<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>CoSTa&#039;s Family Page &#187; Linux</title>
	<atom:link href="http://costa.info.pl/category/linux/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://costa.info.pl</link>
	<description>Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 06 Feb 2012 21:42:49 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>TurnKey Linux WordPress Virtual Appliance</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/06/turnkey-linux-wordpress-virtual-appliance/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/06/turnkey-linux-wordpress-virtual-appliance/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 18:47:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[WordPress]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=28363</guid>
		<description><![CDATA[<script type='text/javascript' src='http://costa.info.pl/wp-includes/js/jquery/jquery.js?ver=1.7.1'></script>
Tak, tak… Wiem, wiem… Każdy pryszczers hoduje na swoim dysku twardym przynajmniej pięć serwerów i z dwie kopy demonów. On tak musi, inaczej się udusi. Ale są też ludzie normalni, którzy na ten przykład w pracy muszą sobie na Windows zrobić środowisko LAMPowe pod jedno, konkretne rozwiązanie testowe. Jak internet długi i szeroki pomoc w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, tak… Wiem, wiem… Każdy pryszczers hoduje na swoim dysku twardym przynajmniej pięć serwerów i z dwie kopy demonów. On tak musi, inaczej się udusi. Ale są też ludzie normalni, którzy na ten przykład w pracy muszą sobie na Windows zrobić środowisko LAMPowe pod jedno, konkretne rozwiązanie testowe. Jak internet długi i szeroki pomoc w tym temacie znaleźć można. Fanboje wyższości wirtualizacji nad echolokacją będą darli psy z fanbojami niższości czegoś tam pod czymś innym a człowiek normalny splunie na to i po prostu ściągnie jakieś gotowe rozwiązanie. Mnie ostatnio w oko wpadł serwis <a href="http://www.turnkeylinux.org/" title="Nawiedź serwis">TurnKey Linux</a> i cała masa fajowych gotowych rozwiązań dla zaspokojenia różnych potrzeb stworzonych.</p>
<p>Grzebię teraz w robocie przy stronce internetowej. Ta stanie na WordPressie a na moim firmowym laptopie (doceńcie rozmach: 17 cali i bogowie raczą wiedzieć ile kilo odciskającej się na biurku wagi, nie mam pojęcia co to ma wspólnego z mobilnością) pod Windows XP prędzej się zagryzę niż odtworzę środowisko firmowego dedyka. W związku ze związkiem firmowy znachor od IT dostał requesta o postawienie <a href="http://www.virtualbox.org/" title="Strona programu">VirtualBoxa</a> i kilka minut później miałem już wszystko gotowe dzięki zwykłemu zassaniu obrazka z przygotowanym pod WordPressa i z wygodną administracją środowiskiem. <a href="http://www.turnkeylinux.org/wordpress" title="Wirtualna maszynka z WordPressem">TurnKey WordPress Virtual Appliance</a> to jest to, co ludzie normalni lubią i z czego korzystają.</p>
<p>Po co to klepię? A bo może komuś się przyda i serwis, i to konkretne rozwiązanie. Bardzo wygodne są te ich wirtualne maszynki, szybkie, nie śmiecą i są ekologiczne. Bo nerwów nie żrą a to wyraźnie wpływa na jakość środowiska w mojej okolicy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/06/turnkey-linux-wordpress-virtual-appliance/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WD Elements</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/02/wd-elements/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/02/wd-elements/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Feb 2011 13:29:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=22517</guid>
		<description><![CDATA[Drogą kupna wszedłem w posiadanie czegoś takiego, czego nazwę podałem w tytule. Rozszyfrować to można jako Western Digital Elements Desktop 2TB USB 2.0 a na polski tłumaczy się to: dwuterabajtowy zewnętrzny twardziel. I do tego niedrogi. Od dłuższego już czasu borykałem się z problemem, który w skrócie nazwać można „niech szlag trafi tego torrenta bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/20110220-032903.jpg" width="240" />
		</p><p>Drogą kupna wszedłem w posiadanie czegoś takiego, czego nazwę podałem w tytule. Rozszyfrować to można jako Western Digital Elements Desktop 2TB USB 2.0 a na polski tłumaczy się to: dwuterabajtowy zewnętrzny twardziel. I do tego niedrogi.</p>
<div id="attachment_22516" class="wp-caption aligncenter" style="width: 260px"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/20110220-032903.jpg" alt="Dysk WD Elements" title="Dysk WD Elements" width="250" height="222" class="size-full wp-image-22516" /><p class="wp-caption-text">Dysk WD Elements</p></div>
<p>Od dłuższego już czasu borykałem się z problemem, który w skrócie nazwać można „niech szlag trafi tego torrenta bo mi cholerny terabajt ni bajta już więcej nie pomieści”. Zna ten problem większość użytkowników internetu a rozwiązanie w obecnych czasach może być tylko jedno: więcej miejsca. Umówmy się — terebajt wypełniony bliżej niesprecyzowanym czymś do posprzątania jest tak samo wdzięczny, jak stajnie niejakiego obywatela A. więc jedynym sensownym wyjściem jest zachowanie się po obszarniczemu i po prostu stajni owych powiększenie. W większej przestrzeni śmieci zmieści się po pierwsze więcej, po drugie będą mniej wkurzały a to oznacza, że przyjęta taktyka jest z gruntu dobra.</p>
<p>Polazłem do sklepu szukać Czegoś Fajnego. Skończyłem z tym czymś z tytułu kupionym w Komputroniku (<a href="http://www.komputronik.pl/index.php/product/112155/Laptopy/Akcesoria_do_notebookow_i_netbookow/WD_Elements_Desktop_2TB_USB_2_0.html" title="Zobacz dysk na stronie Komputronika">tu konkretna strona</a>) i z przekonaniem, że zaraz mi się to coś rozpadnie i zepsuje. Na papierze ma to słabe parametry, nie ma bogowie wiedzą jakich ficzerów, nie obsługuje Firewire, USB 3.0, nie ma wbudowanego NASowego oprogramowania i czego tam jeszcze. To jest zdaje się po prostu plastikowa obudowa z dwuterabajtowym twardzielem w środku.</p>
<p>I to działa jak na razie wyśmienicie. Transfery są OK i wyciskają z USB 2.0 chyba wszystko, co da się wycisnąć i na co mój stareńki Mac mini pozwala. Dysk jest niesłyszalny i to jest jego OGROMNA zaleta. Przewalanie danych ze starego na nowy potrwało noc z okładem i powiadam Wam, o tym, że coś się dzieje informował mnie tylko mój starszy twardziel, który wydawał z siebie dźwięków mnóstwo i strasznych (widocznie dyski LaCie tak mają — to nie pierwszy taki przypadek). WD Elements jest po prostu niesłyszalny — rzecz absolutnie najważniejsza gdy się chce mieć coś pojemnego w pokoju poniekąd także i sypialnym. W miarę szybko wybudzają się w nim talerze do pracy (na pewno szybciej niż w trzykrotnie droższym LaCie) i nie ma problemów z pracą w dłuższych sesjach.</p>
<p>Polecam ten dysk każdemu, komu wisi uberwydajność i szuka po prostu miejsca na dump swoich plików i śmieci. Te dwa terebajty można śmiało postawić nawet w sypialni — w środku nocy usłyszycie co najwyżej lekki szmer pracującego napędu ale zapewniam, nie będzie to dżwięk zdolny Was obudzić, raczej ukołysze on każdego geeka do snu. No i budżetowo to rozwiązanie ma po prostu sens.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/02/wd-elements/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DropDAV + iPad = alleluja!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2011/02/dropdav-ipad-alleluja/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2011/02/dropdav-ipad-alleluja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Feb 2011 07:36:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Android]]></category>
		<category><![CDATA[iPad]]></category>
		<category><![CDATA[iPod/iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=22068</guid>
		<description><![CDATA[Dziś krótko i mam nadzieję przydatnie dla posiadaczy iPadów czy jakiegokolwiek innego mobilnego urządzenia, które zamknięte jest w cholerę przez niemyślącego producenta owego. W czym rzecz? Otóż podstawową moją bolączką w zabawie z iPadem i szczególnie z iWorkiem na to urządzenie jest malizna opcji umożliwiających skopiowanie stworzonych dokumentów do innego urządzenia. Zabawa z podłączaniem iPada [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/2011.02.14-DropDAV.png" width="240" />
		</p><p>Dziś krótko i mam nadzieję przydatnie dla posiadaczy iPadów czy jakiegokolwiek innego mobilnego urządzenia, które zamknięte jest w cholerę przez niemyślącego producenta owego.</p>
<p>W czym rzecz? Otóż podstawową moją bolączką w zabawie z iPadem i szczególnie z iWorkiem na to urządzenie jest malizna opcji umożliwiających skopiowanie stworzonych dokumentów do innego urządzenia. Zabawa z podłączaniem iPada do iTunes by dokument z urządzenia w ogóle skopiować to największa głupota, jaką Apple funduje swoim użytkownikom. Oczywiście można szarpać się na kolejny wydatek w postaci <a href="http://www.apple.com/mobileme/" title="A co to takiego?">MobileMe</a> i wysyłać sobie pliki z urządzenia w jabłkową chmurę ale ja nie lubię wydawać kasy na coś, co powinno być od razu dostępne a poza tym używalne na różnych urządzeniach.</p>
<p>Najsensowniejsze rozwiązanie i aktualnie najmodniejsze? Wrzucać dokumenty na <a href="http://db.tt/EkJkFgg" title="Załóż konto, jest za free i diablo przydatne!">Dropboxa</a> (jak ktoś chce założyć sobie konto, to tym linkiem dorzuci sobie i mnie nieco miejsca na starcie :)). Jest to o tyle fajne, że Dropbox to usługa, z której korzystać można na prawie każdym systemie, obsługiwana jak świat elektroniki długi i szeroki i w ogóle to piękna sprawa. Problem? Nie idzie skopiować dokumentów z iWorka ipadowego do Dropboxa. I dupa blada.</p>
<p>Do teraz. Blog <a href="http://appadvice.com/appnn/2011/02/find-introduce-keynote-numbers-pages-world-dropbox/" title="Poczytaj sobie">AppAdvice</a> podrzucił namiar na zarąbistą usługę, która w skrócie sprowadza się do tego, że umożliwia dostęp do konta Dropboxa via WebDAV. Tylko tyle. I aż tyle! Po prostu macie od teraz dostęp do swoich dokumentów via WebDAV. How cool is that?</p>
<div id="attachment_22069" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/2011.02.14-DropDAV.png" title="DropDAV + Finder"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2011/02/2011.02.14-DropDAV-300x175.png" alt="DropDAV + Finder" title="DropDAV + Finder" width="300" height="175" class="size-medium wp-image-22069" /></a><p class="wp-caption-text">DropDAV + Finder</p></div>
<p>Wystarczy wskoczyć na stronę <a href="http://dropdav.com/" title="Świetna usługa!">DropDAV</a>, połączyć swojego Dropboxa z tą usługą i jako serwer WebDAV w ustawieniach programów, które mają się dobijać do Dropboxa via WebDAV wpisać https://dav.dropdav.com i podać login i hasło, które się zarejestrowało na stronie. Od tego momentu ma się dostęp do serwera WebDAV, który przypadkowo :) jest Twoim kontem Dropboxa. Nie ważne gdzie i za pomocą czego z tym serwerem chciałbyś się zalogować — jest dostępny i tyle. Ot przed chwilą połączyłem się via Finder. A więc w Linuksie, Androidzie czy czymkolwiek innym to będzie sobie śmigało jak trzeba. I z każdym programem, który umożliwia wrzucanie plików na serwery WebDAV.</p>
<p>Dziękuję, jak dla mnie to usługa tygodnia jak nie miesiąca :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2011/02/dropdav-ipad-alleluja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Laptop? Zaczynam się zastanawiać…</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/11/laptop-zaczynam-sie-zastanawiac/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/11/laptop-zaczynam-sie-zastanawiac/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Nov 2010 09:15:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=17799</guid>
		<description><![CDATA[Od zawsze kręciła mnie idea miecia czegoś przenośnego, mocnego na tyle, by zastąpić mogło stacjonarny komputer gdzieś w drodze podczas wyjazdu, czegoś co dałoby mi moc i pewność, czegoś ciągle pod ręką i na zawołanie. Od zawsze laptopa chciałem mieć i cały czas takiej zabawki pragnę. Bo przecież fajnie jest mieć wszystko co potrzeba na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od zawsze kręciła mnie idea miecia czegoś przenośnego, mocnego na tyle, by zastąpić mogło stacjonarny komputer gdzieś w drodze podczas wyjazdu, czegoś co dałoby mi moc i pewność, czegoś ciągle pod ręką i na zawołanie. Od zawsze laptopa chciałem mieć i cały czas takiej zabawki pragnę. Bo przecież fajnie jest mieć wszystko co potrzeba na wyciągnięcie łapy – świeżo zassane filmy, zdjęcia ze ślubu i połowy mojego życia, muzykę kradzioną i tę legalną, soft do obróbki filmików z aparatu, soft do robienia dzwonków do telefonu, Lightrooma do fotek, Photoshopa do Bóg raczy wiedzieć czego jeszcze, soft do konwersji formatów no i oczywiście gry. Od zawsze wydawało mi się, że bardzo fajnie byłoby mieć to wszystko pod rzeczoną ręką. I dalej mi się tak wydaje. Tyle że…</p>
<p>Tyle że w końcu miałem okazję popracować mobilnie i życie dosyć tę moją wydumaną wiedzę zweryfikowało. Zabawne, że wszelką aktywność związaną z używaniem komputera nazywa się „pracą z komputerem”. Gówno tam a nie praca. Większość znakomita czasu spędzanego w domu przed kompem to czysta rozrywka czy też tej rozrywki szukanie. Pracować to i owszem pracuję przy komputerze – dzień w dzień po 9 godzin w swojej robocie. Mam tam machinę solidną, z solidną w miarę matrycą, mocną i spełniającą solidnie swoje pracowe obowiązki. Machina oczywiście jest stacjonarna. Gdy wracam do domu elektronika służy mi już praktycznie tylko rozrywce, czasem (choć ostatnimi czasy jakoś skromnie) do wymęczenia jakiegoś tekstu na bloga czy poukładania zdjęć w albumach. Poza tym laptop włączany jest już praktycznie tylko do pośmigania po necie, poodpowiadania na maile, poczytania RSSów choć i to coraz rzadziej. Jakoś tak niedawno dotarło do mnie, że w sumie laptop w domu ma sens o tyle, że można toto wziąć do kibla zamiast siedzieć przed monitorem. Ale szczerze mówiąc to i kiblowy argument średnio do mnie przemawia – niewygodnie się lapka na kolanach siedząc na kiblu trzyma. Podobny zresztą problem mam z lapkiem w wyrze. Wygodne toto średnio choć Doropha już się dostosowała i potrafi nie klnąc jakoś po necie biegać.</p>
<p>A więc laptop do pracy. W pracy na pewno przydałaby się maszyna mocna, spełniająca te wszystkie wymagania opisane wcześniej, tym bardziej, jeśli robi się za tak zwanego „grafika” czyli detepowca. I tu właśnie życie zweryfikowało moją dumaną wiedzę bardzo. Moja praca wymaga od sprzętu mobilnego przede wszystkim DOSKONAŁEGO życia urządzenia na baterii. Bowiem na niekończących się spotkaniach robię wszystko, tylko nie detepuję a mocy w urządzeniu potrzebuję tyle, by sensownie notatki móc robić, jakieś audio czasem nagrać, pliki przesłać, Excela z Wordem odpalić… Słowem – nie o moc w pracy mi chodzi a o szeroko rozumianą mobilność. Tam potrzebuję czegoś śmigającego na bateriach godzinami, lekkiego jak bardzo tylko się da (mój dellowski netbook potrafi wraz z noszeniem stać się odczuwalnym ciężarem) i mającego na tyle mocy, by zadania biurowe i internet działy się natychmiast, bez lagów związanych z odpalaniem aplikacji czy ich przełączaniem. Niekoniecznie musi to być coś z Windows na pokładzie bo do notowania czy skonstruowania excelowskiego czy wordowego pliku nie muszę mieć zaraz całego windowsowego bagażu na plecach (tak swoją drogą — i tak aktualnie wzbudzam na spotkaniach lekką sensację wyświetlając ekran Joliclouda zamiast znanego wszystkim XP :)).</p>
<p>Problem polega oczywiście na tym, że nie spotkałem jak do tej pory maszyny, która byłaby jednocześnie wystarczająco mocna, ultra lekka i ciągnęła na bateriach godzinami. Moc zazwyczaj wiąże się z wagą i nieco krótszym bateryjnym życiem. Lekkość zazwyczaj wiąże się z niską wydajnością, podobnie ma się sprawa z bateryjnym życiem – także pociąga za sobą kompromisy w kwestii wydajności. No i tyłek w tym momencie bo nawet jeśli już jakąś maszynę znalazłem godną uwagi, to sensowne połączenie moich wymagań kosztuje całkiem sporo. A gdy dodać do tego moje wymagania co do wyglądu i wykonania sprzętu, za który miałbym dać swoje ciężko zarobione pieniądze… Ciężko coś na rynku znaleźć i przy okazji nie ogłosić upadłości. I nie, wcale nie mówię teraz o laptopach Apple. Akurat na maszynki jabłka patrzę na samym końcu ze względu na ich cenę.</p>
<p>OK, pogadałem nieco z żoną i zaczęliśmy nasze potrzeby określać. Potrzebujemy maszynki, która będzie działała natychmiast po włączeniu zasilania bo dość już mamy czekania na boot systemu operacyjnego. W domu laptop powinien działać od razu po włączeniu czy też wybudzeniu, tak rozzuchwaliły nas iPody i iPhony. Nasz dziś posiadany netbook jest przykładem tego, jak nie powinno się to odbywać. Domowy laptop powinien być niewielki, taki akurat do wzięcia do wyra, do kibla czy na taras. Domowy laptop powinien żyć na bateriach nieco dłużej niż dwie godziny bo to żadna przyjemność być pseudomobilnym a tak naprawdę ciągle przypiętym do kabla. Na domowym laptopie powinno dać się przeglądać net, odpowiedzieć na maile, przejrzeć newsy, zagrać w coś niewymagającego i casualowego. Nie musi toto odtwarzać filmów bo od tego mamy telewizor i podpięte do niego urządzenia acz idea wpięcia lapka do HDMI i wysłania obrazu na TV całkiem mi się podoba. Do pracy jakiejś poważniejszej też nie musi on służyć bo i Doropha, i ja wolimy pracować przy monitorze, w sensownych rozdzielczościach, z komputerem stacjonarnym jako bazą dla plików i z odpowiednią wydajnością dla obsłużenia Worda czy InDesigna. No i musi to być na tyle wytrzymałe, by przeżyło spotkanie z da Majkiem czy z czasem z Guciem (tu netbook od Della poległ, kilka chwil wystarczyło, by Gucio rozbroił klawiaturę i wyciągnął mi już jeden klawisz :)).</p>
<p>Tak więc nasze domowe idealne zacisze wyglądałoby mniej więcej tak: stacjonarny komputerek do pracy, obróbki rodzinnych fotek i filmików. Mamy już taki komputerek a nazywa się on Mac mini. Idealna rzecz do domowych zastosowań. Do tego laptop jakiś spełniający powyżej opisane wymagania i tutaj mam problem z wyborem. Netbooki odpadają ze względu na koszmarną w większości wydajność, która przede wszystkim w domowych zastosowaniach bardzo irytuje. Szczególnie to cholerne i potrafiące trwać wybudzanie/boot maszyny… Nie, to powinno być coś działającego natychmiast. No i tu do głowy przychodzi mi coś śmigającego na SSD lub iPad. Z ostatnich nowinek spodobał mi się bardzo MacBook Air 13 cali ale to droga zabawka i mocno zastanowiłbym się, zanim posadziłbym przed tym dzieciaka. Jakiś windowsowy, szybki sprzęt, na którym można by postawić Linuksa – coś takiego mi chodzi bardziej po głowie. Dual boot to idealne rozwiązanie potrzeb moich i Dorophy. Ale to musiałaby być konstrukcja sprawdzona, w której obsługiwane są wszystkie podzespoły. Przeboje z obsługą Poulsbo w moim netbooku nauczyły mnie już, że na obsługę sprzętu przez system operacyjny trzeba bardzo uważać i odpowiednio sprzęt dobierać. No i jestem w stanie na takiego laptopa wydać do 3–3,5k PLN. Szukam i szperam ale nie jestem z technologią na bieżąco i może jakiś czytelnik mógłby coś zaproponować…</p>
<p>Przyznam szczerze, że najbardziej pociąga mnie iPad. Ponoć koło lutego przyszłego roku ma się pokazać druga wersja tego urządzenia i podejrzewam, że będzie to wtedy całkiem sensowna konstrukcja z kamerą do skypowych pogaduszek, z obsługą naszego języka dopracowaną jak trzeba, z możliwością podłączenia klawiatury do wygodnego klepania mailików (wiem, już można ale pojęcia nie mam jak to się sprawuje z naszymi diakrytykami)… Poza tym to naturalne uzupełnienie domowego ekosystemu z dostępem do tych dziesiątków gier, w które grają Doropha i da Majek. No i obydwie obsługę już znają, toć to przerośnięty iPod touch. Tak, póki co kieruję swoje myśli w tę stronę ale wciąż szukam najsensowniejszego rozwiązania dla domu. Pracą przejmuję się mniej bo tę do wykonania będziemy robić na stacjonarce a na wyjazdowe notowanie iPad jest jak znalazł, choć dużym i czerwonym minusem jest głupia polityka Apple w temacie dzielenia się plikami z innymi urządzeniami, którego to dzielenia jak rozumiem wciąż nie ma i nie ma jak podzielić się cholernym plikiem z notatkami z kumplem siedzącym obok w sposób inny, niż drogą mailową czy Dropboxem. O zgraniu pliku od tegoż kumpla nawet nie wspominam…</p>
<p>Trudna sprawa. Serce stoi po stronie produktu jabłka ale rozum sugeruje sensowniejszy wybór. Mimo rozglądania się brakuje jednak rozumkowi solidnych argumentów w postaci konstrukcji naprawdę godnej uwagi. Liczę, że ktoś coś mi tu podpowie i podrzuci odpowiedniego linka, który wybije mi z głowy zabawkę jabłka :). Szukam czegoś ładnego, domowo funkcjonalnego, o solidnej i wytrzymałej konstrukcji (żadnych uginających się pod dotykiem plastików!), natychmiastowego w działaniu, żyjącego na bateriach godzinami, gabarytowo niewielkiego i budżetowo nie przeskakującego kwoty maks 3,5k złociszy. Na pewno wśród setek modeli laptopów obecnych na rynku coś się znajdzie ale im dłużej szukam, tym większy mętlik mam w głowie. Help!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/11/laptop-zaczynam-sie-zastanawiac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>49</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowe zabawki od Apple</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/10/nowe-zabawki-od-apple/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/10/nowe-zabawki-od-apple/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Oct 2010 11:28:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=14755</guid>
		<description><![CDATA[Jak zwykle zapóźniony w stosunku do błyskawicznych newsowych serwisów, wziąłem i postanowiłem sobie o nowych zabawkach od jabłka coś napisać. Bo w sumie czemu nie? Ale tak chciałem sobie popisać w nawiązaniu do tego, co już mam i zestawić z „wizjami” jabłka w temacie tego, jak będą komputery i systemy niebawem wyglądały. Co mam? Mam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101022-macbook_air.jpg" width="240" />
		</p><p>Jak zwykle zapóźniony w stosunku do błyskawicznych newsowych serwisów, wziąłem i postanowiłem sobie o nowych zabawkach od jabłka coś napisać. Bo w sumie czemu nie? Ale tak chciałem sobie popisać w nawiązaniu do tego, co już mam i zestawić z „wizjami” jabłka w temacie tego, jak będą komputery i systemy niebawem wyglądały.</p>
<p>Co mam? Mam netbooka o nazwie <a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputerka">Dell Inspiron mini 1210</a>. W moim zestawieniu <a href="http://costa.info.pl/2010/03/16/elektronika-moje-the-best-i-the-worst/" title="Moja najgorsza i najlepsza elektronika ever">najgorszej i najlepszej prywatnej elektroniki ever</a> dostał niechlubną, pierwszą pozycję ale służy dzielnie (bo musi i nie ma innego wyjścia) oraz posłużył za poligon doświadczalny, na którym papa CoSTa dowiedział się bardzo wiele o swoich względem maszyn mobilnych wymaganiach. Których rzeczony Dell ni luja nie spełnia.</p>
<p>No ale wróćmy do szoł pana Jobsa. Dostaliśmy „nowe” <a href="http://www.apple.com/pl/ilife/" title="A co to?">iLife</a> (linkuje do polskiej strony ale cóż, Apple nie wyrobiło się z tłumaczeniami jak widać), w którym możemy porobić sobie na pełnym ekranie. Bomba! Na wspomnianym moim Dellu stoi sobie grzecznie system operacyjny, który nazywa się <a href="http://costa.info.pl/2010/08/06/jolicloud-1-0-wrazenia/" title="Moje wrażenia z używania systemu">Jolicloud</a>, jest jedną z gazyliona dystrybucji Linuksa i ma to szczęście, że robiony jest przez ludzi potrafiących myśleć i chcących obsłużyć moje niszowe urządzenie. I wiecie co? Tam od początku do końca pracuje się na zmaksymalizowanym wszystkim, co się da zmaksymalizować. Owszem, w sporej ilości przypadków to bardziej przeszkadza, niż pomaga ale to już problem wynikający z tego, że na siłę próbowano wepchnąć ideę w ramy normalnego i nieprzystosowanego do takich pomysłów UI. Twórcy Jolicloud popracowali nieco i dali swój Launchpad do sensownej pracy z netbookiem ale niestety stoi to na systemie, który do takiej pracy nie został pomyślany. Co nie znaczy, że idea już dawno nie funkcjonowała! Znaczy to tylko tyle, że chłopcy od wolnego oprogramowania mają nieco mniej możliwości przerobowych niż chłopcy od OSX by ową ideę mogli w miarę szybko wdrożyć.</p>
<p>Bo ze swoich bojów z netbookiem wyniosłem przekonanie jedno głębokie i taką właśnie ideę: gdy matryca niewielka, trzeba ją wykorzystać, jak tylko się da. I zazwyczaj człowiek pracując z komputerem robi rzecz jedną w danym czasie, pozostałe czynności spychając na plan dalszy. I tak sobie myślę, że nowe iPhoto czy inne iCośtam oferując możliwość pracy na pełnym ekranie i skupienia się na tym konkretnym zadaniu, z jednoczesną prostotą nawigowania po innych zadaniach dostarczaną przez nowy system w postaci Mission Control, to może wypalić i dostarczyć fajniejszych doznań płynących z pracy z komputerem. Pytanie jak będzie się to sprawowało na moim na ten przykład pracowym iMaku. Dwadzieścia cztery cale wizji to jednak już całkiem sporo i szczerze mówiąc rzadko kiedy maksymalizuję tu okna. Jest kilka aplikacji, w których to robię ale to drobny procent narzędzi, z których korzystam. Ja rozumiem, że ta pełnoekranowa praca z aplikacjami to będzie tylko opcja, dodatek, możliwość… Niemniej warto sobie zdawać sprawę z tego, że nie wszystko da się przenieść z iOS na Mac OS X i nie zawsze będzie miało to sens. I pewnie fullscreen pozostanie właśnie opcją na jeszcze bardzo długo. I dobrze.</p>
<p>Zapowiedź nowego systemu była na tyle ogólnikowa i skupiała się na pierdołach na tyle, że nie ma tu nawet czego komentować. Lion na pewno będzie miał mocno przerobione bebechy i pozostaje mieć tylko nadzieję, że prócz jelit lew będzie miał ruszoną także czuprynę. Finder, iTunes i inne bolące nas dziś programy — to po prostu musi być ruszone, opracowane na nowo, przepisane, przemyślane raz jeszcze. Bo powoli przestaje spełniać swoją rolę a użytkownicy czekają na lepsze rozwiązanie problemu obsługi plików (do Findera piję) czy zarządzania swoimi multimediami (iTunes).</p>
<p>Od strony softu zobaczyliśmy więc lekki lifting iLife i zapowiedź zapowiedzi nowej wersji systemu operacyjnego. I programik do gadania na wizji, który nie wiedzieć czemu zrobili jako nowy, zamiast wsadzić do iChata. I to by było chyba na tyle…</p>
<p>A nie, mamy jeszcze zapowiedź centralnego sklepu z oprogramowaniem dla OSX. Nieobowiązkowego (na szczęście) ale już wzbudzającego skrajne emocje kawałka softu, który ma w założeniu ułatwić nam życie. I to jest jak dla mnie największy news owego wieczoru (u nich poranka). Dlaczego? A dlatego, że w końcu cywilizowany sposób dystrybuowania oprogramowania trafi i na OSX. Dystrybucje Linuksa mają to od lat, Jolicloud czy Ubuntu poubierały swoje repozytoria w przystępne szatki i to po prostu działa. Zamiast biegać po dziesiątkach stron i szukać oprogramowania mam je zawsze pod ręką, na wyciągnięcie jednego kliknięcia. W urządzeniach mobilnych inny system dystrybucji nie ma sensu większego ale jeśli o desktopy czy laptopy chodzi, do tej pory tylko Linux oferował cywilizowane rozwiązania. W końcu i OSX zaoferuje natywnie coś, co i tak próbowano już robić (ot choćby <a href="http://costa.info.pl/2010/05/18/bodega-sklepik-z-aplikacjami-dla-mac-os-x/" title="Opis programu Bodega">opisywana swego czasu przeze mnie Bodega</a> oferuje namiastkę takiego systemu).</p>
<p>Później pokazano nam hardware. Nowe MacBooki Air, które też doczekały się już w necie mnóstwa opinii, z czego większość przeze mnie widzianych oscylowała w okolicach „neeee”. Achów i ochów jakoś maławo.</p>
<div id="attachment_14756" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101022-macbook_air.jpg" title="MacBook Air"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/10/20101022-macbook_air-300x163.jpg" alt="MacBook Air" title="MacBook Air" width="300" height="163" class="size-medium wp-image-14756" /></a><p class="wp-caption-text">MacBook Air</p></div>
<p>Ja tak sobie patrzę na te nowe zabawki od jabłka i tak sobie myślę, że cenzura na słowo „netbook” musi być w Apple silna! Oto bowiem dostaliśmy czystej wody subnotebooka, który gdyby nie był tak drogi, zasługiwałby na miano netbooka. Lekkie toto, ładne, z minimum portów i generalnie minimum wszystkiego, za co zdrowo myślący człowiek chciałby płacić ileś tysięcy złotych. Ja bym zapłacił bo toto wydaje się spełniać wszystkie niespełnione przez mojego Della wymagania.</p>
<p>Przede wszystkim instant-on. Mojego Della czasami nawet nie odpalam mimo chęci pobuszowania po necie. Z prostego powodu — zanim mi się to wszystko uruchomi, zbootuje, załaduje i zaskoczy, mnie już się odechciewa czekać. Podobnie ma Doropha, która ostatnio przeskoczyła na Jolicloud właśnie dlatego, że uruchomienie na naszym netbooku Windowsa XP to mieszanina ćwiczeń filozofii Zen z grami z cyklu „człowieku nie irytuj się”. Ja już tak bardzo przywykłem do natychmiastowego uruchomienia ajfona i natychmiastowego jego używania, że już nawet w miarę szybki Jolicloud zaczyna mnie irytować. Mój wymarzony netbook/notebook ma działać natychmiast a nie czekać na ładowanie systemu czy przywracanie owego ze stanu uśpienia.</p>
<p>Solidna grafika. Mam na myśli zarówno matrycę jak i kartę graficzną. Mam już serdecznie wyżej uszu wynalazków od Intela, które nawet obsługiwane ich sterownikami są po prostu mało wydajne. Mój idealny netbook/notebook musi mieć niezłą matrycę, dobrą rozdzielczość i kartę, która nie będzie dla filmów czy mniej wymagających gier wąskim gardłem.</p>
<p>Szybki dysk. Mój Dell to jawny dowód na to, że kupować też trzeba umieć. Kupiłem coś z tak tragicznie wolnym twardym dyskiem, że wszelka ewentualna przyjemność z używania komputera jest skutecznie mordowana czasami ładowania się czegokolwiek. Z ikonkami włącznie. Mój wymarzony netbook/notebook olałby dysk i śmigał na SSD czy innych pamięciach.</p>
<p>Sensowny procesor. Nie wymagam od netbooka cudów ale jeśli pod Windows przesuwanie okna z wyświetlaniem zawartości obciąża obydwa rdzenie Atoma na poziomie 70%, to coś jest cholera w tej całej konstrukcji nie tak. Procesor ma być w miarę solidny w moim wymarzonym netbooku/notebooku i umożliwić wygodną pracę z aplikacjami. Granie na laptopach uważam za osobliwą formę masochizmu więc o grach nawet nie wspominam.</p>
<p>Nowe Airy większość tych moich marzeń spełniają prócz jednego — sensownej ceny. A więc zwyczajowo dla Apple — są to sensowne konstrukcje, których nie kupię bo mnie na to nie stać, czego bardzo żałuję bo w końcu chciałbym mieć jakąś sensowną konstrukcję w domu.</p>
<p>Jobs gadał, że taka będzie przyszłość laptopów. I miał rację, kiedy tylko ceny pamięci spadną a dystrybucja filmów i muzyki w necie okrzepnie, takie maszyny będą powstawały jak grzyby po deszczu. Od lat w moim domu czytnik płyt w komputerze potrzebny jest w zasadzie tylko do rypania muzyki z płyt CD. Napęd stał się nam po prostu zbyteczny i tak jak popsuł się nie wiem ile lat temu, tak nawet nie chce mi się go naprawiać bo nie mam po temu powodów. Więc takiego laptopa bez napędu, w zamian oferującego dobry czas pracy na baterii, z sensownymi bebechami i z dobrym systemem operacyjnym oraz sensowną ceną — o, coś takiego bym przytulił. Czyli z uwagi na cenę nie będzie to pewnie jabłko. A szkoda…</p>
<p>Podsumowując: bez opadów szczęki ale z kilkoma ciekawymi obietnicami na przyszłość. Zobaczymy, jak się im ten system rozwinie, w którym kierunku pojedzie i jak te wszystkie elementy jabłczanego ekosystemu ze sobą będą współpracowały. Mam też nadzieję, że jabłko coraz częściej będzie zerkało na to, co wyczynia się w linuksowym światku bo inspiracji znajdzie tam mnóstwo i to czasami doskonałych. Wiem, że niejeden raz już się inspirowało i niejeden kod użyło ale chciałbym, by było tego więcej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/10/nowe-zabawki-od-apple/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jolicloud 1.0 — wrażenia</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Aug 2010 07:51:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=10126</guid>
		<description><![CDATA[Od jakiegoś czasu bawię się opartą na Ubuntu dystrybucją stworzoną specjalnie z myślą o netbookach, która zwie się Jolicloud. Pisałem już o tym, że o dziwo u mnie działa i to działa bardzo dobrze a na moim Dellu Inspiron 1210 bije wydajnościowo preinstalowanego Windowsa XP na głowę. Niedawno pokazała się już oficjalnie i dla każdego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud05.png" width="240" />
		</p><p><a href="http://costa.info.pl/2010/05/07/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/" title="Jolicloud Linux - sensowny Linuks dla netbooków">Od jakiegoś czasu</a> bawię się opartą na <a href="http://www.ubuntu.com/" title="Strona dystrybucji">Ubuntu</a> dystrybucją stworzoną specjalnie z myślą o netbookach, która zwie się <a href="http://www.jolicloud.com/" title="Strona dystrybucji">Jolicloud</a>. Pisałem już o tym, że o dziwo u mnie działa i to działa bardzo dobrze a na moim <a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputera Dell Inspiron mini 1210">Dellu Inspiron 1210</a> bije wydajnościowo preinstalowanego Windowsa XP na głowę.</p>
<p>Niedawno pokazała się już oficjalnie i dla każdego dostępna pierwsza stabilna wersja tej dystrybucji i chyba czas najwyższy naskrobać conieco o tej wersji. Po pierwsze — jeśli używaliście od dłuższego czasu Jolicloud, zapewne drogą mailową dostaliście zaproszenie do aktualizacji z wersji pre-release do wersji 1.0 przez zwykłe upgrade wykonywane z poziomu samego systemu. Moja rada: nie róbcie tego. Po zainstalowaniu spolszczenia systemu ichni Launcher po prostu się nie uruchamia i całe to nowe doznanie nie będzie Wam dane. Najlepiej zgrać gdzieś swoje dane i postawić system od zera. Miłe jest to, że mimo braku Launchera Wasze zainstalowane aplikacje są zapamiętywane i po instalacji świeżej wersji systemu informacja o zainstalowanych aplikacjach zostanie zsynchronizowana jak trzeba a apki grzecznie się do Launchera władują.</p>
<p>Instalacja Joliclud to znany doskonale ubuntowy instalator i nie ma się tu co rozpisywać. Natomiast zaraz po uruchomieniu okazuje się, czym Jolicloud w istocie swojej zamierza być. Otóż ta dystrybucja skręca maniakalnie w stronę onlinową i wydaje się być takim <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Google_Chrome_OS" title="A co to takiego?">ChromeOS</a>, tyle że imo o wiele fajniejszym bo nie wymagającym do pracy ciągłego bycia online i szanującą dane użytkownika pozwalając trzymać je na lokalnym dysku zamiast gdzieś w chmurze. Poza tym jednak jest onlinowo i chmurowo jak trzeba — kupa widgetów (zwanych w repozytoriach Jolicloud aplikacjami) z co popularniejszymi usługami sieciowymi, takoż sporo linuksowych programów, które można sobie zainstalować lokalnie… Taki miks bycia w chmurze ze stąpaniem twardo po ziemi. Mnie się to bardzo podoba.</p>
<p>Po instalacji pierwsze, co się robi, to łączy z internetem. W moim przypadku żadnych problemów z kartą sieciową, Wi-Fi bangla od ręki więc jest OK. Łącze z internetem potrzebne jest do tego, by stworzyć lub zalogować się do konta Jolicloud oraz by to konto — jeśli ma się na to ochotę — połączyć z kontem Facebooka i bawić się w ten cały socjal. Konto Jolicloud jest fajne i przydatne. To tam lądują informacje o zainstalowanych przez Was aplikacjach (przy reinstalacji systemu lub instalacji na innym komputerze dzięki tej informacji można ładnie sobie zsynchronizować zainstalowane oprogramowanie i mieć swoje środowisko pracy wstępnie gotowe), tam lądują informacje o Waszych ulubionych aplikacjach i zapewne w niedalekiej przyszłości funkcjonalność konta zostanie poszerzona o kilka innych oczywistych usług (dokumenty i ustawienia programów oraz ich dane w chmurze na ten przykład).</p>
<p>Po zalogowaniu dostajemy na twarz ichni Launcher. Ten cały Launcher to nakładka na system (zrobiona w HTML5 więc słabe maszyny nie powinny mieć z nią większych problemów), która ma jeden cel: wkurzyć człowieka przyzwyczajonego do pracy z desktopem :). Takie jest pierwsze wrażenie i można dostać na łeb próbując się w tym jakoś połapać. Sytuacja zmienia się diametralnie w przypadku gdy korzystacie ze smartfonów androidowych, ioesowych czy innych inspirujących się interfejsem właśnie iOS. Nagle widzicie znane z telefonów ikony reprezentujące programy i widgety, nagle przestaje Wam przeszkadzać, że aplikacje otwierają swoje okna z defaulta zmaksymalizowane i nagle nie macie większych problemów z poruszaniem się po Launcherze. Chłopaki składające tę dystrybucje doskonale wiedzą, co chcą osiągnąć i powiadam Wam, że idą w dobrą stronę. O ile na moim netbooku z matrycą 1280x800 łatwiej pracowałoby się w normalnym desktopowym stylu, o tyle w netbookach z ekranami o przekątnych kilku raptem cali ten Launcher po prostu rządzi. Zresztą i u mnie pracuje się całkiem fajnie i wygodnie choć to była kwestia dostosowania się do zmienionego środowiska, co zajęło mi nieco czasu. Ale po oswojeniu się… Bomba! Ponoć w netbookach z ekranami dotykowymi Launcher dotyk obsługuje więc może to tam być jeszcze większa bomba, niż mi się teraz wydaje.</p>
<p>System jest ładny, kolorystyka fajna, ikony w Launcherze eleganckie… To się po prostu miło ogląda i z tym się miło pracuje. Rzecz jest także pierońsko szybka (o wiele szybsza imo niż pre-release — OpenOffice po prostu śmiga jak bajka) i jak do tej pory nie zauważyłem jakichś problemów ze stabilnością.</p>
<p>Jolicloud nie jest niestety jeszcze spolszczony (<a href="http://bytowisko.pl/" title="Blogasek bycika" class="broken_link" rel="nofollow">byte</a>, zrób z tym coś :)) ale można dokopać się do skrzętnie ukrytego Panelu Sterowania (czy jak to się tam w Gnome zwie) i nasz język sobie doinstalować. Oczywiście Launcher będzie gadał po angielsku nadal ale wszystkie pozostałe elementy systemu będą szprechać normalnie. Niestety także instalacja np. OpenOffice nie instaluje polskich dodatków wraz z aplikacjami. Słowniki, spolszczenie itd. musiałem instalować ręcznie. Przy okazji — jeśli szukacie tam terminala, to szczęścia życzę :). Zrobiono to lepiej — standardowe Alt+F1 zamiast wyłazić z Xservera grzecznie otwiera… terminal w okienku. I już możesie się swoim apt-get bawić. Niestety w temacie obsługi różnych wersji językowych chłopcy od Jolicloud mają jeszcze bardzo wiele do zrobienia.</p>
<p>Bardzo ciekawie rozwiązano kwestię więcej niż jednego konta w systemie. No więc ile byście nie szukali, nie ma w ogóle opcji stworzenia nowego konta w Launcherze. Zapomnieli? Nie, to raczej wynik przyjętej linii myślenia o netbooku jako taniej maszynce będącej personal tak samo, jak telefon. Po prostu te rzeczy są na tyle tanie, że każdy może mieć swoją i dodatkowe opcje dotyczące kont czy innych aspektów działania systemu mogłyby zwykłym ludziom nieco namieszać. Konto oczywiście da się zrobić za pomocą owego Panelu Sterowania czy jak to w Gnome zwał. Ale tu kolejna niespodzianka, którą może pokrótce opiszę. Może małe wprowadzenie: po zainstalowaniu Jolicloud siadłem i zacząłem robić to, co prawdziwi mężczyźni lubią robić najbardziej — zacząłem zapełniać partycję śmieciami, w tym programami oferowanymi w Launcherze (swoją drogą — instalacja softu jest banalnie prosta i przecudnie zrobiona) czyli widgetami ale i aplikacjami natywnymi (VLC, Boxee, te sprawy…). Doropha obiecała przysiąść do Jolicloud po moich zapewnieniach, że działa toto w stosunku do XP z szybkością rakiety i zażądała sobie konta. Zrobiłem, przelogowałem się. I tu zonk — jej Launcher różnił się kompletnie od mojego co jest logiczne, bo to w końcu jej Launcher a nie mój. W Jolicloud nie ma czegoś takiego jak dostęp do zainstalowanych lokalnie programów z prostego dropdown menu mieszczącego się zazwyczaj w lewym górnym rogu pulpitu, to jest znacznie głębiej zakopane. I tu zgłupiałem bo nie wiedziałem jak żonie do tych wszystkich OpenOffisów już zainstalowanych dostęp dać. Żonka ma konto bez uprawnień administracyjnych więc nieco mnie zdziwiło, że trzeba w takim wypadku zrobić rzecz najbardziej oczywistą z oczywistych — trzeba sobie te aplikacje dodać do swojego Launchera tak, by zrobić sobie swój własny, spersonifikowany zestaw aplikacji. Po kliknięciu na ikonce „Add” koło (zainstalowanego już przecież wcześniej przeze mnie) programu OpenOffice Write wzięła i się grzecznie odpowiednia ikonka do jej Launchera dodała. Wniosek stąd taki, że aplikacje/widgety w Jolicloud się dosłownie dodaje do swojego Launchera niezależnie od tego, czy są już zainstalowane czy też nie w systemie. Launcher to Twój dom i urządź go sobie po swojemu. Szczerze mówiąc bardzo mi się spodobało takie podejście do konta użytkownika, bardzo je personalizuje.</p>
<p>Pobawiłem się w sumie dosyć krótko bo ostatnio mocno zajętym kolesiem jestem ale z wartych odnotowania szczegółów — DivXy czy inne MP4 łażą od kopa, większych problemów z łączeniem się do mojego Maca mini nie miałem, obsługa kamerki w Skype działa jak trzeba… Kurczę, w końcu Linuks, który na moim netbooku chodzi szybko jak diabli i w dodatku nie grymasząc! Owszem, sporo jest drobnych błędów i niedociągnięć ale to będzie z czasem wygładzane i zmieniane. Jak na razie jednak Jolicloud zapanował nad moim netbookiem totalnie i wlał w niego mnóstwo świeżej krwi. Hail to the king babe!</p>
<p>Sorry za brak screenów ale obiecuję popisać jeszcze nieco o tej dystrybucji i konkretnych jej zastosowaniach i wtedy screeny będą. Póki co uwierzcie na słowo, że Jolicloud jest estetycznym systemem.</p>
<p>EDIT: A głupio tak jakoś bez screenów to porobiłem ich kilka.</p>

<a href='http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/20100806-jolicloud01/' title='Mój Launcher'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud01-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Mój Launcher" title="Mój Launcher" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/20100806-jolicloud02/' title='Jolicloud to system społecznościowy'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud02-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Jolicloud to system społecznościowy" title="Jolicloud to system społecznościowy" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/20100806-jolicloud03/' title='Dostęp do podstawowych katalogów. Nie ma Pulpitu! :)'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud03-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Dostęp do podstawowych katalogów. Nie ma Pulpitu! :)" title="Dostęp do podstawowych katalogów. Nie ma Pulpitu! :)" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/20100806-jolicloud04/' title='Dostęp do natywnych aplikacji'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud04-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Dostęp do natywnych aplikacji" title="Dostęp do natywnych aplikacji" /></a>
<a href='http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/20100806-jolicloud05/' title='Instalacja oprogramowania nie może być prostsza'><img width="150" height="150" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/08/20100806-jolicloud05-150x150.png" class="attachment-thumbnail" alt="Instalacja oprogramowania nie może być prostsza" title="Instalacja oprogramowania nie może być prostsza" /></a>

]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/08/jolicloud-1-0-wrazenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Linux Mac OS X</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/07/linux-mac-os-x/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/07/linux-mac-os-x/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jul 2010 08:10:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=5372</guid>
		<description><![CDATA[Człowieka, który pierwszy zrobi crossover tych dwóch systemów, czeka bogactwo i sława. Z tym że bogactwo będzie wielkie a sława w niektórych kręgach stanie się przekleństwem. No i chyba że ów człowiek nie rozda swojego wynalazku wszystkim za free… O co mnie się rozchodzi. Otóż o to, że ostatnio dosyć intensywnie używałem swojego netbooka na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Człowieka, który pierwszy zrobi crossover tych dwóch systemów, czeka bogactwo i sława. Z tym że bogactwo będzie wielkie a sława w niektórych kręgach stanie się przekleństwem. No i chyba że ów człowiek nie rozda swojego wynalazku wszystkim za free…</p>
<p>O co mnie się rozchodzi. Otóż o to, że ostatnio dosyć intensywnie używałem swojego netbooka na wyjazdach przeróżnych. Netbook chadza sobie pod kontrolą <a href="http://costa.info.pl/2010/05/07/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/" title="Jolicloud Linux – sensowny Linuks dla netbooków">Jolicloud Linux</a>, nabrał przy tej okazji sporo wigoru i generalnie chwale sobie tę dystrybucję bardzo. Jednak pojeżdżenie po oddziałach firmy i próby wpinania się w sieciową firmową infrastrukturę nieco moje dobre zdanie o Jolicloud podważyły. Nie wiem, czy to przypadłość wszystkich dystrybucji i Linuksa jako takiego ale miałem spore problemy z utrzymaniem połączeń z firmowym LANem. Kopiowanie większych partii plików z zasobów współdzielonych kładło mi netbooka aż do potrzeby rebootu włącznie. Podobna sytuacja nie miała miejsca pod Windows XP w ogóle…</p>
<p>Tak siedziałem ostatnio i przełączałem się między systemami i mnie uderzyło bardzo, jak ogromną potrzebę czuję systemu będącego właśnie crossoverem OSX i Linuksa. Repozytoria, łatwość w aktualizacji oprogramowania, otwartość i kupa świetnych pomysłów — to w Linuksie pociąga mnie najbardziej. Ale OSX to jakość oprogramowania, którą naprawdę trudno przebić, to konsekwencja w stosowaniu HIG wymuszana przez samych użytkowników, którzy softu odbiegającego standardami i wyglądem od ustalonego po prostu zazwyczaj nie używają/nie kupują, to — przynajmniej w moim przypadku — skalista wręcz stabilność. No i przede wszystkim OSX to przemyślane i dla mnie bardzo wygodne GUI, któremu projekty linuksowe jeszcze zagrozić nie mogą.</p>
<p>Wydaje mi się, że Linuks bardzo potrzebuje poczynienia konkretnych założeń w rozwoju samego systemu jak i oprogramowania nań tworzonego ze szczególnym naciskiem na Gnome i KDE jako jego wizytówki i najważniejsza warstwa kontaktu użytkownika z systemem i aplikacjami. Trzeba usystematyzować logikę pracy z systemem, zbudować z tych wielu klocków pewne usystematyzowane narzędzie, w którym użytkownik nie będzie się gubił. Trzeba zadbać o takie sytuacje jak moja opisywana nieco wyżej — współdziałanie netbooka z firmową siecią było bardzo niestabilne i zapewne to „wina” dystrybucji będącej w fazie beta ale jak na razie nie znalazłem nic lepiej obsługującego mój komputer i traktuję to jako kolejny problem Linuksa. Ta mnogość dystrybucji i możliwości wyboru jest fajna ale dla ZU musi w końcu zaistnieć jedna, bezproblemowa dystrybucja będąca w prasie czy innych mediach synonimem Linuksa. Ubuntu jest na dobrej drodze ale przecież mamy tyle innych możliwości… Nie wydaje mi się, by problemy sterowników czy ogólnie komunikacji z firmami tworzącymi hardware dały się rozwiązać bez jednego, silnego ośrodka zajmującego się rozwojem Linuksa. Ktoś musi z tymi firmami rozmawiać, ktoś musi te firmy przekonać do inwestowania w tworzenie sterowników czy rozwiązań dla tego systemu. Z Apple jest prosto — jeden system, jeden zapewne dział zajmujący się współpracą z twórcami sprzętu i nawet mając ledwie kilkuprocentowy udział w rynku komputerów stacjonarnych i przenośnych, Apple reprezentuje kilka ładnych milionów użytkowników, w których można już zainwestować. A przecież potencjał Linuksa jest o niebo wyższy!</p>
<p>Marzy mi się crossover Linuksa i OSX. Marzy mi się połączenie wszystkich najlepszych cech obydwu systemów. Podejrzewam, że wielu użytkownikom jednego i drugiego marzy się to samo i mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się takiego systemu — łatwego w obsłudze, stabilnego i oferującego wielkie możliwości.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/07/linux-mac-os-x/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Linux Action Show</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/06/linux-action-show/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/06/linux-action-show/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Jun 2010 08:30:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4651</guid>
		<description><![CDATA[Nieoceniony Opi w ramach odchamiania mnie i narzucania Jedynej i Prawomyślnej Religii o Przydługim Akronimie FLOSS, wziął i podrzucił mnie namiar na podcast robiony przez linuksiarzy dla linuksiarzy. Rzekłbym, że nudy, gdyby nie drobna jego adnotacja, że to jeden z niewielu podcastów, w którym proporcje fanboizmu i zdrowego rozsądku są w porządku. Rzekłem sobie, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100615-linux_show.jpg" width="240" />
		</p><p>Nieoceniony <a href="http://bronikowski.com/" title="Blogasek Opiego">Opi</a> w ramach odchamiania mnie i narzucania Jedynej i Prawomyślnej Religii o Przydługim Akronimie FLOSS, wziął i podrzucił mnie namiar na podcast robiony przez linuksiarzy dla linuksiarzy. Rzekłbym, że nudy, gdyby nie drobna jego adnotacja, że to jeden z niewielu podcastów, w którym proporcje fanboizmu i zdrowego rozsądku są w porządku. Rzekłem sobie, że czas drania obadać i obadałem.</p>
<div id="attachment_4652" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://www.jupiterbroadcasting.com/?cat=4" title="Strona Linux Action Show"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/06/20100615-linux_show.jpg" alt="Linux Action Show" title="Linux Action Show" width="410" height="200" class="size-full wp-image-4652" /></a><p class="wp-caption-text">Linux Action Show</p></div>
<p>Zassałem ostatni odcinek, obejrzałem w drodze do pracy i szczerze mówiąc jestem zachwycony tym podcastem (czy raczej wideocastem ale dla mnie to i tak wszystko jedno — ważne by mi na ajfonie banglało i się z sieci samo ssało :)). Dlaczego? A dlatego, że dwóch kolesi mówi o linuksowych, okołolinuksowycj i zupełnie nie linuksowych sprawach w sposób sensowny, z rzeczoną przez Opiego dawką zdrowego rozsądku. Piękny przykład podejścia, o które w naszej blogosferze ciężko, to urywek z ichnich newsów i przyklejenie się do tematu Canonicala, który <a href="http://infoworld.com/d/mobilize/canonical-developing-ubuntu-os-tablets-778" title="Poczytaj mnie newsa mamo">ogłosił chęć produkowania systemu dla tabletów</a>. News jak news — co tydzień powstaje pewnie z kilkanaście efemeryd innych efemeryd będących pokłosiem odprysków miksów różnych dystrybucji. Ale to właśnie ci faceci zadali jedno, podstawowe, fundamentalne wręcz pytanie: PO CO?</p>
<p>Po co Canonical rozdrabnia się na ileśtam kolejnych wersji swojego distro, dlaczego zasoby rozprasza na kolejne projekty zamiast zająć się tym swoim „core” systemem i zapewnić w końcu to, co obiecywano od dawna: najlepsze możliwe doznania dla użytkownika płynące z używania systemu? Chris celnie zwrócił tu uwagę na to, co aktualnie robi Apple: skupia wszystkie swe siły na jednym celu, który chce osiągnąć — zostać liderem rynku mobilnego. Stąd i tegoroczne WWDC praktycznie w całości poświęcone <a href="http://www.apple.com/iphone/softwareupdate/" title="Propaganda o nowym systemie jabłkowym">iOS 4</a>, stąd skupienie za pomocą wszelkich środków wszelkich mediów na tej mobilnej nodze trójnoga przychodów jabłka. Po prostu musi być buzz ale buzz musi być na temat produktów, które faktycznie istnieją/zaistnieją. Robienie czegoś tylko po to, by to zrobić nie mając jakiejś konkretniejszej wizji i zasobów mogących ją wcielić w życie w stopniu dla Smitha/Kowalskiego jakoś istotny… No, to nie jest zbyt sensowne podejście. Apple taką wizję ma i ją z laserową (tak Chris gada :)) precyzją realizuje. Efektem jest ponad 2 miliony sprzedanych iPadów w dwa miesiące i Bóg raczy wiedzieć ile ajfonów jeszcze. Ich wizja i produkt są obecne w coraz większej ilości ludzkich rąk ale to nie bierze się znikąd i nie jest to kwestia tylko i wyłącznie marketingu, jak chciałaby większość naszego linuksowego światka.</p>
<p>Wielki szacun dla chłopaków za te słowa bo mają w nich ogromnie dużo racji. Kiedy producent skupia swoją uwagę na produkcie i jego rozwoju, czują to także użytkownicy. Te same prawidła powinny rządzić (i rządzą) w świecie Linuksa więc wniosek może być tylko jeden: skupcie panowie i panie programiści na dostarczeniu produktu wysokiej jakości. Później myślcie o kolejnych rynkach. Gdzieś tam niedawno w jednym z wywiadów Steve Jobs stwierdził, że iPhone początkowo miał być tabletem. Ale Apple postanowiło najpierw ideę mobilnego urządzenia z aplikacjami wprowadzić pod strzechy sprzedając telefony i pracując nad systemem operacyjnym i sprzedaży oprogramowania nań a dopiero później wprowadzono tablet — lata całe po premierze czegoś, co początkowo miało nim być (sic!). Wniosek z tego taki, że czasem warto się zastanowić, co właściwie chce się robić i jak to osiągnąć.</p>
<p>Porwał mnie pomysł chłopaków na połączenie Androida i Ubuntu. Androidowe podstawy i ubuntowe wygładzenie całości tak, by użytkownik dostał najlepsze z najlepszego… To naprawdę mocna sprawa! Pomysł imo świetny i być może ktoś kiedyś coś takiego wdroży także na desktopach a nie tylko na telefonach: system rozwijany przez jedną z największych firm świata plus odpowiedni look &amp; feel systemu i aplikacji nań tworzonych. Tak, to by mogła być dla Linuksa wielka sprawa.</p>
<p>A zresztą, sami sobie obejrzyjcie. Warto. Opi, po raz kolejny — dzięki za fajny namiar!</p>
<p><embed src="http://blip.tv/play/g5hwgeaNIwI%2Em4v" type="application/x-shockwave-flash" width="400" height="248" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></p>
<p><a href="http://www.jupiterbroadcasting.com/?cat=4" title="Strona Linux Action Show">Strona Linux Action Show</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/06/linux-action-show/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Google Picasa i Jolicloud Linux</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/06/google-picasa-i-jolicloud-linux/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/06/google-picasa-i-jolicloud-linux/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Jun 2010 20:31:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4638</guid>
		<description><![CDATA[O dystrybucji zwanej Jolicloud pisałem już swego czasu nieco. Od tego czasu w sumie niewiele się zmieniło — jak rzecz działała bardzo dobrze dając mojemu netbookowi kopa, tak nadal działa i ma się coraz lepiej. Coraz bardziej myślę o zaoraniu partycji z Windowsem, znaczącego zmniejszenia jej rozmiaru i postawieniu XP jako drugiego systemu, tak bowiem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://dl.dropbox.com/u/7796935/Screeny/20100605-picasa_linux-thumb.png" width="240" />
		</p><p>O dystrybucji zwanej <strong>Jolicloud</strong> <a href="http://costa.info.pl/2010/05/07/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/" title="Jolicloud Linux - sensowny Linuks dla netbooków">pisałem już swego czasu</a> nieco. Od tego czasu w sumie niewiele się zmieniło — jak rzecz działała bardzo dobrze dając mojemu netbookowi kopa, tak nadal działa i ma się coraz lepiej. Coraz bardziej myślę o zaoraniu partycji z Windowsem, znaczącego zmniejszenia jej rozmiaru i postawieniu XP jako drugiego systemu, tak bowiem dobrze się Jolicloud sprawuje na moim kompie. To lubię!</p>
<p>Jednak system bez oprogramowania to jak ser pleśniowy bez pleśni więc nieco softu musiałem doinstalować. Jednym z programów, które wykorzystuję pod Windows i OSX jest <a href="http://www.google.com/picasa/" title="Strona programu">Google Picasa</a>, który to program ulubiła sobie moja żona a ja instaluję gdzie się da, bo to ulubienie rzuca się jej na oczy i lepszego softu nie widzi :). Na Linuksie jednak problem jest większy bo tu solidnych programów do trzymania, katalogowania i zabawy z fotkami jest jak na lekarstwo (<a href="http://f-spot.org/Main_Page" title="Strona programu">F-Spot</a> to naprawdę nie jest program do tego celu dobry — swoje robi ale to „swoje” to dla mnie daleko niewystarczająca sprawa). W sumie to do tej pory nie znalazłem niczego sensownego i jeśli ktoś zna coś wartego uwagi, prosiłbym o namiary.</p>
<p>Tak czy inaczej — od jakiegoś czasu Google dzierga też Picasę także dla Linuksa i siłą rzeczy musiał ten soft zagościć także i na mojej partycji. Miło mi poinformować, że pracuje u mnie całkiem szparko i gładko, co po raz kolejny przekonuje mnie, że Windows z czasem po prostu musi zwolnić i uprzykrzyć człowiekowi życie. Ten sam program pod Windows pracuje u mnie widocznie wolnej, co nie jest kwestią źle napisanego softu a wspomnianego z czasem mulenia XP.</p>
<div class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><a href="http://dl.dropbox.com/u/7796935/Screeny/20100605-picasa_linux.png" title="Picasa i Jolicloud"><img alt="Picasa i Jolicloud" src="http://dl.dropbox.com/u/7796935/Screeny/20100605-picasa_linux-thumb.png" title="Picasa i Jolicloud" width="410" height="250" /></a><p class="wp-caption-text">Picasa i Jolicloud</p></div>
<p>Picasę instaluje się na Jolicloud prosto — tak samo jak na Ubuntu. <a href="http://www.google.com/picasa/linux/download.html#picasa30" title="Strona z programem do pobrania">Można zassać deba</a> i po prostu zainstalować przez dwuklik ale lepiej chyba wrzucić <a href="http://www.google.com/linuxrepositories/testrepo.html" title="Googlowe repo">googlowe repozytorium</a> do bazy swoich repo dla apt.</p>
<p>Instalowana z repozytorium Picasa nie ciągnie w Jolicloud żadnych zależności. Ładnie wrzucana jest do menu w odpowiednim miejscu i działa naprawdę szparko. Wyciągnięcie thumbnailsów z kilku setek fotek poszło piorunem a otwieranie fotek w fullscreenie jest widocznie szybsze, niż w F-Spot. Przy F-Spot Picasa jest po prostu diabelnie szybka, co jest o tyle dziwne, że Picasa jest zdaje się uruchamiana via Wine. Jedyne, czego mi w sumie brakuje w porównaniu do wersji okienkowej, to możliwość klecenia filmików. Dorota korzysta czasem z tej opcji i bardzo by się w linuksowej wersji przydała. Poza tym program pracuje stabilnie i wydajnie oraz oferuje sporo opcji czyli robi to, co powinien robić dobry program do trzymania i retuszu zdjęć. Póki co nie znalazłem dla Linuksa niczego lepszego i polecam soft z całej epy jak mawiają w Poznaniu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/06/google-picasa-i-jolicloud-linux/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TEDxPoznań — Afterparty</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/tedxpoznan-afterparty/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/tedxpoznan-afterparty/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 May 2010 10:25:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Impreza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4634</guid>
		<description><![CDATA[No i udało mi się skoczyć wczora z wieczora na TEDx. Znaczy nie na samej imprezie tylko na jej ważniejszej części czyli na afterparty :). Wiem, że mądrzy ludzie produkowali się tam w mądrych tematach i w ogóle poziom IQ latał pewnie w jakichś niebotycznie jak na moje standardy wysokich rejestrach ale coby się nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i udało mi się skoczyć wczora z wieczora na <a href="http://tedxpoznan.com/" title="Stronka imprezy">TEDx</a>. Znaczy nie na samej imprezie tylko na jej ważniejszej części czyli na afterparty :). Wiem, że mądrzy ludzie produkowali się tam w mądrych tematach i w ogóle poziom IQ latał pewnie w jakichś niebotycznie jak na moje standardy wysokich rejestrach ale coby się nie dołować nawet nie brałem pod uwagę pójścia na prezentacje. Dobrze zrobiłem bo faktycznie większości rzeczy, o których gadali rozochoceni uczestnicy podczas afterparty nie kumałem. Sytuację poprawiło nieco trzecie piwo, które pozwoliło mi na nieco mniej skupione podejście do Trudnych Słów i Poważnie Brzmiących Terminów, co zaowocowało zlaniem całej tej paplaniny i pozwoliło rozwinąć własną, która nasilała się wraz z ilością wypitego piwa.</p>
<p>Piwo fundowało Allegro z czego skwapliwie i skrupulatnie korzystaliśmy. Piliśmy w mieszanym towarzystwie a że nikogo poza <a href="http://tomasz.napierala.org/" title="Blogasek Zena">Zenem</a> i <a href="http://paweltkaczyk.midea.pl/" title="Blogasek Pawła">Pawłem Tkaczykiem</a> tam nie znałem, czepiłem się zenowego ogonka i przyklejony łaziłem za nim jak na postronku. Moja intuicja mnie nie zawiodła i tym razem — Zen to urodzony pierdołokleta i gaduła w jednym, co zapewniało płynność dyskusji, w której uczestniczyć dzięki niemu nie musiałem i mogłem się skupić na rzeczach ważnych, czyli na konsumpcji browaru.</p>
<p>Poznałem nieco ludzi i w końcu zobaczyłem na oczka modre swoje <a href="http://blog.konieczny.be/" title="Blogasek Piotrka">Piotrka Koniecznego</a> wraz szanowną małżonką — Moniką. Sympatyczny chłopak, którego na rączkę pewnie pokonałbym nawet nie puszczając pokala z drugiej. Chude to, miłe i gdyby nie świadomość tego, że za pomocą na moment przejętego mojego telefonu mógłby osuszyć mi konto bankowe, pewnie dałoby się lubić :). Co innego żona jego. Ta niewiasta musi być wielce cierpliwa z natury i obdarzona wrodzonym dobrem i niechęcią do czynienia krzywdy bliźniemu swemu (nawet grubemu) bo jakoś przeżyła moją trwającą dwa i pół pokala propagandę prorodzicielską i namawianie na zrobienie sobie potomka. I ani razu nawet mnie nie uderzyła ani nie opluła! Piotrze, winszuję małżonki :)</p>
<p>Paplałem z człowiekiem, który chce stawiać domy z tego, na czym aktualnie się stoi i chce to robić w technologii Open Source. No co tak się dziwnie patrzycie, przecież mówiłem, że to nie była impreza dla normalnych ludzi :). Zen oczywiście natychmiast wyłapał słowa-klucze i zaczął błogosławić pomysł, który od razu otworzył mu w mózgu pudełko z Linuksem i wszystkim, co się z tym wiąże bo jest Wolne, Otwarte itd. Jak by tego było mało, Zen po pobluzganiu na Pawła Tkaczyka za słabą prezentację oczywiście zaraz ujrzał kolejną emanację idei Open Source, Wolności, Równości i innych komunistycznych haseł a to w związku z tym, że lata temu Paweł wziął i coś tam napisał o logo swojej firmy, czym ujawnił ponoć swój warsztat i rozdał go głodującym i ubogim, co przecież właśnie oznacza Open Source. Rozdającemu wiedzie się dziś całkiem nieźle więc coś chyba w tym rozdawaniu musi być.</p>
<p>Ogólnie było przyjmnie, gadatliwie a ja współczuję z całego serca Monice, którą męczyłem naprawdę długo. Sorry :). Ale też okazało się, że dziewucha używa i chwali sobie <a href="http://www.jolicloud.com/" title="Strona dystrybucji">Jolicloud</a>, czym oczywiście zaskarbiła sobie moją sympatię po wsze czasy. Oto kobieta świadoma!</p>
<p>Rozmówcy byli różni i z różnych bajek. Większości tego programistycznego żargonu nie kumałem, problemów z komunikacją jak nie rozumiałem, tak nadal nie rozumiem ale bogatszy o kilka darmowych piw i przekonawszy się, że shoarma w Sphinxie jest jeszcze gorsza, niż ostatnio bywała i jest jej nawet jeszcze mniej, muszę przyznać, że sporo życiowych expów załapałem. I o to w sumie na takich zjazdach chodzi.</p>
<p>Dzięki wszystkim znajomym bardziej lub mniej — bawiłem się bardzo dobrze! :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/tedxpoznan-afterparty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jolicloud Linux — sensowny Linuks dla netbooków</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/05/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/05/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 May 2010 08:18:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Jolicloud]]></category>
		<category><![CDATA[Preview]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4600</guid>
		<description><![CDATA[Od kiedy kupiłem mojego Della mini 1210 czyli takiego lowendowego netbooka z sensowną matrycą, nie mogłem przestać narzekać na systematyczne linuksowe olewanie jego układu graficznego (zintegrowany Intel GMA500), czego efektem była praktyczna niemożność pracy na komputerze pod kontrolą Linuksa. Macałem się z różnymi dystrybucjami, głaskałem się z różnymi wynalazkami ale żadne kernele czy inne przekombinowane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/05/20100507-jolicloud.jpg" width="240" />
		</p><p>Od kiedy kupiłem mojego <a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Moje tego komputera opisanie">Della mini 1210</a> czyli takiego lowendowego netbooka z sensowną matrycą, <a href="http://costa.info.pl/2009/06/19/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/" title="Mój netbook vs. Linuks = FAIL!">nie mogłem przestać narzekać</a> na systematyczne linuksowe olewanie jego układu graficznego (zintegrowany Intel GMA500), czego efektem była praktyczna niemożność pracy na komputerze pod kontrolą Linuksa. Macałem się z różnymi dystrybucjami, głaskałem się z różnymi wynalazkami ale żadne kernele czy inne przekombinowane czary z lewymi repozytoriami nie chciały działać jak trzeba. Poza tym ja jestem facet dorosły, któremu już się nie chce poganiać systemu do obsługi urządzeń. Zabawę w kotka i myszkę z systemem zostawiam fanom i pryszczersom, ja jestem nastawiony na używanie. I serdecznie gdzieś mam, czy to wina Intela, kernela czy kogo tam jeszcze. Wiedziałem tylko, że Dell jakimś cudem zmusił Ubuntu do działania na swoim sprzęcie jak trzeba, więc jak widać jeśli chęci są…</p>
<p>Póki co używać się jednak nie dało i tym sposobem te wydzielone 10 gigabajtów na linuksowe zabawy kurzyło mi się w kącie dysku twardego coraz bardziej. Aż do wczoraj. Wczoraj bowiem w końcu trafiłem na dystrybucję, która na mojej konfiguracji zdziałała jak trzeba od kopa.</p>
<div id="attachment_4601" class="wp-caption aligncenter" style="width: 420px"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/05/20100507-jolicloud.jpg" alt="Jolicloud Linux" title="Jolicloud Linux" width="410" height="360" class="size-full wp-image-4601" /><p class="wp-caption-text">Jolicloud Linux</p></div>
<p><a href="http://www.jolicloud.com/" title="Strona dystrybucji">Jolicloud Linux</a></p>
<p>Co to jest? To Ubuntu z — jak mi to <a href="http://tomasz.napierala.org/" title="Blogasek Zena">Zen</a> opisał — jakimiś hakami czy innymi kombinacjami (użył słowa „dirty” a ja w rzopie mam, czy system jest kryształowo czysty, czy też nurza się w nieczystości o ile działa jak trzeba i daje satysfakcję), dzięki którym sztuka niedostępna dla Ubuntu, Fedory, Mandrivy i czego tam jeszcze nagle wzięła i się udała. Jolicloud się uruchomił, ładnie do mnie pełną rozdzielczością matrycy błysną i grzecznie dał się używać. Hosanna!</p>
<p>Wersja aktualnie dostępna zwana jest PreFinal czyli można spodziewać się drobnych problemów i niedociągnięć. Jednym z większych jest słabiej niż w Ubuntu dopracowany proces instalacji — pakiety językowe się i owszem pobierają ale trzeba to wyklikać i generalnie trzeba poświęcić na konfigurację systemu kilka minut. Nic czego byśmy nie znali ale w dystrybucji dla nobów rzecz wymagająca szybkiej poprawy. Drugi problem się objawił a po reboocie zniknął — po aktualizacji softu wziął i mnie dźwięk zniknął ale dziś po reboocie komputera wrócił.</p>
<p>Z systemem pracuje się nieco inaczej, niż z Ubuntu. Tam mamy narzędzia do instalowania oprogramowania i co prawda w Jolicloud też takie mamy ale ta dystrybucja skręca w chmury i wygodne narzędzie udostępnia online. Trzeba sobie założyć konto (integruje się ładnie wszystko z Facebookiem) i po zalogowaniu się do owego, ma się dostęp do całej fury programów i widżetów, które można jednym kliknięciem zainstalować czy odinstalować. Zrobione jest to bardzo sympatycznie a widżety pomyślane są tak, by kolesie z syndromem małej matrycy mogli używać swoich narzędzi jak trzeba. Dystrybucja oferuje (to zdaje się jest element Gnome ale mogę się mylić — nie znam się) dwa widoki pulpitu: netbookowy i desktopowy. Na mojej matrycy netbookowy się średnio sprawdza bo pomyślany jest dla urządzeń z małymi przekątnymi ekranu. Niemniej poklikałem i w tym trybie i mówiąc szczerze bardzo mi się to spodobało. Tryb desktopowy to po prostu znany pulpit Gnome acz nieco stiuningowany i dostosowany do potrzeb dystrybucji. Tu ważna uwaga dla estetów: jeśli po zainstalowaniu nowego Ubuntu mieliście podobną do mojej chęć rzucenia pawia na widok kolorystyki i całej reszty — nie obawiajcie się Jolicloud! Tu o wygląd zadbano, Gnome ładnie oskórkowano a wrażenia psuć musi oczywiście OpenOffice, który na żadnym systemie nie wygląda jak powinien. Poza tym wszystko wygląda całkiem, całkiem a przy estetyce Ubuntu wręcz fenomenalnie.</p>
<p>Dystrybucja stawia na nowinki i nie boi się patentów czy technologii pozwalających człowiekowi wygodnie korzystać ze swojego sprzętu. Chromium wyświetlające YouTube w h.264 pokazuje na żywym przykładzie, o co loto. Flash pod Windows zarzyna słabowity procesorek mojego netbooka (pod Linuksem mogłem o oglądaniu tylko pomarzyć) ale wsparte sprzętowo dekodowanie h.264 pozwala mi w końcu wygodnie oglądać filmiki (a nie pokazy slajdów) na fullscreenie. Świetnie odtwarzają się filmy, które swego czasu konwertowałem z DVD na potrzeby mojego makowego ekosystemu i tym sposobem filmy w rozdzielczościach 720 x ileśtam pikseli ładnie i płynnie mi na netbooku działają (dzięki ci, o sprzętowe wsparcie dekodowania!). Niestety mój sprzęt na HD ma za mało soku ale reszta śmiga jak należy.</p>
<p>Niestety nie miałem czasu na jakieś głębsze zapoznanie się z dystrybucją. Nadrobię przez weekend a póki co wszystkim kombinującym, jak tu zmusić swojego nebooka do prawidłowego działania z Linuksem, mocno tę dystrybucję polecam. LiveCD pozwoli pomacać się z systemem i sprawdzić jak to wszystko działa no i zawsze <a href="http://www.jolicloud.com/product/compatibility" title="Lista kompatybilności">można sprawdzić</a>, czy komputer jest przez tę dystrybucję obsługiwany. Rzecz nie jest jeszcze gotowa dla totalnych nobów ale dla takich jak ja kolesi, którzy mniej więcej kleją co i gdzie wpisać, by coś się zainstalowało — to już zupełnie inna rozmowa! Rzecz jest szybka (oj dostał skrzydeł mój sprzęt), nowoczesna, gdzieś ma te wszystkie patentowe i wolnościowe pierdoły, skupia się na potrzebach użytkownika i wygląda jak trzeba a nie jak miks kabaczka z pomarańczą. Naprawdę warto spróbować!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/05/jolicloud-linux-sensowny-linuks-dla-netbookow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TeamViewer także na Linuksa!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2010/04/teamviewer-takze-na-linuksa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2010/04/teamviewer-takze-na-linuksa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Apr 2010 18:54:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Link]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=4567</guid>
		<description><![CDATA[Krótko i treściwie: TeamViewer jest już dostępny dla Linuksa! I to jest dla mnie przepyszna wiadomość bo to jeden z lepszych programów do zdalnej pracy, spośród przeze mnie testowanych. Ogromnym plusem programu jest jego multiplatformowość — istnieją także wersje dla Windows, Mac OS X i nawet iPhone (która to wersja mnie rozwala bo działa po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/04/20100423-team_viewer-win.jpg" width="240" />
		</p><p>Krótko i treściwie: <a href="http://www.teamviewer.com/pl/download/index.aspx?os=linux" title="Strona programu">TeamViewer jest  już dostępny dla Linuksa</a>! I to jest dla mnie przepyszna wiadomość bo to jeden z lepszych programów do zdalnej pracy, spośród przeze mnie testowanych. Ogromnym plusem programu jest jego multiplatformowość — istnieją także wersje dla Windows, Mac OS X i nawet iPhone (która to wersja mnie rozwala bo działa po prostu świetnie). Dzięki możliwości założenia sobie konta w serwisie twórców programu, można stworzyć sobie takiego wirtualnego huba, który pozwoli na bezproblemowe łączenie się komputerów bez potrzeby pamiętania o adresach IP, portach czy ich forwardowaniu na firewallu. No i — co jest pyszne — nie ma problemów z łączeniem różnych systemów, przesyłaniem sobie plików a w wersjach programu dla Windows i OSX (nie wiem jak to jest z Linuksem — jestem dopiero przed instalacją) można sobie VOIPowo rozmawiać. Ano, wygląda to po prostu na idealne narzędzie do czynienia rodzinnego helpdesku :).</p>
<p>Dlaczego akurat ten program a nie jakieś inne? Bo jest SZYBKI! Bardzo szybki… Spośród przeróżnych testowanych wyraźnie wybijał się szybkością i jakością połączenia. IMO warto spróbować.</p>
<p>Poniżej screen z windowsowej wersji, która wyświetla mnie mojego podtelewizorowego OSXa. Program jest na tyle szybki, że da się na zdalnej maszynie całkiem normalnie pracować, co błogosławię, bo siedzenie przed telewizorem zachowuję sobie tylko dla konsoli — komputer nie daje tego komfortu.</p>
<div id="attachment_4568" class="wp-caption aligncenter" style="width: 310px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/04/20100423-team_viewer-win.jpg" title="TeamViewer"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2010/04/20100423-team_viewer-win-300x175.jpg" alt="TeamViewer" title="TeamViewer" width="300" height="175" class="size-medium wp-image-4568" /></a><p class="wp-caption-text">TeamViewer</p></div>
<p>Na stronie programu znajdziecie deby (dla Ubuntu, a jakże) i rpmy do zabawy. Program jest darmowy do użytku prywatnego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2010/04/teamviewer-takze-na-linuksa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cztery tapetki do pobrania</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/08/cztery-tapetki-do-pobrania/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/08/cztery-tapetki-do-pobrania/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Aug 2009 11:26:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Tapeta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3709</guid>
		<description><![CDATA[No, wziąłem się za zdjęcia i tak patrzę, że mam pod tym względem w iPhoto mały dramat — w cholerę nieotagowanych zdjęć, jeszcze więcej nieobrobionych i w ogóle roboty na wieki całe mam z tymi moimi zbiorami. Zakasałem więc krótkie rękawy t-shirta i wziąłem się do roboty. W efekcie jak na razie zrobiły się cztery [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/costa-wallpaper-flower01.jpg" width="240" />
		</p><p>No, wziąłem się za zdjęcia i tak patrzę, że mam pod tym względem w iPhoto mały dramat — w cholerę nieotagowanych zdjęć, jeszcze więcej nieobrobionych i w ogóle roboty na wieki całe mam z tymi moimi zbiorami. Zakasałem więc krótkie rękawy t-shirta i wziąłem się do roboty. W efekcie jak na razie zrobiły się cztery tapetki w klimatach rustykalnych, pochodzące jeszcze z czasów wyjazdów imć Dorophy na rodzinną jej wieś. Może komuś przypadną do gustu…</p>
<div id="attachment_34464" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/costa-wallpaper-flower01.jpg"><img class="size-medium wp-image-34464" title="Tapeta - Flower 01" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/costa-wallpaper-flower01-500x312.jpg" alt="Tapeta - Flower 01" width="500" height="312" /></a><p class="wp-caption-text">Tapeta — Flower 01</p></div>
<div id="attachment_34465" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/costa-wallpaper-flower02.jpg"><img class="size-medium wp-image-34465" title="Tapeta - Flower 02" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/costa-wallpaper-flower02-500x312.jpg" alt="Tapeta - Flower 02" width="500" height="312" /></a><p class="wp-caption-text">Tapeta — Flower 02</p></div>
<div id="attachment_34466" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/costa-wallpaper-flower03.jpg"><img class="size-medium wp-image-34466" title="Tapeta - Flower 03" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/costa-wallpaper-flower03-500x312.jpg" alt="Tapeta - Flower 03" width="500" height="312" /></a><p class="wp-caption-text">Tapeta — Flower 03</p></div>
<div id="attachment_34467" class="wp-caption aligncenter" style="width: 510px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/costa-wallpaper-flower04.jpg"><img class="size-medium wp-image-34467" title="Tapeta - Flower 04" src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/08/costa-wallpaper-flower04-500x312.jpg" alt="Tapeta - Flower 04" width="500" height="312" /></a><p class="wp-caption-text">Tapeta — Flower 04</p></div>
<div class="woo-sc-box download   "><img alt="zip" title="zip" class="download-icon" src="http://costa.info.pl/wp-content/plugins/download-monitor/img/filetype_icons/document-zipper.png" /> <a href="http://costa.info.pl/download/Tapety+-+Flowers" title="Tapety - Flowers">Tapety — Flowers</a> (zip, 2.92 MB)<br />Cztery tapetki w klimatach rustykalnych, pochodzące jeszcze z czasów wyjazdów imć Dorophy na rodzinną jej wieś. Może komuś przypadną do gustu…</div>
<p>A poniżej slideshow ze wszystkimi dotychczas zrobionymi moimi tapetkami plus namiary na album i kanał RSS dla lubiących być na bieżąco :)</p>
<p><object width="400" height="267" classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" /><param name="flashvars" value="host=picasaweb.google.com&amp;noautoplay=1&amp;RGB=0x000000&amp;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2Fcosta.msm.blog.grafika%2Falbumid%2F5307903142392562817%3Fkind%3Dphoto%26alt%3Drss" /><param name="pluginspage" value="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" /><embed width="400" height="267" type="application/x-shockwave-flash" src="http://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;noautoplay=1&amp;RGB=0x000000&amp;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2Fcosta.msm.blog.grafika%2Falbumid%2F5307903142392562817%3Fkind%3Dphoto%26alt%3Drss" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" /></object></p>
<p><a title="Oglądaj tapety" href="http://picasaweb.google.com/costa.msm.blog.grafika/TapetyCoSTa?feat=directlink">Oglądaj tapety</a> | <a title="Subskrybuj feed RSS z tapetami" href="http://picasaweb.google.com/data/feed/base/user/costa.msm.blog.grafika/albumid/5307903142392562817?alt=rss&amp;kind=photo&amp;hl=pl">Subskrybuj feed RSS z tapetami</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/08/cztery-tapetki-do-pobrania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po latach ciężkiej pracy zrobił BUM!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/07/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/07/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Jul 2009 06:09:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Ogólne]]></category>
		<category><![CDATA[Hardware]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3554</guid>
		<description><![CDATA[Cię choroba… Dziś rano przeżyłem chwilę grozy. Oto z zaspanym jednym okiem a drugim już lekko zezującym w kierunku kuchni i szperającym za kawą, wziąłem i zwyczajową ścieżką skręciłem po drodze do komputera. Zadanie było takie samo, jak każdego innego dnia: trza toto było odpalić. Znaczy toto łazi ciągle ale w ramach chronienia dziury ozonowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cię choroba… Dziś rano przeżyłem chwilę grozy. Oto z zaspanym jednym okiem a drugim już lekko zezującym w kierunku kuchni i szperającym za kawą, wziąłem i zwyczajową ścieżką skręciłem po drodze do komputera. Zadanie było takie samo, jak każdego innego dnia: trza toto było odpalić. Znaczy toto łazi ciągle ale w ramach chronienia dziury ozonowej i zmniejszania zużycia energii (czy odwrotnie, whateva) czasem udaje mi się wyłączyć monitor. No dobra, sam się wyłącza. No i dziś z rana chciałem uruchomić a tu jak nie pierdyknie!</p>
<p>Zaskwierczało gdzieś z tyłu, zrobiło „pppzzzzaask”, „trrrzzzskkk”, „PUF!” i tyle było widać obraz na moim wysłużonym monitorze. A kiepski to był monitor, oj kiepski. Znaczy w czasach, kiedy był kupowany można jeszcze było toto uznać za szczyt osiągnięć ludzkości ale od dłuższego już czasu był to raczej powód moich ciągłych frustracji. Z chęcią podrzuciłbym linka pokazującego, jak toto wygląda ale nie ma już tego nigdzie w ofercie — starość pożarła ten model. W końcu i mój monitor się poddał i dziś zdechł.</p>
<p>No i mam teraz problem. Nie mam na czym pracować i pozostaje mi szybkie podłączenie komputera do telewizora. Ale to nadal do dupy rozwiązanie — tak robić się nie da, blokowanie telewizora mojej rodzinie to zamach na samego siebie (szczególnie da Majek bez codziennej dawki Spangeboba robi się jakby normalniejsza a przecież nie będę swojemu dziecku krzywdy robił). A więc najlepiej byłoby z Makiem łączyć się zdalnie. Nawet coś takiego wyszperałem i dziś uruchomiłem — zwie się to <a href="http://www.tightvnc.com/" title="Strona programu">TightVNC</a>, jest za free i w ogóle ale jak bym nie kombinował, jakoś to strasznie wszystko wolne jest i  po prostu nie da się na Maku zdalnie robić.</p>
<p>No i tu pytanie za sto punktów: jest jakiś sposób na sensowną zdalną pracę na Maku przez łączenie się z Windows? TightVNC potwornie wolno odświeża mi obraz słany z Maka, o wygodzie nie ma tu nawet co mówić. Może to jest po prostu kiepski soft i jakiś inny warto wypróbować? Plis, help somebody! :)</p>
<p>Ewentualnie, jeśli ktoś testował takie rozwiązanie, być może pod Ubuntu jest jakiś soft? Znaczy soft pewnie jest stuprocentowo ale co instalować, jak OSX skonfigurować, jak się w ogóle za to zabrać? Kurczę, znów pewnie sporo kombinowania przede mną…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/07/po-latach-ciezkiej-pracy-zrobil-bum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dell Insipiron mini 1210 + Linux = FAIL!</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/06/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/06/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Jun 2009 14:54:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Notebook]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>
		<category><![CDATA[Windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3483</guid>
		<description><![CDATA[Rozeźliłem się. Tak na serio i na poważnie się wkułem na Linuksa w tych jego różnych odmianach, dystrybucjach, forkach czy jak to tam jeszcze zwał. Straciłem mnóstwo czasu na wykombinowanie, jak zmusić mój nie tak dawny zakup do sensownej pracy pod kontrolą Linuksa i w efekcie otrzymałem dużą, może niezbyt rzadką ale bardzo brzydko pachnącą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" width="240" />
		</p><p>Rozeźliłem się. Tak na serio i na poważnie się wkułem na Linuksa w tych jego różnych odmianach, dystrybucjach, forkach czy jak to tam jeszcze zwał. Straciłem mnóstwo czasu na wykombinowanie, jak zmusić mój nie tak dawny zakup do sensownej pracy pod kontrolą Linuksa i w efekcie otrzymałem dużą, może niezbyt rzadką ale bardzo brzydko pachnącą kupę. Ale może po kolei…</p>
<div id="attachment_3253" class="wp-caption aligncenter" style="width: 430px"><a href="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" title="DELL Inspiron Mini 1210"><img src="http://costa.info.pl/wp-content/uploads/2009/04/20090428-dell_mini_1210.jpg" alt="DELL Inspiron Mini 1210" title="DELL Inspiron Mini 1210" width="420" height="253" class="size-full wp-image-3253" /></a><p class="wp-caption-text">DELL Inspiron Mini 1210</p></div>
<p><a href="http://costa.info.pl/2009/05/05/opis-komputera-dell-inspiron-mini-1210/" title="Opis komputera Dell Inspiron mini 1210">Kupiłem sobie tego Della</a> z przeznaczeniem bycia lightową i przenośną maszynką do wygodnego odbierania maili, przeglądania stronek i może wciągnięcia jakiegoś filmiku na tarasie, a wszystko to ma być i tak ciastkiem dla żony, podczas gdy ja zapoluję na solidnego MacBookowego torta. Założenie nawet się spełnia, komputerek działa i to całkiem nieźle choć wymaga to praktycznie ciągłego grzebania w Windows bo bez mała każdy zainstalowany program coś wrzuca do autostartu, coś chce przy logowaniu uruchamiać a to netbooka zabija po dłuższym czasie. Tym sposobem od nabycia sprzętu zdążyłem w miarę sensownie skonfigurować tylko swoje konto a konto Dorophy to pokaz wolnego i mozolnego ładowania wszelkiego śmiecia, jakie programiści piszący pod Windows lubią fundować użytkownikom.</p>
<p>Po mozolnej (serio, bardzo to mozolny proces) konfiguracji Windows XP w końcu zaczął mi chodzić jak trzeba ale oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował postawić na netbooku Linuksa. A zacząłem od — jakże by inaczej — ostatniej wersji Ubuntu.</p>
<p>Po pobraniu Live CD wziąłem i draństwo przerzuciłem na pendrajwa i z pena uruchomiłem komputer. Live CD wstało, Ubuntu się pokazało i zwyczajowo miło chciało się zainstalować. Nieco skrzywiłem się na nierozpoznany przy starcie z Live CD model karty graficznej (co skutkowało m.in. standardową rozdzielczością 1024x768 co przy panoramicznej matrycy daje efekt średni) ale pomyślałem sobie, że być może rzecz się rozwiąże po instalacji systemu i ewentualnym doinstalowaniu czegoś. System postawiłem na drugim pendrajwie coby za bardzo z dyskiem nie mieszać i po odczekaniu swojego (peny są jednak wolne i operacje dyskowe zajmują sporo czasu), w końcu uruchomiłem system.</p>
<p>Niestety, Ubuntu nie poradziło sobie z intelowskim układem graficznym GMA 500. Efekt? Potwornie mozolne funkcjonowanie systemu — zamykanie i otwieranie okien trwało, wyświetlenie czegokolwiek zajmowało sporo czasu, filmów nie dało się oglądać. Także za jasną cholerę nie można było wybrać standardowej dla tej matrycy rozdzielczości 1280 x 800 — dla systemu układ Intel GMA 500 nie istnieje i nie jest obsługiwany. Poszperałem nieco w serwisach pomocowych ale gdy na trzecim z rzędu serwisie trafiłem na rozwiązania polegające na kompilowaniu własnoręcznym jakichś rzeczy po wcześniejszym ich patchowaniu — dałem sobie spokój.</p>
<p>Coby skrócić: próbowałem później ostatnich wersji Mandrivy, Fedory i wcześniejszych wersji Ubuntu. Za każdym razem ten sam problem z tą różnicą, że w Fedorze nawet Xserver nie startował. Po prosu porażka na całej linii… Netbook niestety nie jest demonem szybkości i używanie go bez obsługi akceleracji nie wchodzi w grę.</p>
<p>W Stanach można ten model notebooka kupić z preinstalowanym Ubuntu. Znaczy się więc, że Dell jakoś problem braku linuksowych sterowników do GMA 500 rozwiązał. Niestety nie wiem czy to prawda — na stronach Della jest gotowy do pobrania obrazek z ichnią wersją Ubuntu dla tego modelu netbooka ale dla odmiany nawrzucane tam jest chyba sporo narzędzi bo obrazek spory i na czterogigowym pendrajwie się niestety nie chciał zainstalować. Musze kupić coś większego — póki co bez pewności poprawnego działania Linuksa na Inspironie nawet nie zamierzam grzebać w partycjach na dysku.</p>
<p>Tak więc na dzień dzisiejszy Ubuntu ładnie się uruchamia (dźwięk, sieć i to wszystko chodzi bez problemów) ale niestety pracować się sensownie nie da. A szkoda bo myślałem, że Windowsa jakoś uda mi się zamienić na Linuksa. Niestety, na dzień dzisiejszy nie mam pojęcia jak zmusić Ubuntu (innych dystrybucji jakoś nie chcę, do Ubuntu przywykłem) do obsługi układu Intela i tym sposobem moje linuksowe skrzywienie nie może się zrealizować :/.</p>
<p>Może ktoś z Was wie, czy — i jeśli tak, to jak — da się GMA 500 pod Ubuntu uruchomić? Poskakałem nieco po forach i pomocach, i niestety nie znalazłem jakiegoś przystępnego dla mnie rozwiązania. Szkoda bo ponoć nawet Mac OS X na tym śmiga całkiem ładnie że o Windows nie wspomnę, które po dłuuugim dopieszczaniu okazuje się być bardzo fajnym i żwawym systemem na netbooku.</p>
<p>Kurczę, plisam o helpa :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/06/dell-insipiron-mini-1210-linux-fail/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>We are Linux</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/04/we-are-linux/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/04/we-are-linux/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Apr 2009 14:49:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[YouTube]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=3152</guid>
		<description><![CDATA[Za: Cynikiem Z opisu do filmu (copy-paste): Video made for the „We are Linux” contest. The hole thing was made in 5 days, everything was created using Pixelmateor, After Effects and Soundbooth for audio mixing. Świetne wideo ale niech ktoś w końcu zacznie pisać profesjonalne oprogramowanie dla Linuksa bo to zaczyna wyglądać groteskowo — promocja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><object width="420" height="231"><param name="allowfullscreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=3771567&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=0&amp;show_byline=0&amp;show_portrait=0&amp;color=00ADEF&amp;fullscreen=1" /><embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=3771567&amp;server=vimeo.com&amp;show_title=0&amp;show_byline=0&amp;show_portrait=0&amp;color=00ADEF&amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="420" height="231"></embed></object></p>
<p>Za: <a href="http://cynik.eu/were-linux" title="Źródełko">Cynikiem</a></p>
<p>Z opisu do filmu (copy-paste):</p>
<blockquote><p>Video made for the „We are Linux” contest. The hole thing was made in 5 days, everything was created using Pixelmateor, After Effects and Soundbooth for audio mixing.</p></blockquote>
<p>Świetne wideo ale niech ktoś w końcu zacznie pisać profesjonalne oprogramowanie dla Linuksa bo to zaczyna wyglądać groteskowo — promocja systemu powstaje mocą narzędzi na tym systemie nie występujących.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/04/we-are-linux/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Aktualizacja albumu z tapetami</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/02/aktualizacja-albumu-z-tapetami-2/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/02/aktualizacja-albumu-z-tapetami-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Feb 2009 21:03:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Download]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Tapeta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=2752</guid>
		<description><![CDATA[W ramach sprzątania na blogu po przesiadce na nowy silnik, przyszedł czas na posprzątanie także w przeróżnych rzeczach, do których swego czasu linkowałem. Dziś padło na tapety, które sobie skrzętnie gromadzę i co jakiś czas o dorzuceniu nowych informuję. Dziś i owszem sporo tapetek doszło ale też wiele wyleciało, cały zbiór przejrzałem na okoliczność duplikatów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ramach sprzątania na blogu po przesiadce na nowy silnik, przyszedł czas na posprzątanie także w przeróżnych rzeczach, do których swego czasu linkowałem. Dziś padło na tapety, które sobie skrzętnie gromadzę i co jakiś czas o dorzuceniu nowych informuję.</p>
<p>Dziś i owszem sporo tapetek doszło ale też wiele wyleciało, cały zbiór przejrzałem na okoliczność duplikatów i wrzuciłem po raz kolejny na Picasę bez cięcia jakości — w oryginałach (no, tam gdzie się dało). Tak więc sporo rzeczy zaległo w duuużych rozdzielczościach, ot akurat by wypełnić te duuuże monitory :). Tapetki można przeglądać pojedynczo ale można też pobrać hurtem dany album przez subskrybowanie kanału RSS albumu jakimś programem potrafiącym ściągać pliki z feedu. Picasa takim właśnie feedem częstuje, więc problemów raczej wielkich być nie powinno. No to ad rem:</p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" width="400" height="267" flashvars="host=picasaweb.google.com&#038;noautoplay=1&#038;hl=pl&#038;feat=flashalbum&#038;RGB=0x000000&#038;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2Fcosta.msm.blog.grafika%2Falbumid%2F5378633468512616513%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26hl%3Dpl" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"></embed></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/costa.msm.blog.grafika/Tapety1?feat=directlink" title="Oglądaj tapety">Oglądaj tapety</a> | <a href="http://picasaweb.google.com/data/feed/base/user/costa.msm.blog.grafika/albumid/5378633468512616513?alt=rss&#038;kind=photo&#038;hl=pl" title="Subskrybuj feed RSS z tapetami">Subskrybuj feed RSS z tapetami</a></p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" width="400" height="267" flashvars="host=picasaweb.google.com&#038;noautoplay=1&#038;hl=pl&#038;feat=flashalbum&#038;RGB=0x000000&#038;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2Fcosta.msm.blog.grafika%2Falbumid%2F5378615382025737873%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26hl%3Dpl" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"></embed></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/costa.msm.blog.grafika/Tapety202?feat=directlink" title="Oglądaj tapety">Oglądaj tapety</a> | <a href="http://picasaweb.google.com/data/feed/base/user/costa.msm.blog.grafika/albumid/5378615382025737873?alt=rss&#038;kind=photo&#038;hl=pl" title="Subskrybuj feed RSS z tapetami">Subskrybuj feed RSS z tapetami</a></p>
<p>A na koniec kilka moich tapetek, które wzięły i mi się zrobiły swego czasu. Kurczę, trza będzie porobić ich nieco więcej bo to fajne w sumie zajęcie :).</p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" width="400" height="267" flashvars="host=picasaweb.google.com&#038;noautoplay=1&#038;RGB=0x000000&#038;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2Fcosta.msm.blog.grafika%2Falbumid%2F5307903142392562817%3Fkind%3Dphoto%26alt%3Drss" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"></embed></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/costa.msm.blog.grafika/TapetyCoSTa?feat=directlink" title="Oglądaj tapety">Oglądaj tapety</a> | <a href="http://picasaweb.google.com/data/feed/base/user/costa.msm.blog.grafika/albumid/5307903142392562817?alt=rss&#038;kind=photo&#038;hl=pl" title="Subskrybuj feed RSS z tapetami">Subskrybuj feed RSS z tapetami</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/02/aktualizacja-albumu-z-tapetami-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ideologia stojąca za korzystaniem z Wolnego Oprogramowania</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/02/ideologia-stojaca-za-korzystaniem-z-wolnego-oprogramowania/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/02/ideologia-stojaca-za-korzystaniem-z-wolnego-oprogramowania/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Feb 2009 08:54:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Myśli]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=2743</guid>
		<description><![CDATA[Czyli co robi użytkownik Linuksa z użyczanym mu programem: uzywam pewnego programu do wypelniania pitów. Co roku mozna sciągnąć sobie wersję standardową za darmo. Niestety da sie rozliczyc w niej tylko dwie osoby. Niecałe 20 minut spedzone z edytorem szestnastkowym i regedit pozwala obejsc to ograniczenie. W takiej sytuacji człowieka nachodzi refleksja – skoro program [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czyli co robi użytkownik Linuksa z użyczanym mu programem:</p>
<blockquote><p>uzywam pewnego programu do wypelniania pitów. Co roku mozna sciągnąć sobie wersję standardową za darmo. Niestety da sie rozliczyc w niej tylko dwie osoby.</p>
<p>Niecałe 20 minut spedzone z edytorem szestnastkowym i regedit pozwala obejsc to ograniczenie.</p>
<p>W takiej sytuacji człowieka nachodzi refleksja – skoro program jest tak kiepsko zabezpieczony, czy w ogóle jest sens kupować licencję?</p></blockquote>
<p>Copy-paste <a href="http://yoshi314.jogger.pl/2009/02/26/security-through-obscurity/" title="Źródełko cytatu">ze strony Yoshiego</a> — pisownia oryginalna.</p>
<p>Zaczynam rozumieć o co chodzi użytkownikom Linuksa (i nie tylko ale to oni głównie pieją nad tym, by wszystko wokół było Wolne i Otwarte) — wszystko ma być darmowe. A jeśli nie jest, nawet jeśli twórca użyczył oprogramowania na preferencyjnych warunkach do użytku, zawsze przecież można to zhaxxorować i dziwić się, po kiego grzyba w ogóle jakieś zabezpieczenia wprowadzać skoro ich ominięcie nie jest wyznacznikiem haxxorskich skillów. A później dziwią się użytkownicy Linuksa (i nie tylko), że producenci oprogramowania patrzą na tę platformę podejrzliwie. W ogóle im się nie dziwię. Czy ludzie przekonani o tym, że oprogramowanie ma być niezabezpieczone i do tego najlepiej darmowe, zechcą kiedykolwiek za owo zapłacić?</p>
<p>Mój komentarz do wpisu Yoshiego:</p>
<blockquote><p>Nie wiem jak ty Yoshi ale kiedy ja wydaję na kupno programu pieniądze, to zazwyczaj robię to w uznaniu czyjejś pracy a nie dlatego, że nie potrafię zabezpieczeń łamać. Więcej – zdarza mi się wysyłać ludziom pieniądze w podzięce za ich pracę, nawet kiedy za ową żadnych pieniędzy nie żądają. Widać mamy dwie różne mentalności w podejściu do oprogramowania jako efektów czyjejś zdobytej z trudem wiedzy włożonego w przekucie jej w coś użytecznego.</p>
<p>I pomyśleć, że poznałem cię jako nieprzejednanego piewcę braku zabezpieczeń, znoszenia DRM i złego wszystkiego, co nie jest Wolne i Otwarte.</p></blockquote>
<p>(tak teraz przeczytałem, co napisałem i chyba nieco po polskawemu to wyszło — trudno, nie upiększam :))</p>
<p>Ludzie, to piszę ja — użytkownik tak bardzo komercyjnej platformy, że bardziej się już nie da. I napiszę Wam coś więcej — tak dobrego oprogramowania, tak zadbanego i tak tworzonego z myślą o użytkowniku na żadnej innej platformie nie widziałem. Być może dlatego, że makuserzy są przyzwyczajeni do tego, że czyjaś praca kosztuje, że dobro, które się pobiera i instaluje to efekt czyjejś pracy. A być może zostali tak wytresowani — wali mnie to. Efekt jest taki, że dostaję doskonałe oprogramowanie a o to mi, jako użytkownikowi, właśnie chodzi.</p>
<p>Oczywiście — teraz krzywdząco generalizuję ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to użytkownicy nie mający zbyt wielu ideologicznych punktów wspólnych z Wolnym Oprogramowaniem, chętniej owo w wymierny sposób wspierają bo i bez ideologicznych klapek na oczach wiedzą, że Wolne i Otwarte nie znaczy Robione Bez Wysiłku i Bez Chęci Gratyfikacji.</p>
<p>Zresztą, co ja kombinuję jak koń pod górę. Wystarczy spojrzeć na ilość programów shareware i podobnych dostępnych dla Windows, OSX i Linuksa. Nie da się zarobić sprzedając oprogramowanie dla Linuksa. Rynek został zepsuty, użytkownicy chcą oprogramowania darmowego a zarabiać można co najwyżej na usługach dodatkowych. To między innymi dlatego nie doczeka się Linux w najbliższej (i pewnie dalszej też) przyszłości żadnego sensownego profesjonalnego a popularnego oprogramowania biurowego (kaman, OpenOffice po prostu nie startuje nawet w zbliżonej lidze z Office od Microsoftu a kto będzie łożył górę pieniędzy na rozwój oprogramowania wiedząc, że inwestycja nawet nie będzie próbowała się zwracać), o grafice czy obróbce wideo nie wspominając. Nie piszę teraz o oprogramowaniu pisanym dla firm pod konkretne zamówienie ale o zwyczajnych, dostępnych w sklepach wersjach oprogramowania, które mógłby kupić przysłowiowy Kowalski. Oczywiście, Kowalski zawsze może krzyknąć „ale ja mam darmowe alternatywy!”. Problem w tym, że te alternatywy a soft, z którego korzystam na co dzień, dzieli niezmierzona przepaść.</p>
<p>Żeby nie było — akurat się do Yoshiego nie przyczepiam w tym temacie bo jak sam napisał w kolejnym komentarzu — był, po prostu ciekawy. OK, to nie jest problem. Problemem jest pewien sposób myślenia o oprogramowaniu, który dostrzegam szczególnie wśród użytkowników Linuksa, którzy przyzwyczaili się do Wolne = Darmowe. Wpis Yoshiego uruchomił tylko kamyczek, który rozrósł się do rozmiarów wpisu na blogu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/02/ideologia-stojaca-za-korzystaniem-z-wolnego-oprogramowania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>36</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dropbox + iWeb = strona internetowa</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/02/dropbox-iweb-strona-internetowa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/02/dropbox-iweb-strona-internetowa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Feb 2009 13:23:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Porada]]></category>
		<category><![CDATA[Program]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=327</guid>
		<description><![CDATA[Dziś będzie drogie dzieci porada z cyklu tych błyskotliwych. Nie to, żebym ja taki błyskotliwy był tylko po prostu jakoś się poukładało, że można ładnie pogonić do współpracy coś, co zwie się iWeb i Dropbox. A szerzej — do współpracy można pogonić dowolny soft do robienia stronek (niezależnie od systemu i koloru skina), tak więc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="float:right; margin:0 0 10px 15px; width:240px;">
		<img src="http://img.skitch.com/20090203-k7h1ybugm1fge71w95bpj13j1t.preview.jpg" width="240" />
		</p><p>Dziś będzie drogie dzieci porada z cyklu tych błyskotliwych. Nie to, żebym ja taki błyskotliwy był tylko po prostu jakoś się poukładało, że można ładnie pogonić do współpracy coś, co zwie się <a title="Conieco o programie iWeb" href="http://www.apple.com/pl/ilife/iweb/">iWeb</a> i <a title="Strona programu Dropbox" href="http://www.getdropbox.com/">Dropbox</a>. A szerzej — do współpracy można pogonić dowolny soft do robienia stronek (niezależnie od systemu i koloru skina), tak więc być może przydatna się ta porada okaże i dla wyznawców innych logotypów, niż ten w kształcie jabłka.</p>
<p>Ad rem. Najsampierw trzeba założyć sobie konto w usłudze Dropbox, pobrać klienta i zainstalować. Warto też zapoznać się z działaniem tej usługi i na co ona pozwala. Nie wiem, czy jest ktoś, kto tej genialnej usługi nie używa ale jeśli ktoś taki jeszcze istnieje to spieszę donieść, że Dropbox prócz synchronizacji plików czy ich udostępniania może mieć kupę innych zastosowań. Jedno z nich właśnie przedstawiam.</p>
<p>Po założeniu konta i zainstalowaniu klienta, w katalogu domowym (czy gdzie tam zostało wskazane przy instalacji) powinien pojawić się katalog Dropboxa a w nim dwa defaultowe podkatalogi, wśród których znajduje się i taki, który nazywa się Public. Ten jest interesujący — to właśnie ten katalog popędzimy do roboty a to dlatego, że wszystko, co zostanie do tego katalogu wrzucone, może być publicznie udostępniane. Ba! Dzieje się to bez żadnych obostrzeń co do wielkości plików czy też ilości pobieranych danych. Ba numer dwa! Wszystko, co lokalnie w tym katalogu się nagrzebie, zaraz dzieje się i na serwerach. Czy już iskrzy? No właśnie, można łatwo w taki sposób wziąć i se statyczną stronkę internetową postawić. I to o tyle wygodną, że nie trzeba korzystać z żadnych klientów FTP do przesyłania plików, nie trzeba wiedzieć co zastąpić a czego nie i ogólnie bez całej tej babraniny. A wszelkie zmiany widoczne są prawie natychmiast na stronie. A więc zróbmy tę stronę!</p>
<p>Do roboty popędziłem iWeba 09. Bartek Skowronek nie szczędził temu programowi <a title="Wpis Bartka o iLife 09" href="http://blog.fotogenia.info/2009/01/30/ilife-09/">ciepłych słów</a> i ma w tym temacie rację. Soft jest prosty w obsłudze, idealnie komponuje się z resztą systemu OSX no i umożliwia prostą publikację strony dosłownie jednym kliknięciem. Proste, sympatyczne rozwiązanie. Zrobimy je jeszcze prostszym i sympatyczniejszym :).</p>
<p>Zawsze największym problemem przy zakładaniu strony jest jej hosting. Kawałek miejsca na serwerze nawet na prostą stronę WWW jest wskazany. Problemem jest znalezienie czegoś taniego (najlepiej darmowego :)) i łatwego w obsłudze. I tu witamy z otwartymi ramionami możliwości, jakie oferuje Dropbox. To właśnie ten serwis będzie stronkę hostował. A my będziemy sobie ją lokalnie (na swoim komputerze) zmieniali, co automagicznie samo się na serwerze zaktualizuje. Jak się do tego zabrać?</p>
<p>Odpalić iWeb (czy dowolny inny program do klecenia stronek) i nową witrynkę założyć proszę. Poniżej przedstawiam screena z ustawień mojej testowej witrynki.</p>
<div class="thumbnail"><a title="iWeb i Dropbox - ustawienia witryny" href="http://img.skitch.com/20090203-k7h1ybugm1fge71w95bpj13j1t.png"><img src="http://img.skitch.com/20090203-k7h1ybugm1fge71w95bpj13j1t.preview.jpg" alt="iWeb i Dropbox - screen 01" /></a><br />
<span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Okej, co znaczą kolejne pola. <strong>Miejsce publikacji</strong> to określenie, czy strona będzie ładowana na serwer <a title="Conieco o MobileMe" href="http://www.apple.com/pl/mobileme/">MobileMe</a>, serwer FTP, czy też może pliki będą składowane do katalogu na dysku twardym komputera. Ta właśnie opcja nas interesuje. <strong>Położenie katalogu</strong> to katalog wybrany do składowania plików. Aby skorzystać z dobrodziejstw Dropboxa musi to być gdzieś wewnątrz katalogu Public. Ja na ten przykład stworzyłem sobie w katalogu Public podkatalog Witryna i wskazałem by tam leciały wszelkie pliki składające się na moją stronę. Przy <strong>Adresie URL</strong> się chwilę zatrzymam.</p>
<p>Adres URL to adres internetowy strony. Skąd to draństwo wziąć? Najłatwiej po prostu wrzucając jakikolwiek plik do podkatalogu Witryna i klikając na niego prawym przyciskiem myszy. Klient Dropboxa grzecznie wyświetli opcję „Copy public link”, którą trza kliknąć. W efekcie dostanie się pełen link do tego pliku. Wystarczy teraz przekleić ten link do pola Adres URL i usunąć nazwę pliku zostawiając nazwę katalogu ze slashem (tak jak jest to widoczne na screenie). Po co te kombinacje? A po to, że iWeb konstruuje linkowanie między stronami czy choćby feedy RSS w oparciu właśnie o podany w tym polu URL. Normalnie byłaby to nazwa wykupionej domeny ale jako że domeny brak a strona ma być w kilka minut w necie, dropboxowy zapis musi wystarczyć.</p>
<p>Następny etap to zrobienie stronki. W iWeb robi się to łatwo, prosto i przyjemnie z bonusami w postaci bloga przewidzianymi w programie. Niestety Dropbox (jeszcze) bazodanowych rozwiązań nie oferuje i nie ma co liczyć na użycie PHP, baz danych czy czego tam jeszcze. W prostej domowej stronce nie o to jednak chodzi a o prostotę wrzucenia galerii zdjęć do internetu a tu iWeb sprawdza się doskonale. Czy też dowolny inny soft, który używacie na dowolnym innym systemie operacyjnym.</p>
<div class="thumbnail"><a title="iWeb i Dropbox - robimy stronkę!" href="http://img.skitch.com/20090203-qayrcc2pgdi8rxt6c9y2jhtuqc.png"><img src="http://img.skitch.com/20090203-qayrcc2pgdi8rxt6c9y2jhtuqc.preview.jpg" alt="iWeb i Dropbox - screen 02" /></a><br />
<span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>OK, fragment stronki zrobiony. Teraz wypadałoby wrzucić ją na serwer. Całość operacji ogranicza się do wykonania kliku na przycisku Publikuj witrynę. iWeb opublikuje witrynę do katalogu na komputerze a pliki stąd już same polecą na serwery Dropboxa. Jak obejrzeć efekt prac? A po prostu odnajdując pole „Adres URL witryny” w jej ustawieniach i na końcu tego adresu dopisując „index.html” (bez cudzysłowów). W moim przykładzie wyglądałoby to tak:</p>
<p><a title="Link do mojej testowej witryny" href="http://dl.getdropbox.com/u/33471/Witryna/index.html">http://dl.getdropbox.com/u/33471/Witryna/index.html</a></p>
<p>OK, coś tu jednak nie gra. Kto zapamięta taki adres i jak to ciotkom rozesłać? No więc istnieje i na to rada. Skorzystajmy z darmowych serwisów przekierowujących! Co takie serwisy robią? A przekierowują ruch z jakiegoś sensownego adresu na inny adres. Mnie zależało, by adres do zapamiętania był w miarę łatwy a że korzystam od lat z usług serwisu <a title="Dobry, darmowy serwis" href="https://www.no-ip.com/">no-ip.com</a> — skorzystałem z jego możliwości. Takich serwisów są setki więc jest w czym wybierać. No-ip jest proste w obsłudze i niczego więcej nie wymagałem. Poniżej przedstawiam screena z ustawień, jakie wpisałem w moim przypadku.</p>
<div class="thumbnail"><a title="iWeb i Dropbox - ustawiam przekierowanie" href="http://img.skitch.com/20090203-kxmcfmtgynqpnwgqfrjmue6g4m.png"><img src="http://img.skitch.com/20090203-kxmcfmtgynqpnwgqfrjmue6g4m.preview.jpg" alt="iWeb i Dropbox - screen 03" /></a><br />
<span style="font-family: Lucida Grande, Trebuchet, sans-serif, Helvetica, Arial; font-size: 10px; color: #808080">Uploaded with <a href="http://plasq.com/">plasq</a>’s <a href="http://skitch.com">Skitch</a>!</span></div>
<p>Jak widać wybrałem sobie nazwę costatest.no-ip.org i ustaliłem przekierowania na linka, którego nieco wyżej podałem. Po kilku dłuższych chwilach, kiedy to informacja o przekierowaniu rozpropaguje się po internecie, wpisanie w pasku adresu przeglądarki czy kliknięcie na linka wyglądającego tak:</p>
<p><a title="Moja dropboxowa stronka" href="http://costatest.no-ip.org">http://costatest.no-ip.org</a></p>
<p>spowoduje przeskoczenie na moją dropboxową stronkę. A taki adres chyba łatwiej zapamiętać, prawda?</p>
<p>I to by było na tyle. W prosty i darmowy (no, pomijając koszt systemu i programu :)) sposób możecie sobie postawić stronkę w kilka minut. I to z łatwym do zapamiętania adresem. No to miłego wykorzystywania Dropboxa życzę!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/02/dropbox-iweb-strona-internetowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Linux to piękna sprawa</title>
		<link>http://costa.info.pl/2009/01/linux-to-piekna-sprawa/</link>
		<comments>http://costa.info.pl/2009/01/linux-to-piekna-sprawa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jan 2009 15:05:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Linux]]></category>
		<category><![CDATA[Mac OS X]]></category>
		<category><![CDATA[Ubuntu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://costa.kofeina.net/?p=204</guid>
		<description><![CDATA[Linux to jednak przepiękna sprawa jest. Ilekroć tworzę sobie środowisko do pracy ze stronką, tylekroć się o tym przekonuję. Ot żeby daleko nie szukać — dzisiejsze moje wordpressowe boje są tego chyba dobrym przykładem. Zachciało mi się mieć bowiem maszynkę LAMPową wiernie w miarę oddającą konfigurację serwera, na którym moja strona stoi. Potrzebowałem więc serwera [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Linux to jednak przepiękna sprawa jest. Ilekroć tworzę sobie środowisko do pracy ze stronką, tylekroć się o tym przekonuję. Ot żeby daleko nie szukać — dzisiejsze moje wordpressowe boje są tego chyba dobrym przykładem. Zachciało mi się mieć bowiem <a title="a co to jest ten LAMP?" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/LAMP">maszynkę LAMPową</a> wiernie w miarę oddającą konfigurację serwera, na którym moja strona stoi. Potrzebowałem więc serwera WWW, MySQL i… to w sumie wszystko, czego potrzebowałem.</p>
<p>Są pod OSX paczki z oprogramowaniem, które w sposób łatwy i przyjemny zainstalują, skonfigurują i uruchomią typową LAMPę. Problem w tym, że nie są to rozwiązania systemowe a taką funkcjonalność w systemie daje Apple w serwerowej wersji OSX, odpowiednio droższej (acz fajnej — skradłem raz z neta i zabawę wspominam miło — takie klikalne narzędzia powinien mieć i Linux). Już raz się jednak na takim niesystemowym rozwiązaniu przejechałem i od tego czasu mam uraz jak diabli. Zupełnie inaczej ma się sprawa pod Linuksem. Łatwość postawienia sobie w pełni funkcjonalnego serwera na domowym komputerze po raz kolejny mnie zauroczyła. Dwie komendy i mam Apache oraz MySQL. Mogłem w sumie te metapakiety zainstalować jedną koemendą ale kaman, ta prostota użytkownika OSX by zbyt mocno w ego ubodła :).</p>
<p>Co jeszcze mnie dziś powtórnie zaskoczyło? TONY dokumentacji! Nie mając pojęcia jak się zabrać za konfigurowanie MySQL, odpaliłem po prostu dokumentację. Serio, helpy OSX przy dokumentacji Linuksa dowolnego jego programu są po prostu żałosne. Pięć minut po zassaniu dokumentacji miałem śodowisko gotowe przyjmować pierwsze wizyty WWW.</p>
<p>Ale to nie wszystko. Zauroczyło mnie jak proste (no, przynajmniej w Ubuntu) jest włączenie Samby, odpalenie udziałów i praca w defaultowym apaczowym /var/www wprost z Maka. Tak o — po prostu mogę sobie edytować dokumenty wprost na serwerze. Owszem, pod OSX czy Windows też da się ale jakoś mam wrażenie, że nie tak intuicyjnie (choć pod Windows pewnie wygląda to równie prosto i wymaga raptem prawokliku na katalogu, którym chce się dzielić). Pod OSX trzeba włazić w jakieś ustawienia systemowe, dawać prawa różne i być może ma się większą kontrolę ale kosztem elegancji, z którą dziś znów się spotkałem. Pozostaję pod urokiem tej elegancji.</p>
<p>Tym sposobem mam testową maszynę z przeniesioną bazą bloga (WordPress jest piękny — trzy kliki i mam przeniesionego blogaska z wpisami, komentarzami itd. — pod Serendipity tak dobrze to nie ma niestety), z plikami, na których mogę pracować bezpośrednio spod OSX. Bo tak jak Linux ma czadowe serwery, tak OSX ma wyczesane narzędzia do robienia różnych fajnych rzeczy. Kurczę, kiedy to się połączy w jednym, przystępnym cenowo systemie operacyjnym? No nic, pozostaje czekać i mieć nadzieję. A póki co odpalam <a title="fajny edytor tekstu z wieloma funkcjami" href="http://www.barebones.com/products/TextWrangler/">TextWranglera</a>, <a title="bez tego jak bez ręki" href="http://www.adobe.com/products/photoshop/photoshop/">Photoshopa</a>, coś do klejenia CSS i zaczynam coś robić z blogaskiem. A bo czas nareszcie nieco chłopaka dostosować do swoich potrzeb i ubrać w nieco zgrabniejsze szatki.</p>
<p>A póki co pozostaję pod urokiem dosłownie kilkuminutowej, prostej instalacji i konfiguracji serwera pod Linuksem. I to wszystko z podających pakiety pełnią mojego łącza systemowych repozytoriów. Fantazja…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://costa.info.pl/2009/01/linux-to-piekna-sprawa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>13</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

