostaje na iMDB – ludzie lecą oglądać film spodziewając się potworów, których tak właściwie tam nie ma. Znaczy są ale to nie o te wielkie bestie chodzi. Potwory biegają w uniformach US Army.

Dobre, miejscami bardzo dobre!

Monsters: Dark Continent w serwisie iMDB

Ocena w skali 1-10: 7

, ,

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Mama
Mama (2013) – ciekawy supernatural

O cholera, ale fajnie zrobiony horrorek... Mama w reżyserii Andrésa Muschiettiego to naprawdę ciekawa opowieść o dwóch dziewczynkach, które wychowało...

Zamknij