Menu serwera

QNAP QTS 4.3 Beta

QNAP QTS 4.3 Beta – kilka słów z używania

Od około tygodnia siedzę na świeżutkiej becie nowej wersji systemu operacyjnego QTS przeznaczonego domowym i formowym serwerom NAS firmy QNAP. Po tym czasie użytkowania wypadałoby napisać, jak się tego używa, czy jakieś wielkie zmiany w obsłudze systemu użytkownikom domowym ta wersja przynosi i może jakieś ogólniejsze odczucia podrzucić. QNAP QTS 4.3 to dosyć spora zmiana i niech was ten jeden numerek wyżej po kropce nie zmyli – o ile w kwestii interfejsu na rewolucję nie macie co liczyć, o tyle under the hood wydarzyło się ponoć całkiem sporo.

Instalacja bety przebiegła u mnie nadzwyczaj bezproblemowo: pobrałem plik z oprogramowaniem, wgrałem na serwer a później pozostało mi już tylko czekać na zakończenie wykonywania przeróżnych skryptów aktualizujących aplikacje, usługi i co tam jeszcze. Naprawdę, proces odbył się u mnie wyjątkowo bezboleśnie ale pamiętajcie też, że to mimo wszystko beta i znajomemu (hi Voytass!) położyła kilka usług a i na oficjalnym polskim forum QNAPa zgłoszeń problemów jest kilka.

Proces podnoszenia się sprzętu był całkiem długotrwały ale kiedy dowiedziałem się, że QTS wskoczył w architekturę 64 bit i bazuje teraz na kodzie Ubuntu 14.04, wszystko stało się jasne. Wymienili cholery praktycznie cały system! To musi potrwać a to, że działa mi wszystko od kopa, uznaję za wielki sukces ekipy QNAPa. Czy dla użytkownika domowego ma to jakieś znaczenie? Raczej nie, nie przy tych wielkościach pamięci i tej ilości zadań przetwarzanych przez domowe NASy. Przyrost wydajności zapewne zauważy się dopiero w zastosowaniach profesjonalnych. Niemniej to bardzo dobre wieści – baza oprogramowania dla systemu powinna gwałtownie się powiększyć ze względu na dosyć prosty proces kompilacji owego oparty na znanym i lubianym systemie operacyjnym. Może być, że całkiem niebawem doczekamy się przebogatej biblioteki oprogramowania działającego natywnie na serwerze a nie przez jakiś Dockery czy inne wynalazki.

Co się zmieniło tak na pierwszy rzut oka? Przede wszystkim QNAP zaczął dbać o wygląd swoich aplikacji i przestaje powoli to, co widać na ekranie, odstraszać. Tu jeszcze długa droga przed chłopakami ale wierzę, że z czasem QTS otrzyma wizualny szlif, który spowoduje w końcu wykwit uśmiechu na użytkownikowej twarzy. Tu wciąż Synology dzierży palmę pierwszeństwa…

QNAP stworzył specjalną stronę z opisem systemu QTS 4.3 i zmian w nim zawartych, więc nie ma sensu, bym te informacje tu powielał. Odsyłam ciekawych do odpowiedniej strony: QNAP QTS 4.3. Ja skupię się może tylko na ogólnych wrażeniach płynących z użytkowania bety. A te są bardzo ale to bardzo dla mnie – domowego usera – sympatyczne!

QNAP mocno się w tej wersji systemu postarał o aplikacje multimedialne. Niby wcześniej było nieźle ale w końcu używanie Video Station i Music Station nie powoduje bólu zębów. Programy zaczynają porządnie rozeznawać się w bibliotece mediów, lepiej radzą sobie z metadanymi pobieranymi z internetu (w końcu plakaty czy opisy filmów są zrobione jak trzeba) i oferują ułatwienia bardzo przydatne w codziennej walce z górą danych zgromadzonych na serwerze. Nowy tryb kontaktu z muzyką oferowany przez Music Station zasługuje na uznanie. Odpalenie tego grajka w końcu pozwala z miejsca cieszyć się muzyką bez zbędnego szperania w zasobach. Niestety wciąż Music Station ma problem z tagami opisującymi kolekcje muzyki (składanki) i wciąż przy wyświetlaniu albumów robi się z tego powodu niezły bałagan ale funkcje pozwalające na nieco głębsze i szybsze dotarcie do zgromadzonej muzyki potrafią tę niedogodność osłodzić. Ogólnie w multimediach jest naprawdę dobrze i mam nadzieję, że aplikacje będą rozwijane jeszcze bardziej dynamicznie, tak by w końcu stały się aplikacjami pierwszego wyboru przy kontakcie z mediami.

Wśród nowych aplikacji udostępnionych w QNAP QTS 4.3 znalazła się jedna, która ma potencjał na bycie bardzo przydatną. Aplikacja Qfiling (nieco więcej o niej) cudnie automatyzuje różne czynności związane z plikami oraz potrafi pomóc przy archiwizacji i przetwarzaniu wielu dokumentów. W dużym skrócie: daj aplikacji dużo plików, zdefiniuj w niej różne akcje, które aplikacja ma wykonać trafiając na jakiś rodzaj pliku i ciesz się wynikami. Chcesz posortować rodzinne fotki i stworzyć albumy na podstawie zawartych w nich informacjach o np. dacie utworzenia? Nic prostszego! Dosłownie trzy kliki i nagle bałagan zaczyna się zmieniać w porządek. Chcesz zautomatyzować kopiowanie plików tworzonych przez członków rodziny przez automatyczne rozdzielanie ich do odpowiednich folderów backupu? No problema! Klikasz przez chwilę i po sprawie. A najfajniejsze jest to, że te akcje mogą się powtarzać w założonych okresach czasu. Potencjalnie mega przydatne narzędzie. Mam nadzieję, że będzie rozwijane i będą dodawane kolejne akcje do wykonania.

W domu przyda się także bardzo aplikacja Notes Station – w QTS 4.3 w wersji trzeciej. Na razie aplikacja jest w fazie beta i opcje w niej dostępne są nieco skromne ale z drugiej strony to narzędzie zmieniło się z czegoś kompletnie nieprzysiadalnego w wersji drugiej, do czegoś, co używa się po prostu miło i dobrze w wersji aktualnej. Ni straszy, edycja notatek jest wygodna, współdzielenie tychże także nie jest problemem… W końcu! Nareszcie! Strasznie długo chłopaki z QNAPa kazali na to czekać.

Udostępniony już wcześniej QNAP QmailAgent to dla odmiany klient pocztowy, na oko oparty na RoundCube, dzięki któremu możliwa jest obsługa poczty wprost z naszego serwera. Klient pobiera pocztę ze zdefiniowanych przez użytkownika kont i tworzy kopie każdej wiadomości i załącznika w postaci pliku na serwerze. Pliku zindeksowanego i poddającego się wyszukiwaniu przez systemowe narzędzie wyszukujące Qsirch. W efekcie otrzymuje się na serwerze kopię skrzynki pocztowej systematycznie uaktualnianą przez klienta pocztowego, którą na dodatek można przeszukiwać na różne sposoby. QmailAgenta używa się tak samo, jak RoundCube, więc problemów miłośnicy webmailerów z obsługą mieć nie będą. Sprawdza się ten soft nieźle, kopie wiadomości na serwer spływają, maile można czytać i na nie odpowiadać, więc w sumie wszystko OK.

Kompletną metamorfozę przeszła aplikacja Virtualisation Station – interfejs jest nowy i zanim się do niego przyzwyczaicie, trochę czasu minie. Niestety jeszcze nie miałem okazji sprawdzić, czy samo działanie maszyn wirtualnych uległo zmianie. Cieszę się, że maszyny bezproblemowo dały się uruchomić i równie bezproblemowo działają. Dopóki nie doczekam się od QNAPa serwera pocztowego z prawdziwego zdarzenia, nie pozostaje mi nic innego, jak zabawa z wirtualnymi rozwiązaniami.

OK, można tak pisać i pisać. Praktycznie każdy element systemu poprawiono acz pozostawiono drobiazgi potrafiące wkurzyć. Zgłaszałem to kilka razy i nic – wciąż nie można elastycznie definiować reguł blokowania adresów IP maszyn próbujących dobić się do naszego serwera. Oczywiście doskonale te ograniczenia znają twórcy botów dobijających się do serwera i dopóki ręcznie się takiego IP nie zbanuje, będzie systematycznie próbował się z serwerem połączyć. Umówmy się, nie są to jakieś wielkie dolegliwości niemniej jednak psują nieco obraz całości.

A całość wygląda i działa u mnie jak na razie bardzo sympatycznie. System wstaje bez problemów, usługi śmigają, transfery w sieci lokalnej i zewnętrznej są niezłe i póki co nie mam na co narzekać. OK, może na jedno ale w sumie na dobre mi to wyszło. Otóż po aktualizacji systemu przestała mi działać aplikacja Transmission (do ssania torrentów). Jako że był to mój ulubiony klient torrenta, trochę mi się lico wydłużyło. Zacząłem kombinować z konsolowym rtorrentem (bardzo mi się spodobało) ale wtedy dopadł mnie Mariusz i…

rTorrent a’la Silas!

Ugh, jak żesz ten facet przygotował swoją paczkę! Instalacja to banał a efekt rewelacyjny! Wcześniej już kilka razy miałem podejścia do rtorrenta z nakładkami ale nie wstydząc się przyznaję: przerastało mnie to. Teraz mam po prostu rewelacyjny interfejs do doskonałego narzędzia instalowany jednym kliknięciem. A do tego – w gratisie – w paczce zawarty jest jeszcze Monitorix, czyli mokry sen każdego kolesia lubiącego wpatrywać się w wykresiki, cyferki, statystyki i inne takie. Jeśli masz NASa od QNAPa i lubisz torrenty, ta aplikacja to absolutne must have. Bierz śmiało!

Dzięki Mariusz za rewelacyjne narzędzie!

OK, to byłoby pokrótce na tyle. Oczywiście jest tam zmian od cholery acz spokojnie, to wciąż ten sam system, ten sam feeling i ta sama obsługa. Sporo wygładzono, sporo poprawiono, dorzucono nowe narzędzia i w ogóle. Najważniejsze jednak jest, że beta wygląda u mnie na wyjątkowo stabilną, doskonale mi to wszystko tu biega, aplikacje śmigają, transfery są stałe i wysokie i nic na jakość sieciowej wymiany danych w domu nie wpływa negatywnie. NAS robi swoje i wiele więcej nie marudząc i nie jęcząc. Być może jestem jakimś wyjątkiem ale naprawdę, jeśli wersja stabilna wygładzi kilka niedociągnięć, będzie to o wiele lepsze release, niż wersja 4.2, której świadkiem byłem na początku swojej przygody z QNAPem.

Czekam na wersję stabilną! Ognia QNAPie!

, ,

3 odpowiedź do QNAP QTS 4.3 Beta – kilka słów z używania

  1. lol Sierpień 7, 2017 o 01:31 #

    http://store.qnapclub.eu/index.php?act=detail&qpkg_id=376

    nie działa

  2. Krzysztof Gałat Sierpień 20, 2017 o 00:19 #

    Ile dysków masz wsadzonych i jak skonfigurowane?

    • CoSTa Sierpień 20, 2017 o 13:24 #

      4 dyski 3TB w RAID5. Na nich założony jeden wolumen.

Dodaj komentarz

Przeczytaj poprzedni wpis:
Dell Latitude E6330
Nowy członek rodziny – Dell Latitude E6330

Kilka dni temu wziął i zawitał do naszego domu komputerek z domobilu. Maczek strasznie mi się już postarzał, naprawy i...

Zamknij