Menu serwera

B-Twin Original 3

Moje pierwsze 100 kilometrów!

Obiecałem sobie na początek wakacji, że do ich końca dam radę na rowerze śmignąć 100 kilometrów. I udało się! W ostatnią niedzielę wziąłem i wsiadłem na rowerek z zaciętą miną, dupą gotową na ból, litrami picia w plecaku i w ogóle przygotowany tak bardzo, jak to tylko w moim amatorskim jeżdżeniu jest możliwe. No i proszę, udało się…

Nie powiem, łatwo nie było ale na szczęście trochę w międzyczasie doświadczenia się zebrało i jakoś to wszystko się złożyło na w sumie całkiem sympatyczną, acz męczącą przejażdżkę. Przede wszystkim po jednej z ostatnich jazd doświadczyłem niemiłej przypadłości – normalnie się mi dupa odparzyła. Zła bielizna i 70 kilometrów, gdzie to wszystko pracowało i tarło się nawzajem poskutkowało bolącym tyłkiem. Tym razem wziąłem się na sposób i przed wyjazdem porządnie dupsko wysmarowałem czymś tłustawym. Efekt? Zero podrażnień, miło, przyjemnie, skórka jak u niemowlaka. OK, nabijajcie się ale to jeden z fajniejszych patentów, jaki mi do głowy przyszedł po tych kręconych w międzyczasie kilometrach :)

Trasę opracowałem sobie wcześniej ale nie przyłożyłem się, w efekcie czego sporo pokręciłem po ruchliwych drogach, za którymi nie przepadam a w dodatku źle odległości policzyłem i na końcówce zabrakło mi jakieś 15 kilometrów do założonego dystansu. Tu liczę na pomoc bardziej doświadczonych kolegów, którzy może jakieś narzędzie podrzucą czy co innego, co pozwoli mi zaplanować sensowną drogę na Gniezno i z powrotem, gdzie mam się zamiar udać niebawem. Pomożecie?

Muszę zainwestować w sprzęt. Przede wszystkim bidony. Stawanie co kilkanaście kilometrów, by nieco się nawodnić wiezionymi w plecaku napojami to rozwiązanie słabe i z rytmu wybijające. Tym bardziej, że gorąco w cholerę było i przystanki na picie musiały być dosyć częste. Dodatkowo zaczynam dostrzegać potrzebę wsadzenia na nogę porządnych butów. Te moje do biegania są OK ale na dłuższych dystansach stopa zaczyna się mocno w nich męczyć. Za to mają duży plus: są przewiewne ;). Koniecznie też muszę w jakiś hełm zainwestować. Ruchliwe drogi dały mi mocno do myślenia w temacie bezpieczeństwa. Niechaj chociaż resztki rozumu będą przynajmniej udawały, że są czymś chronione.

A tak poza tym dłuższy wypad solo na rowerze to cudowna sprawa z jednego, zasadniczego powodu: masz te kilka godzin sam ze sobą, które jakoś musisz spędzić. W pewnym momencie nogi kręcą same, następuje mechanizacja ruchu i za bardzo się tego nawet nie czuje, że się kręci i do przodu przesuwa. Natomiast zaczynają się fajne rzeczy dziać w głowie. Jest czas na spokojne pomyślenie o tym i o owym, wpadanie na pomysły, dokonanie podsumowań i takie tam pierdoły. W codziennej gonitwie z-do pracy i późniejszym domowym rozgardiaszu jakoś nie ma kiedy solidnie sobie samemu z sobą pogadać. A tu jest tego czasu aż nadto! Zdecydowanie fajna sprawa i kolejny aspekt kręcenia, z którego nie zdawałem sobie sprawy.

Kondycja… Cóż, nie będę ukrywał – jest słabo. Wróciłem naprawdę zmęczony i ta stówka to na razie chyba kres moich możliwości. To, co cieszy, to świadomość, że te możliwości ciągle rosną. Niestety nie mam kiedy kręcić tyle, ile bym chciał, więc dzieje się to powoli ale hey! nie od razu Rzym zbudowano! Można do celu dojść też nieco wolniej i z zachowaniem swojego feng-shui :)

OK, to teraz w planach wycieczka do Gniezna i z powrotem. Do tej wyprawy muszę się nieco solidniej przygotować…

,

7 odpowiedzi do Moje pierwsze 100 kilometrów!

  1. Łukasz Horodecki Wrzesień 13, 2016 o 22:07 #

    Test

  2. Łukasz Horodecki Wrzesień 13, 2016 o 22:18 #

    Może teraz się uda :)

    1. Bielizna? Myślałem, że jeździsz w spodenkach z pampersem? Jeżeli tak, a zakładasz pod nie gacie, to sam się prosisz o kłopoty – jeżeli pampers ma działać, a spodenki nie obcierać, to muszą być zakładane na gołe dupsko :) Smarowanie bywa dobrym pomysłem, sam stosowałem Sudocrem.

    2. Polecam https://www.plotaroute.com – wygodne narzędzie do planowania tras. Fajne automaty i kapitalny obliczacz czasu przejazdu. Przekłamuje tylko przewyższenia, ale mi to nie przeszkadza i układam w nim wszystkie swoje dłuższe jazdy.

    3. Używam 2 bidonów po 750 ml. Zefal Arctica z termoizolacją. Nie grzeją/studzą się tak szybko jak zwykłe. Jeżeli lubisz jeździć z plecakiem (ja nienawidzę i wszystko upycham po kieszeniach na plecach), to rozwiązaniem może być plecak z bukłakiem.

    Buty na rower im twardsze, tym lepsze. Niedługo pewnie zaczniesz myśleć o pedałach zatrzaskowych, to buty kupisz razem z nimi :)

    Kask to mus. Wiem, że te tańsze na ogół sprawiają, że wygląda się jak młoda pieczarka, a eleganckie są drogie jak diabli. Warto jednak poświęcić prezencję dla bezpieczeństwa. Gdy przywaliłem głową w beton to uratował mnie najtańszy kask Krossa.

    4. Abso-fucking-lutnie zgadzam się w temacie zalet samotnej jazdy. Powiedzenie „bogaci mają terapeutów, biedni jazdę na rowerze” jest prawdziwe :)

    5. Kres możliwości masz dalej, niż Ci się wydaje. Nie zdziwię się, jeżeli do końca roku dziabniesz 150 km.

    6. Do Gniezna też się wybieram, tylko będę pewnie wjeżdżał z innej strony :)

  3. Sławek Karwasz Wrzesień 14, 2016 o 07:54 #

    A nie lepiej pojechać ci jakiś maraton? Widzę, że masz parcie na dystans, to poleć mega testowo i zobaczysz, czy ci się spodoba. Widoki i wrażenia będziesz miał ciekawsze niż z tej setki po asfalcie z samochodami dookoła. W ten weekend jest fajna trasa w Rawie Mazowieckiej, powiedzmy, że spokojnie dasz radę tym rowerkiem.

  4. Piotrek / savek Wrzesień 14, 2016 o 21:51 #

    Gratulacje CoSTa! Tak trzymaj! Do zobaczenia na trasie!

  5. Tomasz Dobosz Październik 1, 2016 o 12:33 #

    Ot, dobrze mądrych posłuchać (poczytać). Mapa doskonała. Dzięki. Porady do dupy – przyjmuję do zastosowania.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Sonerezh - widok listy albumów
QNAP TVS-471 – jak zadbać o swoje RSSy oraz udostępnianie muzyki – FreshRSS i Sonerezh

Urlop to chwila wolnego, która pozwala nieco uporządkować codzienne zmagania z internetem i zapanować choć trochę nad swoim serwerem, który...

Zamknij